Dziś rejestracja kandydatów na dawców szpiku

ma
14.02.2012 , aktualizacja: 13.02.2012 19:02
A A A Drukuj
Żyłem tylko tym, jaki będzie jutro wynik badania krwi. Trudno wyrazić, co czułem, gdy się dowiedziałem, że jest ktoś, kto może być dla mnie dawcą szpiku - opowiada Wojciech Niewinowski z Koszalina, 26-latek, któremu życie uratowała młoda kobieta z Mazur.
Pobranie krwi o dawcy szpiku kostnego
Fot. Krzysztof Szatkowski / Agencja Gazeta
Pobranie krwi o dawcy szpiku kostnego
We wtorek 14 lutego akcję "Dzień Dawcy Szpiku Kostnego" - rekrutację kandydatów do banku dawców - prowadzi w Szczecinie fundacja DKMS. Patronem jest miasto Szczecin. Zarejestrować się może zdrowa osoba między 18. a 55. rokiem życia (powyżej 50 kg, bez dużej nadwagi). Trzeba oddać 4 ml krwi. Należy mieć przy sobie dokument z numerem PESEL. Rekrutacja trwa od godz. 12 do 18 w lewym skrzydle Urzędu Miasta (wejście od filharmonii).

Pan Wojciech swoją genetyczną bliźniaczkę, która uratowała mu życie, znalazł dzięki podobnej akcji. W lutym 2009 r. zachorował na białaczkę. - Moje życie toczyło się w szpitalach - mówi. - Była wielka niepewność, czy znajdzie się dawca. Pierwszą informację, że jest, przyjąłem z niedowierzaniem. Dopiero, gdy było oficjalne potwierdzenie, pojawiła się nadzieja. Zacząłem znów planować przyszłość.

W grudniu 2009 r. pan Wojciech miał przeszczep. Dawcą była Urszula Michałyk z Żywkowa w województwie warmińsko-mazurskim.

- Od męża z pracy ludzie jechali się zarejestrować do banku dawców, bo jedna z koleżanek była chora. Pojechałam z nimi - opowiada pani Urszula. - Nie bałam się, bo byłam od lat honorowym dawcą krwi. Samo pobieranie szpiku nie było złe. Podobne do transfuzji krwi.

Pani Urszula wspomina, że przez dwa dni pobierano od niej komórki macierzyste. Jednego dnia cztery godziny, drugiego trzy: - Domyślałam się więc, że pewnie biorca jest dorosłym dużym człowiekiem - mówi pani Urszula. - Dopiero w 2011 r. poznaliśmy się na spotkaniu dawców i biorców. Brak słów, by opisać te emocje.

- Wzruszenie niesamowite. Trudno je wyrazić - mówi pan Wojciech o spotkaniu z panią Urszulą. - Mam 193 cm wzrostu. A taka mała drobna osóbka uratowała mi życie.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 1 komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos