Związkowcy i politycy o sprzedaży stoczni
2009-10-11
, aktualizacja: 12.10.2009 12:42
Czy przetarg na majątek stoczni został ustawiony? Czy w Szczecinie również dochodziło do wyprowadzania majątku? Co dalej z planowanym kolejnym przetargiem na stocznie? Szczecińscy politycy i związkowcy o awanturze wokół sprzedaszy stoczni
ZOBACZ TAKŻE
- Żegluga na Górnej Odrze wstrzymana. Winni złodzieje wody (01-04-10, 14:47)
- Grad tłumaczy się z nieudanej sprzedaży stoczni (22-10-09, 19:56)
- Jak stoczniowcy chcieli brać sprawy w swoje ręce (19-10-09, 12:00)
- 27 listopada nowy przetarg na stocznię (28-09-09, 16:29)
SERWISY
Zaczęło się w piątek wieczorem. Kancelaria premiera powiadomiła prokuratora generalnego o możliwości popełnienia przestępstwa w "procesie sprzedaży majątku stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowa". Zawiadomienie nastąpiło po otrzymaniu przez premiera materiałów z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Dzień później "Rzeczpospolita" opisała mechanizm, jaki mógł mieć miejsce w Stoczni Gdynia. Otóż zadłużone stoczniowe spółki były za niewielkie kwoty sprzedawane w prywatne ręce, a już po dokonaniu sprzedaży trafiały do nich wierzytelności, których wcześniej "nie dawało się ściągnąć." Jeszcze w sobotę Agencja Rozwoju Przemysłu wydała komunikat, w którym zapewnia, że spółki były sprzedane w poprawnie przeprowadzonych przetargach i do tej pory żadne wierzytelności nie zostały spłacane przez Stocznię Gdynia.
W niedzielę nowe światło na sprawę rzucił tygodnik "Wprost". Powołując się na raport, jaki z CBA otrzymały najważniejsze osoby w państwie, doniósł, że podlegli Ministerstwu Skarbu urzędnicy ARP robili wszystko, by przetarg wygrał konkretny oferent - Stiching Particulier Fonds Greenrights, czyli Katarczycy. Według "Wprost" istniała "grupa trzymająca stocznie".
- Minister Aleksander Grad jest amatorem otoczonym przez złych ludzi. Tych, którzy kilka lat temu doprowadzili do zniszczenia holdingu - komentuje Mieczysław Jurek, szef Solidarności w regionie. - W obecnych czasach na absurd zakrawa sprawa tajemniczego inwestora z Kataru, o którym w ogóle nie wiadomo, kim był.
- Znaków zapytania w sprawie naszej stoczni jest wiele - uważa Jacek Kantor, szef Solidarności '80 w SSN. - Oprócz tego, kto stał za Katarczykami, warto zapytać, dlaczego w drugim przetargu wartość majątku SSN wyceniono na 20 mln zł więcej niż w pierwszym [było to 100 mln zł, teraz jest 120 mln zł - red.] - dodaje Kantor. Nie podejrzewa jednak, aby w Szczecinie działał ten sam mechanizm, jaki w przypadku gdyńskiej stoczni opisuje "Rzeczpospolita" - Mimo że we wszystkich komunikatach mówi się wspólnie o nieprawidłowościach przy sprzedaży obu stoczni, sądzę, że mogło to głównie dotyczyć Gdyni. Na takie machlojki pozwalała struktura tamtej stoczni. U nas po rozpadzie Porty Holding i powstaniu SSN struktura została ujednolicona. Nie było już spółek kooperujących, do których można było wyprowadzać majątek.
Jeszcze w sobotę MSP podjęło decyzję o wymianie w trybie natychmiastowym osób nadzorujących proces sprzedaży obu stoczni.
Na razie nie wiadomo, jak ta sytuacja wpłynie na przebieg drugiego przetargu na sprzedaż stoczni zaplanowanego na 27 listopada.
Dla Gazety
Arkadiusz Litwiński
poseł PO
Sprawy nie można bagatelizować. Nie bez powodów tak szybko trafiła ona do prokuratury. Większą wiedzę będziemy mogli uzyskać za kilkanaście dni. Wcześniej będą pojawiały się tylko domysły. Uważam, że to nie jest jedynie gra polityczna i będzie ona niosła skutki prawnokarne. Jeśli nagle pojawiły się pieniądze na spłatę wierzytelności w spółkach w Gdyni, to trzeba wyjaśnić, dlaczego ich wcześniej nie było.
Czy sprawa ma też wątki szczecińskie, trudno powiedzieć. Jednak przy okazji pewnie odsłonięte zostaną kulisy niedoszłej transakcji katarskiej.
Nie mam pretensji do Mariusza Kamińskiego, że ujawnił tę sprawę. Pretensje mogę mieć do ludzi, którzy dopuścili do tego, by się tak działo. Sądzę, że teraz będziemy coraz częściej informowani o możliwych aferach. Tym częściej, im bliżej będzie do wyborów.
Joachim Brudziński
szef komitetu wykonawczego PiS
Nie mam wiedzy o tym, co jest w papierach przekazanych prokuraturze. Niepokoi mnie to, że sprawa sprzedaży majątku stoczniowego w ogóle tam trafiła. Mimo tego od początku miałem zastrzeżenia co do tego, jak była prowadzona sprzedaż. Jeszcze zanim zaczęto mówić o kontrahencie z Kataru, była mowa o bodaj 22 firmach interesujących się tym majątkiem. Potem najpierw zniknęli oni, a potem także Katarczycy. Mimo że wiele zrobiono, by to właśnie oni kupili stocznie. Wiele wskazuje na to, że istnieje uzasadnione podejrzenie o naruszeniu interesów państwa.
Nie wierzmy politykom, którzy mówią o tym tylko jako o wojnie politycznej. Nikt z PiS nie nakłaniał Ministerstwa Skarbu do tego, by nieudolnie prowadził proces sprzedaży majątku stoczniowego. Nie czuję się winny tego, że Aleksander Grad tak kieruje MSP, że co chwilę doprowadza do kompromitacji gospodarczej. Dla społeczeństwa dobrze byłoby, gdyby akta afery stoczniowej zostały odtajnione.
Grzegorz Napieralski
Dzień później "Rzeczpospolita" opisała mechanizm, jaki mógł mieć miejsce w Stoczni Gdynia. Otóż zadłużone stoczniowe spółki były za niewielkie kwoty sprzedawane w prywatne ręce, a już po dokonaniu sprzedaży trafiały do nich wierzytelności, których wcześniej "nie dawało się ściągnąć." Jeszcze w sobotę Agencja Rozwoju Przemysłu wydała komunikat, w którym zapewnia, że spółki były sprzedane w poprawnie przeprowadzonych przetargach i do tej pory żadne wierzytelności nie zostały spłacane przez Stocznię Gdynia.
W niedzielę nowe światło na sprawę rzucił tygodnik "Wprost". Powołując się na raport, jaki z CBA otrzymały najważniejsze osoby w państwie, doniósł, że podlegli Ministerstwu Skarbu urzędnicy ARP robili wszystko, by przetarg wygrał konkretny oferent - Stiching Particulier Fonds Greenrights, czyli Katarczycy. Według "Wprost" istniała "grupa trzymająca stocznie".
- Minister Aleksander Grad jest amatorem otoczonym przez złych ludzi. Tych, którzy kilka lat temu doprowadzili do zniszczenia holdingu - komentuje Mieczysław Jurek, szef Solidarności w regionie. - W obecnych czasach na absurd zakrawa sprawa tajemniczego inwestora z Kataru, o którym w ogóle nie wiadomo, kim był.
- Znaków zapytania w sprawie naszej stoczni jest wiele - uważa Jacek Kantor, szef Solidarności '80 w SSN. - Oprócz tego, kto stał za Katarczykami, warto zapytać, dlaczego w drugim przetargu wartość majątku SSN wyceniono na 20 mln zł więcej niż w pierwszym [było to 100 mln zł, teraz jest 120 mln zł - red.] - dodaje Kantor. Nie podejrzewa jednak, aby w Szczecinie działał ten sam mechanizm, jaki w przypadku gdyńskiej stoczni opisuje "Rzeczpospolita" - Mimo że we wszystkich komunikatach mówi się wspólnie o nieprawidłowościach przy sprzedaży obu stoczni, sądzę, że mogło to głównie dotyczyć Gdyni. Na takie machlojki pozwalała struktura tamtej stoczni. U nas po rozpadzie Porty Holding i powstaniu SSN struktura została ujednolicona. Nie było już spółek kooperujących, do których można było wyprowadzać majątek.
Jeszcze w sobotę MSP podjęło decyzję o wymianie w trybie natychmiastowym osób nadzorujących proces sprzedaży obu stoczni.
Na razie nie wiadomo, jak ta sytuacja wpłynie na przebieg drugiego przetargu na sprzedaż stoczni zaplanowanego na 27 listopada.
Dla Gazety
Arkadiusz Litwiński
poseł PO
Sprawy nie można bagatelizować. Nie bez powodów tak szybko trafiła ona do prokuratury. Większą wiedzę będziemy mogli uzyskać za kilkanaście dni. Wcześniej będą pojawiały się tylko domysły. Uważam, że to nie jest jedynie gra polityczna i będzie ona niosła skutki prawnokarne. Jeśli nagle pojawiły się pieniądze na spłatę wierzytelności w spółkach w Gdyni, to trzeba wyjaśnić, dlaczego ich wcześniej nie było.
Czy sprawa ma też wątki szczecińskie, trudno powiedzieć. Jednak przy okazji pewnie odsłonięte zostaną kulisy niedoszłej transakcji katarskiej.
Nie mam pretensji do Mariusza Kamińskiego, że ujawnił tę sprawę. Pretensje mogę mieć do ludzi, którzy dopuścili do tego, by się tak działo. Sądzę, że teraz będziemy coraz częściej informowani o możliwych aferach. Tym częściej, im bliżej będzie do wyborów.
Joachim Brudziński
szef komitetu wykonawczego PiS
Nie mam wiedzy o tym, co jest w papierach przekazanych prokuraturze. Niepokoi mnie to, że sprawa sprzedaży majątku stoczniowego w ogóle tam trafiła. Mimo tego od początku miałem zastrzeżenia co do tego, jak była prowadzona sprzedaż. Jeszcze zanim zaczęto mówić o kontrahencie z Kataru, była mowa o bodaj 22 firmach interesujących się tym majątkiem. Potem najpierw zniknęli oni, a potem także Katarczycy. Mimo że wiele zrobiono, by to właśnie oni kupili stocznie. Wiele wskazuje na to, że istnieje uzasadnione podejrzenie o naruszeniu interesów państwa.
Nie wierzmy politykom, którzy mówią o tym tylko jako o wojnie politycznej. Nikt z PiS nie nakłaniał Ministerstwa Skarbu do tego, by nieudolnie prowadził proces sprzedaży majątku stoczniowego. Nie czuję się winny tego, że Aleksander Grad tak kieruje MSP, że co chwilę doprowadza do kompromitacji gospodarczej. Dla społeczeństwa dobrze byłoby, gdyby akta afery stoczniowej zostały odtajnione.
Grzegorz Napieralski
przewodniczący SLD
Jestem przerażony tym, czego dowiaduję się w ten weekend. Wychodzi na to, że dla - prawdopodobnie własnych interesów - minister Grad i jego otoczenie poświęcili potężne zakłady pracy i kilka tysięcy ludzi w nich pracujących. Krytykowałem wielokrotnie CBA, ale w tym przypadku nie wierzę w bezpodstawne oskarżenia z ich strony. W doniesieniach medialnych jest mowa o twardych dokumentach świadczących przeciwko MSP. Ja się tylko pytam, gdzie był w tym czasie premier i co robiła minister Julia Pitera.
Not mpr
Jestem przerażony tym, czego dowiaduję się w ten weekend. Wychodzi na to, że dla - prawdopodobnie własnych interesów - minister Grad i jego otoczenie poświęcili potężne zakłady pracy i kilka tysięcy ludzi w nich pracujących. Krytykowałem wielokrotnie CBA, ale w tym przypadku nie wierzę w bezpodstawne oskarżenia z ich strony. W doniesieniach medialnych jest mowa o twardych dokumentach świadczących przeciwko MSP. Ja się tylko pytam, gdzie był w tym czasie premier i co robiła minister Julia Pitera.
Not mpr
Najnowsze wiadomości
- 24 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Związkowcy i politycy o aferze stoczniowej
xyz-xyz
11.10.09, 21:12
Felix, może teraz ty napiszesz białą księgę POPiSowych przewałów w Stoczni? »
-
Związkowcy i politycy o aferze stoczniowej
beny1948
11.10.09, 21:39
Platforma Obywatelska jak i PZPN to wspólne firmy przekrętów. Korupcje w piłcewidać (ponad 300 aresztowanych) a w PO wychodzi. Stoczniowcy i firmy pracującedo stoczni powinny sobie pluć w »
-
nawet Napieralski przekonał się do CBA
felix_edmundowicz
12.10.09, 01:19
a Julia Pitera won!»
Najczęściej czytane24 htydzień





