Dyrektorzy Opery i Filharmonii sprawdzianem samorządności

Ewa Podgajna
11.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 19:42
A A A Drukuj
Konkursy na dyrektorów Opery i Filharmonii Szczecińskiej pokażą stosunek władz samorządowych do kultury
Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Ewa Podgajna, Gazeta Wyborcza
W przyszłym roku zakończy się remont opery i otwarta zostanie nowa siedziba filharmonii. Idą na to ogromne pieniądze unijne i samorządowe. Filharmonia kosztować będzie 95 mln zł (dofinansowanie z RPO 45 mln zł). Remont opery pochłonie 67 mln zł (w tym 41 mln zł unijnych). Przy wmurowywaniu kamienia węgielnego Filharmonii Szczecińskiej marszałek Olgierd Geblewicz mówił o znaczeniu tej inwestycji dla dorobku powojennych pokoleń szczecinian.

Niewątpliwie dwie poważne instytucje kultury zyskają nowoczesne obiekty, podwyższając ich standardy techniczne, akustyczne, funkcjonalne. Zwłaszcza nowa filharmonia zapowiada się wyjątkowo. To jest budynek, który pewnie szybko znajdzie się na pocztówkach ze Szczecina.

Teraz chodzi o to, żeby wspaniała forma wypełniła się równie wspaniałą treścią. Jesteśmy na dobrej drodze. W obu instytucjach orkiestry podnoszą swój potencjał artystyczny. Orkiestra Filharmonii Szczecińskiej zbiera doskonałe opinie pod kierunkiem dyrektora artystycznego Mykoli Diadury. Podobnie muzycy opery pod kierownictwem Wojciech Semerau-Siemianowskiego. Obaj mają umowy do wakacji.

Rodzi się pytanie, co dalej? Co jeszcze można zrobić, żeby opera i filharmonia rozwijały się i jak najlepiej służyły naszej kulturze?

Samorządy ogłosiły konkursy na dyrektorów naczelnych (oni zaś wprowadzą nowych dyrektorów artystycznych) - urząd marszałkowski szuka dyrektora Opery na Zamku, urząd miasta dyrektora Filharmonii Szczecińskiej.

Konkursy? "Ogłasza się je w rozpaczy" - powiedział niedawno mediom Jarosław Broda, dyrektor wydziały kultury we Wrocławiu, który szuka szefów dla Teatru Współczesnego i Wrocławskiego Teatru Lalek. Tam zaczęto od rozmów z wybitnymi reżyserami.

Bo konkursowa prawda kuluarowa jest taka, że najwyższej klasy menedżerowie kultury nie startują w konkursach, a jeśli już, to ewentualnie po kuluarowych rozmowach z organizatorami.

Znowelizowane od 1 stycznia przepisy ustawy o działalności kulturalnej, które - precyzując możliwość powołania dyrektorów bez konkursu - wręcz otwierają szerzej drzwi do prowadzenia takiej praktyki. Ale dla kandydata bez konkursu organizator musi uzyskać akceptację ministra kultury. A ten, rozpatrując taki wniosek, kieruje się wykształceniem, kompetencjami, doświadczeniem zawodowym.

Czy konkursy na dyrektorów opery i filharmonii w Szczecinie wyłonią menedżerów najwyższej klasy?

Śmiem wątpić. W każdym razie nie obiecują tego mało wymagające kryteria konkursowe. Dyrektor naczelny Opery na Zamku powinien mieć wykształcenie wyższe magisterskie (preferowane ekonomiczne), minimum dwa lata na stanowiskach kierowniczych, doświadczenie w pozyskiwaniu środków zewnętrznych.

Szczeciński Urząd Miasta chce przede wszystkim od dyrektora Filharmonii Szczecińskiej, żeby już działał w kulturze od co najmniej trzech lat.

Termin zgłaszania ofert na dyrektora opery mija w najbliższy poniedziałek. Podobno przymierza się obecny dyrektor wydziału kultury urzędu marszałkowskiego, który teraz bezpośrednio nadzoruje placówkę - Robert Rumiński. W ostatnich dniach jest na urlopie, więc nie udało mi się potwierdzić, czy wystartuje w konkursie.

Na zgłoszenia do konkursu na dyrektora Filharmonii Szczecińskiej magistrat czeka do 5 marca.

Wszyscy bacznie powinniśmy obserwować, co dzieje się z oboma konkursami. Bo to zestawienie świetnie pokaże stosunek obu władz samorządowych do kultury. Wspaniałe sceny potrzebują wspaniałych ludzi.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 9 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy