Jak się doi z kasy terminal promowy
2009-10-30
, aktualizacja: 29.10.2009 20:17
Wiemy więcej o tajemniczej fakturze, na podstawie której wypłynęło z Terminalu Promowego Świnoujście 140 tys. zł. To była zapłata "z góry" dla młodego działacza PO za usługi, które nie zostały wykonane
ZOBACZ TAKŻE
- Pieniądze z promów zboczyły z kursu? (03-02-10, 10:00)
- Prokuratura prześwietli terminal (17-12-09, 13:51)
- Będzie śledztwo w sprawie Terminalu Promowego? (30-11-09, 16:06)
- Zaremba wzywa NIK (20-11-09, 07:00)
- Terminal Promowy w prokuraturze (09-11-09, 18:40)
- Zarząd morskich portów walczy ze stresem w spa (09-11-09, 07:00)
- Świnoujski Terminal wynajął sobie jacht? (06-11-09, 09:00)
- Prezes Terminalu Promowego lubiła luksus (02-11-09, 23:10)
- To rada nadzorcza poinformowała prokuraturę (02-11-09, 23:13)
- Tajemnica faktury na 170 tys. zł (26-10-09, 09:30)
- Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnoujście (23-10-09, 22:00)
"Gazeta" dotarła do umowy zawartej 30 kwietnia między ówczesną prezes Terminalu Agnieszką Szewczyk-Jurczyk (gdy sprawa zrobiła się głośna, zrezygnowała z prezesury i członkostwa w PO) a Danielem Dziwulskim (wieloletni współpracownik posłanki PO Magdaleny Kochan, odszedł z PO razem z Szewczyk-Jurczyk). Opiewa ona w sumie na kwotę prawie 600 tys. zł. Dziwulski miał tyle dostać za świadczenie przez trzy lata usług marketingowych dla terminalu.
Na podstawie tej umowy 35-letni przedsiębiorca na początku maja wystawił firmie dwie faktury na kwotę ok. 170 tys. zł. Terminal przelał ok. 140 tys. zł (został odliczony VAT). Dziennikarze długo nie mogli się dowiedzieć, za co te pieniądze.
W czwartek kontrolująca spółkę rada nadzorcza, w której większość mają członkowie PO (dwóch działaczy PO w trzyosobowym składzie), postanowiła uchylić rąbka tajemnicy.
- Umowa z panem Dziwulskim została podpisana na działalność marketingową, szeroko rozumianą - poinformował Władysław Lisewski, przewodniczący rady. Dodał też: - Złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, chcemy, żeby sprawa jak najszybciej została wyjaśniona. Lisewski dociskany przez dziennikarzy pytaniem, czy szefostwo firmy zawierało jeszcze inne podejrzane umowy, zdradził tylko: Jest kilka spraw, które budzą niepokój rady nadzorczej.
Paweł Adamarek, członek rady nadzorczej (i PO) oświadczył: - Pani prezes działała na granicy prawa lub tę granicę przekraczała. Stwierdził, że rządy Jurczyk-Szewczyk doprowadziły do powstania w firmie strat w wysokości 500 tys. zł.
Te straty spowodowała m.in. wypłata nieplanowanych w budżecie 140 tys. zł dla Dziwulskiego. "Gazeta" ustaliła, że kwota ta to wypłata "z góry" kilkumiesięcznej gaży na konto zawartej cztery dni wcześniej trzyletniej umowy na prowadzenie marketingu. Za tę usługę współpracownik posłanki PO co miesiąc miał dostawać 15,9 tys. zł (to więcej, niż zarabia np. prezydent Szczecina czy posłowie). Za trzy lata usług Terminal miał mu zapłacić 572 tys. zł. Takiej umowy Szewczyk-Jurczyk nie miała prawa zawierać: w budżecie firmy w ogóle nie ma pieniędzy zaplanowanych na taki cel. Na dodatek nie było ogłoszeń, że firma szuka agencji marketingowej. Swoją działalność Dziwulski zarejestrował zaledwie trzy miesiące przed podpisaniem tego intratnego kontraktu.
To nie koniec. Stronom bardzo zależało na jak najszybszym wypłynięciu z Terminalu pieniędzy za tę usługę. Nieoficjalnie "Gazeta" dowiedziała się, że faktura została nadesłana faksem (w świetle prawa taki dokument nie jest ważny), a mimo to pani prezes poleciła błyskawiczną wypłatę.
Co w ramach tak wysokiej miesięcznej gaży robił dla Terminalu Dziwulski? Ze znajdującego się w spółce protokołu z przebiegu wykonanych prac wynika, że promował Terminal... na mazurskich jeziorach! Nie ma jednak śladów, w jakich miejscowościach i na jakich jeziorach. Na banery reklamowe spółka dodatkowo wydała 30 tys. zł - nie wiadomo jednak, gdzie zawisły i czy w ogóle zostały wykonane.
Próbowaliśmy ustalić, podczas jakiego wydarzenia żeglarskiego promował się Terminal. Bezskutecznie. W ramach gaży Dziwulski pomagał pani prezes w nawiązywaniu kontaktów z innymi portami, mimo że takie działania do zadań spółki nie należą. Terminal gościł podobno delegację z Chin i Kłajpedy. Ale z tych spotkań nie ma w firmie notatek. Nie wiadomo więc, z kim spotkała się pani prezes.
Z naszych informacji wynika, że umowa z Dziwulskim to niejedyna podejrzana transakcja zawarta przez byłą szefową Terminalu. Na lewo mogło wyjść jeszcze z firmy około 100 tys. zł. Kwota ta rozpisana jest na rachunki po 20-30 tys. zł. Niektóre faktury zostały tak wystawione, że nie wiadomo za co. Osoby, z którymi rozmawiała "Gazeta", twierdzą, że tu również mogło dojść do sytuacji, że Terminal zapłacił za coś, co nie zostało zrobione.
Najnowsze wiadomości
- 34 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
nie rozumię zdziwienia.
maxymus1
30.10.09, 10:09
Nie rozumię zdziwienia, i gazety i niektórych obywateli, pisałem że tak będzie, pisałem jeszcze przed wyborami, można sprawdzić. I w Szczecinie będzie złodziejstwo, i w Województwie, i w »
-
Jak się doi z kasy terminal promowy
outsider.1
30.10.09, 11:45
Ciekawe co teraz powie społeczeństwu matka chrzestna tych złodziei, czylip.Kochan.Pewnie miała z nimi spółę, ale Kamińskiemu zabrakło urządzeń dopodsłuchu i w ten sposób będzie czysta jak »
-
ile laptopów za 140 tys zł?
tateti
03.11.09, 22:29
www.jacyna-witt.pl/index.php?m=blog&bm=6&bpm=21&blog=347&lg=1»
Najczęściej czytane24 htydzień




