Kredyt dla Polic tuż tuż. Jak go nie przejeść?
2009-10-07
, aktualizacja: 07.10.2009 10:40
Komitet kredytowy banku PKO BP ma w środę zdecydować o udzieleniu Zakładom Chemicznym "Police" 190 mln zł pożyczki
ZOBACZ TAKŻE
- Gazowe ultimatum dla ZCh Police. Koniec firmy? (19-11-09, 07:00)
- W ZCh "Police" nadal bez porozumienia (20-10-09, 21:10)
- Police dostaną kredyt, jeśli... (17-10-09, 14:00)
- Kredyt dla Polic. Jest rekomendacja, ale jaka? (07-10-09, 19:57)
- ZCh Police same sobie nie poradzą (05-10-09, 20:31)
- Co dalej z Policami? Odpowiada prezes (05-10-09, 10:12)
- ZCh Police. Wstrzymane zwolnienia (01-10-09, 09:41)
- Związki w sporze zbiorowym z zarządem Polic (28-09-09, 19:48)
- Rośnie napięcie w Zakładach Chemicznych Police (26-09-09, 14:00)
SERWISY
Kredyt ma służyć na spłatę długów i zakup surowców potrzebnych do produkcji na początku przyszłego roku. Na poniedziałkowym posiedzeniu Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego wszyscy byli zgodni, że kredyt z banku jest niezbędny, by poprawiła się sytuacja w zadłużonej na 230 mln zł firmie. - Planu "B" nie mamy - przyznał we wtorek "Gazecie" Zbigniew Miklewicz, prezes spółki. - Wiem, że wydział rekomendujący komitetowi wniosek o pożyczkę, pozytywnie zaopiniował złożone przez nas dokumenty.
Rekomendacja komitetu kredytowego będzie podstawą dla zarządu banku, który do 14 października ma zdecydować, czy udzieli zakładom w Policach kredytu. Poręczenie na 150 mln zł pożyczki (80 proc. wnioskowanej kwoty) udzieliła spółce Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy 8,8 proc. akcji Zakładów Chemicznych.
Rozmowa z burmistrzem Polic
Mariusz Rabenda: Kiedy zaczęliście pomagać Zakładom Chemicznym?
Władysław Diakun : W maju pierwszy raz poprzedni prezes Zakładów Chemicznych Ryszard Siwiec przysłał pismo z prośbą, byśmy prolongowali podatek od nieruchomości. Oczywiście pismo było poprzedzone wcześniejszymi rozmowami. Rozumiem w jak trudnej sytuacji znalazła się firma i udzieliłem mu tej prolongaty.
O jakie kwoty chodzi?
- W tej chwili jest to kilkanaście milionów złotych. Na tę kwotę składają się podatek od nieruchomości i opłaty z tytułu ochrony środowiska.
Rozumiem, że kwota ta ciągle rośnie.
- Do tej pory narosło kilkanaście milionów. Prolongata obowiązuje do końca października.
Jak odbiło się to na budżecie gminy?
- Musieliśmy dokonać korekt budżetowych, ograniczyć wydatki. Ale Police to specyficzna gmina. Jeśli zakłady mają ciężką sytuację ekonomiczną, to taką samą ma gmina. Jesteśmy zależni od zakładów - żyjemy dzięki nim.
Z jakich inwestycji musieliście zrezygnować?
- Mniej wydamy na infrastrukturę. Te roboty, które były rozpoczęte, dokończymy. Ale nowych, mimo że były planowane, nie rozpoczynamy.
Kiedy spodziewa się pan odblokowania tych pieniędzy?
- Jeśli "Police" otrzymają kredyt, wtedy będziemy rozmawiać o tym, w jaki sposób nam zapłacą. Być może nie od razu wyrównają zaległości, bo przecież wiemy, że wierzycieli jest wielu. Nasze podatki wydają się być dużymi kwotami z punktu widzenia gminy, ale mam świadomość, że w innych instytucjach zadłużenie zakładów jest jeszcze większe.
Czyli nie będziecie żądali, by w pierwszej kolejności firma oddała wam dług?
- Nie będę wywierał nacisku.
Co dalej z Policami? Odpowiada prezes
Rekomendacja komitetu kredytowego będzie podstawą dla zarządu banku, który do 14 października ma zdecydować, czy udzieli zakładom w Policach kredytu. Poręczenie na 150 mln zł pożyczki (80 proc. wnioskowanej kwoty) udzieliła spółce Agencja Rozwoju Przemysłu, do której należy 8,8 proc. akcji Zakładów Chemicznych.
Rozmowa z burmistrzem Polic
Mariusz Rabenda: Kiedy zaczęliście pomagać Zakładom Chemicznym?
Władysław Diakun : W maju pierwszy raz poprzedni prezes Zakładów Chemicznych Ryszard Siwiec przysłał pismo z prośbą, byśmy prolongowali podatek od nieruchomości. Oczywiście pismo było poprzedzone wcześniejszymi rozmowami. Rozumiem w jak trudnej sytuacji znalazła się firma i udzieliłem mu tej prolongaty.
O jakie kwoty chodzi?
- W tej chwili jest to kilkanaście milionów złotych. Na tę kwotę składają się podatek od nieruchomości i opłaty z tytułu ochrony środowiska.
Rozumiem, że kwota ta ciągle rośnie.
- Do tej pory narosło kilkanaście milionów. Prolongata obowiązuje do końca października.
Jak odbiło się to na budżecie gminy?
- Musieliśmy dokonać korekt budżetowych, ograniczyć wydatki. Ale Police to specyficzna gmina. Jeśli zakłady mają ciężką sytuację ekonomiczną, to taką samą ma gmina. Jesteśmy zależni od zakładów - żyjemy dzięki nim.
Z jakich inwestycji musieliście zrezygnować?
- Mniej wydamy na infrastrukturę. Te roboty, które były rozpoczęte, dokończymy. Ale nowych, mimo że były planowane, nie rozpoczynamy.
Kiedy spodziewa się pan odblokowania tych pieniędzy?
- Jeśli "Police" otrzymają kredyt, wtedy będziemy rozmawiać o tym, w jaki sposób nam zapłacą. Być może nie od razu wyrównają zaległości, bo przecież wiemy, że wierzycieli jest wielu. Nasze podatki wydają się być dużymi kwotami z punktu widzenia gminy, ale mam świadomość, że w innych instytucjach zadłużenie zakładów jest jeszcze większe.
Czyli nie będziecie żądali, by w pierwszej kolejności firma oddała wam dług?
- Nie będę wywierał nacisku.
A jeśli w październiku firma poprosi o dalsze wstrzymanie pobierania opłat?
- To będziemy to rozważali. "Police" to w tej chwili największy pracodawca w regionie i musimy zrobić wszystko, by nie pozwolić mu upaść.
Mówi wiceminister skarbu
Mariusz Rabenda: Nie obawia się pan, że różnice zdań między zarządem i związkowcami są tak duże, że nie dojdzie do porozumienia?
Adam Leszkiewicz: Te rozbieżności dotyczą konkretnych rozwiązań. Natomiast w kwestiach ogólnych porozumienie jest blisko. Obie strony deklarują chęć rozmów, są skłonne do ustępstw. Natomiast jeśli rozmawiamy np. o zwolnieniu konkretnej osoby w związku z programem restrukturyzacji, to trudno się dziwić, że związki mogą mieć inne zdanie na ten temat niż zarząd. Ich zadaniem jest przecież obrona każdego pracownika.
Czy na spotkaniu u wojewody nie przekonał się pan, że sytuacja "Polic" jest trudniejsza niż dotychczas pan wiedział?
- Ja sytuację zakładu monitoruję na bieżąco.
Ale ma pan informacje podawane przez zarząd. Tymczasem z ust związkowców padły dane dotyczące np. zalegających zapasów, o których prezes nie mówił w swej prezentacji.
- To nie jest nowa informacja. Już w przypadku poprzedniego zarządu podstawowy zarzut dotyczył zakupu zbyt dużej ilości surowców po zbyt wysokich cenach. Ten zarząd musi sobie poradzić z tym problemem i wiem, że obecne zakupy są dokonywane za znacznie mniejsze pieniądze. Jeśli za tym pójdzie koniunktura sprzedaży, to jest szansa, że pod koniec roku wyniki sprzedaży mogą być dodatnie.
Nie obawia się pan, że kredyt - jeśli firma go otrzyma - przy tak dużym zadłużeniu zostanie szybko skonsumowany i nie poprawi na trwałe sytuacji?
- Wiadomo, że kredyt musi służyć m.in. do spłaty zobowiązań bieżących. Ale mimo to zostanie jeszcze 50 mln zł, które można sensownie zainwestować. Chodzi o to, by kredytu nie przejeść, tylko zostawić zaczyn na przyszłe dochody. Przejedzenie całego kredytu może spowodować jeszcze większe kłopoty "Polic". Nie możemy do tego dopuścić.
- To będziemy to rozważali. "Police" to w tej chwili największy pracodawca w regionie i musimy zrobić wszystko, by nie pozwolić mu upaść.
Mówi wiceminister skarbu
Mariusz Rabenda: Nie obawia się pan, że różnice zdań między zarządem i związkowcami są tak duże, że nie dojdzie do porozumienia?
Adam Leszkiewicz: Te rozbieżności dotyczą konkretnych rozwiązań. Natomiast w kwestiach ogólnych porozumienie jest blisko. Obie strony deklarują chęć rozmów, są skłonne do ustępstw. Natomiast jeśli rozmawiamy np. o zwolnieniu konkretnej osoby w związku z programem restrukturyzacji, to trudno się dziwić, że związki mogą mieć inne zdanie na ten temat niż zarząd. Ich zadaniem jest przecież obrona każdego pracownika.
Czy na spotkaniu u wojewody nie przekonał się pan, że sytuacja "Polic" jest trudniejsza niż dotychczas pan wiedział?
- Ja sytuację zakładu monitoruję na bieżąco.
Ale ma pan informacje podawane przez zarząd. Tymczasem z ust związkowców padły dane dotyczące np. zalegających zapasów, o których prezes nie mówił w swej prezentacji.
- To nie jest nowa informacja. Już w przypadku poprzedniego zarządu podstawowy zarzut dotyczył zakupu zbyt dużej ilości surowców po zbyt wysokich cenach. Ten zarząd musi sobie poradzić z tym problemem i wiem, że obecne zakupy są dokonywane za znacznie mniejsze pieniądze. Jeśli za tym pójdzie koniunktura sprzedaży, to jest szansa, że pod koniec roku wyniki sprzedaży mogą być dodatnie.
Nie obawia się pan, że kredyt - jeśli firma go otrzyma - przy tak dużym zadłużeniu zostanie szybko skonsumowany i nie poprawi na trwałe sytuacji?
- Wiadomo, że kredyt musi służyć m.in. do spłaty zobowiązań bieżących. Ale mimo to zostanie jeszcze 50 mln zł, które można sensownie zainwestować. Chodzi o to, by kredytu nie przejeść, tylko zostawić zaczyn na przyszłe dochody. Przejedzenie całego kredytu może spowodować jeszcze większe kłopoty "Polic". Nie możemy do tego dopuścić.
Najnowsze wiadomości
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Kredyt dla Polic tuż tuż. Jak go nie przejeść?
czemu_ja
07.10.09, 08:01
beda premie za pozyskanie kredytu? ;)»
-
Będą premie dla Rady Nadzorczej
yesname
07.10.09, 17:30
zatrudni się dodatkowo resztę rodzin w biurach i jakoś uda się ten kredyt zmarnować. Nie takie rzeczy w ZCh Police się robiło.»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć