Jaka kara dla wandala? "Mandat nie wystarczy" [sondaż]
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 10:07
Młody człowiek zdewastował wnętrze swinga, wdał się w szarpaninę z pasażerami, wstrzymał ruch tramwajów. - To nie przestępstwo - uznały policja i prokuratura. Być może sprawca odpowie za wykroczenie. Prezes Tramwajów Szczecińskich Krystian Wawrzyniak: - Jeśli nie zostanie ukarany, to co po nam monitoring?
SONDAŻ
Zdenerwowani są także szeregowi pracownicy spółki - motorniczowie, którzy na co dzień spotykają się w swoich pojazdach z aktami wandalizmu.
- Są już głosy, że nie warto zawracać głowy policji, tylko samemu wymierzyć sprawiedliwość - mówi o nastrojach załogi Zbigniew Dąbrowski, zastępca prezesa ds. eksploatacji w Tramwajach Szczecińskich. - A co mam powiedzieć pasażerom, którzy narażali się, podejmując interwencję wobec wandali? Że zrobili to na darmo?
To reakcja na pismo, które dotarło do Tramwajów Szczecińskich kilka dni temu z komisariatu policji Szczecin-Dąbie. Policja - za zgodą Prokuratury Rejonowej Szczecin-Prawobrzeże - odmówiła wszczęcia dochodzenia w "sprawie uszkodzenia mienia". Mienie to nowy swing. 15 grudnia 2011 na ul. Gdańskiej wsiadło do niego trzech młodych chłopaków. Monitoring w tramwaju zarejestrował, jak jeden z nich pisakiem bazgrze po ścianach pojazdu. Koledzy próbowali go zasłonić. Potem widać, jak cała trójka szarpie się z motorniczym i pasażerami, którzy próbowali ich zatrzymać. Wandalowi i jego towarzyszom udało się uciec. Po publikacji zapisu wideo ze zdarzenia na szczecin.gazeta.pl do TS zgłosiła się osoba, która rozpoznała jednego ze sprawców (świadek zapamiętał zdarzenie, które miało miejsce rok wcześniej na pętli na Basenie Górniczym, kiedy ten sam młodzieniec został zatrzymany za bazgranie po wnętrzu tramwaju).
Tramwaje Szczecińskie przekazały zapis monitoringu i namiary na świadka policji w Dąbiu. Spółka wyliczyła też straty: 150 złotych kosztowało usunięcie bazgrołów. Kolejne 434 zł to strata spowodowana "wypadnięciem" swinga z rozkładu jazdy (ZDiTM płaci TS za przejechane kilometry, a swing musiał zjechać na pętlę, gdzie policjanci dokonywali oględzin).
Policja i prokuratura odmówiły wszczęcia dochodzenia wobec wandala, podpierając się artykułem 17 Kodeksu postępowania karnego, który mówi, że "nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa".
- Szkoda nie przekroczyła 250 złotych, a więc jest to wykroczenie, a nie przestępstwo - tłumaczy Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Według prokuratury za szkodę można uznać tylko bezpośrednie uszkodzenie mienia, a nie wynikające z tego konsekwencje.
- To prawda - przyznaje Stefan Mazurkiewicz, radca prawny. - Tych 434 złotych za wstrzymanie ruchu Tramwaje Szczecińskie mogą dochodzić na drodze cywilnej.
Prokuratura twierdzi, że to jednak nie koniec sprawy, bo policja dostała polecenie, by prowadzić sprawę jako wykroczenie.
- Postępowanie o wykroczenie zostało wszczęte w ubiegłym tygodniu zaraz po powrocie akt z prokuratury. Obecnie jest w toku - mówi mł. asp. Mirosława Rudzińska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
Jak się może zakończyć? Teoretycznie tylko mandatem do 500 zł. Tramwaje Szczecińskie liczą jednak na to, że policja zdecyduje o skierowaniu sprawy trafi do sądu. W takiej sytuacji spółka powinna zostać spytana, czy chce być oskarżycielem posiłkowym i czy chce nawiązki na rzecz pokrycia strat. Spółka może domagać się też sroższego ukarania wandala.
- Nas by satysfakcjonowało, gdyby ten wandal musiał społecznie popracować u nas, czyszcząc w zajezdni tramwaje - mówi Zbigniew Dąbrowski.
- Jeśli sprawca nie zostanie ukarany, to co po nam w ogóle monitoring? - pyta prezes Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich.
Komentarz
Trudno kwestionować decyzje policji i prokuratury - takie mamy przepisy. Ale ta sprawa nie powinna zakończyć się kilkusetzłotowym mandatem (który pewnie zapłacą rodzice wandala). Taka mało dotkliwa kara oznacza według mnie przyzwolenie na to, co każdego dnia widujemy w tramwajach i autobusach: poharatane ostrymi narzędziami szyby, pomalowane pisakami ściany i oparcia foteli.
Żaden monitoring nie odstraszy wykonawców tych "ozdób", jeśli będą mieli świadomość, że nic strasznego im nie grozi. Jeśli będziemy lekceważyć takie wybryki, nigdy nie doczekamy się miasta estetycznego, zadbanego i przyjaznego. Bo przecież nie chodzi tu tylko o ten jeden tramwaj.
Dlatego ogromnie liczę na to, że niebawem będziemy mogli opublikować zdjęcie wandala, który skrupulatnie szoruje wnętrze tramwaju (a może nawet kilku). To będzie właściwa, odpowiednio uciążliwa i pouczająca kara.
Andrzej Kraśnicki jr
- Są już głosy, że nie warto zawracać głowy policji, tylko samemu wymierzyć sprawiedliwość - mówi o nastrojach załogi Zbigniew Dąbrowski, zastępca prezesa ds. eksploatacji w Tramwajach Szczecińskich. - A co mam powiedzieć pasażerom, którzy narażali się, podejmując interwencję wobec wandali? Że zrobili to na darmo?
To reakcja na pismo, które dotarło do Tramwajów Szczecińskich kilka dni temu z komisariatu policji Szczecin-Dąbie. Policja - za zgodą Prokuratury Rejonowej Szczecin-Prawobrzeże - odmówiła wszczęcia dochodzenia w "sprawie uszkodzenia mienia". Mienie to nowy swing. 15 grudnia 2011 na ul. Gdańskiej wsiadło do niego trzech młodych chłopaków. Monitoring w tramwaju zarejestrował, jak jeden z nich pisakiem bazgrze po ścianach pojazdu. Koledzy próbowali go zasłonić. Potem widać, jak cała trójka szarpie się z motorniczym i pasażerami, którzy próbowali ich zatrzymać. Wandalowi i jego towarzyszom udało się uciec. Po publikacji zapisu wideo ze zdarzenia na szczecin.gazeta.pl do TS zgłosiła się osoba, która rozpoznała jednego ze sprawców (świadek zapamiętał zdarzenie, które miało miejsce rok wcześniej na pętli na Basenie Górniczym, kiedy ten sam młodzieniec został zatrzymany za bazgranie po wnętrzu tramwaju).
Tramwaje Szczecińskie przekazały zapis monitoringu i namiary na świadka policji w Dąbiu. Spółka wyliczyła też straty: 150 złotych kosztowało usunięcie bazgrołów. Kolejne 434 zł to strata spowodowana "wypadnięciem" swinga z rozkładu jazdy (ZDiTM płaci TS za przejechane kilometry, a swing musiał zjechać na pętlę, gdzie policjanci dokonywali oględzin).
Policja i prokuratura odmówiły wszczęcia dochodzenia wobec wandala, podpierając się artykułem 17 Kodeksu postępowania karnego, który mówi, że "nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa".
- Szkoda nie przekroczyła 250 złotych, a więc jest to wykroczenie, a nie przestępstwo - tłumaczy Małgorzata Wojciechowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Według prokuratury za szkodę można uznać tylko bezpośrednie uszkodzenie mienia, a nie wynikające z tego konsekwencje.
- To prawda - przyznaje Stefan Mazurkiewicz, radca prawny. - Tych 434 złotych za wstrzymanie ruchu Tramwaje Szczecińskie mogą dochodzić na drodze cywilnej.
Prokuratura twierdzi, że to jednak nie koniec sprawy, bo policja dostała polecenie, by prowadzić sprawę jako wykroczenie.
- Postępowanie o wykroczenie zostało wszczęte w ubiegłym tygodniu zaraz po powrocie akt z prokuratury. Obecnie jest w toku - mówi mł. asp. Mirosława Rudzińska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.
Jak się może zakończyć? Teoretycznie tylko mandatem do 500 zł. Tramwaje Szczecińskie liczą jednak na to, że policja zdecyduje o skierowaniu sprawy trafi do sądu. W takiej sytuacji spółka powinna zostać spytana, czy chce być oskarżycielem posiłkowym i czy chce nawiązki na rzecz pokrycia strat. Spółka może domagać się też sroższego ukarania wandala.
- Nas by satysfakcjonowało, gdyby ten wandal musiał społecznie popracować u nas, czyszcząc w zajezdni tramwaje - mówi Zbigniew Dąbrowski.
- Jeśli sprawca nie zostanie ukarany, to co po nam w ogóle monitoring? - pyta prezes Krystian Wawrzyniak, prezes Tramwajów Szczecińskich.
Komentarz
Trudno kwestionować decyzje policji i prokuratury - takie mamy przepisy. Ale ta sprawa nie powinna zakończyć się kilkusetzłotowym mandatem (który pewnie zapłacą rodzice wandala). Taka mało dotkliwa kara oznacza według mnie przyzwolenie na to, co każdego dnia widujemy w tramwajach i autobusach: poharatane ostrymi narzędziami szyby, pomalowane pisakami ściany i oparcia foteli.
Żaden monitoring nie odstraszy wykonawców tych "ozdób", jeśli będą mieli świadomość, że nic strasznego im nie grozi. Jeśli będziemy lekceważyć takie wybryki, nigdy nie doczekamy się miasta estetycznego, zadbanego i przyjaznego. Bo przecież nie chodzi tu tylko o ten jeden tramwaj.
Dlatego ogromnie liczę na to, że niebawem będziemy mogli opublikować zdjęcie wandala, który skrupulatnie szoruje wnętrze tramwaju (a może nawet kilku). To będzie właściwa, odpowiednio uciążliwa i pouczająca kara.
Andrzej Kraśnicki jr
- 16 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
-
Jaka kara dla wandala? "Mandat nie wystarczy"
lehoo
22.02.12, 08:39
"gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego"To papranie mazakiem po wnętrzu tramwaju nie jest czynem zabronionym? Znaczy się, wolno ? »
-
Brak szacunku
fjestis
22.02.12, 10:20
To już nie brak poszanowania dla mienia prywatnego, ale niszczenie mienia publicznego. Na dodatek to recydywa. A za jazdę rowerem po pijanemu dostaje się lata więzienia!!!»
-
Dziwię się tramwajarzom.
guestquest
22.02.12, 11:30
Dziwię się tramwajarzom. Przecież wszyscy wiedzę że w takich wypadkach szkodę należy wyceniać na minimum 300 zł.»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć