W Piwnicy przy Krypcie: Wieczór z piosenką
2009-10-12
, aktualizacja: 12.10.2009 20:00
"Ewa nie chce spać" to podróż w świat kina za pomocą zestawu piosenek
SERWISY
Pomysł na ten wieczór podsunął szczecińskiej literatce Żywii Karasińskiej-Fluks sentyment do szlagierów kinowych, o których zamarzyła śpiewać Ewa Filipowicz, solistka Opery na Zamku. Z partnerującym jej Przemkiem Żychowskim przypominają, m.in. "Nie kochać w taką noc", "Ada to nie wypada", "Gdybym ja miał cztery nogi", "Ja się boję sama spać", "Hej, Mambo Italiano", "Pamiętasz była jesień". A że mezzosopranistka ma skalę głosu, która pozwala jej mierzyć wysoko, w repertuarze wieczoru jest też polska wersja przeboju Celine Dion z soundtracku "Titanica". Nie znajdziemy w ich wykonaniu jakiś nowych, rewolucyjnych interpretacji, aranżacja trzyma się pierwowzorów. Choć są tu też takie, jak w przypadku kołysanki z przedwojennej komedii "Paweł i Gaweł" "Ach śpij, kochanie", którą Przemek Żychowski śpiewa w roli Draculi. Piosenki wiążą się minidialogami i kabaretowymi puentami. Do swych działań wciągają publiczność. Przysiadają się do widzów, żeby zwierzyć się z miłości do małego kina, zachęcają do wspólnego śpiewania.
Choć tytuł powstał z myślą o Filipowicz, która debiutuje na scenie Piwnicy przy Krypcie, to "Ewę..." ogląda się przede wszystkim dla jej scenicznego partnera.
Bo solistka z Opery oczywiście śpiewać ładnie umie i ma dużo wdzięku, ale kiedy w prostych piosenkach zbacza na manowce operowej maniery, w kameralnej sali jej przerysowane aktorstwo razi jak na dłoni.
Za to Żychowski świetnie czuje ten amancko-parodiujacy styl. A jego interpretacji piosenki z filmu o Bondzie czy "Nim wstanie świt" Edmunda Fettinga słucha się jak fantastycznych i wydawałoby się nie do podrobienia oryginałów.
Trudno jednak nazwać "Ewę..." spektaklem teatralnym. To program muzyczny, który przypomniał publiczności, że w bogatym dorobku kina było wiele ładnych piosenek i melodii.
Piwnica przy Krypcie: "Ewa nie chce spać", scen. i reż. Żywia Karasińskiej-Fluks, kierownictwo muzyczne Krzysztof Baranowski, akompaniament na żywo Odeon Trio. Premiera 9 września 2009 r.
Choć tytuł powstał z myślą o Filipowicz, która debiutuje na scenie Piwnicy przy Krypcie, to "Ewę..." ogląda się przede wszystkim dla jej scenicznego partnera.
Bo solistka z Opery oczywiście śpiewać ładnie umie i ma dużo wdzięku, ale kiedy w prostych piosenkach zbacza na manowce operowej maniery, w kameralnej sali jej przerysowane aktorstwo razi jak na dłoni.
Za to Żychowski świetnie czuje ten amancko-parodiujacy styl. A jego interpretacji piosenki z filmu o Bondzie czy "Nim wstanie świt" Edmunda Fettinga słucha się jak fantastycznych i wydawałoby się nie do podrobienia oryginałów.
Trudno jednak nazwać "Ewę..." spektaklem teatralnym. To program muzyczny, który przypomniał publiczności, że w bogatym dorobku kina było wiele ładnych piosenek i melodii.
Piwnica przy Krypcie: "Ewa nie chce spać", scen. i reż. Żywia Karasińskiej-Fluks, kierownictwo muzyczne Krzysztof Baranowski, akompaniament na żywo Odeon Trio. Premiera 9 września 2009 r.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień
- Najstarsze kino na świecie ma 105 lat. ...
- 33 propozycje na weekend. JEST W CZYM WYBIERAĆ
- Kres piwnej tradycji. Dni Morza za drogie ...
- Miasto: zmieniamy tylko końcowy termin. ...
- Outlet i kino na prawobrzeżu już za 4 ...
- Piramida ze szkła obok Wałów: 150 m. ...
- Pogoń przed meczem Arką. Biegali po Lasku ...
- Outlet i kino na prawobrzeżu już za 4 ...
- Jak ma wyglądać Baltic Park Molo w ...
- 33 propozycje na weekend. JEST W CZYM WYBIERAĆ
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Dni Morza 2012. Kuną na Orła. Szczegółowy ...
- Autostopowiczka: dajcie 10 złotych, bo ...
- Skok na jubilera w Kaskadzie. Jak sprawcy ...




