Pływające miasto mody i królów. Komentarz

Adam Zadworny
15.02.2012 , aktualizacja: 14.02.2012 20:03
A A A Drukuj
Padł Fashion Point. Niegdyś był tu Węglobud, w którym można było zaopatrzyć się w grabie albo sedes. Potem usadowiły się tam outlety, czyli sklepy z przecenioną odzieżą. Ale miejsce się nie przyjęło.
Ul. Jagiellońska
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Ul. Jagiellońska
Kilka lat temu w budynku przy pl. Armii Krajowej wymyślono, aby obecna al. Jana Pawła II (wtedy Jedności Narodowej) była Złotym Szlakiem. Włodarze miasta uważali, że wystarczy nadać taką nazwę, aby aleja rozkwitła i powstały na niej kawiarenki i restauracje. Powieszono nawet tabliczki "Złoty Szlak". Ale zaklinanie szarej rzeczywistości niczego nie zmieniło.

Był też hochsztapler zza Odry, który na konferencji prasowej z udziałem prezydenta miasta obiecywał zbudować nad jez. Dąbie "Century City" ("Miasto Stulecia"), trudne do objęcia umysłem przeciętnego człowieka. Za 1 mld euro w ciągu kilku lat miały stanąć: park rozrywki, kawiarnie, restauracje, banki, szkoły, przedszkola, urzędy, centrum kongresowe, kliniki, domy spokojnej starości, teatr, opera, hala sportowa, mariny wszelkiego rodzaju, pole golfowe i setki sklepów. Okazało się, ze kapitał firmy Niemca to 13 euro.

Nasze miasto zmieniać miał też Hiszpan o wyglądzie czarnego charakteru z brazylijskiej telenoweli. Pokazał budynek o kształcie żagla, który stanie w okolicy Bramy Portowej. Nikogo w magistracie nie zdziwiło, że jego firmy nie można znaleźć nawet w internecie. Hiszpan kupił grunt za grosze, aby sprzedać go z zyskiem koncernowi, który stawia tam klockowate biurowce pod wynajem.

No i Floating Garden wymyślone przed kilku laty. Póki co, każdy wpływający do Szczecina widzi budy z blachy falistej (Skolwin Bungalows), hałdy śmieci, a przed nimi wytatuowanych panów pijących bełty.

Mamy jeszcze Jagiellońską jako Fashion Street. Czyli kilka punktów z odzieżą na wagę, dziurawe chodniki i brud (jej część to ostatnio Starówka Jagiellonów).

U zarania III RP w postkomunistyczną szarzyznę wdarły się anglojęzyczne nazwy, mające leczyć nasze kompleksy i dodać szyku siermiężnej rzeczywistości. Każda buda była eurocentrum. Firmy nadawały sobie wtedy nazwy z końcówką "ex". Mam wrażenie, że inni już pozbyli się tych kompleksów. I sugestię, aby wprowadzanie standardów zacząć od porządków. Np. właściciele sklepów na Fashion Street mogliby usunąć sprzed nóg przechodniów psie odchody. Będzie bardziej światowo.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

  • Pływające miasto mody i królów. Komentarz lonelyboy1989 15.02.12, 16:06

    Zadworny sam stawia klocki.»

  • celne spostrzeżenia grandet 15.02.12, 23:21

    Wszystko to prawda. Jagiellońska upstrzona odchodami, kostka brukowa nie trzyma się (kupy) i jaki to wszystko daje obraz miasta? Wychodzi słabość decydentów, brak egzekwowania prawa i »