Bartłomiej Nizioł: Na Zachodzie jest więcej sponsorów

Ewa Podgajna
05.02.2012 , aktualizacja: 05.02.2012 16:37
A A A Drukuj
O tym, jak zapełnić sale filharmonii i opery, czym różni się świat muzyki klasycznej na Zachodnie i w Polsce mówi Bartłomiej Nizioł, skrzypek, który urodził się w Szczecinie, a dziś mieszka w Szwajcarii
Bartłomiej Nizioł podczas piątkowego koncertu w Filharmonii Szczecińskiej
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Bartłomiej Nizioł podczas piątkowego koncertu w Filharmonii Szczecińskiej
W 1991 roku Międzynarodowy Konkurs Skrzypcowy im. Henryka Wieniawskiego w Poznaniu wygrali ex aequo dwaj Polacy. Młody skrzypek ze Szczecina Bartłomiej Nizioł i Piotr Pławner.

To był początek wielkiej kariery Nizioła. Zwycięstwa na konkursach Eurowizji w Brukseli i Jacquesa Thibaud w Paryżu. Solowe koncerty w londyńskim Barbican Center, paryskiej Salle Pleyel, wiedeńskim Konzerthaus i berlińskiej Filharmonii.

Od 1995 r. artysta mieszka z rodziną w Szwajcarii. W latach 1997-2003 był koncertmistrzem Orkiestry Tonhalle w Zurychu, a od 2003 r. pełni tę funkcję w orkiestrze zuryskiej Opery. Od 2008 r. jest pedagogiem Hochschule der Künste Bern.

W piątek w Filharmonii Szczecińskiej zagrał gorąco przyjęty Koncert skrzypcowy A-dur Mieczysława Karłowicza (patrona FSz). Tydzień wcześniej wykonał go z Polską Orkiestrą Radiową pod batutą Łukasza Borowicza w Studiu Koncertowym im. Witolda Lutosławskiego w Polskim Radiu w Warszawie. Utwór planuje nagrać na płycie (dwukrotnie płyty Nizioła dostawały Fryderyka za album roku w muzyce kameralnej - w 1996 r. z utworami Wieniawskiego, w 2005 r. z muzyką Grażyny Bacewicz).

Dawno go nie było w Szczecinie, ale w tym roku w planach ma jeszcze latem recital w Katedrze.

Mówi Bartłomiej Nizioł

Ewa Podgajna: Powstaje w Szczecinie nowa siedziba filharmonii. Widział pan projekt?

Bartłomiej Nizioł: Tak, widziałem, bardzo ładnie się prezentuje. Ma szanse stać się wizytówką architektoniczną miasta. Orkiestra Filharmonii Szczecińskiej w ostatnich latach uzyskała bardzo dobry poziom i sądzę, że nowa siedziba służyć powinna dalszemu jej rozwojowi. Ważne jest, żeby to była orkiestra filharmoniczna w pełnym składzie, która daje regularne koncerty, np. raz w tygodniu. Żeby oprócz dyrygenta, który prowadzi ją tu na miejscu, pracowała z dyrygentami z zewnątrz, z dużymi nazwiskami.

Wielki remont przechodzi też nasza Opera. Ale coraz mniej ludzi, zwłaszcza młodych, przychodzi do filharmonii, opery...

- Ja bym tak nie podchodził pesymistycznie. Za granicą też są koncerty, gdzie są puste sale. Oczywiście fajnie byłoby, żeby tak jak kiedyś, do filharmonii wróciły koncerty szkolne, na które chodziły całe szkoły. To wychowywało publiczność. Pamiętam, że jako uczniowie szkół muzycznych dostawaliśmy za darmo bilety. W Zurychu jest seria nocnych koncertów raz w miesiącu, które zaczynają się koncertem klasycznym, po czym jest wielka dyskoteka dla całej sali. Na takie koncerty przychodzą wyłącznie młodzi ludzie. Słuchają Symfonii Gustava Mahlera, a potem tańczą do muzyki podawanej przez didżejów.

Czym różni się świat muzyki klasycznej w Polsce i na Zachodzie?

- Zasadnicza różnica polega na tym, że na ogólną działalność instytucji popularyzujących muzykę klasyczną płynie zdecydowanie więcej środków od prywatnych sponsorów niż w Polsce. Są sponsorzy, którzy chcą być utożsamiani z drużyną sportową, ale są też sponsorzy, którzy chcą być utożsamiani z muzyką w filharmonii. Oczywiście w Polsce pieniądze od prywatnych sponsorów też są, ale ich interesuje finansowanie pewnego rodzaju projektów, np. koncertów światowych gwiazd.

Na Międzynarodowy Konkurs im. Henryka Wieniawskiego, którego pan był laureatem w 1991 r., wraca pan regularnie. Był ważny?

- W 1986 r. jako uczeń przesłuchałem cały konkurs. W następnym w 1991 r. [konkursy Wieniawskiego odbywają się co pięć lat - red.] wziąłem udział. Później był konkurs, w którym tylko wystąpiłem w koncercie towarzyszącym. W poprzednim konkursie w 2006 r. byłem w jury. W zeszłym roku byłem jurorem, ale też miałem ucznia, który zakwalifikował się do konkursu. Dla polskiego skrzypka to szczególny moment, kiedy wychodzi na scenę w Konkursie Wieniawskiego, ale w mojej karierze to konkurs Thibaud w Paryżu na dobre trzy lata zapewnił mi koncerty w całej Europie.

Rozmawiała Ewa Podgajna

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 3 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy