Sierżant nagrodzony za walkę z chamstwem w necie
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 10:54
Buzdygan, czyli doroczną nagrodę "Redakcji Wojskowej", dostał sierżant Jacek Żebryk ze Świdwina - za walkę z internautami, którzy obrażają polskich żołnierzy w Afganistanie.
ZOBACZ TAKŻE
- Saperzy lecą do Afganistanu. Po raz czwarty (04-03-12, 09:00)
Internetowe komentarze do doniesień na temat śmierci polskich żołnierzy w Afganistanie, zawierające treści "pochwalające czyn zabroniony" wziął na muszkę sierżant Jacek Żebryk, żołnierz 21. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie. Na jego wniosek prokuratura w Białogardzie wszczęła śledztwo i uznała, że 56 internautów mogło naruszyć kodeks wykroczeń. Będą teraz ścigani przez miejscowe sądy i policję (żaden z wpisów nie pochodził z województwa zachodniopomorskiego). Grozi im za to grzywna albo 30 dni aresztu.
Sądową walkę Jacka Żebryka o dobre imię polskich żołnierzy poparł szef MON Tomasz Siemoniak. Nagrodę buzdyganu sierżant Jacek Żebryk odbierze 24 lutego w Warszawie.
Rozmowa z sierżantem Żebrykiem
Marcin Górka: Dlaczego zawiadomił pan prokuraturę o wpisach internautów?
Jacek Żebryk: Zaczęło się od śmierci Pawła Poświata w Afganistanie. Dowiedziałem się o tej tragedii w samochodzie. Po powrocie do domu chciałem przeczytać coś więcej, otworzyłem "Wirtualną Polskę". Tuż pod informacją o śmierci żołnierza były komentarze internautów. Pierwszy, że żołnierze to "świnie w mundurach". Byłem w szoku, że pod taką informacją ludzie atakują wojsko. Zacząłem czytać kolejne opinie, a dalej było jeszcze gorzej.
A pan był blisko śmierci?
- Dwukrotnie uciekłem spod kosy na misji. Byłem świadkiem, jak zginął mój przyjaciel, a drugi w tej samej akcji został ciężko okaleczony. Teraz wspiera mnie i dopytuje, jak dalej z tą sprawą.
Co pan zrobił, kiedy przeczytał pan wpisy?
- Zadzwoniłem do żandarmerii wojskowej. Dowiedziałem się, że mogę wytoczyć proces z powództwa cywilnego albo złożyć wniosek z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa do prokuratury powszechnej. Tak zrobiłem. Skopiowałem wpisy i złożyłem do prokuratury.
Czy śledczy byli zaskoczeni?
- Prokurator powiedział mi, że to ich pierwsza taka sprawa. Ale zaangażowali się od początku. Chociaż podczas przesłuchania na policji usłyszałem "prywatnie" od policjanta, że może być umorzenie.
To jest pan zaskoczony, że teraz mogą być postawione zarzuty internautom?
- Może to nie zaskoczenie. Od początku wierzyłem, że te wpisy są pogwałceniem prawa.
Jak pańskim zdaniem zakończą się te postępowania?
- Zależy mi na tym, żeby chociaż jedna osoba odpowiedziała za to, co napisała. Żeby ludzie, którzy uprawiają internetowe chamstwo, mogli być pociągani do odpowiedzialności. Mogą być daleko poza krajem, ale nasz wymiar sprawiedliwości ich dosięgnie. Przykładem jest internauta z Anglii, któremu prokurator chce postawić zarzuty.
Mam pan poparcie wojskowego środowiska?
- Im więcej czasu ta sprawa trwa, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że je mam. Dowód to np. uchwała Konwentu Dziekanów Oficerów Wojska Polskiego popierająca moją działalność i poparcie samego ministra obrony narodowej.
A wśród kolegów? Znajomych?
- Też mnie wspierają. Chociaż dużo osób pyta, czy się tego nie boję robić. Ktoś może zagrozić, przyjechać, nie wiem przecież, z kim mam do czynienia. Nie brałem tego na poważnie, dopóki ktoś nie zadzwonił do mojego dowódcy i zaczął mi grozić. Wiem od prokuratora, że były to groźby karalne.
Mimo to jeszcze raz by pan takie zawiadomienia złożył?
- Oczywiście, nie mogę pozwolić, żeby ktoś pozwalał sobie na obrażanie osób, które jeszcze nawet nie zostały pochowane, przecież to profanacja.
Ale te zawiadomienia składa tylko pan. Dlaczego nikt więcej?
- Mam informacje od kolegów z całej Polski, że też będą to robić. Na razie obserwowali. Pewnie nie dowierzali, że jest możliwość pociągnięcia internautów do odpowiedzialności. Po ostatnich doniesieniach w mediach o postanowieniu prokuratury gratulowali mi, mówili że też pójdą i złożą zawiadomienia.
Nagroda buzdyganu pana zaskoczyła?
- Totalnie. Jak się o tym dowiedziałem, aż usiadłem. Myślałem zawsze, że wręcza się go generałom, naukowcom, którzy pracują dla wojska. Albo bohaterom, jak mjr Wojciech Kaliciak i inni obrońcy City Hall w Iraku.
Sądową walkę Jacka Żebryka o dobre imię polskich żołnierzy poparł szef MON Tomasz Siemoniak. Nagrodę buzdyganu sierżant Jacek Żebryk odbierze 24 lutego w Warszawie.
Rozmowa z sierżantem Żebrykiem
Marcin Górka: Dlaczego zawiadomił pan prokuraturę o wpisach internautów?
Jacek Żebryk: Zaczęło się od śmierci Pawła Poświata w Afganistanie. Dowiedziałem się o tej tragedii w samochodzie. Po powrocie do domu chciałem przeczytać coś więcej, otworzyłem "Wirtualną Polskę". Tuż pod informacją o śmierci żołnierza były komentarze internautów. Pierwszy, że żołnierze to "świnie w mundurach". Byłem w szoku, że pod taką informacją ludzie atakują wojsko. Zacząłem czytać kolejne opinie, a dalej było jeszcze gorzej.
A pan był blisko śmierci?
- Dwukrotnie uciekłem spod kosy na misji. Byłem świadkiem, jak zginął mój przyjaciel, a drugi w tej samej akcji został ciężko okaleczony. Teraz wspiera mnie i dopytuje, jak dalej z tą sprawą.
Co pan zrobił, kiedy przeczytał pan wpisy?
- Zadzwoniłem do żandarmerii wojskowej. Dowiedziałem się, że mogę wytoczyć proces z powództwa cywilnego albo złożyć wniosek z zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa do prokuratury powszechnej. Tak zrobiłem. Skopiowałem wpisy i złożyłem do prokuratury.
Czy śledczy byli zaskoczeni?
- Prokurator powiedział mi, że to ich pierwsza taka sprawa. Ale zaangażowali się od początku. Chociaż podczas przesłuchania na policji usłyszałem "prywatnie" od policjanta, że może być umorzenie.
To jest pan zaskoczony, że teraz mogą być postawione zarzuty internautom?
- Może to nie zaskoczenie. Od początku wierzyłem, że te wpisy są pogwałceniem prawa.
Jak pańskim zdaniem zakończą się te postępowania?
- Zależy mi na tym, żeby chociaż jedna osoba odpowiedziała za to, co napisała. Żeby ludzie, którzy uprawiają internetowe chamstwo, mogli być pociągani do odpowiedzialności. Mogą być daleko poza krajem, ale nasz wymiar sprawiedliwości ich dosięgnie. Przykładem jest internauta z Anglii, któremu prokurator chce postawić zarzuty.
Mam pan poparcie wojskowego środowiska?
- Im więcej czasu ta sprawa trwa, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że je mam. Dowód to np. uchwała Konwentu Dziekanów Oficerów Wojska Polskiego popierająca moją działalność i poparcie samego ministra obrony narodowej.
A wśród kolegów? Znajomych?
- Też mnie wspierają. Chociaż dużo osób pyta, czy się tego nie boję robić. Ktoś może zagrozić, przyjechać, nie wiem przecież, z kim mam do czynienia. Nie brałem tego na poważnie, dopóki ktoś nie zadzwonił do mojego dowódcy i zaczął mi grozić. Wiem od prokuratora, że były to groźby karalne.
Mimo to jeszcze raz by pan takie zawiadomienia złożył?
- Oczywiście, nie mogę pozwolić, żeby ktoś pozwalał sobie na obrażanie osób, które jeszcze nawet nie zostały pochowane, przecież to profanacja.
Ale te zawiadomienia składa tylko pan. Dlaczego nikt więcej?
- Mam informacje od kolegów z całej Polski, że też będą to robić. Na razie obserwowali. Pewnie nie dowierzali, że jest możliwość pociągnięcia internautów do odpowiedzialności. Po ostatnich doniesieniach w mediach o postanowieniu prokuratury gratulowali mi, mówili że też pójdą i złożą zawiadomienia.
Nagroda buzdyganu pana zaskoczyła?
- Totalnie. Jak się o tym dowiedziałem, aż usiadłem. Myślałem zawsze, że wręcza się go generałom, naukowcom, którzy pracują dla wojska. Albo bohaterom, jak mjr Wojciech Kaliciak i inni obrońcy City Hall w Iraku.
Najnowsze wiadomości
- 77 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
58 głosów
-
Sierżant nagrodzony za walkę z chamstwem w necie
ktos210
16.02.12, 08:59
Niestety na tym polega demokracja, że każdy może mieć i ma swoje zdanie. To nie wojsko, że jest rozkaz szanować żołnierzy! Dzisiejsi żołnierze jak widać nie "służą" tylko do obrony ojczyzny.»
-
Czy polski żołnierz pojechał tam by zabijać ?
krakarak
16.02.12, 10:01
Dostał karabin z ostrą amunicją, po co ? Czy na szkoleniu przed wyjazdem był informowany jak "eliminować wroga" ? Po co mu broń i przeszkolenie w zabijaniu skoro pojechał tam z "misją »
-
To nie demokracja
fjestis
16.02.12, 10:33
To nie jest demokracja, kiedy grupy ludzi bez nazwisk wyżywają się na kim popadnie. To jest komuna, stalinizm i nazizm.»
Najczęściej czytane24 htydzień




