Judyta Lemm: odkryłam fantastyczny Skolwin

rozmawiał Andrzej Kraśnicki jr
2009-11-18 , aktualizacja: 18.11.2009 21:13
A A A Drukuj
Skolwin ma piękne położenie. To miejsce, gdzie w przyszłości będzie można spędzić atrakcyjny weekend. O północnych dzielnicach mówi radna szczecińska Judyta Lemm (PO).
Andrzej Kraśnicki jr: Była pani jedyną radną, która przyszła na debatę o północnych dzielnicach Szczecina. Skąd to zainteresowanie?

Judyta Lemm: - Kiedyś jeździłam na Skolwin do moich znajomych. Potem wróciłam tu po siedmiu czy ośmiu latach już jako radna i staram się tam często bywać. Trudno mi było uwierzyć, że nic się tam nie zmieniło, a jest nawet gorzej. Jadąc wzdłuż Odry ma się tylko same złe wrażenia. Smutna, opuszczona przez wszystkich część miasta. Któregoś razu odkryłam nową trasę, przez ulicę Kościelną, od strony wysokiej skarpy. I zobaczyłam niesamowity krajobraz, był jak z innej bajki. Widok na Odrę, jej rozlewiska, jezioro Dąbie jest niepowtarzalny. Wtedy na Skolwin zaczęłam patrzeć inaczej.

Ten górny taras wciąż jest trochę niedoceniony, chociaż moim zdaniem bije na głowę chociażby modne Warszewo.

- To faktycznie wyjątkowe miejsce i osoby, które się tam osiedliły, na pewno tego nie żałują. Są więc już na Skolwinie miejsca, które wyglądają bardzo sympatycznie. Moim zdaniem w ciągu ostatnich kilkunastu lat popełniono ogromny błąd, nie stwarzając warunków do osiedlania się w tym rejonie odpowiednio uzbrajając teren. Myślę, że Skolwin byłby bardziej atrakcyjny niż Wołczkowo czy inne tereny poza miastem, gdzie wznieśli swoje domy szczecinianie.

A ten zaniedbany poziom nad samą rzeką? Co z tym zrobić?

- Podczas sobotniej debaty najbardziej zaniepokoił mnie głos pana Janusza Nekandy-Trepki z Biura Planowania Przestrzennego Miasta, który powiedział, że Skolwin nigdy nie będzie modny, porównał go nawet do Pomorzan. Bardzo mi przykro, że tak ważny urzędnik wręcz przekreślił przyszłość tej dzielnicy Szczecina. Jej przemiana na pewno jest trudna i wymaga czasu, ale północ miasta jest warta naszych starań. Tam jest wiele fantastycznych miejsc. Marzy mi się rozbudowa skolwińskiej przystani, która jest pierwszą szczecińską przystanią dla wpływających do miasta od północy, i doprowadzenie do porządku nadodrzańskich terenów zielonych. Przecież to jest nawet zbieżne z polityką miasta. Bardzo istotne jest jednak skomunikowanie tej części Szczecina. Teraz prowadzące tam ulice są w tak fatalnym stanie, że są praktycznie nieprzejezdne. Bardzo ważna jest też transformacja mentalności tamtejszych mieszkańców. O to jednak może być trudno, jeśli wciąż nie będą mieli pracy. Lepsza pomoc społeczna nic nie zmieni. Ci ludzie chcą pracować i sami na siebie zarobić.

Czy z taką dość trudną społecznością diametralne przekształcenie dzielnicy jest możliwe?

- To, co daje się zauważyć, to utożsamianie się mieszkańców północy z ich częścią miasta. Są też społecznicy, którym coś się jednak chce robić. Poza tym jest tam trochę jak w małym miasteczku. Wszyscy się świetnie znają. Jest jedna szkoła, do której wszyscy chodzą, i była wielka papiernia, w której wspólnie pracowali. Taka społeczność to szansa na przemianę tej części miasta. Potrzebne jest jednak wsparcie miasta, docenienia walorów północnego Szczecina. To naprawdę może być miejsce, gdzie w przyszłości atrakcyjnie będzie można spędzić weekend.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 34 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos