Dlaczego kaloryfery grzeją tak słabo? Ten kocioł...
07.02.2012
, aktualizacja: 06.02.2012 21:21
Życzyłbym sobie i szczecinianom, aby tej zimy nie było już problemów z dostawą ciepła. Ale zapewnić tego nie mogę - mówi główny inżynier Elektrowni Szczecin
ZOBACZ TAKŻE
- Zimne kaloryfery! Winny nowy kocioł (05-02-12, 14:27)
- Węgiel? Po co węgiel? Mamy biomasę (nowa inwestycja) (25-01-12, 10:00)
Mrozy są potężne, a mieszkańcy Śródmieścia Szczecina i Niebuszewa narzekają na chłodne kaloryfery. Problem opisaliśmy we wczorajszym wydaniu "Gazety". Przedstawiciele Szczecińskiej Energetyki Cieplnej tłumaczyli w niedzielę, że to z powodu awarii nowego kotła na biomasę w Elektrowni Szczecin. Energetycy podkreślali, że SEC może przełączać źródła zasilania w ciepło tak, by mieszkańcy miasta nie odczuwali chłodu.
Mówi główny inżynier Elektrowni Szczecin (PGE-ZEDO)
Mariusz Rabenda: SEC uważa, że kłopoty z dostarczaniem ciepła do mieszkań spowodowane są awariami nowego kotła w Elektrowni Szczecin. Rzeczniczka PGE-ZEDO mówiła nam w niedzielę, że kocioł pracuje na 100 proc. Tymczasem w nocy z niedzieli na poniedziałek znów przez cztery godziny do sieci nie trafiło ciepło z Elektrowni Szczecin.
Marek Jaroszek: Ok. godz. 2 w nocy z niedzieli na poniedziałek biomasa przymarzła nam do podajnika, który transportuje ją do kotła. Przesyp został całkowicie zablokowany. To sprawiło, że kocioł działał na niższych parametrach. Temperatura pary od razu spadła i turbina została unieruchomiona. Już o godz. 2.30 SEC spiął dwa systemy zaopatrywania w ciepło: ten, który jest zasilany przez Elektrownię Szczecin, został sprzęgnięty z tym, który dostarcza ciepło z Pomorzan.
I od tego momentu ciepło trafiało do grzejników w Śródmieściu?
- Nie. Spięte systemy pracują w ten sposób, że w momencie połączenia ciepło z Pomorzan zaczyna trafiać do Elektrowni Szczecin i dalej jest pompowane do systemu, który normalnie ta elektrownia zasila. Po połączeniu systemów o godz. 4.30 mieliśmy u siebie wodę o temperaturze 85 stopni Celsjusza i zaczęliśmy ją pompować dalej.
SEC informuje, że im jest potrzebna do normalnego ogrzewania temperatura rzędu 115 stopni Celsjusza. Kiedy taką osiągnęliście?
- Ok. godz. 8 rano mieliśmy na wyjściu temperaturę 109 stopni. Nie możemy jej zwiększać zbyt szybko dla bezpieczeństwa sieci przesyłowej.
Zanim w grudniu przejęliście kocioł na biomasę do eksploatacji od firmy, która go instalowała, przechodził on wielomiesięczne testy. Czemu wówczas nie wychwycono problemu?
- Nie było wtedy temperatur spadających do minus 20 stopni Celsjusza. A biomasa, którą stosujemy do opalania kotła, ma wilgotność ponad 40 proc. To powoduje, że materiał zamarza.
A może jego parametry są za słabe?
- Nie są. Ten kocioł może sprostać wytwarzaniu takiej ilości pary, jaką zamówił od nas SEC. Gdyby działał nieprzerwanie i bez zakłóceń, nie byłoby problemów z ogrzewaniem.
To może nie powinien być uruchamiany zimą, gdy istnieje zagrożenie niedogrzania mieszkań?
- Inwestycję w Elektrowni Szczecin rozpoczęliśmy w 2009 r. Wymiany turbin mogliśmy dokonać jedynie latem, po zakończeniu ubiegłorocznego sezonu grzewczego. Siłą rzeczy nowy kocioł nie mógł być uruchomiony w innym terminie niż na początku obecnej zimy.
Czy po doświadczeniach z ostatnich dni jest pan w stanie zapewnić, że nie będzie już problemów z zasilaniem w ciepło?
- Życzyłbym tego sobie, panu i szczecinianom, ale zapewnić tego nie mogę. Jest to najnowsze i największe tego typu urządzenie w Europie Środkowej. Nikt jeszcze nie miał z takim kotłem doświadczeń. Zakłócenia w jego pracy nawet nas zaskakują.
Kocioł i choroby wieku dziecięcego
Rozmowa z prezesem SEC
Mariusz Rabenda: Winą za zimne kaloryfery obarczacie PGE-ZEDO, które nie chce jednak wziąć na siebie całej odpowiedzialności.
Krzysztof Wierzba: - Nasza sieć działa bez problemów. Elektrownia Szczecin ma problem z nowym kotłem. Problemy były zresztą przewidywane. Gdy oni zmieniali technologię w ES, zastrzegli, że kocioł może przechodzić "choroby wieku dziecięcego" i tak się dzieje.
Ale mówią jednocześnie, że wy jesteście w stanie spiąć systemy grzewcze Elektrowni Szczecin i Pomorzany.
- Owszem, ale efekt nie jest taki, jakby obie elektrownie pracowały. Na dodatek skutki przepięcia są odczuwalne po dwóch, trzech godzinach. "Spinka" pozwala nam na osiągnięcie temperatury w sieci na poziomie 80 stopni Celsjusza.
A ile powinno być?
- Przy temperaturze zero stopni na zewnątrz takie awarie byłyby prawie nieodczuwalne. Ale gdy mamy -12 stopni, potrzebujemy w sieci temperatury rzędu 117 stopni Celsjusza. Jeśli takich parametrów nie mamy, grzejniki w mieszkaniach się ochładzają.
Więc kłopoty z ogrzewaniem będą trwały do końca zimy?
- Mam nadzieję, że nie. W niedzielę Elektrownia Szczecin w trybie awaryjnym uruchomiła dodatkowy kocioł olejowy, o mocy 43 MW. Ma być uruchamiany, gdy kocioł na biomasę będzie pracował gorzej. To powinno sprawić, że w najbliższych dniach niestabilna praca kotła na biomasę nie będzie dokuczała mieszkańcom.
not. mpr
Mówi główny inżynier Elektrowni Szczecin (PGE-ZEDO)
Mariusz Rabenda: SEC uważa, że kłopoty z dostarczaniem ciepła do mieszkań spowodowane są awariami nowego kotła w Elektrowni Szczecin. Rzeczniczka PGE-ZEDO mówiła nam w niedzielę, że kocioł pracuje na 100 proc. Tymczasem w nocy z niedzieli na poniedziałek znów przez cztery godziny do sieci nie trafiło ciepło z Elektrowni Szczecin.
Marek Jaroszek: Ok. godz. 2 w nocy z niedzieli na poniedziałek biomasa przymarzła nam do podajnika, który transportuje ją do kotła. Przesyp został całkowicie zablokowany. To sprawiło, że kocioł działał na niższych parametrach. Temperatura pary od razu spadła i turbina została unieruchomiona. Już o godz. 2.30 SEC spiął dwa systemy zaopatrywania w ciepło: ten, który jest zasilany przez Elektrownię Szczecin, został sprzęgnięty z tym, który dostarcza ciepło z Pomorzan.
I od tego momentu ciepło trafiało do grzejników w Śródmieściu?
- Nie. Spięte systemy pracują w ten sposób, że w momencie połączenia ciepło z Pomorzan zaczyna trafiać do Elektrowni Szczecin i dalej jest pompowane do systemu, który normalnie ta elektrownia zasila. Po połączeniu systemów o godz. 4.30 mieliśmy u siebie wodę o temperaturze 85 stopni Celsjusza i zaczęliśmy ją pompować dalej.
SEC informuje, że im jest potrzebna do normalnego ogrzewania temperatura rzędu 115 stopni Celsjusza. Kiedy taką osiągnęliście?
- Ok. godz. 8 rano mieliśmy na wyjściu temperaturę 109 stopni. Nie możemy jej zwiększać zbyt szybko dla bezpieczeństwa sieci przesyłowej.
Zanim w grudniu przejęliście kocioł na biomasę do eksploatacji od firmy, która go instalowała, przechodził on wielomiesięczne testy. Czemu wówczas nie wychwycono problemu?
- Nie było wtedy temperatur spadających do minus 20 stopni Celsjusza. A biomasa, którą stosujemy do opalania kotła, ma wilgotność ponad 40 proc. To powoduje, że materiał zamarza.
A może jego parametry są za słabe?
- Nie są. Ten kocioł może sprostać wytwarzaniu takiej ilości pary, jaką zamówił od nas SEC. Gdyby działał nieprzerwanie i bez zakłóceń, nie byłoby problemów z ogrzewaniem.
To może nie powinien być uruchamiany zimą, gdy istnieje zagrożenie niedogrzania mieszkań?
- Inwestycję w Elektrowni Szczecin rozpoczęliśmy w 2009 r. Wymiany turbin mogliśmy dokonać jedynie latem, po zakończeniu ubiegłorocznego sezonu grzewczego. Siłą rzeczy nowy kocioł nie mógł być uruchomiony w innym terminie niż na początku obecnej zimy.
Czy po doświadczeniach z ostatnich dni jest pan w stanie zapewnić, że nie będzie już problemów z zasilaniem w ciepło?
- Życzyłbym tego sobie, panu i szczecinianom, ale zapewnić tego nie mogę. Jest to najnowsze i największe tego typu urządzenie w Europie Środkowej. Nikt jeszcze nie miał z takim kotłem doświadczeń. Zakłócenia w jego pracy nawet nas zaskakują.
Kocioł i choroby wieku dziecięcego
Rozmowa z prezesem SEC
Mariusz Rabenda: Winą za zimne kaloryfery obarczacie PGE-ZEDO, które nie chce jednak wziąć na siebie całej odpowiedzialności.
Krzysztof Wierzba: - Nasza sieć działa bez problemów. Elektrownia Szczecin ma problem z nowym kotłem. Problemy były zresztą przewidywane. Gdy oni zmieniali technologię w ES, zastrzegli, że kocioł może przechodzić "choroby wieku dziecięcego" i tak się dzieje.
Ale mówią jednocześnie, że wy jesteście w stanie spiąć systemy grzewcze Elektrowni Szczecin i Pomorzany.
- Owszem, ale efekt nie jest taki, jakby obie elektrownie pracowały. Na dodatek skutki przepięcia są odczuwalne po dwóch, trzech godzinach. "Spinka" pozwala nam na osiągnięcie temperatury w sieci na poziomie 80 stopni Celsjusza.
A ile powinno być?
- Przy temperaturze zero stopni na zewnątrz takie awarie byłyby prawie nieodczuwalne. Ale gdy mamy -12 stopni, potrzebujemy w sieci temperatury rzędu 117 stopni Celsjusza. Jeśli takich parametrów nie mamy, grzejniki w mieszkaniach się ochładzają.
Więc kłopoty z ogrzewaniem będą trwały do końca zimy?
- Mam nadzieję, że nie. W niedzielę Elektrownia Szczecin w trybie awaryjnym uruchomiła dodatkowy kocioł olejowy, o mocy 43 MW. Ma być uruchamiany, gdy kocioł na biomasę będzie pracował gorzej. To powinno sprawić, że w najbliższych dniach niestabilna praca kotła na biomasę nie będzie dokuczała mieszkańcom.
not. mpr
Najnowsze wiadomości
- 4 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Dlaczego kaloryfery grzeją tak słabo? Ten kocio...
vodafone73
07.02.12, 08:45
40% wilgotności znaczy palą gnojem?»
Najczęściej czytane24 htydzień




