Bomba chemiczna na Warszewie

Mariusz Rabenda
2009-10-09 , aktualizacja: 08.10.2009 18:45
A A A Drukuj
Ziemia przy ul. Krasińskiego jest skażona metalami ciężkimi. Nikt nie wie, jak duży obszar obejmuje skażenie, kto odpowiada za jego oczyszczenie, ani jaki będzie koszt tej operacji. Firma EPA, która kupiła w tym miejscu działkę pod biurowiec, domaga się od miasta zwrotu 3 mln zł
Widoczny na zdjęciu ogrodzony teren to fragment działki firmy EPA. Miał tu powstać oryginalny biurowiec, w którym planowano 9,5 tys. m.kw. powierzchni użytkowej.
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Widoczny na zdjęciu ogrodzony teren to fragment działki firmy EPA. Miał tu powstać oryginalny biurowiec, w którym planowano 9,5 tys. m.kw. powierzchni użytkowej.
SERWISY
Chodzi o tereny przy ul. Krasińskiego, poniżej skrzyżowania z ul. Belgijską, naprzeciwko sklepu Netto.

Ta sprawa ma związek z nieoczekiwaną rezygnacją miasta z budowy przedszkola na Warszewie. - Urzędnicy podjęli taką decyzję po uzyskaniu od nas informacji o skażeniu działki przy Krasińskiego - mówi Jarosław Mroczek, prezes spółki EPA. - Wyniki badań gruntu, które wykonaliśmy, musiały być dla miasta sporym zaskoczeniem.

Jednak uzasadniając decyzję o wycofaniu się z przetargu na wybór firmy, która zbuduje przedszkole, przedstawiciele wydziału gospodarki nieruchomościami tłumaczyli, że warunki były zbyt wygórowane. Dopiero kilka dni później wiceprezydent Beniamin Chochulski w rozmowie z "Gazetą" przyznał, że powodem rezygnacji z budowy przedszkola jest skażenie gruntu. - Już po rozpisaniu przetargu dowiedzieliśmy się, że na sąsiedniej działce [EP-y - red.] są substancje chemiczne niebezpieczne dla środowiska - powiedział.

Normy przekroczone kilkukrotnie

EPA (sprzedaje systemy łączności dla statków, buduje elektrownie wiatrowe) kupiła hektar ziemi przy ul. Krasińskiego w grudniu 2008. Zapłaciła 3 mln zł. Planowała postawić tam biurowiec. Architekci zaplanowali budynek w kształcie litery X z zielonym dachem i dużym podziemnym parkingiem na ponad 160 aut.

- Ponieważ wiedzieliśmy, że były tam tereny zajmowane przez wojsko, zleciliśmy badania sanitarne. Okazało się, że grunt jest skażony metalami ciężkimi - mówi Piotr Hofman z firmy Dedeco, która projektuje biura dla EPA.

Z badania gruntu, które przeprowadziło Certyfikowane Laboratorium Wessling z Krakowa, wynika, że stężenie ołowiu, miedzi, a zwłaszcza cynku oraz baru, cyny, arsenu i niklu, kilkukrotnie przekracza dopuszczalne normy.

Prace projektowe były mocno zaawansowane. Dedeco w ciągu kilku tygodni miało złożyć dokumenty pozwalające uzyskać pozwolenie na budowę. Po otrzymaniu wyników ekspertyzy przygotowania do inwestycji zostały wstrzymane.

- Nie możemy ryzykować życiem i zdrowiem ludzi - mówi Mroczek. Według niego utylizacja działki EP-y (czyli wybranie hektara ziemi do głębokości 10 metrów, wywiezienie go na specjalne składowisko, a następnie zasypanie powstałej dziury) kosztowałoby 60 mln zł. Dlatego firma wysłała do miasta wniosek o anulowanie transakcji kupna ziemi i zwrot pieniędzy. Magistrat jednak nie pali się ani do przejmowania gruntu, ani do oddawania 3 mln zł.

- Zaproponowaliśmy firmie wspólne przeprowadzenie dodatkowych badań, które zweryfikują, jaka jest skala tego zjawiska - informuje Tomasz Klek z biura prasowego miasta. - Zbyt wcześnie, by stwierdzić, że roszczenia EPY są zasadne. Po przeprowadzeniu badań i po analizie prawnej miasto zajmie stanowisko w tej sprawie.

Miejscy urzędnicy przypominają, że przed ogłoszeniem przetargu informowali, że teren wymaga rekultywacji. - Takie informacje są także w planie zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu - zauważa Klek.

- Nie sądziliśmy, że chodzi o tak poważne skażenie. Teren był zapuszczony, porośnięty chaszczami, porzucone tam były różne przedmioty. Sądziliśmy, że rekultywacja będzie polegała na uporządkowaniu terenu i zniwelowaniu ziemi - mówi Mroczek.

Czy to groźne dla ludzi?

O skażeniu gruntu metalami ciężkimi rozmawialiśmy z kilkoma ekspertami: chemikami i specjalistami od ochrony środowiska. Żaden nie chciał wypowiadać się pod nazwiskiem, póki nie przeanalizuje szczegółowego raportu z badania. Ale są zgodni: pierwiastki znajdujące się w ziemi na Warszewie nie przedostaną się do powietrza, więc przebywanie na takim terenie nie jest groźne. Ale absolutnie wykluczona jest uprawa na takim gruncie. Niebezpieczne byłoby też, gdyby zanieczyszczenia przedostały się do wód gruntowych.



Czekamy na opinie

Jak powinno zachować się teraz miasto? Czy powinno zlecić szeroko zakrojone badania? Czy EPA powin-na odzyskać pieniądze?

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 37 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Bomba chemiczna na Warszewie szymon.szymon 09.10.09, 08:51

    dziwne, czy ludzie zarzadzajacy ta firma sa az tak glupi, ze takie badaniazlecaja po kupieniu dzialki??? A druga sprawa to taka, ze powinni zlecic tebadania kilku laboratoriom. Normy »