Ultimatum PGNiG dla Polic. Co to znaczy?

Mariusz Rabenda
2009-11-20 , aktualizacja: 20.11.2009 15:33
A A A Drukuj
Wszystkie instytucje biorące udział w tym zamieszaniu należą do państwa. Dlatego nie rozumiem ich niezborności w tej sprawie - mówi poseł Platformy Obywatelskiej Arkadiusz Litwiński.
ZCh Police dalej będą notowane na GPW
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
ZCh Police dalej będą notowane na GPW
SERWISY
Zarząd PGNiG w środę wysłał ultimatum dla Zakładów Chemicznych Police: jeśli w ciągu 30 dni kombinat nie spłaci długów, kurek zostanie zamknięty.

Zaległości "Polic" wobec dostawcy gazu wynoszą w tej chwili 126 mln zł. Zarząd podszczecińskiej firmy na początku listopada poprosił PGNiG o przedłużenie terminu spłaty do końca roku (poprzednia umowa wyznaczała termin na 15 listopada). Przedstawiciele PGNiG tłumaczą, że ultimatum wobec "Polic" ogłosili dlatego, że była to już czwarta prośba o zmianę terminu spłaty.

Wczoraj otrzymaliśmy z „Polic” komunikat w sprawie decyzji dostawcy gazu. Czytamy w nim: „Zakłady Chemiczne są zaskoczone decyzją o odstąpieniu od umowy sprzedaży gazu ziemnego przez PGNiG. W ocenie zarządu ta decyzja jest nieuzasadniona, zwłaszcza, że regularnie realizowane są płatności zobowiązań bieżących wobec PGNiG. » Police «są obecnie na etapie spełnienia warunku związanego z uzyskaniem poręczenia kredytu przez Agencję Rozwoju Przemysłu [firma stara się o pożyczkę w wysokości 190 mln zł z PKO BP - red.]. (...) Zarządy obu firm będą kontynuowały rozmowy. Wierzymy, że uda się wypracować porozumienie i możliwie szybko spłacić zobowiązania wobec PGNiG”.

Rozmowa z Arkadiuszem Litwińskim, posłem PO

Mariusz Rabenda: Co pana zdaniem oznacza ultimatum PGNiG?

Arkadiusz Litwiński: Sądzę, że decyzja zarządu PGNiG ma znaczenie taktyczne w negocjacjach. Zarząd spółki handlującej gazem pokazał tym gestem, że starannie rozlicza się i windykuje należności. Pokazał staranność w dbaniu o finanse spółki przed właścicielami i radą nadzorczą. Decyzja jednak ma szerszy charakter. Adresowana jest nie tylko do samych "Polic", ale także do otoczenia.

Ma pan na myśli bank PKO BP, który zwleka z przyznaniem kredytu "Policom"?

- Między innymi. Działanie PGNiG odbieram przede wszystkim jako doping do tego, by szybciej podejmowano decyzje. Ostatecznie przecież wszystkie instytucje biorące udział w tym zamieszaniu należą do państwa: PGNiG - spółka w zasadzie państwowa, wysłała w zasadzie państwowym Zakładom Chemicznym ultimatum, by spłaciły długi. Ale mogą być one spłacone tylko wówczas, gdy państwowy bank udzieli pożyczki.

... poręczonej przez państwową Agencję Rozwoju Przemysłu.

- Właśnie. Nie rozumiem niezborności instytucji i spółek państwowych w tej sprawie. Przecież po to państwo ma bank PKO BP, by służył on m.in. realizacji polityki gospodarczej. Tymczasem ja od miesięcy nie widzę dynamiki w kontaktach między tymi instytucjami. Mam już po dziurki w nosie słuchania o tym, jak to bank żąda kolejnych kontroli, wyjaśnień, szczegółowych informacji o sytuacji "Polic", w nieskończoność odraczając decyzję kredytową.

Wierzy pan, że rozstrzygnięcie problemu nastąpi szybko?

- Mam nadzieję, że po komunikacie, jaki wysłało PGNiG najpóźniej pod koniec przyszłego tygodnia, na konto Zakładów Chemicznych wpłynie 190 mln zł i dług za gaz zostanie spłacony.

I w znacznej mierze zostanie "przejedzony" przez stare długi?

- Nie przejedzony, bo jednak spłata długów za gaz to de facto zakup surowców do produkcji. To nic, że już wykorzystanych. Za resztę będzie można kupić nowe surowce. O przejedzeniu moglibyśmy mówić, gdyby chodziło o nieuzasadnione rentownością podwyżki płac. Uważam, że kredyt i stanowcze działania naprawcze doprowadzą do poprawy sytuacji spółki.



foto: cezary aszkiełowicz

"Police" są drugim w kraju odbiorcą gazu. Zużywają pół miliarda metrów sześciennych rocznie do produkcji amoniaku i suszenia nawozów

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 7 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos