Boromeuszki z wizytą w sprawie gmachu szpitala
2009-08-19
, aktualizacja: 18.08.2009 20:38
Siostry boromeuszki chcą prowadzić w byłym szpitalu miejskim zakład opiekuńczo-leczniczy. We wtorek przyjechały do Szczecina rozmawiać z miastem o tym, że chcą odzyskać swój dawny majątek
ZOBACZ TAKŻE
- Siostry boromeuszki wrócą do szpitala? (18-09-09, 08:00)
- Boromeuszki trafią na sesję o tydzień później (13-02-10, 06:00)
- Pomysły Boromeuszek na szpital miejski (18-01-10, 06:00)
- Boromeuszki mają projekt na szpital miejski (15-01-10, 20:25)
- Tajne posiedzenie rady miejskiej u arcybiskupa (17-09-09, 10:08)
- Szpital dla boromeuszek. Co na to radni? (19-08-09, 20:48)
- Boromeuszki idą na sesję. Dostaną szpital? (21-01-10, 08:00)
- Zakon boromeuszek chce wziąć szpital miejski (14-08-09, 07:00)
Kongregacja Sióstr Miłosierdzia św. Karola Boromeusza w Trzebnicy zamierza odzyskać nieruchomości po szpitalu - ujawniliśmy w ubiegłym tygodniu.
We wtorek w domu księży emerytów przy ul. Arkońskiej siostry spotkały się z prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem, arcybiskupem Andrzejem Dzięgą i prorektorem PAM. Po spotkaniu ukazało się lakoniczne oświadczenie, że gospodarzem był arcybiskup Dzięga, a zgromadzenie zgłosiło zamiar "powrotu do przedwojennego dzieła, rozpoczętego przed prawie stu laty na terenie dawnego szpitala miejskiego. Uczestnicy wymienili informacje na temat aktualnej sytuacji prawnej i faktycznej obiektu w związku ze staraniami sióstr o jego odzyskanie".
"Gazecie" udało się porozmawiać z siostrami i ich pełnomocnikiem, szczecińskim prawnikiem księdzem Grzegorzem Harasimiakiem.
Zakonnice tłumaczyły, że chcą wrócić w Szczecinie do dawnej działalności, "ale odczytać nowe potrzeby społeczne". Od 1910 r. prowadziły w Szczecinie szpital z domem dziecka. Po wojnie został im odebrany. Do 1959 r. bezskutecznie walczyły o odzyskanie go. Teraz myślą o usługach opiekuńczo-medycznych (np. opiece nad osobami starszymi, cierpiącymi na chorobę Alzheimera oraz po wylewach, udarach).
- Zamierzamy kontynuować dzieło. Ale chciałyśmy poznać potrzeby miasta - mówi Barbara Groń, przełożona generalna kongregacji.
Zakonnice opowiadały, że już w latach 90. zgłosiły się do komisji majątkowej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie zwrotu bezprawnie przejętej nieruchomości. Ale wtedy szpital działał i ze względu na interes społeczny poprosiły o zawieszenie postępowania, by nie spowodować likwidacji placówki. Kiedy usłyszały, że szpital jest likwidowany, postanowiły wrócić do tematu.
Siostra Benedykta Langosz podkreślała, że nie upominają się o cudze, ale zamierzają odzyskać własność, którą kiedyś odebrano zgromadzeniu: - Nie możemy zmarnować pracy sióstr, które były przed nami, ich dziedzictwa.
Władze Szczecina mają pismo sprzed dwóch lat, wysłane do kongregacji z pytaniem, czy siostry są zainteresowane szpitalem (gdy zaczynały się rozmowy z marszałkiem o przejęciu szpitala miejskiego przez ZOZ Zdroje). Wiceprezydent Tomasz Jarmoliński twierdzi, że nie dostał wówczas odpowiedzi, więc osobiście zadzwonił do zakonu. Usłyszał, że siostry nie są zainteresowane przejęciem placówki. Dlatego gmina Szczecin zamierzała w przetargu sprzedać nieruchomość.
- Pismo do mnie nie dotarło. Nie wiem też, z kim rozmawiał prezydent - mówi przełożona kongregacji. - Gdyby wtedy była taka nasza oficjalna odpowiedź, nie przyszłoby nam na myśl teraz występować o odzyskanie szpitala.
Dopóki nie mogą decydować o szpitalu, siostry nie chciały mówić, kiedy mogą zacząć prowadzić zakład. Jak wyobrażają sobie prowadzenie kosztownych usług opiekuńczych?
- Nigdy na takie dzieła nie ma dość pieniędzy. Ale mamy ufność, że Bóg poprzez ludzi nam pomoże - stwierdziła siostra Daniela Omelańczuk.
Jak na roszczenia zakonu zareagował prezydent Krzystek?
W oświadczeniu miasta czytamy tylko: "Ze strony miasta zostały określone potencjalne potrzeby i możliwości współdziałania dla dobra społeczności lokalnej".
Po co na spotkaniu PAM? Siostry twierdzą, że wyłącznie jako strona, która zna lokalne potrzeby medyczne. Rzeczniczka uczelni odsyła: - Wszelkich informacji udziela kuria.
Ksiądz Harasimiak nie chce mówić ani co usłyszał od prezydenta Krzystka, ani jakie będą jego dalsze ruchy.
MSWiA podaje, że 14 lipca 2009 r. pełnomocnik sióstr postulował o nadanie ponownego biegu sprawie: - W sierpniu komisja majątkowa ponownie poinformowała zgromadzenie o umorzeniu postępowania w 1994 r. i poprosiła o ustosunkowanie się do wówczas podjętej decyzji o wycofaniu wniosku - informuje Piotr Olędzki z wydziału komunikacji i promocji MSWiA.
We wtorek w domu księży emerytów przy ul. Arkońskiej siostry spotkały się z prezydentem Szczecina Piotrem Krzystkiem, arcybiskupem Andrzejem Dzięgą i prorektorem PAM. Po spotkaniu ukazało się lakoniczne oświadczenie, że gospodarzem był arcybiskup Dzięga, a zgromadzenie zgłosiło zamiar "powrotu do przedwojennego dzieła, rozpoczętego przed prawie stu laty na terenie dawnego szpitala miejskiego. Uczestnicy wymienili informacje na temat aktualnej sytuacji prawnej i faktycznej obiektu w związku ze staraniami sióstr o jego odzyskanie".
"Gazecie" udało się porozmawiać z siostrami i ich pełnomocnikiem, szczecińskim prawnikiem księdzem Grzegorzem Harasimiakiem.
Zakonnice tłumaczyły, że chcą wrócić w Szczecinie do dawnej działalności, "ale odczytać nowe potrzeby społeczne". Od 1910 r. prowadziły w Szczecinie szpital z domem dziecka. Po wojnie został im odebrany. Do 1959 r. bezskutecznie walczyły o odzyskanie go. Teraz myślą o usługach opiekuńczo-medycznych (np. opiece nad osobami starszymi, cierpiącymi na chorobę Alzheimera oraz po wylewach, udarach).
- Zamierzamy kontynuować dzieło. Ale chciałyśmy poznać potrzeby miasta - mówi Barbara Groń, przełożona generalna kongregacji.
Zakonnice opowiadały, że już w latach 90. zgłosiły się do komisji majątkowej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji w sprawie zwrotu bezprawnie przejętej nieruchomości. Ale wtedy szpital działał i ze względu na interes społeczny poprosiły o zawieszenie postępowania, by nie spowodować likwidacji placówki. Kiedy usłyszały, że szpital jest likwidowany, postanowiły wrócić do tematu.
Siostra Benedykta Langosz podkreślała, że nie upominają się o cudze, ale zamierzają odzyskać własność, którą kiedyś odebrano zgromadzeniu: - Nie możemy zmarnować pracy sióstr, które były przed nami, ich dziedzictwa.
Władze Szczecina mają pismo sprzed dwóch lat, wysłane do kongregacji z pytaniem, czy siostry są zainteresowane szpitalem (gdy zaczynały się rozmowy z marszałkiem o przejęciu szpitala miejskiego przez ZOZ Zdroje). Wiceprezydent Tomasz Jarmoliński twierdzi, że nie dostał wówczas odpowiedzi, więc osobiście zadzwonił do zakonu. Usłyszał, że siostry nie są zainteresowane przejęciem placówki. Dlatego gmina Szczecin zamierzała w przetargu sprzedać nieruchomość.
- Pismo do mnie nie dotarło. Nie wiem też, z kim rozmawiał prezydent - mówi przełożona kongregacji. - Gdyby wtedy była taka nasza oficjalna odpowiedź, nie przyszłoby nam na myśl teraz występować o odzyskanie szpitala.
Dopóki nie mogą decydować o szpitalu, siostry nie chciały mówić, kiedy mogą zacząć prowadzić zakład. Jak wyobrażają sobie prowadzenie kosztownych usług opiekuńczych?
- Nigdy na takie dzieła nie ma dość pieniędzy. Ale mamy ufność, że Bóg poprzez ludzi nam pomoże - stwierdziła siostra Daniela Omelańczuk.
Jak na roszczenia zakonu zareagował prezydent Krzystek?
W oświadczeniu miasta czytamy tylko: "Ze strony miasta zostały określone potencjalne potrzeby i możliwości współdziałania dla dobra społeczności lokalnej".
Po co na spotkaniu PAM? Siostry twierdzą, że wyłącznie jako strona, która zna lokalne potrzeby medyczne. Rzeczniczka uczelni odsyła: - Wszelkich informacji udziela kuria.
Ksiądz Harasimiak nie chce mówić ani co usłyszał od prezydenta Krzystka, ani jakie będą jego dalsze ruchy.
MSWiA podaje, że 14 lipca 2009 r. pełnomocnik sióstr postulował o nadanie ponownego biegu sprawie: - W sierpniu komisja majątkowa ponownie poinformowała zgromadzenie o umorzeniu postępowania w 1994 r. i poprosiła o ustosunkowanie się do wówczas podjętej decyzji o wycofaniu wniosku - informuje Piotr Olędzki z wydziału komunikacji i promocji MSWiA.
Najnowsze wiadomości
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Boromeuszki wyciągają łapy po majątek
cwal2004
19.08.09, 08:12
Jeżeli się nie mylę to przed 1945r Szczecin był miastem niemieckim. Więc jaki teren im zabrano? Czy one są ponadpaństwowe?Jak działał szpital to nie chciały go przejąć, tyle było wojny żeby »
-
Peofile jak bedziecie likwidować Wojciecha to
as9943
19.08.09, 08:16
zobaczcie czy nie ma roszczeń do niego jakiś były właściciel.Bo znowu bedziecie się witac z gąską i wyjdzie jak zwykle płaceniem odszkodowania . Już za szkołę na Warszewie dla byłych »
-
to Krzystek był z wizytą , uprawia prywatę ?
zgr-edo
19.08.09, 09:31
zakonnice,biskup na swoim terenie i sam, ponoć świecki prezydent miasta Szczecina, pewnie na klęczkach, kaja się przed religijnymi oszołomami. Wstyd i hańba, gdzie powaga Urzędu ?Gdyby »
Najczęściej czytane24 htydzień




