Dzieci są grube. I ciągle tyją. CO ROBIĆ?
22.02.2012
, aktualizacja: 21.02.2012 19:40
Ponad 30 proc. dzieci w wieku szkolnym ma problem z nadwagą. Źle jedzą, za mało się ruszają. Mają anemię, są zagrożone cukrzycą i miażdżycą. To wina rodziców i szkół. A przede wszystkim braku współpracy między nimi. Jak powinna wyglądać zdrowa dieta? - m.in. o tym mówili uczestnicy konferencji "Trzymaj Formę"
Przewiduje się, że bez profilaktyki obecne pokolenie dzieci będzie żyło krócej niż ich rodzice. Prawdopodobieństwo, że 10-letnie dziecko będzie otyłym dorosłym wynosi aż 70-80 proc. Chyba, że ktoś pomoże mu zmienić żywieniowe nawyki. M.in. temu miała służyć wczorajsza konferencja "Trzymaj formę" poświęcona profilaktyce otyłości wśród zachodniopomorskiej młodzieży. Gośćmi spotkania w Urzędzie Wojewódzkim byli naukowcy i nauczyciele.
Rozmowa o zdrowym żywieniu
Anna Łukaszuk: Czy nasze dzieci są grube?
Joanna Sadowska z Zakładu Fizjologii Żywienia Człowieka Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie: Oczywiście nie wszystkie, ale niemal co czwarte ma zbyt dużą masę ciała. Problem zaczyna się najczęściej w wieku 10-12 lat. Dlatego ważne jest, żeby z edukacją docierać do dzieci młodszych: przedszkolaków i z klas 1-3 oraz ich rodziców.
Czy to my sami tuczymy dzieci?
- Nie do końca. Na to, że dzieci w wieku szkolnym mają problem z nadwagą a nawet otyłością, wpływa kilka czynników. To, że dzieci są coraz mniej aktywne fizycznie, że kupujemy żywność zbyt przetworzoną i często nie mamy czasu dbać o odpowiednie przygotowanie posiłków. No i ogólna dostępność nie zawsze właściwej żywności.
Co jest największym problemem w żywieniu dzieci?
- To, że wiele z nich nie je śniadań przed wyjściem do szkoły. Problem dotyczy przede wszystkim dziewczynek. Najnowsze dane pokazują, że niemal połowa badanych przez nas dziewcząt w wieku 13-15 lat nigdy nie jadała śniadań. Co ciekawe, problem znacznie rzadziej dotyczył chłopców. Im mamy dużo częściej przygotowują pierwszy posiłek. A dziewczynki są zostawione same sobie. Żeby dziecko pozostawić w tym względzie samo sobie, najpierw trzeba je nauczyć prawidłowych zachowań żywieniowych i na początku pilnować. Żeby programy promujące zdrowie były skuteczne, rodzice muszą współpracować ze szkołą. Sama szkoła, bez współpracy ze strony rodziców, nie poradzi sobie z problemem.
Czym, poza otyłością, grozi złe odżywianie dzieci?
Obniżeniem odporności, spadkiem koncentracji, predyspozycjami do wczesnego wystąpienia chorób cywilizacyjnych takich jak miażdżyca czy cukrzyca. Kiedyś chorowali na nie tylko starsi ludzie. Teraz zapadają już młodzi, w wieku nawet 35-40 lat.
Jak wygląda prawidłowa dieta dziecka szkolnego?
Powinna składać się z 4-5 posiłków zjadanych co 3,5 godziny. Obowiązkowo dwa śniadania, obiad, podwieczorek i kolacja. Warzywa i owoce 5 razy dziennie. Do picia woda, a nie soki, ponieważ zawierają one cukry proste.
Wielu rodziców zabrania dzieciom jedzenia słodyczy. Czy słusznie?
Niekoniecznie. Tak naprawdę jeść można wszystko, tylko w odpowiednich ilościach i
proporcjach. Dziecko, któremu zabronimy jeść słodycze, będzie czuło się pokrzywdzone. Warto ograniczyć ilość słodyczy, ale wszystko z głową. Na podwieczorek śmiało można dodać dziecku kisiel, budyń, galaretkę z owocami ale oprócz tego może być też czekolada czy cukierek. Zbyt duży reżim nie będzie skuteczny.
Warto zmuszać dzieci do jedzenia tego, co zdrowe ale może nie smakować? Np. szpinaku czy wątróbki?
Absolutnie nie. Jest wiele produktów, które maja podobne wartości odżywcze. Warto dać dziecku wybór. Zmuszamy do szpinaku, bo ma dużo żelaza. Ale więcej mają suszone morele, więc dlaczego dziecko ma jeść szpinak, skoro go nie lubi?
Rozmowa o zdrowym żywieniu
Anna Łukaszuk: Czy nasze dzieci są grube?
Joanna Sadowska z Zakładu Fizjologii Żywienia Człowieka Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie: Oczywiście nie wszystkie, ale niemal co czwarte ma zbyt dużą masę ciała. Problem zaczyna się najczęściej w wieku 10-12 lat. Dlatego ważne jest, żeby z edukacją docierać do dzieci młodszych: przedszkolaków i z klas 1-3 oraz ich rodziców.
Czy to my sami tuczymy dzieci?
- Nie do końca. Na to, że dzieci w wieku szkolnym mają problem z nadwagą a nawet otyłością, wpływa kilka czynników. To, że dzieci są coraz mniej aktywne fizycznie, że kupujemy żywność zbyt przetworzoną i często nie mamy czasu dbać o odpowiednie przygotowanie posiłków. No i ogólna dostępność nie zawsze właściwej żywności.
Co jest największym problemem w żywieniu dzieci?
- To, że wiele z nich nie je śniadań przed wyjściem do szkoły. Problem dotyczy przede wszystkim dziewczynek. Najnowsze dane pokazują, że niemal połowa badanych przez nas dziewcząt w wieku 13-15 lat nigdy nie jadała śniadań. Co ciekawe, problem znacznie rzadziej dotyczył chłopców. Im mamy dużo częściej przygotowują pierwszy posiłek. A dziewczynki są zostawione same sobie. Żeby dziecko pozostawić w tym względzie samo sobie, najpierw trzeba je nauczyć prawidłowych zachowań żywieniowych i na początku pilnować. Żeby programy promujące zdrowie były skuteczne, rodzice muszą współpracować ze szkołą. Sama szkoła, bez współpracy ze strony rodziców, nie poradzi sobie z problemem.
Czym, poza otyłością, grozi złe odżywianie dzieci?
Obniżeniem odporności, spadkiem koncentracji, predyspozycjami do wczesnego wystąpienia chorób cywilizacyjnych takich jak miażdżyca czy cukrzyca. Kiedyś chorowali na nie tylko starsi ludzie. Teraz zapadają już młodzi, w wieku nawet 35-40 lat.
Jak wygląda prawidłowa dieta dziecka szkolnego?
Powinna składać się z 4-5 posiłków zjadanych co 3,5 godziny. Obowiązkowo dwa śniadania, obiad, podwieczorek i kolacja. Warzywa i owoce 5 razy dziennie. Do picia woda, a nie soki, ponieważ zawierają one cukry proste.
Wielu rodziców zabrania dzieciom jedzenia słodyczy. Czy słusznie?
Niekoniecznie. Tak naprawdę jeść można wszystko, tylko w odpowiednich ilościach i
proporcjach. Dziecko, któremu zabronimy jeść słodycze, będzie czuło się pokrzywdzone. Warto ograniczyć ilość słodyczy, ale wszystko z głową. Na podwieczorek śmiało można dodać dziecku kisiel, budyń, galaretkę z owocami ale oprócz tego może być też czekolada czy cukierek. Zbyt duży reżim nie będzie skuteczny.
Warto zmuszać dzieci do jedzenia tego, co zdrowe ale może nie smakować? Np. szpinaku czy wątróbki?
Absolutnie nie. Jest wiele produktów, które maja podobne wartości odżywcze. Warto dać dziecku wybór. Zmuszamy do szpinaku, bo ma dużo żelaza. Ale więcej mają suszone morele, więc dlaczego dziecko ma jeść szpinak, skoro go nie lubi?
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Dzieci są grube. I ciągle tyją. CO ROBIĆ?
fjestis
22.02.12, 11:36
Wielu rodziców po prostu nie stać finansowo lub czasowo, żeby zapewnić "prawidłowe żywienie". A w marketach najtańsze są chipsy i tym podobne (w przeliczeniu cena do ilości kalorii).»
-
Re: Dzieci są grube. I ciągle tyją. CO ROBIĆ?
anika31
22.02.12, 12:22
Od kilku lat zmagam się z problemem. Nastolatek sam musi chciec schudnac inaczej sie nie da. Sama woda i 5 posilkow dziennie nie dzialaja. Chipsy nawet jak nie w szkolnym to przy szkolnym »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć