ESK - najważniejsi są mieszkańcy

- pisze Robert Jurszo*
22.09.2009 , aktualizacja: 22.09.2009 18:16
A A A Drukuj
Jednym z dwóch kluczowych kryteriów konkursowych [ESK] - obok "europejskiego wymiaru" - jest "miasto i obywatele". To kryterium zakłada, że stopień społecznego uczestnictwa w różnego rodzaju działaniach kulturalnych powinien być możliwie jak największy
Robert Jurszo
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Robert Jurszo


Różnica zdań między Związkiem Artystów Szczecińskich a instytucją Szczecin 2016 w kwestii sposobu artystycznego zagospodarowania ścian kilku szczecińskich budynków zasadza się z jednej strony na nieporozumieniu, a z drugiej na niezrozumieniu pewnej istotnej dla Europejskiej Stolicy Kultury idei przez grupę młodych artystów skupionych wokół p. Jarosława Eysymonta. Podczas trudnego spotkania w ubiegłą środę w Willi Lentza wyjaśniono kwestie wątpliwe, a projekt Związku uzyskał rekomendację.

Nieporozumienie...

Zacznijmy od nieporozumienia. Nie jest prawdą, jak jest to wyrażone w artykule p. Ewy Podgajnej "Spór o ściany do pomalowania na ESK" ("Gazeta Wyborcza Szczecin", 10 września 2009), że Związkowi Artystów Szczecińskich odebrano przyobiecane ściany. Nie jest również prawdą, że mamy do czynienia z deprecjonowaniem i plagiatowaniem pomysłu przedstawionego przez twórców.

Faktem jest, że Szczecin 2016 otrzymał od Urzędu Miasta do dyspozycji ściany budynków, o których mowa w przytaczanym artykule, na cele starań naszego miasta o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Planowana akcja z udziałem dzieci i młodzieży zakłada stworzenie prac plastycznych, które następnie zostaną wydrukowane na wielkoformatowych siatkach typu mesh i zamieszczone na ścianach będących przedmiotem sporu. Nie wiadomo jeszcze, czy prace będą wykreowane przez dzieci pod okiem artystów, czy też przez artystów w kooperacji z najmłodszymi. Pewne jest natomiast to, że, z uwagi na zaledwie kilkumiesięczną żywotność siatki, przewiduje się ich ekspozycję tylko do końca tego bądź początku przyszłego roku.

Zasadniczym celem działania jest zaktywizowanie lokalnej społeczności, ponieważ akcja ta jest kierowana właśnie do najmłodszych mieszkańców dzielnic, w których znajdują się interesujące wszystkich ściany. Ten rodzaj działania nie jest więc w żadnym wypadku zabraniem komukolwiek czegokolwiek, a już tym bardziej plagiatem! Nie wyklucza również możliwości wykonania fresków ściennych przez Związek Artystów Szczecińskich w przyszłości.

Tyle, jeśli chodzi o nieporozumienie. Teraz będzie o niezrozumieniu pewnej istotnej dla szczecińskiego projektu ESK idei.

... i niezrozumienie.

Związek Artystów Szczecińskich zaprezentował projekt malowania ścian na jednym z "poniedziałków informacyjnych", które regularnie odbywają się w Willi Lentza i stanowią forum szczecińskiej debaty o ESK. Wzbudził on bardzo duże zainteresowanie, ale pojawiły się także istotne kontrowersje. Najważniejszą z nich była kwestia uspołecznienia działań artystycznych proponowanych przez grupę artystów w przestrzeni, było nie było, publicznej. Wszystkie zaprezentowane dzieła spotkały się z uznaniem, ale pojawiło się istotne pytanie: a co na to mieszkańcy dzielnic, w których malowidła ścienne mają się znaleźć? Przecież oni również powinni mieć coś do powiedzenia, skoro freski mają tam znajdować się przez najbliższe kilka lub kilkanaście lat. Artystki ze Związku Artystów Szczecińskich odpowiedziały na to sloganem, że sztuka nie jest demokratyczna. Sztuka może nie, ale projekt Europejska Stolica Kultury jak najbardziej.

Przypomnijmy, że jednym z dwóch kluczowych kryteriów konkursowych - obok "europejskiego wymiaru" - jest "miasto i obywatele". To kryterium zakłada, że stopień społecznego uczestnictwa w różnego rodzaju działaniach kulturalnych powinien być możliwie jak największy, a sztuka powinna służyć ogółowi społeczeństwa, a nie tylko artystom. Jeśli tak, to w tym wypadku mieszkańcy powinni zostać potraktowani podmiotowo, ponieważ to na ścianach ich budynków i w ich dzielnicach będzie namalowane to, co będą oni oglądać przez długi czas. Dlatego mają prawo mieć jakiś wpływ na to, co powstanie, by mogli w pewien sposób utożsamić się z powstałym dziełem. Rolą artysty w tym przypadku jest również wypracowanie jakiejś metody pracy z mieszkańcami. Te ściany i te budynki są częścią ich lokalnego świata, do którego nie można wejść z butami tylko dlatego, że uzyskało się na to pozwolenie rządzących. Tyczyć się to powinno w takim samym stopniu stawiania hipermarketów, jak i tworzenia dzieł sztuki w miejscach publicznych.

Co dalej?

Niezależnie od wszelkich różnic zdań, jakie zaistniały pomiędzy Związkiem Artystów Szczecińskich a Szczecin 2016, projekt od samego początku - i nic w tej sprawie się nie zmieniło - cieszy się poparciem instytucji odpowiedzialnej za starania Szczecina o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury. Kontrowersja dotyczy kwestii uspołecznienia, a nie wartości projektu samego w sobie - warto o tym pamiętać.

Podobne działania są od wielu lat z powodzeniem realizowane w całej Europie. Stały się one nieodłączną częścią pejzażu kulturalnego wielu miast. Ubogacają je i czynią miasta bardziej przyjaznymi dla ich mieszkańców.

Warto zauważyć, że zaistniała sytuacja stawia przed władzami miasta nowe wyzwania. Pojawia się bowiem kwestia przyszłości tego rodzaju dzieł. W przypadku planów przebudowy bądź restrukturyzacji przestrzeni miejskiej, nie można ich po prostu przenieść, tak jak można przenieść obraz czy fotografię z jednej galerii do drugiej. Takie prace artystyczne w założeniu toczą dialog ze swoim otoczeniem, wyrastają z niego i w jakiś sposób są nierozerwalnie z nim związane. Potencjalna zmiana ich miejsca to nie tylko problem techniczny czy formalny, ale również ingerencja w samo dzieło. Ważne, by o tym pamiętać i zdawać sobie z tego sprawę. Cieszyć natomiast powinno to, że ten temat pojawił się w szczecińskiej debacie publicznej dotyczącej sztuki. To niewątpliwie zaświadcza o istotnym postępie, jaki dokonał się w naszym mieście. Także dzięki projektowi starań o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury.



* Autor jest pracownikiem biura Szczecin 2016

Podziel się

  • 14 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • ESK - najważniejsi są mieszkańcy ex 23.09.09, 04:19

    To dopiero zwiazek artystow ma tupet by mowic o jakimkolwiek plagiacie. Czemu nie powiedza, ze ich akcja malowania jest kopia tego co zorganizowala Planeta Egos i srodowisko graffiti w »