Owocowy protest. Ekolodzy nie chcą u nas złej żywności

Monika Adamowska
11.08.2011 , aktualizacja: 11.08.2011 20:55
A A A Drukuj
Stop GMO - taki napis z owoców ułożyli na Wałach Chrobrego ekolodzy. Protestowali przeciwko żywności genetycznie modyfikowanej. Apelowali do prezydenta RP, by zawetował ustawę o nasiennictwie
Ekolodzy ułożyli z owoców i warzyw napis Stop GMO
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Ekolodzy ułożyli z owoców i warzyw napis Stop GMO
Na asfalcie przed Muzeum Narodowym protestujący postawili dorodnego buraka ćwikłowego.

- Prezydent będzie właśnie takim burakiem, jeśli podpisze tę ustawę - mówił Artur Krzyżański ze Szczecińskiej Zielonej Alternatywy. - Stoimy przed tragedią narodową.

Ludzie z Alternatywy manifestowali wraz z kilkoma osobami z Zielonych 2004, Greenpeace. Na Wały przyszli też aktywiści Niklota. Przystanęło kilku przechodniów. Aktywiści z jabłek, gruszek, marchwi i brokułów ułożyli napis "Stop GMO". Krzyżański cytował apel do prezydenta Bronisława Komorowskiego: "Jeśli podpisze pan tę ustawę, oznaczać to będzie, że podpisuje się pan pod świadomym zniszczeniem wielowiekowej tradycji rolniczej polskiej wsi, opartej na naturalnych zasobach flory oraz zdrowej, ekologicznej żywności. Że jest pan za świadomym dopuszczeniem na polski rynek firm, których celem jest terroryzm biotechnologiczny i przejęcie kontroli nad polskimi uprawami".

Chodzi o ustawę o nasiennictwie, którą 1 lipca przyjął Sejm. Na podpisanie lub zawetowanie jej prezydent ma czas do 24 sierpnia. Ekolodzy protestują w wielu miastach. W lipcu odbyła się manifestacja w Warszawie (przed Senatem) zorganizowana przez koalicję Polska Wolna od GMO. Ekolodzy alarmują, że ustawa to furtka dla GMO (genetycznie modyfikowanych organizmów). Przepis ma regulować m.in. wytwarzanie materiałów siewnych. Zdaniem ekologów ustawa jest niebezpieczna, bo brak w niej precyzyjnych zapisów zakazujących wprowadzania na polski rynek nasion genetycznie modyfikowanych. Np. w sytuacji, gdy plantator sam przywoziłby z zagranicy takie nasiona na własne potrzeby.

Ekolodzy zachęcają Polaków do popierania protestu. Koalicja złożyła w kancelarii prezydenta apel o odrzucenie nowelizacji. Ekolodzy ślą do prezydenta pocztówki z prośbą "Ocalmy polskie nasiona dla nas i przyszłych pokoleń". Także w Szczecinie rozdawano wczoraj takie pocztówki. Pod jedną - większych rozmiarów - protestujący zbierali podpisy.

Ekolodzy alarmują, że jeśli będzie możliwa produkcja modyfikowanej genetycznie żywności, nie da się utrzymać naturalnej.

- Pyłki nie znają granic - mówił podczas szczecińskiej manifestacji znany działacz ekologiczny Aleksander Nieczajew. - Wielkie koncerny mówią tylko częściową prawdę o GMO. Podobnie jak przy lekach - nie mówi się o skutkach ubocznych. A jakie są, przekonamy się za 20-30 lat. Przykro być w roli królika doświadczalnego.

Nieczajew podkreślał, że wielkie koncerny chcą zmonopolizować rynek ziarna siewnego. - Kanadyjscy rolnicy ostrzegają naszych przed GMO - mówił.

Edyta Jaroszewska-Nowak, wiceprzewodnicząca zachodniopomorskiego oddziału Stowarzyszenia Ekoland (w województwie zachodniopomorskim stowarzyszenie skupia 60 rolników), w czwartek nie mogła przyjechać do Szczecina. - Ale byłam na manifestacji warszawskiej - mówi. - To słuszny protest. Chodzi o zdrowie polskich rodzin. Jako kobiety z różnych organizacji usiłowałyśmy dostać się do pani prezydentowej, ale się nie udało. Boimy się tej ustawy, bo ona boczną furtką wprowadza GMO na polskie pola. Pozwala przywozić nasiona na własne potrzeby. Nie da się pogodzić organizmów modyfikowanych genetycznie i rolnictwa ekologicznego i tradycyjnego. Naszym zdaniem taka koegzystencja jest niemożliwa.

Zobacz więcej na temat:

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów