(Anty)atomowe referendum w Mielnie [NOWE]
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 18:45
- Frekwencja sięga już chyba 30 procent - mówił o godz. 13 Mariusz Ziółkowski, przewodniczący komisji referendalnej w Mielnie. O godz. 16 w samych Gąskach głosy oddało około 60 proc. mieszkańców
SONDAŻ
"Czy wyrażasz zgodę na lokalizację elektrowni jądrowej lub wszelkiej innej infrastruktury związanej z przemysłem jądrowym i rozpoczęcie jakichkolwiek badań związanych z tymi inwestycjami na terenie gminy Mielno?" - to pytanie, na które odpowiadali w niedzielę mieszkańcy Mielna, Sarbinowa, Gąsek i kilku innych miejscowości gminy Mielno.
Choć oficjalne wyniki mamy poznać w poniedziałek, już w niedzielę wynik głosowania wydawał się być przesądzony. Cała gmina obwieszona była transparentami wzywającymi do głosowania przeciwko elektrowni. W lokalach wyborczych wiele osób nie wchodziło nawet do kabin, ostentacyjne zakreślając kratkę z odpowiedzią "nie".
- Bardzo bym nie chciała, żeby ta elektrownia tutaj powstała - podkreślała po odejściu od urny Elżbieta Władyko z Mielna. - Miejsce pod elektrownię znajduje się raptem 12 km stąd. To bardzo blisko. Jeśli cokolwiek by się stało, to żadna odległość.
Pani Władyko jest właścicielką pensjonatu. Każdego sezonu odwiedzają ją ludzie z południa Polski.
- Gdy tylko zaczęło być głośno o pomyśle zbudowania elektrowni Gąskach, dzwonili do nas, pytali, czy mogą coś zrobić, jak pomóc, żeby tej elektrowni u nas nie stawiali - opowiada.
- Mieszkam tu i chciałabym, żeby nasze dzieci też tu mogły mieszkać - stwierdziła inna mieszkanka Mielna Katarzyna Dajnowicz. - Nie życzę sobie atomówki! Nie chcę!
Kilka chwil po naszej rozmowie z lokalu wyborczego wyszedł młody chłopak, śpiewając: "Wszyscy na nieeeee! Oooo, wszyscy na nieeee!". Za nim podążało niewiele starsze małżeństwo. - Mieszkam w Mielnie od drugiego roku życia i chciałbym, byśmy mogli zostać tu jak najdłużej - powiedział nam Andrzej Jestrabek, przytulając małżonkę. - To nie jest miejsce na elektrownię atomową. Gdzieś w głębi Polski, gdzie nie ma turystyki, niech ją budują, ale nie tutaj.
Szturm na lokale referendalne w Mielnie nastąpił po zakończeniu zlotu morsów. Przed urnami tworzyły się długie kolejki. Kolejne grupy przychodziły po mszach.
Organizatorzy grup sprzeciwu objeżdżali lokale.
- Jesteśmy spokojni o frekwencję, Mielno poszło głosować, a to najważniejsze - mówił Piotr Laskowski z Gąsek.
Właśnie w Gąskach odsetek głosujących o godz. 16 był najwyższy. Na 371 osób uprawnionych głosy oddały 223. Jedną z nich był Zbigniew Durmaj: - Zastanawiałem się długo nad tym, jak głosować, ale stwierdziłem, że na nie - mówił nam. - Nie dla siebie to robię, ale dla dzieci. Małe są, niech tu żyją w zdrowiu, jak urosną.
Państwo Anna i Gerard Ignaciak też głosowali przeciwko reaktorom. - Niech nas nie zwodzą tym, że będą tu miejsca pracy. My mamy tu prace i jeszcze innym ją dajemy - podkreślali zgodnie małżonkowie.
W całej gminie Mielno uprawnionych do głosowania jest 4171 osób. Aby głosowanie było ważne, musi w nim wciąć udział ponad 30 proc. uprawnionych.
Rada Gminy Mielno zdecydowała o przeprowadzeniu referendum 30 grudnia 2011 r. Przyjęta wówczas uchwała w tej sprawie to efekt sprzeciwu mieszkańców gminy wobec planów Polskiej Grupy Energetycznej, która 25 listopada 2011 r. ogłosiła, że jedną z trzech potencjalnych lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej jest letniskowa wieś Gąski. Dwie kolejne to: Choczewo i Żarnowiec (Pomorskie). Mieszkańcy gminy Mielno, którzy wnioskowali o przeprowadzenie referendum, uważają, że budowa elektrowni jądrowej w Gąskach zniszczy turystykę i przyczyni się do degradacji środowiska naturalnego. Pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum podpisało się ok. 1 000 osób.
Opinia mieszkańców nie będzie wiążąca dla PGE przy podejmowaniu decyzji o lokalizacji elektrowni atomowej.
Choć oficjalne wyniki mamy poznać w poniedziałek, już w niedzielę wynik głosowania wydawał się być przesądzony. Cała gmina obwieszona była transparentami wzywającymi do głosowania przeciwko elektrowni. W lokalach wyborczych wiele osób nie wchodziło nawet do kabin, ostentacyjne zakreślając kratkę z odpowiedzią "nie".
- Bardzo bym nie chciała, żeby ta elektrownia tutaj powstała - podkreślała po odejściu od urny Elżbieta Władyko z Mielna. - Miejsce pod elektrownię znajduje się raptem 12 km stąd. To bardzo blisko. Jeśli cokolwiek by się stało, to żadna odległość.
Pani Władyko jest właścicielką pensjonatu. Każdego sezonu odwiedzają ją ludzie z południa Polski.
- Gdy tylko zaczęło być głośno o pomyśle zbudowania elektrowni Gąskach, dzwonili do nas, pytali, czy mogą coś zrobić, jak pomóc, żeby tej elektrowni u nas nie stawiali - opowiada.
- Mieszkam tu i chciałabym, żeby nasze dzieci też tu mogły mieszkać - stwierdziła inna mieszkanka Mielna Katarzyna Dajnowicz. - Nie życzę sobie atomówki! Nie chcę!
Kilka chwil po naszej rozmowie z lokalu wyborczego wyszedł młody chłopak, śpiewając: "Wszyscy na nieeeee! Oooo, wszyscy na nieeee!". Za nim podążało niewiele starsze małżeństwo. - Mieszkam w Mielnie od drugiego roku życia i chciałbym, byśmy mogli zostać tu jak najdłużej - powiedział nam Andrzej Jestrabek, przytulając małżonkę. - To nie jest miejsce na elektrownię atomową. Gdzieś w głębi Polski, gdzie nie ma turystyki, niech ją budują, ale nie tutaj.
Szturm na lokale referendalne w Mielnie nastąpił po zakończeniu zlotu morsów. Przed urnami tworzyły się długie kolejki. Kolejne grupy przychodziły po mszach.
Organizatorzy grup sprzeciwu objeżdżali lokale.
- Jesteśmy spokojni o frekwencję, Mielno poszło głosować, a to najważniejsze - mówił Piotr Laskowski z Gąsek.
Właśnie w Gąskach odsetek głosujących o godz. 16 był najwyższy. Na 371 osób uprawnionych głosy oddały 223. Jedną z nich był Zbigniew Durmaj: - Zastanawiałem się długo nad tym, jak głosować, ale stwierdziłem, że na nie - mówił nam. - Nie dla siebie to robię, ale dla dzieci. Małe są, niech tu żyją w zdrowiu, jak urosną.
Państwo Anna i Gerard Ignaciak też głosowali przeciwko reaktorom. - Niech nas nie zwodzą tym, że będą tu miejsca pracy. My mamy tu prace i jeszcze innym ją dajemy - podkreślali zgodnie małżonkowie.
W całej gminie Mielno uprawnionych do głosowania jest 4171 osób. Aby głosowanie było ważne, musi w nim wciąć udział ponad 30 proc. uprawnionych.
Rada Gminy Mielno zdecydowała o przeprowadzeniu referendum 30 grudnia 2011 r. Przyjęta wówczas uchwała w tej sprawie to efekt sprzeciwu mieszkańców gminy wobec planów Polskiej Grupy Energetycznej, która 25 listopada 2011 r. ogłosiła, że jedną z trzech potencjalnych lokalizacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej jest letniskowa wieś Gąski. Dwie kolejne to: Choczewo i Żarnowiec (Pomorskie). Mieszkańcy gminy Mielno, którzy wnioskowali o przeprowadzenie referendum, uważają, że budowa elektrowni jądrowej w Gąskach zniszczy turystykę i przyczyni się do degradacji środowiska naturalnego. Pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum podpisało się ok. 1 000 osób.
Opinia mieszkańców nie będzie wiążąca dla PGE przy podejmowaniu decyzji o lokalizacji elektrowni atomowej.
Najnowsze wiadomości
-
Jak mogło dojść do zbrodni w Stargardzie Szczecińskim?
-
Po wyborach na Akademii Sztuki. Co mówi prof. Handke, co prof. Boguszewski?
-
Matka zamordowanej 9-latki aresztowana na trzy miesiące
-
Znów zmiany na ul. Arkońskiej. Do szpitala od ul. Chopina i Wszystkich Świętych
-
Hofman: Szczecin zasługuje na architekturę przez duże "A"
- 56 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
-
Czy Mielno zgodzi się na budowę elektrowni atom...
kvakva
12.02.12, 14:22
No jasne, lepiej nastawiać tysiące wiatraków totalnie dewastując krajobraz. Zobaczcie wielcy przeciwnicy atomu jak wyglądają tereny chociażby przy autostradzie do Berlina - dramat.»
-
Re: Czy Mielno zgodzi się na budowę elektrowni at
tomjani
13.02.12, 10:36
Sama autostrada jest już dramatem dla terenów przez które przebiega, wiatraki zaszkodzą dodatkowo tyle co nic.»
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć