Centrum Szczecina zawalone jest samochodami!

Jakub Ziębka, Wojciech Jachim
2009-11-22 , aktualizacja: 22.11.2009 19:35
A A A Drukuj
Auta stoją w miejscach dozwolonych i niedozwolonych, na chodnikach, trawnikach i przejściach dla pieszych. Czy nikomu to nie przeszkadza?
Auto zaparkowane na trawniku, w samym centrum Szczecina. A co? nie wolno?
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agenc
Auto zaparkowane na trawniku, w samym centrum Szczecina. A co? nie wolno?


Nigdzie w Zachodniej Europie nie ma miasta, w którym zalecaną normą byłoby parkowanie na chodnikach. W Szczecinie to klasyka. Mamy pełno miejsc, gdzie jest zakaz parkowania z tabliczką "nie dotyczy chodnika", duża część osławionej Strefy Płatnego Parkowania korzysta z gościnności szczecińskich chodników. W Szczecinie bardzo modne jest parkowanie na skos - połowa auta na chodniku, połowa na jezdni. Wystarczy spojrzeć na ul. Jagiellońską. Władze miasta niedawno przeprowadziły "genialną" akcję obniżania krawężników w centrum tak, aby wjeżdżanie na chodniki było jeszcze łatwiejsze.

Problem w tym, że poza miejscami wyznaczonymi przez Światłe Służby białymi liniami w Szczecinie parkować można w zasadzie wszędzie, nie bacząc nie tylko na zdrowy rozum, ale nawet na kodeks ruchu drogowego. Straż Miejska i policja zadowalają się jak czasami komuś wlepią mandat, ale na przeciętnym kierowcy nie robi to żadnego wrażenia.

Tymczasem chodniki, jak sama nazwa wskazuje, są do chodzenia. Niestety, w Szczecinie służą głównie do parkowania. Efekt jest taki, że duża część z nich jest w opłakanym stanie, brudna, nierówna i połamana. Po prostu zajechana.

Powtykane wszędzie auta tworzą wrażenie totalnego bałaganu. Nie sposób utrzymać trotuarów w czystości i ładzie. Człowiek zamiast przechadzać się swobodnie, musi lawirować między autami i ciągle patrzeć pod nogi w obawie, że się potknie o wystającą albo połamaną płytkę chodnikową.

Dlaczego u nas nie może być tak jak w Europie?

Stworzenie dużych parkingów w śródmieściu i przestrzeganie zasady, że parkowanie aut jest dozwolone tylko w wyznaczonych do tego miejscach, przyniosłoby wiele korzyści estetycznych, funkcjonalnych, ekologicznych. Zmniejszyłby się śródmiejski bałagan, piesi odzyskaliby chodniki, można by je wreszcie wyrównać, a kierowcy straciliby poczucie, że zawsze gdzieś się w końcu zaparkuje. Świadomość, że liczba miejsc parkingowych w śródmieściu jest jednak ograniczona, wymusiłaby na nich refleksję, czy w ogóle warto do centrum jechać samochodem. Może lepiej tramwajem, autobusem, rowerem albo pieszo?

Parkowanie? No problem!

Na razie jednak nie widać, żeby Urząd Miasta miał jakikolwiek spójny plan działania. Bo za taki nie można uznać trwanie Strefy Płatnego Parkowania. To za mało. W studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego mówi się jedynie o ograniczeniu transportu indywidualnego na rzecz zbiorowego m.in. poprzez wydzielanie osobnych pasów ruchu dla komunikacji miejskiej oraz budowie parkingów poza ścisłym centrum. Nie próbuje się realizować ani jednego, ani drugiego. Wydział miast analizował propozycje lokalizacji podziemnych parkingów np. pod Trasą Zamkową, czy pod pl. Solidarności. Na tym sprawę zakończył.

Liczba aut na tysiąc mieszkańców jest już w Szczecinie bliska europejskim standardom. Można dokładnie przewidzieć maksymalne nasycenie samochodami i policzyć, ile miejsc parkingowych potrzeba, by w śródmieściu naszego miasta można było korzystać z samochodów w rozsądny sposób. Trzeba zarezerwować miejsca pod kilka mega-parkingów i w końcu doprowadzić do ich powstania. Być może jest to program na lata, ale w końcu trzeba go uruchomić. Należy też, o czym była mowa wcześniej, wyznaczyć konkretne miejsca, gdzie można stawiać auta, następnie wypowiedzieć wojnę kierowcom, którzy będą je ignorować. W Europie Zachodniej, Japonii, USA i Kanadzie odholowanie źle zaparkowanego auta trwa tylko kilkanaście minut. To świetny sposób na zarobek dla miasta lub firmy wykonującej takie usługi. Kierowca musi przecież zapłacić, aby je odebrać. Jeśli w określonym czasie tego nie zrobi, to auto zostanie sprzedane na specjalnej aukcji. Podobną akcję prowadzi w Lublinie straż miejska. Kierowca, którego samochód został odholowany, musi liczyć się z koniecznością zapłaty mandatu (od 100 do 500 zł). Ponadto płaci za holowanie (160 zł) oraz postój auta na parkingu (10 zł na dobę). Jednak ograniczenia to jedno, kierowcy muszą przecież gdzieś parkować swoje auta lub przemieszczać się w inny sposób.

Parkingi podziemne, drogie taksy i rowery

Jak władzom zachodnioeuropejskich miast udało się znaleźć sposób na parkingową samowolkę? Podstawowe założenie jest takie: ograniczając parkowanie w centrum, musimy stworzyć inne możliwości komunikacyjne. We Florencji na przykład liczba miejsc parkingowych w centrum jest ściśle ograniczona, w niektórych strefach nie płacą za nie tylko mieszkańcy, dodatkowo pozostali mogą się tam zatrzymać tylko na dwie godziny (podobny system działa w Brukseli). Ponadto wokół historycznego centrum miasta (3,2 km kw.) postawiono pięć podziemnych parkingów. Zapewniają one ponad 3 tys. miejsc postojowych dla kierowców. Bardzo duża ilość miast europejskich stosuje system Park & Ride (czyli parkuj i jedź). Mechanizm jest prosty: kierowcy z sąsiednich miasteczek, peryferii i gorzej skomunikowanych dzielnic docierają na obrzeża centrum samochodami. Tam zostawiają auta na specjalnych parkingach i przesiadają się do komunikacji miejskiej. I jeżdżą nią za darmo, na podstawie kwitka z parkingu. W połączeniu ze świetnie funkcjonującą komunikacją miejską system doskonale sprawdza się choćby w Nantes, Genewie, Pradze, czy Sztokholmie.

Liczbę samochodów parkujących w centrum miasta ograniczył także Amsterdam. Na 740 tys. mieszkańców Amsterdamu przypada ponad 600 tys. rowerów. To one stały się tam głównym środkiem komunikacji. Całe miasto oplata sieć ścieżek rowerowych, a rowerzyści są uważani za najważniejszego uczestnika ruchu drogowego. Na wiele ulic samochód nie ma wjazdu lub są one jednokierunkowe. Zostawianie aut w centrum jest nieopłacalne, cena dochodzi nawet do 5 euro za godzinę. Taniej jest w jednym z pięciu parkingów Park & Ride - tu za dobę zapłacimy tylko 6 euro.

Sytuacja parkingowa w Szczecinie dojrzała do tego, żeby władze miasta ustaliły wreszcie, w jaki sposób należy rozwiązać problem parkowania w centrum. Nie można udawać, że go nie ma. Mamy szerokie ulice, na których można wytyczyć ścieżki rowerowe lub dodatkowy pas ruchu dla autobusów. Są miejsca, gdzie da się wybudować podziemne parkingi. Przede wszystkim trzeba jednak uświadomić ludziom, że samochód nie jest jedyną dostępną opcją przemieszczania się po mieście.



Przystanek Szczecin

Czy przeszkadza Wam bałagan parkingowy w Szczecinie? Czy to problem, który wymaga pilnego rozwiązania? Czekamy na listy@szczecin.agora.pl





Podziel się

  • 54 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

  • Re: Centrum Szczecina zawalone jest samochodami! piotr33k2 23.11.09, 00:32

    popieram i zadzam się z autorem artykułu ,w szeroko rozumianym centrum szczecina jest tak duzo byle jak i byle gdzie zaparkowanych samochodów że czesto gesto z niektórych ulic i uliczek nie »

  • Centrum Szczecina zawalone jest samochodami! gdur 23.11.09, 23:39

    Popieram redaktora. To co się dzieje na chodnikach, to woła pomstę do nieba. Anasi rajcowie zadowoleni, bo mogą parkować wszędzie :-/»

  • Centrum Szczecina zawalone jest samochodami! m.moskwa 30.12.09, 13:04

    Dziekuje za ten artykul. Pomimo ze jestem uzytkownikiem samochodu, probujeporuszac sie po Szczecnine rowerem, z mizernym skutkiem. Przypomina to walke zwiatrakami, do domu wracam »