Śmierć trenera. Biegli poprosili jeszcze o tydzień
03.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 19:54
Przyczyna śmierci trenera szermierki, którego w noc sylwestrową znaleziono martwego przy ul. Jagiellońskiej, wciąż nie jest znana
ZOBACZ TAKŻE
- Więcej kradzieży aut. "Giną te stare i bezwartościowe" (19-01-12, 17:26)
Od 1 stycznia Prokuratura Rejonowa Szczecin-Śródmieście prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci znanego trenera Artura S., który sylwestrową noc spędzał w lokalu "Waza" przy ul. Śląskiej. Jak do tej pory nikomu nie przedstawiono zarzutów w tej sprawie. Wiadomo m.in., że w lokalu doszło do awantury z udziałem szkoleniowca. Został wyrzucony z lokalu po tym, jak wybił szybę. Z ustaleń prokuratury wynika, że dwóch mężczyzn pobiegło za nim, doszło do szarpaniny. Jego zwłoki znaleziono potem przy ul. Jagiellońskiej 95.
Z naszych ustaleń wynika, że na ciele zmarłego nie było zewnętrznych obrażeń. Przed miesiącem przeprowadzono sekcję zwłok. Biegli z zakresu medycyny sądowej mieli do końca stycznia wydać opinię na temat przyczyn jego śmierci. Jednak do dzisiaj prokuratura nie ma tej opinii. Biegli w ostatnich dniach poprosili śledczych o dodatkowy tydzień, który jest im potrzebny do szczegółowej analizy wyników badań.
Nieoficjalnie mówi się, że przyczyną zgonu nie było pobicie. Trener leczył się na serce.
Prokuratura poszukiwała świadków - uczestników sylwestrowej zabawy w "Wazie", a także osoby, które widziały co się działo z Arturem S. od momentu, gdy wyszedł z "Wazy" do czasu odnalezienia go przy ul. Jagiellońskiej 95. Chodzi o czas pomiędzy 4 a 6 rano. Według naszych ustaleń, na niewiele to się zdało.
Ostateczna opinia na temat śmierci trenera będzie znana do poniedziałku.
Artur S. 21 stycznia obchodziłby 50. urodziny. Od dziecka związany był ze szczecińską szermierką. Najpierw jako zawodnik, później szkoleniowiec. Przez wiele lat pełnił rolę trenera, menedżera, kierownika i głównego organizatora w sekcji szermierczej Kusego.
Z naszych ustaleń wynika, że na ciele zmarłego nie było zewnętrznych obrażeń. Przed miesiącem przeprowadzono sekcję zwłok. Biegli z zakresu medycyny sądowej mieli do końca stycznia wydać opinię na temat przyczyn jego śmierci. Jednak do dzisiaj prokuratura nie ma tej opinii. Biegli w ostatnich dniach poprosili śledczych o dodatkowy tydzień, który jest im potrzebny do szczegółowej analizy wyników badań.
Nieoficjalnie mówi się, że przyczyną zgonu nie było pobicie. Trener leczył się na serce.
Prokuratura poszukiwała świadków - uczestników sylwestrowej zabawy w "Wazie", a także osoby, które widziały co się działo z Arturem S. od momentu, gdy wyszedł z "Wazy" do czasu odnalezienia go przy ul. Jagiellońskiej 95. Chodzi o czas pomiędzy 4 a 6 rano. Według naszych ustaleń, na niewiele to się zdało.
Ostateczna opinia na temat śmierci trenera będzie znana do poniedziałku.
Artur S. 21 stycznia obchodziłby 50. urodziny. Od dziecka związany był ze szczecińską szermierką. Najpierw jako zawodnik, później szkoleniowiec. Przez wiele lat pełnił rolę trenera, menedżera, kierownika i głównego organizatora w sekcji szermierczej Kusego.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień


