Leszek N. dostał dwa lata w zawieszeniu

Artur Brykner
21.07.2009 , aktualizacja: 21.07.2009 19:22
A A A Drukuj
Za dwa tysiące euro spreparował lewe zaświadczenie o chorobie nowotworowej gorzowskiemu gangsterowi
Zbigniew C. na ławie oskarżonych (napady, paserstwo, kradzieży) - to jemu Leszek N. spreparował lewe papiery o chorobie nowotworowej
Fot. Artur Brykner / AG
Zbigniew C. na ławie oskarżonych (napady, paserstwo, kradzieży) - to jemu Leszek N. spreparował lewe papiery o chorobie nowotworowej
W tej sprawie główną rolę odegrali szanowani lekarze i pewien gangster z Gorzowa. Ci pierwsi fałszowali karty choroby, dzięki czemu ten ostatni mógł cieszyć się wolnością. Prokuratura oskarżyła w sumie 19 osób. We wtorek gorzowski sąd wydał wyroki w sprawie pięciu oskarżonych, którzy poszli na współpracę z policją, przyznali się do winy i poddali dobrowolnie karze.

Onkologa Leszka N. (58 l.), do niedawna radnego Szczecina z listy PO (złożył mandat, kiedy został oskarżony), sąd skazał na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Łącznie z grzywną, zwrotem pieniędzy z łapówki i innymi opłatami musi zapłacić ponad 100 tys. zł. Robert G., dyrektor szpitala w Dębnie dostał 3,5 roku więzienia w zawieszeniu na 7 lat. Również łącznie z grzywną, zwrotem ponad 34 tys. zł uzyskanych z łapówek oraz nawiązki na gorzowskie hospicjum będzie musiał zapłacić ponad 100 tys. zł.

Zbigniewa C., gangstera, który unikał krat dzięki lewym zaświadczeniom lekarskim, sąd skazał na 2 lata i 10 miesięcy więzienia.

Dobrowolne karze poddali się także Jacek W. i Mariusz O., którzy skorzystali z usług lekarza Roberta G. Za łapówki wystawił im zaświadczenia lekarskie, w których napisał nieprawdę o ich stanie zdrowia.

Prokuratura ustaliła, że Leszek N. za wystawianie nieprawdziwych zaświadczeń o chorobie nowotworowej gorzowskiemu gangsterowi Zbigniewowi C. (karany m.in. za kradzieże, paserstwo i napady) przyjął łapówkę - 2 tys. euro. Dzięki pomocy Leszka N. Zbigniew C. unikał więzienia. Gangster korzystał także z usług innych lekarzy, także z Gorzowa i Dębna. Prokuratura nie chce ujawnić, który z lekarzy pierwszy poszedł na współpracę, ale w toku śledztwa okazało się, że proceder wystawiania lewych zaświadczeń lekarskich jest powszechny. Tylko Robert G., dyrektor szpitala w Dębnie przyznał się do wydania 144 takich zaświadczeń i zwolnień lekarskich. Robił to za różne kwoty. Za krótkie zwolnienia L4 (kac, WKU) brał 50 - 100 zł, ale zdarzyły się także grubsze sprawy, jak np. opolskiego adwokata Stanisława W. - jednego z oskarżonych w procesie o wyłudzanie kredytów i państwowych dotacji do skupu i przechowywania zbóż. Proces wielokrotnie spadał z wokandy z powodu stanu zdrowia Stanisława W., bo lekarze "rozpoznali" u niego nowotwór. Śledczy ustalili, że w 2002 r., gdy Stanisław W. siedział w gorzowskim areszcie, lekarzem więziennym był Robert G. Z nim skontaktował się mężczyzna, który zaproponował spotkanie w restauracji pod Gorzowem. Tam zaoferował lekarzowi 20 tys. zł za fikcyjne zdiagnozowanie choroby nowotworowej. Robert G. przyjął łapówkę i namówił do współpracy gorzowskiego onkologa Tomasza E. Ten za 2,5 tys. zł zgodził się na wycięcie z pleców adwokata tkanki do badań histopatologicznych. W gorzowskiej poradni onkologicznej lekarze podmienili zdrowy wycinek skóry adwokata na tkankę kobiety chorej na czerniaka złośliwego. Onkolog Tomasz E. dał klucze od gabinetu Robertowi G., a ten podmienił tkanki. Na podstawie tkanki z nowotworem powstała dokumentacja medyczna świadcząca o chorobie nowotworowej adwokata i przerzutach do węzłów chłonnych. W klinice w Bytomiu nieświadomi oszustwa lekarze na podstawie sfałszowanej diagnozy wycięli adwokatowi zdrowy węzeł chłonny.

- W społeczeństwie panuje powszechne przekonanie, że lekarze wydają fałszywe zaświadczenia czy zwolnienia lekarskie za pieniądze - powiedział w uzasadnieniu wyroku sędzia Krzysztof Rawo. - Ta sprawa pokazuje, że rzeczywiście takie sprawy można załatwić za pieniądze, ale świadczy też o tym, że takie przestępstwa są rozliczane. Skazani lekarze skorzystają z dobrodziejstwa wolności, ponieważ przyznali się do winy i współpracowali z prokuraturą, ujawniając wątki i okoliczności przestępstw, które nie były przedmiotem postępowania.

Wyrok uzgodniony z prokuraturą i obroną nie jest prawomocny. Skazanych wczoraj pięć osób zostało wyłączonych z grupy 19 oskarżonych. Pozostali nie przyznają się do winy. Wśród nich jest onkolog Tomasz E., a także dziennikarka Polskiego Radia Szczecin Anna K., która - zdaniem prokuratury - dwukrotnie była korupcyjnym posłańcem i skontaktowała osoby reprezentujące Zbigniewa C. z Leszkiem N.



Dla Gazety

Dr Marek Rybkiewicz, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie

Jeśli sąd wyrokiem nie pozbawi lekarza możliwości wykonywania zawodu, to może on dalej pracować. Odrębne postępowanie toczy się w izbie lekarskiej. W sprawie Leszka N. zostało zawieszone do czasu zakończenia procesu karnego. Izba lekarska po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem sądu może skierować sprawę do sądu lekarskiego. Ten z kolei może ukarać lekarza: upomnieniem, naganą, a nawet czasowym lub całkowitym pozbawieniem prawa wykonywania zawodu. Nie pamiętam, by ta ostatnia kara była kiedykolwiek zastosowana przez szczeciński sąd lekarski.

not. ma





Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

  • Leszek N. dostał dwa lata w zawieszeniu old_pj 22.07.09, 09:45

    no dla skazanego łapówkarza upomnienie to rzeczywiście dotkliwa kara :-) a sadtez "zapomniał" żeby pozbawić tej szm--- prawa wykonywania zawodu»

  • Re: Leszek N. dostał dwa lata w zawieszeniu zawsze.aliks 22.07.09, 12:41

    Hmm, od strony medycznej to naprawdę dobry lekarz. Wykluczenie go z zawodu nie byłoby z pożytkiem dla pacjentów. Może lepiej żeby dalej leczył, wiedząc że mu się patrzy na ręce?»