Bilet na 10 minut? Tak! I to koniecznie
19.12.2011
, aktualizacja: 18.12.2011 18:40
Dlaczego? Bo z takim biletem można wygodnie i tanio poruszać się tramwajami i autobusami po całym centrum Szczecina. Za to bilety na kwadrans i pół godziny to skok na kasę mieszkańców miasta. Mam na to dowody
ZOBACZ TAKŻE
- Radni podnieśli ceny biletów. SZCZEGÓŁY. (19-12-11, 17:36)
- Sesja o biletach i strategii Szczecina (19-12-11, 06:00)
Na poniedziałkowej sesji Rady Miasta radni zajmą się nową taryfą biletów komunikacji miejskiej. Zlikwidowane mają zostać kosztujące 2,20 zł bilety 20-minutowe. Projekt uchwały w tej sprawie nie przewiduje wcześniej obiecywanych biletów 10-minutowych. Zamiast tego mają być 15-minutowe za 2 zł oraz półgodzinne za 3 zł. Godzinne podrożeją z 3,40 zł do 4 zł. To zła taryfa.
Przypomnijmy: w Szczecinie obowiązują bilety czasowe, których ważność nie zależy od rzeczywistego czasu przejazdu tramwaju czy też autobusu, ale od czasu podanego na rozkładzie jazdy. Jeśli więc z rozkładu wynika, że czas między przystankami A i B wynosi 9 minut to pasażera nie obchodzi to, że w połowie drogi pojazd utknął w korku i dotarł co celu po 15 minutach. W przypadku ewentualnego zakwestionowania ważności biletu przez kontrolera łatwo udowodnić, że pojazd był spóźniony, bo całą jego "pracę" rejestruje autokomputer.
Prezydent Piotr Krzystek przekonując do biletów kwadransowych dowodził, że niemal tyle trwa typowa podróż komunikacją miejską i bilet 10 minutowy będzie "za krótki". W uzasadnieniu uchwały zmieniającej taryfę można nawet przeczytać o tym, że bilet na kwadrans jest "preferencyjny na krótkie odcinki przejazdów" i że "zakłada się, że stanowić będzie zachętę dla potencjalnych pasażerów odbywających podróże krótkie 1-3 przystankowe". Czy faktycznie to rozwiązanie stanowiące "zachętę" do krótkich podróży, a bilet 10 minutowy jest zły?
Na podstawie rozkładów jazdy ZDiTM (dostępne na stronie www.zditm.szczecin.pl) przeanalizowaliśmy jaką trasę można pokonać w 10 minut tramwajem wsiadając na kilku najważniejszych węzłach komunikacyjnych w centrum. Skupiliśmy się właśnie na śródmieściu, bo to tu ruch samochodów jest najbardziej uciążliwy i warto zachęcać szczecinian, by przesiedli się do komunikacji miejskiej.
Jesteśmy na placu Rodła. Stąd tramwajem z biletem dziesięciominutowym dotrzemy do: skrzyżowania al. Piastów z ul. Narutowicza, pod główną bramę Stoczni Szczecińskiej, na Dworzec Główny PKP, na ul. Energetyków (przystanek pod Trasą Zamkową koło portu). Bilet na kwadrans wydłuży trasę o 2-3 przystanki, ale nie pozwoli na dotarcie do pętli. Czas przejazdu na Pomorzany przez al. Piastów wynosi 20 minut, a przez ul. Kolumba 18 minut. Na Basen Górniczy "dwójka" jedzie z placu także 18 minut, a "jedenastka" na pętlę przy ul. Ludowej 16 minut.
Wyświetl większą mapę
Przenosimy się na kolejny ważny węzeł: Bramę Portową. Kasujemy bilet 10 minutowy i "siódemką" dojeżdżamy do skrzyżowania al. Bohaterów Warszawy z ul. Jagiellońską, "ósemką" pod główną bramę Cmentarza Centralnego, "dwójką" i "trójką" aż do Ronda Sybiraków (to przystanek za rondem Giedroycia), a w przeciwnym kierunku na przystanek koło kładki przy ul. Św. Józefa na Pomorzanach.
Wyświetl większą mapę
I jeszcze trzeci węzeł w centrum - plac Kościuszki. W zasięgu 10 minut jest plac Rodła, skrzyżowanie ul. Mickiewicza z Karłowicza (przy stadionie Pogoni), przystanek na końcu ul. Ku Słońcu, czy też Baltona na ul. Gdańskiej.
Wyświetl większą mapę
WNIOSEK PIERWSZY. Nie ma wątpliwości, że bilet 10-minutowy całkowicie wystarczyłby do poruszania się po centrum i jego obrzeżach. Przy atrakcyjnej taryfie byłby kuszącą alternatywą dla samochodu. Dlaczego? Dziś godzina parkowania w ścisłym centrum (strefa A) kosztuje 2,80 zł. Załóżmy, że bilet kosztuje 1,50 zł i jedziemy z biura na Starym Mieście (gdzie nie ma strefy) w rejon placu Rodła (strefa A). Podróż w obie strony kosztuje 3 zł. Plusy: nie martwimy się o miejsce do zaparkowania u celu, ani o to, które pewnie stracimy ruszając auto. Ani o to, że godzinny bilet parkingowy „skończy się” zanim załatwimy sprawę. A i paliwa spalimy więcej niż za 20 groszy (o tyle więcej wychodzi podróż tramwajem).
Tymczasem miasto proponuje bilet na kwadrans, który do poruszania się po centrum jest "za długi", a ma kosztować 2 zł. W obie strony podróż kosztowałaby zatem 4 zł. Wydać 2,80 czy 4 złote? Wybór jest prosty, szczególnie gdy ma się miesięczny abonament na parkowanie w strefie B i C (lwia część śródmieścia), który jest tańszy (!) niż miesięczny bilet sieciowy na linie zwykłe (koszty odpowiednio 80 i 100 zł po podwyżce). Jeszcze bardziej do korzystania z samochodu zachęca opcja wykupu abonamentu rocznego na strefy B i C. To wydatek 350 zł. Tymczasem wykupienie kolejno czterech trzymiesięcznych biletów na linie zwykłe (nie ma opcji biletu z góry na rok) to wydatek aż 1040 zł! (po podwyżce). To także drożej niż 12 miesięczny abonament na parkowanie we wszystkich strefach (A, B i C), który kosztuje 980 zł.
W tym miejscu pojawia się pytanie: gdzie miasto powinno szukać dodatkowych wpływów?
Z uzasadnienia projektu uchwały wynika, że zmiana taryfy i podwyżka cen za przejazd komunikacją miejską ma przynieść do budżetu dodatkowe 5,5 do 6 mln zł. Cel poniekąd słuszny bo koszty utrzymania komunikacji rosną (inflacja, wyższe ceny paliw, zakup nowego taboru). Miasto przyznaje zarazem, że owe większe wpływy zostaną zrealizowane "przy założeniu, że dotychczasowi pasażerowie komunikacji miejskiej nadal - w roku 2012 - korzystać będą z przejazdów środkami komunikacji miejskiej".
Przy proponowanej nowej taryfie nie liczyłbym na to. Tym bardziej, że liczba pasażerów z roku na rok spada. Rok 2007 to 149,8 mln pasażerów, rok 2008 - 143,3, rok 2009 - 141,5 mln (nowszych danych nie mamy, ale spadkowa tendencja utrzymuje się).
WNIOSEK DRUGI. Utrzymanie, a nawet wzrost liczby pasażerów (a tym samym wpływów) możliwy jest tylko poprzez zaoferowanie atrakcyjnej, konkurencyjnej wobec aut taryfy. Miasto musi postawić na coś, co wydaje się oczywiste: większy „obrót” pasażerów dzięki niskiej cenie biletu 2-3 przystankowego poprzez zniechęcanie do poruszania się, na krótkich odległościach w centrum samochodem. Wystarczy zdecydowane podwyższenie cen abonamentów (z wyłączeniem mieszkańców SPP, którzy mogą wykupić abonament na „swoją” ulicę po preferencyjnej cenie). Jak wykazał audyt SPP wykonany rok temu aż 40 procent parkujących w SPP ma abonament. Tymczasem w 600-tysięcznym mieście „X”, do którego porównywano wyniki szczecińskiego audytu, abonament miesięczny w strefie A to koszt 600 zł, w strefie B 500 zł, w strefie C 400 zł. Kierowcy posiadający wykupiony abonament stanowią tam 0,4 proc. wszystkich użytkowników.
WNIOSEK TRZECI. Sam bilet 10-minutowy sytuacji nie zmieni. Potrzebna jest dużo bardziej elastyczna taryfa, w której podstawą są bilety 10, 20, 40 i 60 minutowe, które będą odpowiadać specyfice naszego rozległego miasta. Taka taryfa spełni dwa podstawowe zadania:
- umożliwi dojazd do/z odległych od centrum i peryferyjnych dzielnic
- zachęci do poruszania się komunikacją miejską po ścisłym centrum
Przy obecnie proponowanej taryfie mieszkaniec ma prawo czuć się naciągany. I to nie tylko przez brak "dziesięciominutówki". Wyobraźmy sobie, że przy nowej taryfie mamy dostać się z Bramy Portowej na Osiedle Słoneczne. Mamy dwie opcje: bezpośrednio autobusem pospiesznym B lub tramwajem 2 i autobusem linii 71 z przesiadką na Basenie Górniczym.
a) czas przejazdu autobusu B to wg rozkładu 19 minut.
b) do "dwójki" wsiadamy o 16.28 (odjazd z Bramy Portowej wg rozkładu jazdy). Na Basenie Górniczym jesteśmy o 16.42. Autobus 71 odjeżdża o 16.48. Na Osiedlu Słonecznym jest o 17.00. Czas łącznego przejazdu - 32 minuty.
Pytania do prezydenta: co daje bilet na kwadrans? Co daje zniesienie biletu na 20 minut i wprowadzenie 30 minutowego?
Prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna: to zwykła podwyżka cen zamaskowana pod taryfą, która zniechęca do korzystania z komunikacji miejskiej, a zachęca do jeżdżenia trzy ulice dalej autem. To archaiczny tok rozumowania rodem z lat 70. XX wieku. Nijak mający się do wizji miasta -pływającego ogrodu 2050.
Przypomnijmy: w Szczecinie obowiązują bilety czasowe, których ważność nie zależy od rzeczywistego czasu przejazdu tramwaju czy też autobusu, ale od czasu podanego na rozkładzie jazdy. Jeśli więc z rozkładu wynika, że czas między przystankami A i B wynosi 9 minut to pasażera nie obchodzi to, że w połowie drogi pojazd utknął w korku i dotarł co celu po 15 minutach. W przypadku ewentualnego zakwestionowania ważności biletu przez kontrolera łatwo udowodnić, że pojazd był spóźniony, bo całą jego "pracę" rejestruje autokomputer.
Prezydent Piotr Krzystek przekonując do biletów kwadransowych dowodził, że niemal tyle trwa typowa podróż komunikacją miejską i bilet 10 minutowy będzie "za krótki". W uzasadnieniu uchwały zmieniającej taryfę można nawet przeczytać o tym, że bilet na kwadrans jest "preferencyjny na krótkie odcinki przejazdów" i że "zakłada się, że stanowić będzie zachętę dla potencjalnych pasażerów odbywających podróże krótkie 1-3 przystankowe". Czy faktycznie to rozwiązanie stanowiące "zachętę" do krótkich podróży, a bilet 10 minutowy jest zły?
Na podstawie rozkładów jazdy ZDiTM (dostępne na stronie www.zditm.szczecin.pl) przeanalizowaliśmy jaką trasę można pokonać w 10 minut tramwajem wsiadając na kilku najważniejszych węzłach komunikacyjnych w centrum. Skupiliśmy się właśnie na śródmieściu, bo to tu ruch samochodów jest najbardziej uciążliwy i warto zachęcać szczecinian, by przesiedli się do komunikacji miejskiej.
Jesteśmy na placu Rodła. Stąd tramwajem z biletem dziesięciominutowym dotrzemy do: skrzyżowania al. Piastów z ul. Narutowicza, pod główną bramę Stoczni Szczecińskiej, na Dworzec Główny PKP, na ul. Energetyków (przystanek pod Trasą Zamkową koło portu). Bilet na kwadrans wydłuży trasę o 2-3 przystanki, ale nie pozwoli na dotarcie do pętli. Czas przejazdu na Pomorzany przez al. Piastów wynosi 20 minut, a przez ul. Kolumba 18 minut. Na Basen Górniczy "dwójka" jedzie z placu także 18 minut, a "jedenastka" na pętlę przy ul. Ludowej 16 minut.
Wyświetl większą mapę
Przenosimy się na kolejny ważny węzeł: Bramę Portową. Kasujemy bilet 10 minutowy i "siódemką" dojeżdżamy do skrzyżowania al. Bohaterów Warszawy z ul. Jagiellońską, "ósemką" pod główną bramę Cmentarza Centralnego, "dwójką" i "trójką" aż do Ronda Sybiraków (to przystanek za rondem Giedroycia), a w przeciwnym kierunku na przystanek koło kładki przy ul. Św. Józefa na Pomorzanach.
Wyświetl większą mapę
I jeszcze trzeci węzeł w centrum - plac Kościuszki. W zasięgu 10 minut jest plac Rodła, skrzyżowanie ul. Mickiewicza z Karłowicza (przy stadionie Pogoni), przystanek na końcu ul. Ku Słońcu, czy też Baltona na ul. Gdańskiej.
Wyświetl większą mapę
WNIOSEK PIERWSZY. Nie ma wątpliwości, że bilet 10-minutowy całkowicie wystarczyłby do poruszania się po centrum i jego obrzeżach. Przy atrakcyjnej taryfie byłby kuszącą alternatywą dla samochodu. Dlaczego? Dziś godzina parkowania w ścisłym centrum (strefa A) kosztuje 2,80 zł. Załóżmy, że bilet kosztuje 1,50 zł i jedziemy z biura na Starym Mieście (gdzie nie ma strefy) w rejon placu Rodła (strefa A). Podróż w obie strony kosztuje 3 zł. Plusy: nie martwimy się o miejsce do zaparkowania u celu, ani o to, które pewnie stracimy ruszając auto. Ani o to, że godzinny bilet parkingowy „skończy się” zanim załatwimy sprawę. A i paliwa spalimy więcej niż za 20 groszy (o tyle więcej wychodzi podróż tramwajem).
Tymczasem miasto proponuje bilet na kwadrans, który do poruszania się po centrum jest "za długi", a ma kosztować 2 zł. W obie strony podróż kosztowałaby zatem 4 zł. Wydać 2,80 czy 4 złote? Wybór jest prosty, szczególnie gdy ma się miesięczny abonament na parkowanie w strefie B i C (lwia część śródmieścia), który jest tańszy (!) niż miesięczny bilet sieciowy na linie zwykłe (koszty odpowiednio 80 i 100 zł po podwyżce). Jeszcze bardziej do korzystania z samochodu zachęca opcja wykupu abonamentu rocznego na strefy B i C. To wydatek 350 zł. Tymczasem wykupienie kolejno czterech trzymiesięcznych biletów na linie zwykłe (nie ma opcji biletu z góry na rok) to wydatek aż 1040 zł! (po podwyżce). To także drożej niż 12 miesięczny abonament na parkowanie we wszystkich strefach (A, B i C), który kosztuje 980 zł.
W tym miejscu pojawia się pytanie: gdzie miasto powinno szukać dodatkowych wpływów?
Z uzasadnienia projektu uchwały wynika, że zmiana taryfy i podwyżka cen za przejazd komunikacją miejską ma przynieść do budżetu dodatkowe 5,5 do 6 mln zł. Cel poniekąd słuszny bo koszty utrzymania komunikacji rosną (inflacja, wyższe ceny paliw, zakup nowego taboru). Miasto przyznaje zarazem, że owe większe wpływy zostaną zrealizowane "przy założeniu, że dotychczasowi pasażerowie komunikacji miejskiej nadal - w roku 2012 - korzystać będą z przejazdów środkami komunikacji miejskiej".
Przy proponowanej nowej taryfie nie liczyłbym na to. Tym bardziej, że liczba pasażerów z roku na rok spada. Rok 2007 to 149,8 mln pasażerów, rok 2008 - 143,3, rok 2009 - 141,5 mln (nowszych danych nie mamy, ale spadkowa tendencja utrzymuje się).
WNIOSEK DRUGI. Utrzymanie, a nawet wzrost liczby pasażerów (a tym samym wpływów) możliwy jest tylko poprzez zaoferowanie atrakcyjnej, konkurencyjnej wobec aut taryfy. Miasto musi postawić na coś, co wydaje się oczywiste: większy „obrót” pasażerów dzięki niskiej cenie biletu 2-3 przystankowego poprzez zniechęcanie do poruszania się, na krótkich odległościach w centrum samochodem. Wystarczy zdecydowane podwyższenie cen abonamentów (z wyłączeniem mieszkańców SPP, którzy mogą wykupić abonament na „swoją” ulicę po preferencyjnej cenie). Jak wykazał audyt SPP wykonany rok temu aż 40 procent parkujących w SPP ma abonament. Tymczasem w 600-tysięcznym mieście „X”, do którego porównywano wyniki szczecińskiego audytu, abonament miesięczny w strefie A to koszt 600 zł, w strefie B 500 zł, w strefie C 400 zł. Kierowcy posiadający wykupiony abonament stanowią tam 0,4 proc. wszystkich użytkowników.
WNIOSEK TRZECI. Sam bilet 10-minutowy sytuacji nie zmieni. Potrzebna jest dużo bardziej elastyczna taryfa, w której podstawą są bilety 10, 20, 40 i 60 minutowe, które będą odpowiadać specyfice naszego rozległego miasta. Taka taryfa spełni dwa podstawowe zadania:
- umożliwi dojazd do/z odległych od centrum i peryferyjnych dzielnic
- zachęci do poruszania się komunikacją miejską po ścisłym centrum
Przy obecnie proponowanej taryfie mieszkaniec ma prawo czuć się naciągany. I to nie tylko przez brak "dziesięciominutówki". Wyobraźmy sobie, że przy nowej taryfie mamy dostać się z Bramy Portowej na Osiedle Słoneczne. Mamy dwie opcje: bezpośrednio autobusem pospiesznym B lub tramwajem 2 i autobusem linii 71 z przesiadką na Basenie Górniczym.
a) czas przejazdu autobusu B to wg rozkładu 19 minut.
b) do "dwójki" wsiadamy o 16.28 (odjazd z Bramy Portowej wg rozkładu jazdy). Na Basenie Górniczym jesteśmy o 16.42. Autobus 71 odjeżdża o 16.48. Na Osiedlu Słonecznym jest o 17.00. Czas łącznego przejazdu - 32 minuty.
Pytania do prezydenta: co daje bilet na kwadrans? Co daje zniesienie biletu na 20 minut i wprowadzenie 30 minutowego?
Prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna: to zwykła podwyżka cen zamaskowana pod taryfą, która zniechęca do korzystania z komunikacji miejskiej, a zachęca do jeżdżenia trzy ulice dalej autem. To archaiczny tok rozumowania rodem z lat 70. XX wieku. Nijak mający się do wizji miasta -pływającego ogrodu 2050.
Najnowsze wiadomości
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Bilet na 10 minut? Tak! I to koniecznie
lucasville
19.12.11, 07:59
I ja się teraz pytam:Czy takich wyliczeń nie potrafili zrobić w Urzędzie Miasta i ZDiTM?No chyba, że zrobili, ale stwierdzili, że lepiej skasować podróżnego od razu 2 zł, nawet za 8 minut »
-
Bilet na 10 minut? Tak! I to koniecznie
blacksell
19.12.11, 08:12
a czy to aż taki problem zrobić większe spektrum biletów czasowych, np.: 10, 20, 30, 45, 60, 90, 120 minut - ceny do przeliczenia»
-
Wniosek piąty, szósty i siódmy.
questguest
19.12.11, 09:29
Wniosek piąty - autor artykułu nie przemyślał treści. Komunikacja miejska służy większości mieszkańców do dojazdu z przedmieścia do pracy - dwa razy dziennie. W 10 minut nigdzie nie »
Najczęściej czytane24 htydzień




