Dachy odśnieżać trzeba mądrze i pod kontrolą

Rozmawiał Mariusz Rabenda
2010-02-07 , aktualizacja: 05.02.2010 20:14
A A A Drukuj
Topniejący na dachach śnieg staje się coraz bardziej zbity. Zmniejszając objętość, wcale nie musi być lżejszy
Sam śnieg nie jest jedyną przyczyną zawalania się konstrukcji - mówi dr inż. Wiesław Paczkowski
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Sam śnieg nie jest jedyną przyczyną zawalania się konstrukcji - mówi dr inż. Wiesław Paczkowski
Pod ciężarem śniegu w tym tygodniu zawaliły się dachy starej masarni i meblowego "Platana" w Szczecinie.

Rozmowa z dr. inż. Wiesławem Paczkowskim

Mariusz Rabenda: Czy dla wytrzymałości dachu ma znaczenie, że leży na nim 40 cm świeżego śniegu albo 15 cm tego samego śniegu, który jest zbity po kilkunastu dniach zalegania?

Dr inż. Wiesław Paczkowski, kierownik zespołu konstrukcji metalowych, Wydziału Budownictwa i Architektury ZUT: - Jedyną zmienną istotną dla konstrukcji dachu jest ciężar i nacisk na powierzchnię. Grubość zalegającego śniegu nie ma tu znaczenia.

Ale śnieg zalegający długo zmienia swój ciężar.

- Oczywiście. Może zachodzić absorpcja wilgoci pobieranej choćby z mgły, która w międzyczasie wystąpiła. Wtedy śnieg może zwiększać swój ciężar. Może dochodzić do sublimacji [przechodzenie ze stanu stałego w gazowy - red.] i wówczas zmniejsza się jego ciężar. Może być coraz bardziej zbity, a do tego dosypać może kolejna warstwa. Często nie zauważamy zjawisk, które powodują, że ciężar śniegu się zmienia.

Wojewoda co chwilę ponawia apele o odśnieżanie dachów.

- Gdy słyszę te apele, to też podchodzę do nich z pewną rezerwą. Oczywiście, najlepiej, jak dachy są odśnieżone i nic ich nie obciąża. Ale nie zawsze jest tak, że mniejsza ilość śniegu musi być bardziej bezpieczna dla powierzchni, na której leży. Ponadto odśnieżanie często odbywa się bez kontroli. Na dużych połaciach dachu zdarza się, że odśnieżający przemieszczają ten śnieg z jednego miejsca w drugie. To może sprawić, że obciążona zostanie słabsza część konstrukcji.

Albo odśnieżona zostanie połowa dachu, a drugą część robotnicy zostawią na kolejny dzień.

- Taka sytuacja też może się okazać niekorzystna. Musimy pamiętać, że sam śnieg nie jest jedyną przyczyną zawalania się konstrukcji. Zwykle jest to splot przyczyn, które się na siebie nałożyły, a obciążenie spowodowane śniegiem jest tym czynnikiem wyzwalającym. Gdyby on był głównym powodem zawalania się dachów, dziś nie mówilibyśmy o dwóch dachach zawalonych, tylko o wielu.

Takich konstrukcji jak "Platan" jest w mieście wiele (to sklepy budowane w latach 70.), zawalił się tylko on.

No właśnie. Dlaczego?

- Bo puściło najsłabsze ogniwo. Trudno teraz ocenić, gdzie ono się znajdowało, ale po prostu w tym momencie nie wytrzymało. Ten dach ma strukturę przestrzenną składającą się z kratownic. Takie konstrukcje mają tę zaletę, że są odporne na lokalne uszkodzenia. Może puścić jeden, czy kilka spawów i dalej się to wszystko trzyma. Ale jest pewna granica, która właśnie została przekroczona.

Technicy oceniający powody katastrofy wskazywali na złą jakość wykonania konstrukcji.

- Bo tak się wtedy robiło. Zła jakość wykonania była wtedy często spotykana, a to że dach był wykonany w takiej technologii, sprawiało, że mimo tego wytrzymał tyle lat. Poza tym - pamiętam, gdy bywałem w tym sklepie w latach 70. czy 80., konstrukcja była odsłonięta. Być może podwieszono pod nią jakiś sufit.

Owszem, zakryto ją panelami, które widać teraz, jak zwisają z zawalonego sufitu. Ale takie panele ważą niewiele.

- Owszem, panele ważą niedużo. Do tego może ciekło, więc może ktoś położył dodatkowe dwie warstwy papy, która też ważyła przecież niewiele. Ale nikt wtedy nie pamiętał, że kilka lat wcześniej może też dołożono dwie warstwy papy... itd. Takie postępowanie powoduje, że konstrukcje są dodatkowo obciążane i kiedyś nie wytrzymują.



Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy