Sylwetka kandydata
08.10.2010
, aktualizacja: 08.10.2010 18:49
Startuje w wyborach na prezydenta Szczecina niejako "w zastępstwie" za Bartosza Arłukowicza, którego lewica długo przymierzała do tej posady, ale on ostatecznie wybrał karierę w polityce ogólnopolskiej.
RAPORTY
Wijas jest szefem klubu radnych SLD w radzie miasta, pracownikiem Książnicy Pomorskiej. Za rządów SLD był wicedyrektorem tej instytucji. Za PO jest szeregowym pracownikiem. Zanim został bibliotekarzem, zajmował się PR-em w Zakładach Chemicznych "Police".
Radnym jest drugą kadencję, i po raz drugi szefuje klubowi. Był szefem szczecińskiego SLD i sekretarzem we władzach zachodniopomorskiego Sojuszu, wcześniej rzecznikiem prasowym partii. W radzie Szczecina zajmuje się głównie kulturą i oświatą. Należy do zaufanych osób najważniejszej osoby w SLD - Grzegorza Napieralskiego.
Kandydatem Sojuszu na prezydenta miasta został, bo na start nie zgodził się poseł Bartosz Arłukowicz, który - w powszechnym mniemaniu - dawał partii spore szanse na wygraną. Mimo że wejście do wyborów jako "rezerwowy" to mało komfortowa sytuacja, Wijas podjął się zadania. Kampanię wyborczą rozpoczął od deklaracji, że jak zostanie prezydentem, wybuduje więcej żłobków i przedszkoli. Chce też zachęcać deweloperów, by na budowanych przez nich osiedlach powstawały lekarskie gabinety. Walczy o lekcje etyki w szkołach.
- W Polsce nastąpił przechył w stronę jednej religii. Ta gęsta atmosfera uwiera coraz więcej ludzi - mówił na jednej ze swoich konferencji prasowych. Sprawdził, że na lekcje religii miasto wydaje rocznie prawie 9 mln zł, a na etykę 300 tys. zł.
Jest przeciwnikiem przekazywania i sprzedaży na preferencyjnych zasadach majątku Kościołowi.
- Przekazanie szpitala miejskiego z 99,9-procentową bonifikatą to zakamuflowana darowizna - krytykował przekazanie Kościołowi nieruchomości po dawnym Szpitalu Miejskim.
Jędrzej Wijas nie będzie miał komitetu honorowego. Twierdzi, że to za bieg celowy, bo formuła jest już przestarzała. Jego sztab ma już hasło kampanii, ale na razie trzyma je w tajemnicy.
Zapowiada, że jako prezydent skończy z tradycją "kropienia" nowootwieranych obiektów. Deklaruje, że jego program wyborczy w dużej mierze zależeć będzie od tego, co usłyszy od mieszkańców. Kandydat SLD wyruszył w miasto z ankietami i pyta szczecinian, jak im się żyje w mieście.
Ma 33 lata. Jest absolwentem filologii polskiej na US. Wiedzę o literaturze poszerzał w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Pisze doktorat o postaciach kobiecych w dramatach Juliusza Słowackiego.
Mieszka w bloku na prawobrzeżu. Korzysta z komunikacji miejskiej - nie ma samochodu ani prawa jazdy. Jest w grupie radnych o najniższych dochodach. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego, na etacie w Książnicy od stycznia do września tego roku zarobił 9,3 tys. zł. Ostatnie wakacje spędził w polskich górach z żoną Edytą i synem Juliuszem. Lubi mocne metalowe brzmienia. Działa w Stowarzyszeniu Orkiestra Jazzowa i Stowarzyszeniu Zachęty Sztuki Współczesnej.
Radnym jest drugą kadencję, i po raz drugi szefuje klubowi. Był szefem szczecińskiego SLD i sekretarzem we władzach zachodniopomorskiego Sojuszu, wcześniej rzecznikiem prasowym partii. W radzie Szczecina zajmuje się głównie kulturą i oświatą. Należy do zaufanych osób najważniejszej osoby w SLD - Grzegorza Napieralskiego.
Kandydatem Sojuszu na prezydenta miasta został, bo na start nie zgodził się poseł Bartosz Arłukowicz, który - w powszechnym mniemaniu - dawał partii spore szanse na wygraną. Mimo że wejście do wyborów jako "rezerwowy" to mało komfortowa sytuacja, Wijas podjął się zadania. Kampanię wyborczą rozpoczął od deklaracji, że jak zostanie prezydentem, wybuduje więcej żłobków i przedszkoli. Chce też zachęcać deweloperów, by na budowanych przez nich osiedlach powstawały lekarskie gabinety. Walczy o lekcje etyki w szkołach.
- W Polsce nastąpił przechył w stronę jednej religii. Ta gęsta atmosfera uwiera coraz więcej ludzi - mówił na jednej ze swoich konferencji prasowych. Sprawdził, że na lekcje religii miasto wydaje rocznie prawie 9 mln zł, a na etykę 300 tys. zł.
Jest przeciwnikiem przekazywania i sprzedaży na preferencyjnych zasadach majątku Kościołowi.
- Przekazanie szpitala miejskiego z 99,9-procentową bonifikatą to zakamuflowana darowizna - krytykował przekazanie Kościołowi nieruchomości po dawnym Szpitalu Miejskim.
Jędrzej Wijas nie będzie miał komitetu honorowego. Twierdzi, że to za bieg celowy, bo formuła jest już przestarzała. Jego sztab ma już hasło kampanii, ale na razie trzyma je w tajemnicy.
Zapowiada, że jako prezydent skończy z tradycją "kropienia" nowootwieranych obiektów. Deklaruje, że jego program wyborczy w dużej mierze zależeć będzie od tego, co usłyszy od mieszkańców. Kandydat SLD wyruszył w miasto z ankietami i pyta szczecinian, jak im się żyje w mieście.
Ma 33 lata. Jest absolwentem filologii polskiej na US. Wiedzę o literaturze poszerzał w Instytucie Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk. Pisze doktorat o postaciach kobiecych w dramatach Juliusza Słowackiego.
Mieszka w bloku na prawobrzeżu. Korzysta z komunikacji miejskiej - nie ma samochodu ani prawa jazdy. Jest w grupie radnych o najniższych dochodach. Jak wynika z jego oświadczenia majątkowego, na etacie w Książnicy od stycznia do września tego roku zarobił 9,3 tys. zł. Ostatnie wakacje spędził w polskich górach z żoną Edytą i synem Juliuszem. Lubi mocne metalowe brzmienia. Działa w Stowarzyszeniu Orkiestra Jazzowa i Stowarzyszeniu Zachęty Sztuki Współczesnej.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...

