Autostopem nad Morze Czarne. By poznać smak Gruzji
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 19:50
Jedzenie jest tam pyszne, owoce bardzo tanie, a na ulicznych straganach można kupić wino domowej roboty - nie tylko o kulinarnych atrakcjach Gruzji opowiadały dziś w "Turystycznym Klubie Gazety" Agata Sowińska i Małgorzata Spiczko.
Niezwykłą wyprawą - 2,5 tysiąca kilometrów autostopem - dziewczyny "wymyśliły sobie" podczas ubiegłorocznych wakacji. Start - na rogatkach Szczecina, finisz - w stolicy Gruzji Tibilisi. W jedną stronę jechały tydzień! Z przygodami.
- Na przejściu granicznym serbsko-bułgarskim spotkaliśmy polskich kierowców ciężarówek. Zabrał nas pan Zdzisio i dowiózł aż pod granicę z Turcją, ale po drodze niestety trochę błądziliśmy. W Bułgarii są kiepskie oznaczenia tras, ludzie kradną znaki - opowiada Gosia Spiczko.
W Turcji nie było łatwiej.
- Jechałyśmy TIR-em, który miał stłuczkę, a później się zepsuł - wspomina Agata Sowińska. - Osiem godzin czekałyśmy na naprawę. Wszyscy kierowcy chcieli się z nami "zaprzyjaźnić". Byli bardzo nachalni, ale pewnej granicy, na szczęście, nie przekraczali.
Ostatni etap podróży do Gruzji wyglądał już inaczej. Dziewczyny zdobyły bilety na autobus do Batumi. W mieście nad Morzem Czarnym były niecałe dwa dni. Stamtąd pojechały do Tibilisi, a później kilka spędziły w górach.
Powrót do Polski zajął tydzień. Koszt trzytygodniowej wyprawy? 900 złotych na osobę.
W tym roku Agata i Gosia chcą wybrać się na Bałkany. Również autostopem.
Ich "gruzińskie opowieści" to było drugie spotkanie zorganizowane pod hasłem "Turystyczny Klub Gazety".
Kolejne popołudnie podróżników w szczecińskiej redakcji Gazety - za miesiąc.
- Na przejściu granicznym serbsko-bułgarskim spotkaliśmy polskich kierowców ciężarówek. Zabrał nas pan Zdzisio i dowiózł aż pod granicę z Turcją, ale po drodze niestety trochę błądziliśmy. W Bułgarii są kiepskie oznaczenia tras, ludzie kradną znaki - opowiada Gosia Spiczko.
W Turcji nie było łatwiej.
- Jechałyśmy TIR-em, który miał stłuczkę, a później się zepsuł - wspomina Agata Sowińska. - Osiem godzin czekałyśmy na naprawę. Wszyscy kierowcy chcieli się z nami "zaprzyjaźnić". Byli bardzo nachalni, ale pewnej granicy, na szczęście, nie przekraczali.
Ostatni etap podróży do Gruzji wyglądał już inaczej. Dziewczyny zdobyły bilety na autobus do Batumi. W mieście nad Morzem Czarnym były niecałe dwa dni. Stamtąd pojechały do Tibilisi, a później kilka spędziły w górach.
Powrót do Polski zajął tydzień. Koszt trzytygodniowej wyprawy? 900 złotych na osobę.
W tym roku Agata i Gosia chcą wybrać się na Bałkany. Również autostopem.
Ich "gruzińskie opowieści" to było drugie spotkanie zorganizowane pod hasłem "Turystyczny Klub Gazety".
Kolejne popołudnie podróżników w szczecińskiej redakcji Gazety - za miesiąc.
Najnowsze wiadomości
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Autostopem nad Morze Czarne. By poznać smak Gruzji
cezarysilberman
16.02.12, 20:48
Gratuluję super wyjazdu! W końcu ktoś pokazuje, że nie tylko Kanary, Majorka, etc. :DA moim znajomi mają taki pomysł na wyjazd <www.szczecinrumuniaszczecin.blox.pl> ;]»
Najczęściej czytane24 htydzień




