Pomysły Boromeuszek na szpital miejski
2010-01-18
, aktualizacja: 17.01.2010 18:48
Projekt adaptacji szpitala miejskiego . Działalność Centrum Opiekuńczo-Leczniczego im. św. Karola Boromeusza miałyby sfinansować m.in. fundacje Renovabis i Kirche in Not (Kościół w Potrzebie)
ZOBACZ TAKŻE
- Co dostał Kościół od państwa w naszym województwie (20-10-10, 08:00)
- Szpital miejski. O co radni powinni pytać? (24-01-10, 20:23)
- Były szpital ciągle miejski (24-09-09, 09:50)
- Boromeuszki z wizytą w sprawie gmachu szpitala (19-08-09, 07:00)
- Tydzień na umowę z boromeuszkami (10-02-10, 13:45)
- PO: z zakonem jak z inwestorem (09-02-10, 11:25)
- Boromeuszki idą na sesję. Dostaną szpital? (21-01-10, 08:00)
- Wraca sprawa byłego szpitala miejskiego (12-11-09, 17:36)
- Boromeuszki godzą się tylko na szpital (24-10-09, 13:00)
SERWISY
Boromeuszki złożyły w magistracie projekt adaptacji budynków szpitala miejskiego 14 stycznia. Biuro prasowe UM rozesłało dokument do mediów w piątek wieczorem (wzmianka na ten temat ukazała się w "Gazecie" w sobotę). Otrzymali go też szczecińscy radni, którzy mają wypracować stanowisko w tej sprawie na sesji 25 stycznia.
W projekcie czytamy m.in., że inwestycja ma być "odpowiedzią na zapotrzebowanie Szczecina". Siostry ustaliły, że w mieście brakuje miejsc, w których chorzy wypisywani z oddziałów tzw. ostrych (po operacjach) byliby poddawani wczesnej rehabilitacji i mieli opiekę długoterminową. Powołują się na wyliczenia ekspertów, według których Szczecinowi brakuje ok. 200 łóżek do takiej rehabilitacji: 100 łóżek neurologicznych i neurochirurgicznych, 50 ortopedycznych, 25 kardiologicznych i 25 kardiochirurgicznych. Dlatego w byłym szpitalu miejskim miałoby powstać Centrum Opiekuńczo-Lecznicze składające się ze szpitala rehabilitacyjnego oraz domu pomocy społecznej. Każda z sal chorych (jedno- lub dwuosobowych) miałaby łazienkę. Szpital zajmowałby się rehabilitacją neurologiczną, kardiologiczną i narządów ruchu. Prowadziłby opiekę długoterminową, diagnostykę. Współpracowałby także z Pomorską Akademią Medyczną. Byłaby tu baza dydaktyczna uczelni - sale seminaryjne, a nawet biblioteka.
Do projektu załączone są listy naukowców z Pomorskiej Akademii Medycznej, którzy popierają inicjatywę. Rektor uczelni prof. Przemysław Nowacki w swoim piśmie zapewnia, że uczelnia podejmie współpracę "na polu usług medycznych, edukacyjnym i naukowym, a objęcie tej placówki patronatem traktować będzie jako wyróżnienie i zobowiązanie do wytężonej pracy".
Autorzy projektu liczą, że skoro pomoc zadeklarowała PAM oraz oddziały Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, to "daje to możliwość uczynienia z tej placówki medycznej poważnego ośrodka badawczo-rozwojowego, co mogłoby znacznie wpłynąć na wzrost potencjału naukowego Szczecina w wymiarze osobowym i instytucjonalnym".
Autorzy wstępnego projektu Centrum dopiero planują ocenę stanu obiektu (konstrukcji, instalacji, wymaganego zakresu robót). Potem opracowana zostanie koncepcja rozbudowy (m.in. o budynek fizjoterapii) i zagospodarowania terenu. Kolejny etap to zestawienie kosztów. Wskazują też źródła finansowania inwestycji: fundacje kościelne - Renovabis oraz Kirche in Not, Unia Europejska, Ministerstwa Zdrowia i Kultury, PFRON, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a także środki własne.
Renovabis to niemiecka katolicka fundacja charytatywna - akcja solidarności niemieckich katolików z ludźmi Europy Środkowej i Wschodniej. Już 17. rok wspomaga projekty w różnych państwach, także w Polsce. Dotuje m.in. kształcenie księży i świeckich, budowę kościołów, pracę socjalną (np. jadłodajnie dla ubogich, pomoc bezdomnym) oraz pracę wychowawczą zakonów, sierocińce, domy opieki nad osobami starszymi czy niepełnosprawnymi.
Kirche in Not (Kościół w Potrzebie/Pomoc Kościołowi w Potrzebie) ma centrum w Niemczech i filie w kilkunastu krajach. Pomaga chrześcijanom w ponad stu krajach świata. Obdarowani później także wspomagają innych. Np. Polacy korzystają z pomocy organizacji od lat, a sami uczestniczą co roku w zbiórkach na rzecz Kościoła na Wschodzie. Kirche in Not wspomaga zakony, budowę kościołów, zakup środków transportu, także ofiary reżimów czy kataklizmów. Na stronie internetowej organizacja informuje, że rocznie realizuje ponad 5-7 tys. projektów za ok. 70-80 mln euro.
Czy siostry są już po rozmowach z fundacjami? Pełnomocnik zakonu nie udziela informacji ponad te, które zawarte zostały w projekcie.
Boromeuszki prowadziły szpital przy dzisiejszej al. Wyzwolenia przed wojną. W latach 90. starały się go odzyskać. W 1994 r. postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. W sierpniu 2009 r. pełnomocnik sióstr poprosił o ponowne rozpatrzenie sprawy. Komisja potwierdziła, że zakon nie ma możliwości odwołania. Siostry mogły więc albo dogadywać się z miastem, albo wystąpić z pozwem do sądu powszechnego. Prezydent proponował zakonowi trzy inne lokalizacje, ale siostry nie godziły się działać w Szczecinie nigdzie indziej jak tylko w swoim dawnym szpitalu.
W projekcie czytamy m.in., że inwestycja ma być "odpowiedzią na zapotrzebowanie Szczecina". Siostry ustaliły, że w mieście brakuje miejsc, w których chorzy wypisywani z oddziałów tzw. ostrych (po operacjach) byliby poddawani wczesnej rehabilitacji i mieli opiekę długoterminową. Powołują się na wyliczenia ekspertów, według których Szczecinowi brakuje ok. 200 łóżek do takiej rehabilitacji: 100 łóżek neurologicznych i neurochirurgicznych, 50 ortopedycznych, 25 kardiologicznych i 25 kardiochirurgicznych. Dlatego w byłym szpitalu miejskim miałoby powstać Centrum Opiekuńczo-Lecznicze składające się ze szpitala rehabilitacyjnego oraz domu pomocy społecznej. Każda z sal chorych (jedno- lub dwuosobowych) miałaby łazienkę. Szpital zajmowałby się rehabilitacją neurologiczną, kardiologiczną i narządów ruchu. Prowadziłby opiekę długoterminową, diagnostykę. Współpracowałby także z Pomorską Akademią Medyczną. Byłaby tu baza dydaktyczna uczelni - sale seminaryjne, a nawet biblioteka.
Do projektu załączone są listy naukowców z Pomorskiej Akademii Medycznej, którzy popierają inicjatywę. Rektor uczelni prof. Przemysław Nowacki w swoim piśmie zapewnia, że uczelnia podejmie współpracę "na polu usług medycznych, edukacyjnym i naukowym, a objęcie tej placówki patronatem traktować będzie jako wyróżnienie i zobowiązanie do wytężonej pracy".
Autorzy projektu liczą, że skoro pomoc zadeklarowała PAM oraz oddziały Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego i Polskiego Towarzystwa Neurologicznego, to "daje to możliwość uczynienia z tej placówki medycznej poważnego ośrodka badawczo-rozwojowego, co mogłoby znacznie wpłynąć na wzrost potencjału naukowego Szczecina w wymiarze osobowym i instytucjonalnym".
Autorzy wstępnego projektu Centrum dopiero planują ocenę stanu obiektu (konstrukcji, instalacji, wymaganego zakresu robót). Potem opracowana zostanie koncepcja rozbudowy (m.in. o budynek fizjoterapii) i zagospodarowania terenu. Kolejny etap to zestawienie kosztów. Wskazują też źródła finansowania inwestycji: fundacje kościelne - Renovabis oraz Kirche in Not, Unia Europejska, Ministerstwa Zdrowia i Kultury, PFRON, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a także środki własne.
Renovabis to niemiecka katolicka fundacja charytatywna - akcja solidarności niemieckich katolików z ludźmi Europy Środkowej i Wschodniej. Już 17. rok wspomaga projekty w różnych państwach, także w Polsce. Dotuje m.in. kształcenie księży i świeckich, budowę kościołów, pracę socjalną (np. jadłodajnie dla ubogich, pomoc bezdomnym) oraz pracę wychowawczą zakonów, sierocińce, domy opieki nad osobami starszymi czy niepełnosprawnymi.
Kirche in Not (Kościół w Potrzebie/Pomoc Kościołowi w Potrzebie) ma centrum w Niemczech i filie w kilkunastu krajach. Pomaga chrześcijanom w ponad stu krajach świata. Obdarowani później także wspomagają innych. Np. Polacy korzystają z pomocy organizacji od lat, a sami uczestniczą co roku w zbiórkach na rzecz Kościoła na Wschodzie. Kirche in Not wspomaga zakony, budowę kościołów, zakup środków transportu, także ofiary reżimów czy kataklizmów. Na stronie internetowej organizacja informuje, że rocznie realizuje ponad 5-7 tys. projektów za ok. 70-80 mln euro.
Czy siostry są już po rozmowach z fundacjami? Pełnomocnik zakonu nie udziela informacji ponad te, które zawarte zostały w projekcie.
Boromeuszki prowadziły szpital przy dzisiejszej al. Wyzwolenia przed wojną. W latach 90. starały się go odzyskać. W 1994 r. postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. W sierpniu 2009 r. pełnomocnik sióstr poprosił o ponowne rozpatrzenie sprawy. Komisja potwierdziła, że zakon nie ma możliwości odwołania. Siostry mogły więc albo dogadywać się z miastem, albo wystąpić z pozwem do sądu powszechnego. Prezydent proponował zakonowi trzy inne lokalizacje, ale siostry nie godziły się działać w Szczecinie nigdzie indziej jak tylko w swoim dawnym szpitalu.
Najnowsze wiadomości
- 62 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Re: Pomysły Boromeuszek na szpital miejski
mala.mi74
18.01.10, 13:31
Smieszne. W czasie wojny lekarze i pielegniarki, szpitale opiekują się wszytskimi chorymi bez wzgledu na przynaleznosc narodową, religijną, kulturową itd. Taka jest etyka lekarska. Chyba,ze »
-
Pomysły Boromeuszek na szpital miejski
frasio
18.01.10, 17:48
Ziemie zachodnie otrzymaliśmy jako odszkodowanie (słuszne czy nie ale uznane przez cały świat.Z tego co mi wiadomo cały świat łącznie z Watykanem na ten fakt w swojej służalczości wobec ZSRR»
-
Pomysły Boromeuszek na szpital miejski
danutadom
22.01.10, 00:17
Jak najbardziej niech Boromeuszki prowadzą centrum opiekuńcze, ale dlaczegonie pod auspicjami miasta, które jest właścicielem obiektu? Czy muszą być jegowłaścicielami (celowo nie piszę »
Najczęściej czytane24 htydzień




