Będzie szybka pomoc publiczna dla ZCh Police?

Mariusz Rabenda
2009-12-03 , aktualizacja: 02.12.2009 21:15
A A A Drukuj
Próba przełamania kryzysu w firmie. Zamiast 190 mln zł kredytu z PKO BP może być pożyczka w formie pomocy publicznej. Taką propozycję złożyła będącym w tragicznej sytuacji Zakładom Agencja Rozwoju Przemysłu
Zakłady Chemiczne w Policach mają już 324 mln zł długów
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Zakłady Chemiczne w Policach mają już 324 mln zł długów
"Police" od maja bezskutecznie czekają na kredyt bankowy. Kiedy spółka składała wniosek do banku, jej zadłużenie wynosiło 175 mln zł. Pod koniec maja bank uzależnił udzielenie kredytu od przeprowadzenia dokładnego audytu finansowego chemicznej spółki. Mijały kolejne miesiące. Audytorzy zlustrowali spółkę i w sierpniu przekazali raport do banku. Agencja Rozwoju Przemysłu wielokrotnie zapewniała, że poręczy kredyt. Ale bank się ociąga. Do dziś na koncie ZCh Police pieniędzy nie ma. Przez pół roku zadłużenie spółki wzrosło do 324 mln zł.

Polskie Górnictwo Nafty i Gazu (PGNiG) już zagroziło, że jeśli do świąt Bożego Narodzenia policki zakład nie spłaci zadłużenia za gaz (126 mln zł), zerwie umowę na dostawy tego paliwa i zakręci kurki. A "Policom" gaz jest niezbędny do produkcji amoniaku i do suszenia nawozów - bez niego produkcja stanie.

Dlatego ARP zaproponowała we wtorek polickiej spółce, by dłużej nie czekała na bankowy kredyt komercyjny: - Sugerujemy, aby skorzystała z pomocy publicznej na ratowanie zakładu - mówi Roma Sarzyńska, rzecznik Agencji. - To dopuszczalna forma pomocy, ale zgodę na nią musi wyrazić Komisja Europejska.

Jakiej wysokości miałaby być ta pomoc?

- To zależy od tego, o jaką kwotę wystąpi zarząd spółki - odpowiada Sarzyńska.

W informacji prasowej ARP napisała, że - według oceny Agencji - bieżąca analiza sytuacji ekonomicznej wskazuje na konieczność zaangażowania znacznie większych pieniędzy niż te, które "Police" chciały dostać z banku.

- To jest ocena ARP. Mają swoich ekspertów i wolno im tak sądzić - uważa Bogusław Kokotowski, wiceprezes ds. handlowych ZCh Police. Jaką konkretnie kwotą zainteresowane byłyby "Police", wiceprezes nie chciał mówić.

Zarząd chemicznego kombinatu do końca tygodnia ma podjąć decyzję, czy w ogóle skorzystać z propozycji ARP. Prawdopodobnie będzie do tego zmuszony - wszystkie karty są bowiem w rękach Agencji (w razie odmowy może ona np. wycofać się z obietnicy poręczenia kredytu bankowego). Nieoficjalnie "Gazeta" dowiedziała się, że z uzyskaniem zgody Brukseli na tego rodzaju pożyczkę nie byłoby problemów. Pieniądze wpłynęłyby na konto niemalże od ręki.

- Pięć procent wpływów pochodzących z prywatyzacji spółek trafia do nas. Są to "pieniądze znaczone". Możemy je kierować jedynie na tego rodzaju pomoc. Wielu firmom takiej pomocy już udzielaliśmy - wyjaśnia Sarzyńska.

Problem w tym, że zasady takiej pożyczki są ściśle określone. Korzystająca z niej firma musi oddać całą kwotę w ciągu zaledwie pół roku. Potem możliwe jest udzielenie dodatkowej pomocy publicznej na restrukturyzację przedsiębiorstwa.

- Właśnie dlatego musimy poważnie przeanalizować tę propozycję - mówi Kokotowski.

ZCh Police są spółką notowaną na giełdzie. ARP jest jednym z udziałowców - ma 8,81 proc. akcji. Dodatkowo 60 proc. akcji chemicznej spółki należy do skarbu państwa, który z kolei jest właścicielem ARP.



Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 11 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos