Sprzedawać alkohol po 22? Przedstawiamy trzy opinie

Marcin Górka
06.02.2012 , aktualizacja: 05.02.2012 16:43
A A A Drukuj
Radni PO postulują zakaz sprzedaży alkoholu nocą. Za są szefowa gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych w Szczecinie i ks. Skiba. Zdaniem socjologa Jana Nikołajewa pomysł jest bez sensu
Sklep monopolowy ptzy rondzie Giedroycia
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Sklep monopolowy ptzy rondzie Giedroycia
Podczas sesji "alkoholowej" w ubiegłym tygodniu radni PO zaproponowali, by w Szczecinie od 2015 r. zakazać sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. - Sklepy monopolowe powinny być w tym czasie zamknięte, na stacjach benzynowych w miejscach, gdzie sprzedaje się alkohol, zaciągnięte rolety. Podobnie w działających nocą supermarketach - wyjaśnia radny PO Jerzy Sieńko, przewodniczący komisji ds. zdrowia i pomocy społecznej w radzie miasta. - Na razie taka uchwała jest poza naszymi możliwościami, bo nie pozwala na to obowiązująca ustawa o wychowaniu w trzeźwości. Dlatego stanowisko RM jest raczej apelem do parlamentarzystów, aby zmienić to prawo, a jednocześnie punktem wyjścia do dyskusji na temat proponowanych ograniczeń.

Radni - co prawda niejednomyślnie - zgodzili się, by w przyszłości ograniczyć sprzedaż alkoholu. "Za" były kluby PO, PiS i "Szczecin dla pokoleń", przeciw zagłosowali tylko radni SLD.

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że spożycie alkoholu (piwa, wódki, wina itp.) w Polsce w przeliczeniu na czysty spirytus wynosi 10,43 litra na głowę, co oznacza, że wbrew dość rozpowszechnionym stereotypom wcale nie jesteśmy liderami. W Holandii pije się 10,56 litra, na Słowacji 10,6 litra, w Danii 10,8 litra. Znacznie więcej (przede wszystkim piwa) piją Czesi (15,23 litra).

Im dalej na północ, tym większa ochota na wysokoprocentowe alkohole. Rekordzistami są Estończycy (16,24 litra), ale w krajach, gdzie dostępność alkoholu jest mocno ograniczona, obywatele piją znacznie mniej. W Szwecji i Norwegii, gdzie alkohol kupuje się tylko w wyznaczonych sklepach, i to w określonych porach dnia, przeciętny mieszkaniec wypija rocznie 6,8 litra spirytusu.

Dla Gazety

Aleksandra Białonowicz, szefowa gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych w Szczecinie

- Pomysł jako taki uważam za bardzo dobry. Ale, żeby go w ogóle próbować realizować, potrzebne są dwie rzeczy. Jedna to zmiana prawa na poziomie państwa, czyli zapisów w ustawie o wychowaniu w trzeźwości. Druga, i to znacznie poważniejsza, to zmiana w mentalności. Bo jeśli tego nie zrobimy, wprowadzenie przepisów nie odniesie oczekiwanego skutku, bo społeczeństwo nie będzie do nich przekonane. Dlatego co najmniej na rok przed wprowadzeniem zapisów prawnych ograniczających sprzedaż alkoholu w Szczecinie powinna rozpocząć się poważna akcja promująca zachowania trzeźwościowe. Niestety, jako społeczeństwo wykazujemy się dużą tolerancją dla picia alkoholu i zarówno dorośli, jak i młodzież nie zdają sobie sprawy z tego, jakie skutki pociąga za sobą spożywanie alkoholu. Ta akcja powinna propagować picie lżejszego alkoholu, np. wina, w odpowiednich warunkach, przy posiłkach, po prostu w kulturalny sposób. Jeśli ludzie sami nie przekonają się do takich zmian, przepisy sprawy nie załatwią.

Prof. Jan Nikołajew, socjolog

Taki przepis byłby trudny do wprowadzenia, a jeszcze trudniejszy do wyegzekwowania. Życie społeczne nie lubi niszy i zaraz ją czymś łata. Jeśli nie będzie oficjalnych punktów sprzedaży alkoholu nocą, pojawią się meliny. Konsekwencje mogłyby się okazać przeciwne do zamierzonych, bo szkody powstałe z rozwoju szarej strefy sprzedaży alkoholu byłyby znacznie wyższe niż zyski. Mówię o przestępczości, stratach finansowych dla państwa, być może konsekwencjach zdrowotnych, bo nie wiadomo, co tzw. "babcie" będą ludziom sprzedawały.

Kultura picia alkoholu nie jest już taka zła. Nie pije się już na umór wódki, poza przypadkami patologicznymi. Większość ludzi spotyka się przy stole albo pije alkohol w pubach czy innych lokalach, kulturalnie. Jeśli radni chcą rozwiązać problem nietrzeźwych w okolicach sklepów z alkoholem, powinni może pójść w innym kierunku: np. penalizacji odpowiedzialności ich właścicieli za porządek w otoczeniu tych miejsc.

Ks. dr Piotr Skiba, dyrektor wydziału duszpasterskiego w kurii szczecińsko-kamieńskiej

Ograniczenie sprzedaży alkoholu na pewno pozytywnie wpłynie na życie miasta i jego mieszkańców oraz rodzin. A szczególnie młodzieży, która, jak wiemy, także pije alkohol. To on jest przyczyną popełniania przestępstw, więc w Szczecinie będzie bezpieczniej. To także alkohol jest przyczyną tego, że w rodzinach dochodzi do kłótni, awantur, aktów przemocy. Im mniej miejsc, im bardziej ograniczona możliwość dostępności alkoholu, tym lepiej.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 47 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    6 głosów

  • Sprzedawać alkohol po 22? Przedstawiamy trzy op... refio 06.02.12, 16:25

    I to postuluje partia liberalna mówiąca o wolności w biznesieDebile się na mózg pozamieniały.Zabronić wszystkiego, bo wy osły wiecie lepiej»

  • Też mi rozwiązanie lokale się nachapają a stosunkimiedzynarodowe 06.02.12, 20:09

    w sklepach będzie zastój ludzie będą kupowali na zapas i przez to jeszcze więcej będą chlali chodź dla większości i tak lepiej niż sprzedaż po 22 tak naprawdę takie ograniczenia dotkną tylko»

  • Re: Np w Slowenii wiesenblum 06.02.12, 20:21

    Alkohol sprzedaje się w sklepach czy na stacjach benzynowych tylko do 21:00 (liczy sie godzina na paragonie) - w restauracjach czy pubach nie ma takiego ograniczenia - i jakoś melin nie ma, »