Kijak: nie było sugestii, ani nacisków

Jolanta Kowalewska
2009-12-01 , aktualizacja: 01.12.2009 11:11
A A A Drukuj
- Przetarg na zakup dwóch fordów mondeo nie był ustawiony - przekonywał w sądzie Andrzej Kijak, były dyrektor Urzędu Marszałkowskiego.
Andrzej Kijak w sądzie. W głębi - prawnicy marszałka i Bemo Motors
Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta
Andrzej Kijak w sądzie. W głębi - prawnicy marszałka i Bemo Motors
W poniedziałek w Szczecinie odbyła się kolejna rozprawa, marszałek województwa kontra prezes Urzędu Zamówień Publicznych. Prezes UZP domaga się unieważnienia umowy na zakup dwóch fordów mondeo. Podstawą jest złamanie przez Urząd Marszałkowski prawa zamówień publicznych. Z opinii UZP jasno wynika, że przetarg na fordy dla marszałka został ustawiony. Tak zawężono kryteria, że mógł je spełniać tylko model ford mondeo o pojemności 2,5 l. Wymogi sporządzone "pod określoną markę" to pojemność zbiornika paliwa nie mniejsza niż 70 l i siedem poduszek powietrznych.

Jeżeli sąd podzieli stanowisko UZP, to marszałek powinien rozwiązać umowę z dostawcą - firmą Bemo Motors - i oddać dwa fordy, którymi członkowie zarządu jeżdżą już prawie półtora roku.

Sąd przesłuchał wczoraj pierwszego świadka - Andrzeja Kijaka, który stał na czele wydziału przygotowującego przetarg. Po niekorzystnej dla urzędu opinii UZP, został zwolniony z pracy.

Kijak mówił przed sądem: - Przetarg miał formę transparentną, nie było przekładania dokumentów pod biurkiem. Nie było ani nacisków, ani sugestii. Nie było ustawiania przetargu pod konkretny pojazd.

Podkreślał, że jako wieloletni pracownik Urzędu Marszałkowskiego zdawał sobie sprawę z "niegodziwości prasy" oraz liczył się z tym, że przy kupnie samochodów media będą doszukiwały się afer. Tłumaczył, że głównym celem określenia takich a nie innych parametrów było kupienie auta bezpiecznego. By uzmysłowić, jak to ważne, przypomniał głośną kraksę z udziałem Michała Łuczaka (wówczas przewodniczący sejmiku) i Sławomira Nitrasa (szef PO w Szczecinie): - Podczas kolizji na Trasie Zamkowej, tylko dzięki mojemu zakupowi wyszli z opla omegi bez większego szwanku.

Reprezentujący UZP prawnik Jarosław Niklewicz pytał Kijaka, czy pracownicy marszałka sprawdzali, czy warunki specyfikacji spełnia więcej niż jedna marka samochodowa na rynku.

- Tak - odparł były dyrektor. Z jego dalszych wyjaśnień wynikało jednak, że zrobiono to dopiero wtedy, gdy sprawę nagłośniły media, a fordy mondeo były już kupione.

Kijak tłumaczył też sędzi Barbarze Wituszko, że Urząd Marszałkowski nie do końca upierał się przy wymaganiach ustanowionych w przetargu. Po ogłoszeniu specyfikacji istniała możliwość ich zmiany.

- Gdyby w trakcie przetargu jakaś firma zapytała, czy bak na paliwo może mieć pojemność 65 l, a nie przynajmniej 70 l, to zamawiający nie forsowałby pojemności 70 l. Ale takiego pytania nie było - oświadczył.

Aferą samochodową zajmowała się do niedawna prokuratura. Sprawdzano, czy nie doszło do złamania prawa. Śledztwo zostało umorzone.

Prawnicy Urzędu Marszałkowskiego powiedzieli "Gazecie", że tego faktu nie będą wykorzystywać w sporze z prezesem Urzędu Zamówień Publicznych.



Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Kijak: nie było sugestii, ani nacisków oddanyszczecinianin 01.12.09, 12:56

    Europoseł Sławomir Nitras jest najlepszym politykiem w Szczecinie. Niektórzy szczecińscy pisarze starają się "na siłę" wikłać osobę Pana Nitrasa we wszystkie kontrowersyjne historie.»