Co dalej z Dolną Odrą? KOMENTARZ
15.02.2012
, aktualizacja: 14.02.2012 19:58
Zachodniopomorskie nie jest beneficjentem przemian gospodarczych w nowej Polsce. Najpierw upadły PGR-y, co doprowadziło do degradacji społecznej spory obszar między Szczecinem i Koszalinem. Potem runęła Stocznia Szczecińska. Nie tak dawno zachwiały się Police, wchłonięte już zresztą przez Azoty. Szkoda wspominać o naszym niegdysiejszym banku. Bilans strat i zysków poprawia budowa gazoportu, ale tylko nieznacznie.
ZOBACZ TAKŻE
- Zniknięcie prezesów PGE. Czy oni istnieją? KOMENTARZ (24-02-12, 20:33)
- Po rozmowach związków z PGE: Dolna Odra może ocaleć (19-02-12, 20:21)
- Co dalej z Elektrownią Dolna Odra? [NOWE] (14-02-12, 14:46)
Z tego, że Zachodniopomorskie potrzebuje wsparcia z zewnątrz, a nie kolejnego ciosu w szczękę, rząd zdaje sobie sprawę. Świadczy o tym przygotowana przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego Koncepcja Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030. Szczecin jest w tym dokumencie zaliczany do polskich metropolii o najmniejszym potencjale wzrostu. Konkluzja jest taka, że bez pieniędzy z centrali Zachodniopomorskie nie dogoni reszty kraju.
PGE nie zajmuje się polityką, ale państwo, od którego jest zależne, jak najbardziej. Dlatego lobbing w sprawie przyszłości ZEDO jest konieczny. Apeluję jednak do polityków - nie siejcie zamętu. PGE nie jest narzędziem "gdańskiej kliki, która chce zniszczyć Zachodniopomorskie". Gdyby tak było, PGE nie szukałoby miejsca na budowę elektrowni atomowej w Gąskach. Pytanie, czego my chcemy? Na pomysł ulokowania u nas największej polskiej inwestycji XXI wieku zareagowaliśmy stwierdzeniem, że my stawiamy na turystykę. Teraz, kiedy mówi się o likwidacji ZEDO, słyszę, że to Gdańsk chce z nas zrobić turystyczny skansen.
Dobrze by było, żeby zachodniopomorscy politycy przestali w końcu myśleć, jak przy każdej okazji dokopać kolegom z innej partii, a zaczęli współpracować dla dobra regionu. Dotychczasowa seria strat i czarne chmury nad ZEDO świadczą o tym, że tej współpracy nie ma.
PGE nie zajmuje się polityką, ale państwo, od którego jest zależne, jak najbardziej. Dlatego lobbing w sprawie przyszłości ZEDO jest konieczny. Apeluję jednak do polityków - nie siejcie zamętu. PGE nie jest narzędziem "gdańskiej kliki, która chce zniszczyć Zachodniopomorskie". Gdyby tak było, PGE nie szukałoby miejsca na budowę elektrowni atomowej w Gąskach. Pytanie, czego my chcemy? Na pomysł ulokowania u nas największej polskiej inwestycji XXI wieku zareagowaliśmy stwierdzeniem, że my stawiamy na turystykę. Teraz, kiedy mówi się o likwidacji ZEDO, słyszę, że to Gdańsk chce z nas zrobić turystyczny skansen.
Dobrze by było, żeby zachodniopomorscy politycy przestali w końcu myśleć, jak przy każdej okazji dokopać kolegom z innej partii, a zaczęli współpracować dla dobra regionu. Dotychczasowa seria strat i czarne chmury nad ZEDO świadczą o tym, że tej współpracy nie ma.
Najnowsze wiadomości
-
Na ulicach spokojnie. Nie ma korków, autobusy bez opóźnień
-
Jak mogło dojść do zbrodni w Stargardzie Szczecińskim?
-
Po wyborach na Akademii Sztuki. Co mówi prof. Handke, co prof. Boguszewski?
-
Matka zamordowanej 9-latki aresztowana na trzy miesiące
-
Znów zmiany na ul. Arkońskiej. Do szpitala od ul. Chopina i Wszystkich Świętych
- 8 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Co dalej z dolną odrą? komentarz
zed.1
15.02.12, 07:10
A ja uwazam wrecz przeciwnie. Politycy z PO, jej lokalni politycy, powinni otrzymywac ciosy codziennie, z kazdej strony, i z mediow i nawet od takich ludzi jak wieczorek co to sam za wiele »
Najczęściej czytane24 htydzień


