Kto do kogo dzwonił przy odwadnianiu działki Błaszczaka
23.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 20:15
Nagrane rozmowy dyrektora szczecińskiego ZUS, połączenia telefoniczne Mariusza Błaszczaka z oskarżonym o korupcję prezesem ZUS, książka z osobistą dedykacją Leszka Millera - to wszystko zawierają akta "sprawy korupcji w ZUS". Wciąż nie wiadomo jednak, kto ją osądzi
ZOBACZ TAKŻE
- U czyjej córki odnalazł się laptop testowany w ZUS? (25-02-12, 09:00)
- Błaszczak i Zakład Usług Szczególnych (14-02-12, 22:50)
- Błaszczak i afera ZUS. Poseł pokazuje przelew na 9 tys. (10-02-12, 01:00)
Przed dwoma tygodniami napisaliśmy, że Sąd Rejonowy Szczecin-Centrum, który ma osądzić aferę korupcyjną w ZUS poprosił o przeniesienie sprawy do wyższej instancji ze względu na jej "polityczny" charakter.
Pierwszy zarzut w akcie oskarżenia mówi o tym, że były dyrektor szczecińskiego ZUS domagał się od pewnego biznesmena 30 tys. zł łapówki "tytułem pokrycia kosztów odprowadzenia wody na nieruchomości należącej do innej osoby". Nieruchomość należy do posła Mariusza Błaszczaka, szefa klubu parlamentarnego PiS, który twierdzi, że za usługę zapłacił sam. "Gazeta" poznała teraz szczegóły prokuratorskiego śledztwa.
Przed tygodniem rzecznik PiS Adam Hoffman powiedział w TOK FM, że były dyrektor szczecińskiego ZUS [oskarżony o korupcję Tadeusz D. - przyp. az] nie załatwiał odwodnienia działki Błaszczaka. Ze śledztwa wynika jednak co innego. Przesłuchiwani w tej sprawie pracownicy spółki E. powiedzieli, że to dyrektor D. prosił ich o usługę na działce Błaszczaka. Z ich zeznań wynika także, że w odwodnienie działki ówczesnego szefa kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego zaangażował się osobiście Sylwester R. - wtedy doradca TVP, potem prezes ZUS (obecnie oskarżony o korupcję). Jak ustaliła "Gazeta", szwagier Sylwestra R. pracował wtedy w biurze posła Błaszczaka. W czasie, którym interesowała się prokuratura (kiedy dyrektor D. miał składać korupcyjne propozycje biznesmenowi), telefony Sylwestra R. i Błaszczaka łączyły się ze sobą 66 razy.
Także analiza billingów przeczy słowom Hoffmana. Oto jeden z przykładów. Świadek K., pracownik firmy E. odwadniającej działkę Błaszczaka, zaraz po jej obejrzeniu zadzwonił z komórki do swojego szefa. Zaraz potem jego szef zadzwonił do Tadeusza D. Z kolei po tej rozmowie Tadeusz D. dzwonił do Błaszczaka.
W sprawie ZUS przewijają się nazwiska polityków z różnych opcji. Jednym z oskarżonych jest biznesmen Henryk M., niegdyś radny wojewódzki SLD z Radomia, który zaopatrywał Zakład w regały (pokrył koszt akcyzy za sprowadzonego dla Sylwestra R. z USA jeepa). Zależało mu, aby jego regały stały we wszystkich oddziałach ZUS. To on podarował prezesowi R. książkę "Tak to było" z osobistą dedykacją Leszka Millera.
24 stycznia sędzia mająca zająć się sprawą korupcji w ZUS napisała, że Mariusz Błaszczak "będzie musiał być przesłuchany z uprzedzeniem o treści artykułu 183 p. 1 kpk". Taki zabieg sąd stosuje, jeśli podejrzewa, że świadek mógł popełnić przestępstwo. Sędzia zwróciła się do sądu apelacyjnego z wnioskiem o przekazanie sprawy do rozpoznania sądowi okręgowemu.
- Decyzji jeszcze nie ma, bo akta tej sprawy jeszcze do nas nie dotarły - powiedział nam w środę sędzia Janusz Jaromin z Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.
Pierwszy zarzut w akcie oskarżenia mówi o tym, że były dyrektor szczecińskiego ZUS domagał się od pewnego biznesmena 30 tys. zł łapówki "tytułem pokrycia kosztów odprowadzenia wody na nieruchomości należącej do innej osoby". Nieruchomość należy do posła Mariusza Błaszczaka, szefa klubu parlamentarnego PiS, który twierdzi, że za usługę zapłacił sam. "Gazeta" poznała teraz szczegóły prokuratorskiego śledztwa.
Przed tygodniem rzecznik PiS Adam Hoffman powiedział w TOK FM, że były dyrektor szczecińskiego ZUS [oskarżony o korupcję Tadeusz D. - przyp. az] nie załatwiał odwodnienia działki Błaszczaka. Ze śledztwa wynika jednak co innego. Przesłuchiwani w tej sprawie pracownicy spółki E. powiedzieli, że to dyrektor D. prosił ich o usługę na działce Błaszczaka. Z ich zeznań wynika także, że w odwodnienie działki ówczesnego szefa kancelarii premiera Jarosława Kaczyńskiego zaangażował się osobiście Sylwester R. - wtedy doradca TVP, potem prezes ZUS (obecnie oskarżony o korupcję). Jak ustaliła "Gazeta", szwagier Sylwestra R. pracował wtedy w biurze posła Błaszczaka. W czasie, którym interesowała się prokuratura (kiedy dyrektor D. miał składać korupcyjne propozycje biznesmenowi), telefony Sylwestra R. i Błaszczaka łączyły się ze sobą 66 razy.
Także analiza billingów przeczy słowom Hoffmana. Oto jeden z przykładów. Świadek K., pracownik firmy E. odwadniającej działkę Błaszczaka, zaraz po jej obejrzeniu zadzwonił z komórki do swojego szefa. Zaraz potem jego szef zadzwonił do Tadeusza D. Z kolei po tej rozmowie Tadeusz D. dzwonił do Błaszczaka.
W sprawie ZUS przewijają się nazwiska polityków z różnych opcji. Jednym z oskarżonych jest biznesmen Henryk M., niegdyś radny wojewódzki SLD z Radomia, który zaopatrywał Zakład w regały (pokrył koszt akcyzy za sprowadzonego dla Sylwestra R. z USA jeepa). Zależało mu, aby jego regały stały we wszystkich oddziałach ZUS. To on podarował prezesowi R. książkę "Tak to było" z osobistą dedykacją Leszka Millera.
24 stycznia sędzia mająca zająć się sprawą korupcji w ZUS napisała, że Mariusz Błaszczak "będzie musiał być przesłuchany z uprzedzeniem o treści artykułu 183 p. 1 kpk". Taki zabieg sąd stosuje, jeśli podejrzewa, że świadek mógł popełnić przestępstwo. Sędzia zwróciła się do sądu apelacyjnego z wnioskiem o przekazanie sprawy do rozpoznania sądowi okręgowemu.
- Decyzji jeszcze nie ma, bo akta tej sprawy jeszcze do nas nie dotarły - powiedział nam w środę sędzia Janusz Jaromin z Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień




