Szpital wojskowy: mediator zażegna spór?

ma
2010-02-02 , aktualizacja: 02.02.2010 11:31
A A A Drukuj
Wyznaczony przez ministerstwo pracy mediator w środę ma pojawić się w szpitalu wojskowym w Szczecinie. Już dwa miesiące trwa tam spór zbiorowy. Związkowcy uważają, że komendant usiłuje ich zastraszyć kartami mobilizacyjnymi do wojska.
ZOBACZ TAKŻE
O sporze w szpitalu wojskowym pisaliśmy już kilkakrotnie. Pracownicy placówki domagają się podwyżek. Powołują się na art. 59a Ustawy o ZOZ-ach, który mówi, że 40 proc. z kwoty, o jaką wzrósł kontrakt (w porównaniu do roku poprzedniego) trzeba przeznaczyć na wzrost wynagrodzeń. W grudniu weszli w spór zbiorowy z komendantem szpitala. Zaraz potem zaczęli dostawać od komendanta karty mobilizacyjne do wojska. Przydzielono je 316 z ponad 400 pracowników na umowach o pracę. Kto ma taką kartę, jest zobowiązany w razie wybuchu wojny stawić się w wyznaczonej jednostce i pełnić wyznaczone obowiązki. Związkowcy podejrzewają, że karty są "przywołaniem do porządku". Komendant szpitala Dariusz Ksiądz twierdzi, że to nic nowego, bo każdy pracownik placówki resortowej otrzymuje taką kartę: - WKU ma obowiązek każdemu pracownikowi określić przydział obowiązków na wypadek wojny. Teraz niefortunnie zbiegło się to w czasie ze sporem. Wystąpiłem o karty dużo wcześniej, ale WKU zaczęła je przekazywać dopiero kilka tygodni temu.

Taką samą wersję przedstawia komandor Leszek Ziółkowski, szef oddziału gotowości bojowej i mobilizacyjnej Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia: - Takie karty dostać powinni pracownicy wszystkich resortowych jednostek. Dostają je w czasie pokoju. Raz, a następny dopiero, kiedy w jednostce zachodzą zmiany, np. jedni pracownicy odeszli, a przyszli nowi.

Załogi to nie przekonuje. - Pracuję tu 15 lat, a kartę mobilizacyjną dostałam dwa razy. I to zawsze wtedy, kiedy mieliśmy spór zbiorowy - mówi Jadwiga Kotańska, szefowa zakładowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Komendant ripostuje: - Przepisy dotyczące przydziałów mobilizacyjnych mamy od 2004 r. Pierwszy raz karty przydzielane były w 2005 i 2006 r. Później mieliśmy sporą wymianę załogi. Wolałem uporządkować sytuację i wszystkim wystawić nowe karty niż "łatać dziury" powstałe po wymianie kadr.

Komendant twierdzi, że rozmowy o "wzroście wynagrodzeń" obiecał związkowcom po 14 lutego 2010. - Wtedy będę wiedział, jaki naprawdę miałem kontrakt na 2009 r., bo NFZ rozliczy ze mną cały rok - mówi.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy