Kredyt dla Polic tuż tuż. Jak go nie przejeść?

Mariusz Rabenda
2009-10-07 , aktualizacja: 07.10.2009 10:40
A A A Drukuj
Komitet kredytowy banku PKO BP ma w środę zdecydować o udzieleniu Zakładom Chemicznym "Police" 190 mln zł pożyczki
Władysław Diakun
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Władysław Diakun
SERWISY
Kredyt ma służyć na spłatę długów i zakup surowców potrzebnych do produkcji na początku przyszłego roku. Na poniedziałkowym posiedzeniu Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego wszyscy byli zgodni, że kredyt z banku jest niezbędny, by poprawiła się sytuacja w zadłużonej na 230 mln zł firmie. - Planu "B" nie mamy - przyznał we wtorek "Gazecie" Zbigniew Miklewicz, prezes spółki. - Wiem, że wydział rekomendujący komitetowi wniosek o pożyczkę, pozytywnie zaopiniował złożone przez nas dokumenty.

Co dalej z Policami? Odpowiada prezes



Rekomendacja komitetu kredytowego będzie podstawą dla zarządu banku, który do 14 października ma zdecydować, czy udzieli zakładom w Policach kredytu. Poręczenie na 150 mln zł pożyczki (80 proc. wnioskowanej kwoty) udzieliła spółce Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy 8,8 proc. akcji Zakładów Chemicznych.



Rozmowa z burmistrzem Polic

Mariusz Rabenda: Kiedy zaczęliście pomagać Zakładom Chemicznym?

Władysław Diakun : W maju pierwszy raz poprzedni prezes Zakładów Chemicznych Ryszard Siwiec przysłał pismo z prośbą, byśmy prolongowali podatek od nieruchomości. Oczywiście pismo było poprzedzone wcześniejszymi rozmowami. Rozumiem w jak trudnej sytuacji znalazła się firma i udzieliłem mu tej prolongaty.

O jakie kwoty chodzi?

- W tej chwili jest to kilkanaście milionów złotych. Na tę kwotę składają się podatek od nieruchomości i opłaty z tytułu ochrony środowiska.

Rozumiem, że kwota ta ciągle rośnie.

- Do tej pory narosło kilkanaście milionów. Prolongata obowiązuje do końca października.

Jak odbiło się to na budżecie gminy?

- Musieliśmy dokonać korekt budżetowych, ograniczyć wydatki. Ale Police to specyficzna gmina. Jeśli zakłady mają ciężką sytuację ekonomiczną, to taką samą ma gmina. Jesteśmy zależni od zakładów - żyjemy dzięki nim.

Z jakich inwestycji musieliście zrezygnować?

- Mniej wydamy na infrastrukturę. Te roboty, które były rozpoczęte, dokończymy. Ale nowych, mimo że były planowane, nie rozpoczynamy.

Kiedy spodziewa się pan odblokowania tych pieniędzy?

- Jeśli "Police" otrzymają kredyt, wtedy będziemy rozmawiać o tym, w jaki sposób nam zapłacą. Być może nie od razu wyrównają zaległości, bo przecież wiemy, że wierzycieli jest wielu. Nasze podatki wydają się być dużymi kwotami z punktu widzenia gminy, ale mam świadomość, że w innych instytucjach zadłużenie zakładów jest jeszcze większe.

Czyli nie będziecie żądali, by w pierwszej kolejności firma oddała wam dług?

- Nie będę wywierał nacisku.

A jeśli w październiku firma poprosi o dalsze wstrzymanie pobierania opłat?

- To będziemy to rozważali. "Police" to w tej chwili największy pracodawca w regionie i musimy zrobić wszystko, by nie pozwolić mu upaść.



Mówi wiceminister skarbu

Mariusz Rabenda: Nie obawia się pan, że różnice zdań między zarządem i związkowcami są tak duże, że nie dojdzie do porozumienia?

Adam Leszkiewicz: Te rozbieżności dotyczą konkretnych rozwiązań. Natomiast w kwestiach ogólnych porozumienie jest blisko. Obie strony deklarują chęć rozmów, są skłonne do ustępstw. Natomiast jeśli rozmawiamy np. o zwolnieniu konkretnej osoby w związku z programem restrukturyzacji, to trudno się dziwić, że związki mogą mieć inne zdanie na ten temat niż zarząd. Ich zadaniem jest przecież obrona każdego pracownika.

Czy na spotkaniu u wojewody nie przekonał się pan, że sytuacja "Polic" jest trudniejsza niż dotychczas pan wiedział?

- Ja sytuację zakładu monitoruję na bieżąco.

Ale ma pan informacje podawane przez zarząd. Tymczasem z ust związkowców padły dane dotyczące np. zalegających zapasów, o których prezes nie mówił w swej prezentacji.

- To nie jest nowa informacja. Już w przypadku poprzedniego zarządu podstawowy zarzut dotyczył zakupu zbyt dużej ilości surowców po zbyt wysokich cenach. Ten zarząd musi sobie poradzić z tym problemem i wiem, że obecne zakupy są dokonywane za znacznie mniejsze pieniądze. Jeśli za tym pójdzie koniunktura sprzedaży, to jest szansa, że pod koniec roku wyniki sprzedaży mogą być dodatnie.

Nie obawia się pan, że kredyt - jeśli firma go otrzyma - przy tak dużym zadłużeniu zostanie szybko skonsumowany i nie poprawi na trwałe sytuacji?

- Wiadomo, że kredyt musi służyć m.in. do spłaty zobowiązań bieżących. Ale mimo to zostanie jeszcze 50 mln zł, które można sensownie zainwestować. Chodzi o to, by kredytu nie przejeść, tylko zostawić zaczyn na przyszłe dochody. Przejedzenie całego kredytu może spowodować jeszcze większe kłopoty "Polic". Nie możemy do tego dopuścić.

Szczeciński quiz newsowy





Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów