Spływy Drawą nie mogą być balangami. Trzeba karać za hałas i śmieci
05.04.2011
, aktualizacja: 04.04.2011 21:12
- Zdarza mi się, że odmawiam wypożyczenia sprzętu, jeśli widzę, że ekipa szykuje się na imprezę z alkoholem. Szanuję ich życie i mój sprzęt - mówi Radosław Wawer z biura turystycznego "Mrówka" organizującego spływy Drawą.
Dyrekcja Drawieńskiego Parku Narodowego chce zmniejszyć o połowę liczbę osób, które w ciągu dnia mogą wpłynąć Drawą na teren DPN (było 800, tego lata ma być 410). O sprawie pisaliśmy w czwartek w artykule "Blokada dla kajaków" (szukaj też na Szczecin.gazeta.pl). Protestują firmy kajakowe, ale nie wszystkie. Część organizatorów spływów uważa, że ruch turystyczny na rzece trzeba uporządkować.
Rozmowa z organizatorem spływów Drawą
Andrzej Kraśnicki jr: Czy ograniczenie liczby kajaków w Drawieńskim Parku Narodowym to dobry pomysł?
Radosław Wawer: Problemem na Drawie są jedno-, dwudniowe spływy, które przebiegają przez DPN. Trudno to zresztą nazwać spływami, to w dużej mierze zwykłe balangi. Zamiast ostoi spokoju, z DPN-u robi się jakiś Hyde Park. Z turystyką nie ma to nic wspólnego. Jednak ograniczenia mogą uderzyć w prawdziwych turystów, którzy spływają całą Drawą, a nie tylko przez DPN. Po dopłynięciu do granic parku może się bowiem okazać, że dla nich nie będzie już biletów.
Co innego można zaproponować?
- Jeśli już mają być jakieś ograniczenia, powinny dotyczyć weekendu. Dlatego, że ci turyści, którzy spływają całą Drawą, tak organizują wyprawy, by na teren DPN wpłynąć w poniedziałek. Unikają w ten sposób zatłoczonego weekendu. Ja klientów do takiego ułożenia spływu zawsze namawiam. Nie może ich jednak w takiej sytuacji spotkać niespodzianka w postaci informacji, że biletów zabrakło.
Ma być też tak: kupując bilet, trzeba będzie wyruszyć o konkretnej godzinie i dopłynąć na wskazany biwak. To dobry pomysł na rozładowanie tłoku?
- Pan pływa kajakiem. Czy chciałby pan, by dyktowano panu takie warunki? Nie o to chodzi w turystyce. To nie jest dobry pomysł.
Czy firmy organizujące spływy powinny ponosić odpowiedzialność za to, jak ich klienci zachowują się na rzece?
- Powinny. Kiedyś wyglądało to tak, że byli tu po prostu turyści, którzy szanowali przyrodę i siebie nawzajem. Teraz zrobił się z tego wielki biznes. Są firmy, które po prostu wydają swoim klientom mocne, polietylenowe kajaki i nie obchodzi ich, co robią ludzie. Tak być nie powinno. Z reguły organizuję spływy wielodniowe. One mają zupełnie inny charakter, uczestniczą w nich ludzie, którzy chcą pobyć z przyrodą. Zdarza mi się jednak organizować spływy jednodniowe. I zdarza się, że odmawiam wypożyczenia sprzętu, gdy widzę, że ekipa szykuje się na imprezę z alkoholem. Szanuję ich życie i mój sprzęt. Od ośmiu lat, co jesień, organizuję sprzątanie Drawy. Przyjeżdżają moi stali klienci, spływamy rzeką i zbieramy śmieci. Udział kosztuje symboliczne kilka złotych. W tym roku sprzątamy Drawę 10 i 11 września.
Jak "wychować" tych, którzy na rzece są tylko po to, by zrobić imprezę?
- Potrzeba jest czynna, a nie bierna - jak teraz - działalność Straży Parku. Wystarczy, by pojawiła się w weekend wieczorem na jednym z biwaków na terenie DPN. Przecież to, co tam się w tym czasie dzieje, to skandal: pijaństwo, wrzaski, śmieci wrzucane do Drawy. Gdyby za hałasowanie i śmiecenie wlepiono trochę mandatów, a rozrabiających wyrzucono z biwaku, sytuacja poprawiłaby się.
Rozmowa z organizatorem spływów Drawą
Andrzej Kraśnicki jr: Czy ograniczenie liczby kajaków w Drawieńskim Parku Narodowym to dobry pomysł?
Radosław Wawer: Problemem na Drawie są jedno-, dwudniowe spływy, które przebiegają przez DPN. Trudno to zresztą nazwać spływami, to w dużej mierze zwykłe balangi. Zamiast ostoi spokoju, z DPN-u robi się jakiś Hyde Park. Z turystyką nie ma to nic wspólnego. Jednak ograniczenia mogą uderzyć w prawdziwych turystów, którzy spływają całą Drawą, a nie tylko przez DPN. Po dopłynięciu do granic parku może się bowiem okazać, że dla nich nie będzie już biletów.
Co innego można zaproponować?
- Jeśli już mają być jakieś ograniczenia, powinny dotyczyć weekendu. Dlatego, że ci turyści, którzy spływają całą Drawą, tak organizują wyprawy, by na teren DPN wpłynąć w poniedziałek. Unikają w ten sposób zatłoczonego weekendu. Ja klientów do takiego ułożenia spływu zawsze namawiam. Nie może ich jednak w takiej sytuacji spotkać niespodzianka w postaci informacji, że biletów zabrakło.
Ma być też tak: kupując bilet, trzeba będzie wyruszyć o konkretnej godzinie i dopłynąć na wskazany biwak. To dobry pomysł na rozładowanie tłoku?
- Pan pływa kajakiem. Czy chciałby pan, by dyktowano panu takie warunki? Nie o to chodzi w turystyce. To nie jest dobry pomysł.
Czy firmy organizujące spływy powinny ponosić odpowiedzialność za to, jak ich klienci zachowują się na rzece?
- Powinny. Kiedyś wyglądało to tak, że byli tu po prostu turyści, którzy szanowali przyrodę i siebie nawzajem. Teraz zrobił się z tego wielki biznes. Są firmy, które po prostu wydają swoim klientom mocne, polietylenowe kajaki i nie obchodzi ich, co robią ludzie. Tak być nie powinno. Z reguły organizuję spływy wielodniowe. One mają zupełnie inny charakter, uczestniczą w nich ludzie, którzy chcą pobyć z przyrodą. Zdarza mi się jednak organizować spływy jednodniowe. I zdarza się, że odmawiam wypożyczenia sprzętu, gdy widzę, że ekipa szykuje się na imprezę z alkoholem. Szanuję ich życie i mój sprzęt. Od ośmiu lat, co jesień, organizuję sprzątanie Drawy. Przyjeżdżają moi stali klienci, spływamy rzeką i zbieramy śmieci. Udział kosztuje symboliczne kilka złotych. W tym roku sprzątamy Drawę 10 i 11 września.
Jak "wychować" tych, którzy na rzece są tylko po to, by zrobić imprezę?
- Potrzeba jest czynna, a nie bierna - jak teraz - działalność Straży Parku. Wystarczy, by pojawiła się w weekend wieczorem na jednym z biwaków na terenie DPN. Przecież to, co tam się w tym czasie dzieje, to skandal: pijaństwo, wrzaski, śmieci wrzucane do Drawy. Gdyby za hałasowanie i śmiecenie wlepiono trochę mandatów, a rozrabiających wyrzucono z biwaku, sytuacja poprawiłaby się.
Najnowsze wiadomości
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Re: Spływy Drawą nie mogą być balangami. Trzeba k
zolo85
05.04.11, 11:15
O wolnym prowadzeniu działalności gospodarczej można mówić poza granicami parku, natomiast w jego obrębie powinno się przede wszystkim dbać o przyrodę. Może należałoby się zastanowić nad »
-
Widać że Dyrekcja Parku myśli o przyszłości.
fagusp
05.04.11, 13:19
Swojej rzecz jasna, nie Parku. Ograniczenie ruchu da efekty przyrodnicze bardzo ograniczone, żeby nie powiedzieć żadne. Ale ekonomiczne podstawy bytu Dyrekcji ulegną diametralnej poprawie, i»
-
Najwyższy czas na te ograniczenia
niebieskizimorodek
06.04.11, 11:48
Na Drawie latem naprawdę dzieją się horrory. A miejsca dla przyrody to już w ogóle tam nie zostało. Najwyższy czas na takie ograniczenia, nareszcie Park robi co powinien. A gromadka kilku »
Najczęściej czytane24 htydzień




