Atamańczuk mówił, że moglibyśmy się dogadać
2009-11-20
, aktualizacja: 19.11.2009 17:47
Mowę Cezarego Atamańczuka określiłbym jako bełkotliwą - zeznał w sądzie policjant, który przed rokiem złapał na paleniu marihuany dwóch prominentnych samorządowców
Czwartek, godzina 10 rano. Kolejny dzień procesu posła RP Cezarego Atamańczuka oskarżonego o posiadanie niewielkiej ilości narkotyków, prowadzenie samochodu pod ich wpływem (po leśnej drodze) oraz złożenie policjantom korupcyjnej propozycji. W sądzie jako świadek stawia się policjant Mariusz K. (operacyjny z referatu kryminalnego w Mierzynie). Opowiada o służbie pełnionej 14 listopada ub.r. Wtedy, późnym wieczorem na leśnej drodze, zauważył dwóch mężczyzn stojących koło samochodu.
- To miejsce było znane z tego, że spotykają się tam ludzie spożywający narkotyki, odnajdywaliśmy też tam porzucone po kradzieży auta - opowiada policjant. - Podjechaliśmy do tego samochodu. Wyciągnąłem legitymację i blachę, powiedziałem: "policja". Mój partner wystawił na dach koguta i włączył go. Kazałem im pozostać w samochodzie, ale ich samochód gwałtownie ruszył do tyłu. Podczas pościgu zauważyłem, jak pasażer wyrzuca coś za okno.
Dziś wiadomo, że to był nadpalony joint [skręt z tytoniu i marihuany - przyp. red.], który odbił się od otwartej częściowo szyby i wpadł do kieszeni w drzwiach koło pasażera.
Odjeżdżający samochód zatrzymał się po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Policjanci użyli chwytów obezwładniających wobec obu jadących w nim mężczyzn. Wtedy jeden z nich - Atamańczuk - oświadczył, że jest wicestarostą polickim i zidentyfikował kolegę jako przewodniczącego sejmiku woj. zachodniopomorskiego.
- Pan Atamańczuk mówił, że moglibyśmy zostać kolegami - zeznał Mariusz K. - Że ma pieniądze i moglibyśmy się dogadać. Potem, że może załatwić ładne działki po korzystnej cenie. Bylebyśmy zapomnieli o sprawie. Powiedziałem, że sama ta propozycja jest przestępstwem.
Sąd dociekał, czy Atamańczuk feralnej nocy sprawiał wrażenie człowieka pod wpływem narkotyków.
- Tak. Był pobudzony, miał nieskoordynowane ruchy, mowę określiłbym jako bełkotliwą.
- A pan Łuczak?
- On wyglądał normalnie. Cały czas milczał.
Przypomnijmy, że początkowo Łuczakowi również zarzucono posiadanie narkotyków, uznając to jednak za "przypadek mniejszej wagi". W trakcie śledztwa okazało się jednak, że trawka w samochodzie należała do Atamańczuka, który poczęstował nią partyjnego kolegę. Dlatego prokuratura umorzyła postępowanie przeciwko Łuczakowi.
Obaj politycy, dzień po zdarzeniu, zostali usunięci z Platformy Obywatelskiej. Michał Łuczak zrezygnował z funkcji, stracił pracę na uniwersytecie. Publicznie przeprosił. Jest teraz radnym niezrzeszonym. Atamańczuk zrezygnował z funkcji członka zarządu powiatu Police, a także z mandatu radnego. Po wyborach do europarlamentu został - ku niezadowoleniu byłych kolegów z Platformy Obywatelskiej - posłem, zajmując miejsce zwolnione w Sejmie przez obecnego eurodeputowanego Sławomira Nitrasa.
- To miejsce było znane z tego, że spotykają się tam ludzie spożywający narkotyki, odnajdywaliśmy też tam porzucone po kradzieży auta - opowiada policjant. - Podjechaliśmy do tego samochodu. Wyciągnąłem legitymację i blachę, powiedziałem: "policja". Mój partner wystawił na dach koguta i włączył go. Kazałem im pozostać w samochodzie, ale ich samochód gwałtownie ruszył do tyłu. Podczas pościgu zauważyłem, jak pasażer wyrzuca coś za okno.
Dziś wiadomo, że to był nadpalony joint [skręt z tytoniu i marihuany - przyp. red.], który odbił się od otwartej częściowo szyby i wpadł do kieszeni w drzwiach koło pasażera.
Odjeżdżający samochód zatrzymał się po przejechaniu kilkudziesięciu metrów. Policjanci użyli chwytów obezwładniających wobec obu jadących w nim mężczyzn. Wtedy jeden z nich - Atamańczuk - oświadczył, że jest wicestarostą polickim i zidentyfikował kolegę jako przewodniczącego sejmiku woj. zachodniopomorskiego.
- Pan Atamańczuk mówił, że moglibyśmy zostać kolegami - zeznał Mariusz K. - Że ma pieniądze i moglibyśmy się dogadać. Potem, że może załatwić ładne działki po korzystnej cenie. Bylebyśmy zapomnieli o sprawie. Powiedziałem, że sama ta propozycja jest przestępstwem.
Sąd dociekał, czy Atamańczuk feralnej nocy sprawiał wrażenie człowieka pod wpływem narkotyków.
- Tak. Był pobudzony, miał nieskoordynowane ruchy, mowę określiłbym jako bełkotliwą.
- A pan Łuczak?
- On wyglądał normalnie. Cały czas milczał.
Przypomnijmy, że początkowo Łuczakowi również zarzucono posiadanie narkotyków, uznając to jednak za "przypadek mniejszej wagi". W trakcie śledztwa okazało się jednak, że trawka w samochodzie należała do Atamańczuka, który poczęstował nią partyjnego kolegę. Dlatego prokuratura umorzyła postępowanie przeciwko Łuczakowi.
Obaj politycy, dzień po zdarzeniu, zostali usunięci z Platformy Obywatelskiej. Michał Łuczak zrezygnował z funkcji, stracił pracę na uniwersytecie. Publicznie przeprosił. Jest teraz radnym niezrzeszonym. Atamańczuk zrezygnował z funkcji członka zarządu powiatu Police, a także z mandatu radnego. Po wyborach do europarlamentu został - ku niezadowoleniu byłych kolegów z Platformy Obywatelskiej - posłem, zajmując miejsce zwolnione w Sejmie przez obecnego eurodeputowanego Sławomira Nitrasa.
Najnowsze wiadomości
- 73 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Atamańczuk mówił, że moglibyśmy się dogadać
orkiestrapomocy
20.11.09, 09:35
Wielka kompromitacja i tyle»
-
tabletki na potencje...
ohne_zucker
21.11.09, 09:45
Historia była taka Ataman bzykał Łuczakaa potem była zmianaŁuczak bzykał Atamana...»
Najczęściej czytane24 htydzień





