Jak kultura powoli zmienia oblicze Skolwina

rozmawiał Andrzej Kraśnicki jr
2009-11-19 , aktualizacja: 18.11.2009 21:26
A A A Drukuj
- Pięć lat temu tutejsze społeczeństwo było zamknięte w sobie. Teraz już tak nie jest - mówi Adam Komorowski, dyrektor Domu Kultury "Klub Skolwin".
Adam Komorowski
Fot. Cezary Aszkiełowicz / AG
Adam Komorowski
ZOBACZ TAKŻE
Rozmowa z dyrektorem Klubu Skolwin

Andrzej Kraśnicki jr: Wchodzę na stronę internetową Klubu Skolwin, a tam tyle relacji z imprez i wydarzeń, że mogłaby pozazdrościć niejedna tzw. dobra dzielnica. To sposób na zmiany w cieszącej się złą sławą północy Szczecina?

Adam Komorowski: - Skolwin wymaga intensywnej pracy, a przede wszystkim szukania odpowiedzi na pytanie, co tutejszych mieszkańców interesuje. Działamy od pięciu lat i faktycznie mamy już dość bogaty wachlarz propozycji. Wychodzimy też poza dzielnicę. O wszystkich naszych akcjach informujemy mieszkańców pobliskiego Stołczyna.

Co przez te pięć lat, pana zdaniem, zmieniła działalność klubu?

- Myślę, że w znaczny sposób zmieniliśmy dzielnicę. Pięć lat temu dzieci i młodzież i w ogóle tutejsze społeczeństwo było zamknięte w sobie. Reakcje na to, co robiliśmy, były bardzo negatywne, zdarzały się akty wandalizmu. Teraz już tak nie jest. Jest duże zainteresowanie tym, co robimy, przede wszystkim wśród dzieci. Praca z nimi sprawia przyjemność, a efekty są widoczne. 10-latkowie, którzy pięć lat temu zaczęli do nas przychodzić są innymi dziećmi, stworzyliśmy im możliwości rozwoju. To pokazuje, że jesteśmy tu bardzo potrzebni.

Macie konkretne propozycje dla maluchów z patologicznych czy ubogich rodzin?

- Prowadzimy świetlicę środowiskową. Zajmujemy się więc nie tylko kulturą, ale także działalnością socjalno-terapeutyczną. Korzysta z tego regularnie 40-50 dzieci. Dostają drobny posiłek, mają bezpłatne zajęcia muzyczne, plastyczne, modelarskie, taneczne. Chodzi nam o to, by nie tylko wyrwały się z domu, w którym niestety nie zawsze dobrze się dzieje. Z płatnymi zajęciami jest trochę inaczej. Część rodziców, nawet gdyby chciała, nie może na nie wysłać dzieci, bo po prostu ich na to nie stać. Mimo że ceny mamy naprawdę niewygórowane. Najdroższy jest kurs języka angielskiego: 40 złotych miesięcznie za zajęcia dwa razy w tygodniu po półtorej godziny.

Zgadza się pan z opinią, że rewitalizacja dzielnicy powinna się zacząć od zmian społecznych?

- Tak. Nie budynki, ale mieszkańcy tworzą podwaliny miejsca. Według mnie tutejsza społeczność potrzebuje świeżego oddechu. Takim "oddechem" jest nasz dom kultury ale także nowi mieszkańcy. Warto, by miasto właśnie w tych rejonach inwestowało w budynki TBS.

Czy Skolwin może być atrakcyjną dzielnicą?

Skolwin już jest atrakcyjny. Oczywiście w części położonej na górze. Można nawet powiedzieć, że górny Skolwin jest bogatą częścią dzielnicy z domami jednorodzinnymi. Dolna, nadodrzańska część jest niestety zaniedbana. Ja w domu kultury nie chcę takich podziałów. Szkoda, że wiele osób woli wozić swoje dzieci do centrum miasta, nie wiedząc, co mają tuż koło domu. Myślenie o całym Skolwinie, jako o kolebce kryminalistów, nie ma obecnie uzasadnienia.



Czekamy na opinie

Co zrobić z północnymi dzielnicami Szczecina? Ratować to, co jest, i "cywilizować", czy próbować przekształcić je w rekreacyjne zaplecze miasta? Czekamy na opinie na: listy@szczecin.agora.pl





Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów