Dominatorzy uczą się od dominatorki

Kryspin Kichler
10.02.2012 , aktualizacja: 10.02.2012 14:03
A A A Drukuj
Tegoroczna zima wioślarskiej czwórki podwójnej z Markiem Kolbowiczem i Konradem Wasielewskim oraz Piotra Licznerskiego (wszyscy AZS Szczecin) przebiega według wskazówek królowej nart -Justyny Kowalczyk
Marek Kolbowicz, za nim Konrad Wasielewski
Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
Marek Kolbowicz, za nim Konrad Wasielewski
Główny cel "dominatorów" na 2012 rok to powrót na szczyt, obrona złota olimpijskiego podczas igrzysk w Londynie i prawdopodobne pożegnanie z rywalizacją w osadzie wiekowego "Kolby" oraz Adama Korola (AZS Gdańsk). Dlatego bardzo solidnie wykuwają formę zimą.

Trening wioślarskich mistrzów olimpijskich z Pekinu w tym okresie niezmiennie związany jest z narciarstwem biegowym. Dlatego nikogo nie dziwi fakt, że czwórka swoje działania konsultowała z mistrzynią w tej dziedzinie - Justyną Kowalczyk. Kolbowcz nigdy nie ukrywał swojej sympatii do potrójnej medalistki olimpijskiej. Trzeci rok z rzędu walczyli o obóz we włoskim Livinio, które polecała im królowa nart. I wywalczyli...

- Tyle czasu trwało przekonanie naszego związku do tej opcji. Plusów jest sporo. Wysokość 1800-1900 m n.p.m., słoneczna pogoda, rewelacyjnie przygotowane trasy tuż przy naszym hotelu, wręcz nieprawdopodobne posiłki, w TV najlepszy kanał "obozowy", czyli MTV Classic. Świetna atmosfera pracy - zachwala Marek Kolbowicz, który pamięta, że w poprzednich latach zdany był na lekkie eksperymenty. Tym razem takich nie było. - Minusem jest chyba tylko dojazd busem na siłownię - podkreśla po tygodniu pobytu w Livinio.

Co ważne, jest to już trzecie zgrupowanie wioślarzy tej zimy, co świadczy o pełnym zaangażowaniu w treningi przed igrzyskami. Grudniowe i styczniowe obozy wioślarze spędzili w Szklarskiej Porębie, gdzie główny nacisk położony został - tradycyjnie - na budowę wytrzymałości i podnoszeniu parametrów siły za pomocą różnych środków treningowych - głównie nart biegowych (aż 6 razy w tygodniu). Dwukrotnie w tym okresie przejechali 50 km dziennie. W sumie przez dwa miesiące pokonali blisko 600 km, startowali również w zawodach.

- Jeździmy i obserwujemy rosnące z roku na rok zainteresowanie dyscypliną. Myślę, że duże znaczenie dla popularności nart biegowych mają wyniki Justyny. Mnie nie musiała przekonywać, mamy tę przewagę, że biegówki są połączeniem obowiązku z przyjemnością. Są lepsze od zjazdowych i wszystkich sportowców namawiam do tej formy treningu. W perfekcyjny sposób wpływa to na aktywizację układu oddechowego i mięśniowego przy minimalnym obciążeniu stawów - tłumaczy główny sens treningu wioślarz AZS.

Co ciekawe, Kowalczyk już w następny weekend wystartuje w pierwszym swoim PŚ w Polsce. Wioślarze kilkukrotnie testowali trasę w Szklarskiej Porębie, a teraz przyglądają się jej rywalizacji z Marit Bjoergen.

- Nie dość, że przebiegliśmy trasę pucharową, to jeszcze zrobiliśmy to z Justyną! Po treningu mieliśmy czas na wymianę opinii. Niestety, to co nas martwi, to fakt, że jej niezbyt ona odpowiada. Szkoda, że nikt jej nie zapytał o zdanie, nie konsultował. Wiedząc, że startuje u siebie, przed własną publicznością, powinna mieć trasę ułożoną pod siebie - tłumaczy Kolbowicz.

Zejście na wodę dopiero w marcu. Wtedy to kadra pojedzie do Portugalii, czyli sprawdzonym w poprzednich latach szlakiem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów