Leszek N. dostał dwa lata w zawieszeniu
21.07.2009
, aktualizacja: 21.07.2009 19:22
Za dwa tysiące euro spreparował lewe zaświadczenie o chorobie nowotworowej gorzowskiemu gangsterowi
ZOBACZ TAKŻE
- Gorzowski proces szczecinian oskarżonych o łapówkarstwo (16-07-09, 15:56)
- Za pieniądze wykrył nowotwór, którego nie było (01-10-08, 12:39)
SERWISY
W tej sprawie główną rolę odegrali szanowani lekarze i pewien gangster z Gorzowa. Ci pierwsi fałszowali karty choroby, dzięki czemu ten ostatni mógł cieszyć się wolnością. Prokuratura oskarżyła w sumie 19 osób. We wtorek gorzowski sąd wydał wyroki w sprawie pięciu oskarżonych, którzy poszli na współpracę z policją, przyznali się do winy i poddali dobrowolnie karze.
Onkologa Leszka N. (58 l.), do niedawna radnego Szczecina z listy PO (złożył mandat, kiedy został oskarżony), sąd skazał na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Łącznie z grzywną, zwrotem pieniędzy z łapówki i innymi opłatami musi zapłacić ponad 100 tys. zł. Robert G., dyrektor szpitala w Dębnie dostał 3,5 roku więzienia w zawieszeniu na 7 lat. Również łącznie z grzywną, zwrotem ponad 34 tys. zł uzyskanych z łapówek oraz nawiązki na gorzowskie hospicjum będzie musiał zapłacić ponad 100 tys. zł.
Zbigniewa C., gangstera, który unikał krat dzięki lewym zaświadczeniom lekarskim, sąd skazał na 2 lata i 10 miesięcy więzienia.
Dobrowolne karze poddali się także Jacek W. i Mariusz O., którzy skorzystali z usług lekarza Roberta G. Za łapówki wystawił im zaświadczenia lekarskie, w których napisał nieprawdę o ich stanie zdrowia.
Prokuratura ustaliła, że Leszek N. za wystawianie nieprawdziwych zaświadczeń o chorobie nowotworowej gorzowskiemu gangsterowi Zbigniewowi C. (karany m.in. za kradzieże, paserstwo i napady) przyjął łapówkę - 2 tys. euro. Dzięki pomocy Leszka N. Zbigniew C. unikał więzienia. Gangster korzystał także z usług innych lekarzy, także z Gorzowa i Dębna. Prokuratura nie chce ujawnić, który z lekarzy pierwszy poszedł na współpracę, ale w toku śledztwa okazało się, że proceder wystawiania lewych zaświadczeń lekarskich jest powszechny. Tylko Robert G., dyrektor szpitala w Dębnie przyznał się do wydania 144 takich zaświadczeń i zwolnień lekarskich. Robił to za różne kwoty. Za krótkie zwolnienia L4 (kac, WKU) brał 50 - 100 zł, ale zdarzyły się także grubsze sprawy, jak np. opolskiego adwokata Stanisława W. - jednego z oskarżonych w procesie o wyłudzanie kredytów i państwowych dotacji do skupu i przechowywania zbóż. Proces wielokrotnie spadał z wokandy z powodu stanu zdrowia Stanisława W., bo lekarze "rozpoznali" u niego nowotwór. Śledczy ustalili, że w 2002 r., gdy Stanisław W. siedział w gorzowskim areszcie, lekarzem więziennym był Robert G. Z nim skontaktował się mężczyzna, który zaproponował spotkanie w restauracji pod Gorzowem. Tam zaoferował lekarzowi 20 tys. zł za fikcyjne zdiagnozowanie choroby nowotworowej. Robert G. przyjął łapówkę i namówił do współpracy gorzowskiego onkologa Tomasza E. Ten za 2,5 tys. zł zgodził się na wycięcie z pleców adwokata tkanki do badań histopatologicznych. W gorzowskiej poradni onkologicznej lekarze podmienili zdrowy wycinek skóry adwokata na tkankę kobiety chorej na czerniaka złośliwego. Onkolog Tomasz E. dał klucze od gabinetu Robertowi G., a ten podmienił tkanki. Na podstawie tkanki z nowotworem powstała dokumentacja medyczna świadcząca o chorobie nowotworowej adwokata i przerzutach do węzłów chłonnych. W klinice w Bytomiu nieświadomi oszustwa lekarze na podstawie sfałszowanej diagnozy wycięli adwokatowi zdrowy węzeł chłonny.
- W społeczeństwie panuje powszechne przekonanie, że lekarze wydają fałszywe zaświadczenia czy zwolnienia lekarskie za pieniądze - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Rawo. - Ta sprawa pokazuje, że rzeczywiście takie sprawy można załatwić za pieniądze, ale świadczy też o tym, że takie przestępstwa są rozliczane. Skazani lekarze skorzystają z dobrodziejstwa wolności, ponieważ przyznali się do winy i współpracowali z prokuraturą, ujawniając wątki i okoliczności przestępstw, które nie były przedmiotem postępowania.
Wyrok uzgodniony z prokuraturą i obroną nie jest prawomocny. Skazanych wczoraj pięć osób zostało wyłączonych z grupy 19 oskarżonych. Pozostali nie przyznają się do winy. Wśród nich jest onkolog Tomasz E., a także dziennikarka Polskiego Radia Szczecin Anna K., która - zdaniem prokuratury - dwukrotnie była korupcyjnym posłańcem i skontaktowała osoby reprezentujące Zbigniewa C. z Leszkiem N.
Dla Gazety
Dr Marek Rybkiewicz, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie
Jeśli sąd wyrokiem nie pozbawi lekarza możliwości wykonywania zawodu, to może on dalej pracować. Odrębne postępowanie toczy się w izbie lekarskiej. W sprawie Leszka N. zostało zawieszone do czasu zakończenia procesu karnego. Izba lekarska po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem sądu może skierować sprawę do sądu lekarskiego. Ten z kolei może ukarać lekarza: upomnieniem, naganą, a nawet czasowym lub całkowitym pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. Nie pamiętam, by ta ostatnia kara była kiedykolwiek zastosowana przez szczeciński sąd lekarski.
not. ma
Onkologa Leszka N. (58 l.), do niedawna radnego Szczecina z listy PO (złożył mandat, kiedy został oskarżony), sąd skazał na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Łącznie z grzywną, zwrotem pieniędzy z łapówki i innymi opłatami musi zapłacić ponad 100 tys. zł. Robert G., dyrektor szpitala w Dębnie dostał 3,5 roku więzienia w zawieszeniu na 7 lat. Również łącznie z grzywną, zwrotem ponad 34 tys. zł uzyskanych z łapówek oraz nawiązki na gorzowskie hospicjum będzie musiał zapłacić ponad 100 tys. zł.
Zbigniewa C., gangstera, który unikał krat dzięki lewym zaświadczeniom lekarskim, sąd skazał na 2 lata i 10 miesięcy więzienia.
Dobrowolne karze poddali się także Jacek W. i Mariusz O., którzy skorzystali z usług lekarza Roberta G. Za łapówki wystawił im zaświadczenia lekarskie, w których napisał nieprawdę o ich stanie zdrowia.
Prokuratura ustaliła, że Leszek N. za wystawianie nieprawdziwych zaświadczeń o chorobie nowotworowej gorzowskiemu gangsterowi Zbigniewowi C. (karany m.in. za kradzieże, paserstwo i napady) przyjął łapówkę - 2 tys. euro. Dzięki pomocy Leszka N. Zbigniew C. unikał więzienia. Gangster korzystał także z usług innych lekarzy, także z Gorzowa i Dębna. Prokuratura nie chce ujawnić, który z lekarzy pierwszy poszedł na współpracę, ale w toku śledztwa okazało się, że proceder wystawiania lewych zaświadczeń lekarskich jest powszechny. Tylko Robert G., dyrektor szpitala w Dębnie przyznał się do wydania 144 takich zaświadczeń i zwolnień lekarskich. Robił to za różne kwoty. Za krótkie zwolnienia L4 (kac, WKU) brał 50 - 100 zł, ale zdarzyły się także grubsze sprawy, jak np. opolskiego adwokata Stanisława W. - jednego z oskarżonych w procesie o wyłudzanie kredytów i państwowych dotacji do skupu i przechowywania zbóż. Proces wielokrotnie spadał z wokandy z powodu stanu zdrowia Stanisława W., bo lekarze "rozpoznali" u niego nowotwór. Śledczy ustalili, że w 2002 r., gdy Stanisław W. siedział w gorzowskim areszcie, lekarzem więziennym był Robert G. Z nim skontaktował się mężczyzna, który zaproponował spotkanie w restauracji pod Gorzowem. Tam zaoferował lekarzowi 20 tys. zł za fikcyjne zdiagnozowanie choroby nowotworowej. Robert G. przyjął łapówkę i namówił do współpracy gorzowskiego onkologa Tomasza E. Ten za 2,5 tys. zł zgodził się na wycięcie z pleców adwokata tkanki do badań histopatologicznych. W gorzowskiej poradni onkologicznej lekarze podmienili zdrowy wycinek skóry adwokata na tkankę kobiety chorej na czerniaka złośliwego. Onkolog Tomasz E. dał klucze od gabinetu Robertowi G., a ten podmienił tkanki. Na podstawie tkanki z nowotworem powstała dokumentacja medyczna świadcząca o chorobie nowotworowej adwokata i przerzutach do węzłów chłonnych. W klinice w Bytomiu nieświadomi oszustwa lekarze na podstawie sfałszowanej diagnozy wycięli adwokatowi zdrowy węzeł chłonny.
- W społeczeństwie panuje powszechne przekonanie, że lekarze wydają fałszywe zaświadczenia czy zwolnienia lekarskie za pieniądze - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Rawo. - Ta sprawa pokazuje, że rzeczywiście takie sprawy można załatwić za pieniądze, ale świadczy też o tym, że takie przestępstwa są rozliczane. Skazani lekarze skorzystają z dobrodziejstwa wolności, ponieważ przyznali się do winy i współpracowali z prokuraturą, ujawniając wątki i okoliczności przestępstw, które nie były przedmiotem postępowania.
Wyrok uzgodniony z prokuraturą i obroną nie jest prawomocny. Skazanych wczoraj pięć osób zostało wyłączonych z grupy 19 oskarżonych. Pozostali nie przyznają się do winy. Wśród nich jest onkolog Tomasz E., a także dziennikarka Polskiego Radia Szczecin Anna K., która - zdaniem prokuratury - dwukrotnie była korupcyjnym posłańcem i skontaktowała osoby reprezentujące Zbigniewa C. z Leszkiem N.
Dla Gazety
Dr Marek Rybkiewicz, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie
Jeśli sąd wyrokiem nie pozbawi lekarza możliwości wykonywania zawodu, to może on dalej pracować. Odrębne postępowanie toczy się w izbie lekarskiej. W sprawie Leszka N. zostało zawieszone do czasu zakończenia procesu karnego. Izba lekarska po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem sądu może skierować sprawę do sądu lekarskiego. Ten z kolei może ukarać lekarza: upomnieniem, naganą, a nawet czasowym lub całkowitym pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. Nie pamiętam, by ta ostatnia kara była kiedykolwiek zastosowana przez szczeciński sąd lekarski.
not. ma
Najnowsze wiadomości
- 9 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Leszek N. dostał dwa lata w zawieszeniu
old_pj
22.07.09, 09:45
no dla skazanego łapówkarza upomnienie to rzeczywiście dotkliwa kara :-) a sadtez "zapomniał" żeby pozbawić tej szm--- prawa wykonywania zawodu»
-
Re: Leszek N. dostał dwa lata w zawieszeniu
zawsze.aliks
22.07.09, 12:41
Hmm, od strony medycznej to naprawdę dobry lekarz. Wykluczenie go z zawodu nie byłoby z pożytkiem dla pacjentów. Może lepiej żeby dalej leczył, wiedząc że mu się patrzy na ręce?»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć