Powinnaś częściej chodzić w szpilkach
2009-05-29
, aktualizacja: 29.05.2009 21:27
Szukały pomysłów na doroczny Tydzień Bibliotek. Wymyśliły hasło "Biblioteka to plus...". Pasowało do każdej akcji: "Biblioteka to plus dla seniora". To plus dla dziecka. I nagle ktoś gorzko rzucił: "Biblioteka to plus... minus kobieta"
Myszki w koczkach, perłach i ciuchach bez gustu? Bibliotekarki z Książnicy Pomorskiej miały tego dość. Pokazały więc światu, że są zmysłowe i seksowne.
Teraz niektóre z nich wolałyby, żeby efekt był nieco słabszy. Bo medialne doniesienia o "seksownych bibliotekarkach", co "fikają nóżkami", ściągnęły tłumy. Łysiejący 49-latek szczerze wyznaje: - Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek przejdę się do biblioteki. Ale nie żałuję.
Agnieszka na krześle
„ »To wspaniałe życie « Franka Capry. Główny bohater Goerge Baily zniechęcony życiowymi porażkami pragnie popełnić samobójstwo. Powstrzymuje go Anioł Clarence, pokazując, jak o wiele gorsze mogłoby być jego życie. Jednym z takich przykładów jest moment, kiedy żona Goerge'a, Mary, zmienia się z pogodnej wesołej osoby w brzydką, zakompleksioną starą pannę i zostaje bibliotekarką...".
To fragment jednego z artykułów Piotra Marcinkowskiego z Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu poświęconego stereotypowi bibliotekarza. Problem okazał się tak poważny, że Marcinkowski robi doktorat na ten temat.
Skserowane prace jego i innych autorów panie z Książnicy mają na biurku, pod ręką. Wręczają je dziennikarzom na poparcie tezy, że są źle postrzegane przez społeczeństwo (i to nie tylko polskie).
- Być bibliotekarką to nuda, porażka życiowa albo zwyczajny niefart. Tak inni widzą tę pracę. Kiedy moim studentom polonistyki powiedziałam: "To wam się przyda, gdyby ktoś został bibliotekarzem", usłyszałam gremialne "Nieeee!" - mówi Agnieszka Borysowska z działu zbiorów specjalnych.
Ma dwa fakultety, w tym z filologii klasycznej, i dwa doktoraty. Jest bibliotekarzem dyplomowanym i wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim. W Książnicy Pomorskiej (największej bibliotece na Pomorzu Zachodnim - w zasobach ok. 1,5 mln książek, czasopism i zbiorów specjalnych, np. obrazów, rocznie ok. 35 tys. czytelników) Agnieszka zajmuje się rękopisami z XIV i XV w. Czyta i opracowuje średniowieczne kodeksy. Podkreśla, że bibliotekarką została, bo chciała, a nie przypadkiem.
- Najciekawsze są prace badawcze - mówi. - Siadam nad rękopisem. Jednym, jedynym, unikatowym. Ślęczę i nagle otwieram magiczne przestrzenie. Niczym archeolog.
A na imprezie, gdy powie gdzie pracuje, nowi znajomi wzdychają z politowaniem.
Małgorzata w futrze
„Przeświadczenie o złym guście w ubiorze bibliotekarzy jest powszechne nie tylko w Polsce. M.in. temu zagadnieniu została poświęcona amerykańska strona internetowa »You don't look like a librarian « w całości poświęcona stereotypowi bibliotekarza oraz przyczynom tego zjawiska".*
Szczecinianki szukały pomysłów na doroczny Tydzień Bibliotek. Wymyśliły hasło „Biblioteka to plus...". Pasowało do każdej akcji: „Biblioteka to plus dla seniora". To plus dla dziecka.
- I nagle ktoś gorzko rzucił "Biblioteka to plus... minus kobieta" - wspomina Alicja Łojko z działu zbiorów specjalnych.
Akurat wtedy Krystyna Korkuć (dział gromadzenia i opracowania zbiorów) spotkała Jarosława Romackiego, artystę fotografa z Fabryki Wizerunku. Romacki spytał, czy mógłby w książnicy pokazać którąś ze swoich wystaw. Krystyna wpadła na pomysł, by sportretował bibliotekarki. Uznała, że będzie to świetna okazja, by pokazać, że są bez kompleksów, inteligentne, wykształcone. Np. Krystyna zna kilka języków. Bez słowników opracowuje książki rosyjskie, litewskie, ukraińskie i białoruskie. W Wilnie była znaną dziennikarką i konferansjerką Zespołu Pieśni i Tańca "Wilia". Na koncercie w Warszawie wypatrzył ją wilnianin ze Szczecina. Dlatego od 19 lat jest w Szczecinie.
Do zdjęcia każda miała być ubrana na czarno i mieć czerwony akcent. Krystyna wybrała ciemny strój i czerwony szal. Pięknie kontrastuje z jej kruczoczarnymi włosami.
U Małgorzaty Bartosik, kierowniczki sekcji dokumentów życia społecznego, czerwona jest koronkowa haleczka, czarne futro (ciuchy od koleżanek). Mąż Małgorzaty był mocno zaskoczony. Cały dzień woził ją od sklepu do sklepu w poszukiwaniu ubrań na sesję. Pamiętał, że wybrała skromną spódniczkę i bluzeczkę.
- Ale jak już zaczęła się ta sesja, poczułam, że to musi być coś innego - mówi Małgorzata. - Później byłam przerażona, co z tego wyjdzie. Codziennie sprawdzałam maila, czy fotograf już je przysłał. W końcu zobaczyłam i odetchnęłam. Jest bez tandety.
Teraz niektóre z nich wolałyby, żeby efekt był nieco słabszy. Bo medialne doniesienia o "seksownych bibliotekarkach", co "fikają nóżkami", ściągnęły tłumy. Łysiejący 49-latek szczerze wyznaje: - Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek przejdę się do biblioteki. Ale nie żałuję.
Agnieszka na krześle
„ »To wspaniałe życie « Franka Capry. Główny bohater Goerge Baily zniechęcony życiowymi porażkami pragnie popełnić samobójstwo. Powstrzymuje go Anioł Clarence, pokazując, jak o wiele gorsze mogłoby być jego życie. Jednym z takich przykładów jest moment, kiedy żona Goerge'a, Mary, zmienia się z pogodnej wesołej osoby w brzydką, zakompleksioną starą pannę i zostaje bibliotekarką...".
To fragment jednego z artykułów Piotra Marcinkowskiego z Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu poświęconego stereotypowi bibliotekarza. Problem okazał się tak poważny, że Marcinkowski robi doktorat na ten temat.
Skserowane prace jego i innych autorów panie z Książnicy mają na biurku, pod ręką. Wręczają je dziennikarzom na poparcie tezy, że są źle postrzegane przez społeczeństwo (i to nie tylko polskie).
- Być bibliotekarką to nuda, porażka życiowa albo zwyczajny niefart. Tak inni widzą tę pracę. Kiedy moim studentom polonistyki powiedziałam: "To wam się przyda, gdyby ktoś został bibliotekarzem", usłyszałam gremialne "Nieeee!" - mówi Agnieszka Borysowska z działu zbiorów specjalnych.
Ma dwa fakultety, w tym z filologii klasycznej, i dwa doktoraty. Jest bibliotekarzem dyplomowanym i wykładowcą na Uniwersytecie Szczecińskim. W Książnicy Pomorskiej (największej bibliotece na Pomorzu Zachodnim - w zasobach ok. 1,5 mln książek, czasopism i zbiorów specjalnych, np. obrazów, rocznie ok. 35 tys. czytelników) Agnieszka zajmuje się rękopisami z XIV i XV w. Czyta i opracowuje średniowieczne kodeksy. Podkreśla, że bibliotekarką została, bo chciała, a nie przypadkiem.
- Najciekawsze są prace badawcze - mówi. - Siadam nad rękopisem. Jednym, jedynym, unikatowym. Ślęczę i nagle otwieram magiczne przestrzenie. Niczym archeolog.
A na imprezie, gdy powie gdzie pracuje, nowi znajomi wzdychają z politowaniem.
Małgorzata w futrze
„Przeświadczenie o złym guście w ubiorze bibliotekarzy jest powszechne nie tylko w Polsce. M.in. temu zagadnieniu została poświęcona amerykańska strona internetowa »You don't look like a librarian « w całości poświęcona stereotypowi bibliotekarza oraz przyczynom tego zjawiska".*
Szczecinianki szukały pomysłów na doroczny Tydzień Bibliotek. Wymyśliły hasło „Biblioteka to plus...". Pasowało do każdej akcji: „Biblioteka to plus dla seniora". To plus dla dziecka.
- I nagle ktoś gorzko rzucił "Biblioteka to plus... minus kobieta" - wspomina Alicja Łojko z działu zbiorów specjalnych.
Akurat wtedy Krystyna Korkuć (dział gromadzenia i opracowania zbiorów) spotkała Jarosława Romackiego, artystę fotografa z Fabryki Wizerunku. Romacki spytał, czy mógłby w książnicy pokazać którąś ze swoich wystaw. Krystyna wpadła na pomysł, by sportretował bibliotekarki. Uznała, że będzie to świetna okazja, by pokazać, że są bez kompleksów, inteligentne, wykształcone. Np. Krystyna zna kilka języków. Bez słowników opracowuje książki rosyjskie, litewskie, ukraińskie i białoruskie. W Wilnie była znaną dziennikarką i konferansjerką Zespołu Pieśni i Tańca "Wilia". Na koncercie w Warszawie wypatrzył ją wilnianin ze Szczecina. Dlatego od 19 lat jest w Szczecinie.
Do zdjęcia każda miała być ubrana na czarno i mieć czerwony akcent. Krystyna wybrała ciemny strój i czerwony szal. Pięknie kontrastuje z jej kruczoczarnymi włosami.
U Małgorzaty Bartosik, kierowniczki sekcji dokumentów życia społecznego, czerwona jest koronkowa haleczka, czarne futro (ciuchy od koleżanek). Mąż Małgorzaty był mocno zaskoczony. Cały dzień woził ją od sklepu do sklepu w poszukiwaniu ubrań na sesję. Pamiętał, że wybrała skromną spódniczkę i bluzeczkę.
- Ale jak już zaczęła się ta sesja, poczułam, że to musi być coś innego - mówi Małgorzata. - Później byłam przerażona, co z tego wyjdzie. Codziennie sprawdzałam maila, czy fotograf już je przysłał. W końcu zobaczyłam i odetchnęłam. Jest bez tandety.
Hanna z różą w zębach
„Jednak chyba najsłynniejszy bibliotekarz w literaturze został opisany przez Umberto Eco w »Imieniu róży « następującymi słowami: »wyszedł nam na spotkanie bibliotekarz, o którym wiedzieliśmy już, że nazywa się Malachiasz z Hildesheimu. Jego twarz przybrała wyraz wymuszonej życzliwości, lecz nie mogłem powstrzymać się od drżenia na widok fizjonomii tak osobliwej... «".
- A esej Umberto Eco "O bibliotece"? W literaturze powtarzają się negatywne przykłady. Pokażę bibliografię artykułów na ten temat - mówi Hanna Niedbał.
Koledzy żartują, że energią i poczuciem humoru mogłaby obdarzyć średniej wielkości miasto. W domu prowadzi salon artystyczny. Pracuje w książnicy najdłużej, 37 lat. Kiedy zaczynała, dostała fartuch i buty podobne do ortopedycznych.
- Obrzydliwe, ale szalenie wygodne - pamięta. - Czytelnicy brali nas za babcie klozetowe.
Hanna od razu miała ochotę na sesję zdjęciową, ale pomyślała, że tyle jest u nich pięknych dziewczyn i nie ma co się pchać, trzeba puścić młodsze. A młodsze same do niej przyszły i stwierdziły, że nie wyobrażają sobie tej imprezy bez niej.
Dziesięć lat temu Hanna miała udane zdjęcie z niebieską różą w zębach, więc teraz pomyślała, że zrobi sobie z czerwoną i zobaczy, jak dziś wygląda. Jest zadowolona.
Wszyscy spodziewali się, że pomysł ze zdjęciami od razu podchwyci Marta Kurzyńska, koordynator sekcji sztuki. Zawsze ubrana z pomysłem, jak artystka, odważnie.
- Na początku byłam sceptyczna - przyznaje Marta. - Pytałam, jak się ma sesja zdjęciowa do Tygodnia Bibliotek? Ale dziewczyny przekonały mnie, że zrobi je człowiek, który zajmuje się fotografią mody. Wyjdziemy świetnie i to będzie przełamanie stereotypu.
Marta planowała na czarną sukienkę mini założyć zabójczo czerwony golf z moheru.
- Golf nie! - krzyczały dziewczyny. I została w samej sukience bez pleców, mocno wyciętej.
Nie było castingu. Kto chciał, ma zdjęcie. Zgodziły się 24 panie. Ale na wystawie są 23 zdjęcia, bo jedna z koleżanek wycofała się, gdy zobaczyła swoje.
Anna z zaproszenia
„ W 93. odcinku popularnego serialu »Na dobre i na złe « pojawia się postać bibliotekarki. Jest to kobiecina poczciwa aż do przesady, ale przy tym ubrana tak koszmarnie, że nikt nie może mieć wątpliwości co do jej profesji...".
- Anki nie poznałem - przyznaje zdumiony dyrektor książnicy Lucjan Bąbolewski. Wystawa bardzo mu się podoba. - Na zdjęciu Anka kojarzy mi się z Korą z Maanamu.
Anna Kowalska (były wykładowca na uczelni) jest zła, bo czuje się trochę wmanewrowana. Była na zwolnieniu, kiedy wybierano zdjęcie na zaproszenia. Wybrali jej. Stało się symbolem wystawy. A wkrótce w mediach pojawiły się artykuły o seksownych bibliotekarkach. Kowalska oburzona zadzwoniła do gazety. Wolałaby, żeby pisali "zmysłowe, kobiece, piękne". Bo kiedy hasło "seksowne bibliotekarki" wrzucisz do internetowej wyszukiwarki, wyskakują strony porno, a z czymś takim nie chce być kojarzona.
- Seksualność jest darem, czymś pięknym, ale czuję niesmak wobec spłaszczenia tego słowa - mówi. - Paradoksalnie to ja, mająca inne widzenie na tę wystawę, stałam się symbolem seksownych bibliotekarek. A ja wolę być kobieca i przede wszystkim kompetentna.
Dyrektor Bąbolewski uważa, że jego pracownice nie stracą przez zdjęcia. Skoro są fachowcami, zachowają autorytet. - Mijamy się i nie widzimy drugiego człowieka, dopóki ktoś inny nam go nie pokaże - zauważa refleksyjnie dyrektor.
„Jednak chyba najsłynniejszy bibliotekarz w literaturze został opisany przez Umberto Eco w »Imieniu róży « następującymi słowami: »wyszedł nam na spotkanie bibliotekarz, o którym wiedzieliśmy już, że nazywa się Malachiasz z Hildesheimu. Jego twarz przybrała wyraz wymuszonej życzliwości, lecz nie mogłem powstrzymać się od drżenia na widok fizjonomii tak osobliwej... «".
- A esej Umberto Eco "O bibliotece"? W literaturze powtarzają się negatywne przykłady. Pokażę bibliografię artykułów na ten temat - mówi Hanna Niedbał.
Koledzy żartują, że energią i poczuciem humoru mogłaby obdarzyć średniej wielkości miasto. W domu prowadzi salon artystyczny. Pracuje w książnicy najdłużej, 37 lat. Kiedy zaczynała, dostała fartuch i buty podobne do ortopedycznych.
- Obrzydliwe, ale szalenie wygodne - pamięta. - Czytelnicy brali nas za babcie klozetowe.
Hanna od razu miała ochotę na sesję zdjęciową, ale pomyślała, że tyle jest u nich pięknych dziewczyn i nie ma co się pchać, trzeba puścić młodsze. A młodsze same do niej przyszły i stwierdziły, że nie wyobrażają sobie tej imprezy bez niej.
Dziesięć lat temu Hanna miała udane zdjęcie z niebieską różą w zębach, więc teraz pomyślała, że zrobi sobie z czerwoną i zobaczy, jak dziś wygląda. Jest zadowolona.
Wszyscy spodziewali się, że pomysł ze zdjęciami od razu podchwyci Marta Kurzyńska, koordynator sekcji sztuki. Zawsze ubrana z pomysłem, jak artystka, odważnie.
- Na początku byłam sceptyczna - przyznaje Marta. - Pytałam, jak się ma sesja zdjęciowa do Tygodnia Bibliotek? Ale dziewczyny przekonały mnie, że zrobi je człowiek, który zajmuje się fotografią mody. Wyjdziemy świetnie i to będzie przełamanie stereotypu.
Marta planowała na czarną sukienkę mini założyć zabójczo czerwony golf z moheru.
- Golf nie! - krzyczały dziewczyny. I została w samej sukience bez pleców, mocno wyciętej.
Nie było castingu. Kto chciał, ma zdjęcie. Zgodziły się 24 panie. Ale na wystawie są 23 zdjęcia, bo jedna z koleżanek wycofała się, gdy zobaczyła swoje.
Anna z zaproszenia
„ W 93. odcinku popularnego serialu »Na dobre i na złe « pojawia się postać bibliotekarki. Jest to kobiecina poczciwa aż do przesady, ale przy tym ubrana tak koszmarnie, że nikt nie może mieć wątpliwości co do jej profesji...".
- Anki nie poznałem - przyznaje zdumiony dyrektor książnicy Lucjan Bąbolewski. Wystawa bardzo mu się podoba. - Na zdjęciu Anka kojarzy mi się z Korą z Maanamu.
Anna Kowalska (były wykładowca na uczelni) jest zła, bo czuje się trochę wmanewrowana. Była na zwolnieniu, kiedy wybierano zdjęcie na zaproszenia. Wybrali jej. Stało się symbolem wystawy. A wkrótce w mediach pojawiły się artykuły o seksownych bibliotekarkach. Kowalska oburzona zadzwoniła do gazety. Wolałaby, żeby pisali "zmysłowe, kobiece, piękne". Bo kiedy hasło "seksowne bibliotekarki" wrzucisz do internetowej wyszukiwarki, wyskakują strony porno, a z czymś takim nie chce być kojarzona.
- Seksualność jest darem, czymś pięknym, ale czuję niesmak wobec spłaszczenia tego słowa - mówi. - Paradoksalnie to ja, mająca inne widzenie na tę wystawę, stałam się symbolem seksownych bibliotekarek. A ja wolę być kobieca i przede wszystkim kompetentna.
Dyrektor Bąbolewski uważa, że jego pracownice nie stracą przez zdjęcia. Skoro są fachowcami, zachowają autorytet. - Mijamy się i nie widzimy drugiego człowieka, dopóki ktoś inny nam go nie pokaże - zauważa refleksyjnie dyrektor.
Annę Kowalską denerwuje zamieszanie wokół wystawy. Choć uważa, że zdjęcia już coś zmieniły. Ludzie zaczęli w ogóle zwracać uwagę na bibliotekarki. Mówi: - Zwykle większość nie zastanawia się, kim są. Traktuje nas jak przedłużenie regału.
Marta Kurzyńska rozumie Annę. Wprawdzie znajomi twierdzą, że wyszła przepięknie, ale na forach internetowych czyta też krytyczne głosy.
- Piszą, że się lansujemy, że wykładamy cycki na biurko, że kurtyzany. To jednak trochę dotyka - przyznaje.
Ania w mini i szpilkach
" Harry Potter, bohater książek Joanne Rowling, mimo że często zwiedza szkolną bibliotekę w Hogwarcie, to tamtejsza bibliotekarka Irma Pince budzi tylko jego strach. Zresztą Irma Pince jest chudą, drażliwą kobietą przypominającą niedożywionego sępa. Ma ponadto okropne buty....".
Młodszy bibliotekarz Anna Błaszczyk na zdjęciu jest w bardzo wysokich, czarnych szpilkach i w mini. Jedną nogę podniosła i zahaczyła na rolecie. Jej chłopak, gdy zobaczył to zdjęcie, stwierdził krótko: - Ania, ty powinnaś częściej chodzić w szpilkach.
Anna pracuje w dziale mikroform (dokumenty kopiowane są na mikrofilmy i czytelnicy wypożyczają taśmy, które odczytują na ekranach czytników). Znajomi pytają ją zwykle, jak udaje się jej przetrwać w tej robocie osiem godzin.
- A ja to lubię - mówi Anna.
Pomysł nie od razu się jej spodobał. - Jest taki nie bibliotekarski... - uważa. - Nie sądziłam, że to może przyciągnąć czytelników.
Tymczasem już wernisaż zaskoczył je.
Małgosia (haleczka i futro) przebierała się. Koleżanka zza kotary zerkała, czy są ludzie.
- Przyszli? - zapytała Małgosia.
- Tak.
- Ale ilu? - dopytywała. A koleżanka wyszeptała: - O matko! Tylu to u nas chyba nawet na Cejrowskim nie było.
Prezentowały kolekcję szczecińskiej projektantki Joanny Beliny-Brzozowskiej (Bambolali), która tworzy stroje np. z ciuchów zdobytych w ciuchbudach. Ale najpierw wyszły na melodię "Kto ma tyle wdzięku, co ja" w brzydkich magazynierskich fartuchach. Hanna Niedbał na plecach przyczepiła sobie kartkę "Biblioteka jest po to, żeby się uśmiechać".
Koleżanki zazdroszczą im i żałują, że się nie odważyły.
- Kiedy zobaczyłam te zdjęcia, pomyślałam: Szkoda, że mnie tam nie ma - przyznaje Grażyna z działu reprografii. - Dziewczyny takie odmienione. Trzeba było zaryzykować.
* Wszystkie cytaty pochodzą z artykułu "Bibliotekarz. Stereotyp czy wizerunek?" Piotra Marcinkowskiego z Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu
Marta Kurzyńska rozumie Annę. Wprawdzie znajomi twierdzą, że wyszła przepięknie, ale na forach internetowych czyta też krytyczne głosy.
- Piszą, że się lansujemy, że wykładamy cycki na biurko, że kurtyzany. To jednak trochę dotyka - przyznaje.
Ania w mini i szpilkach
" Harry Potter, bohater książek Joanne Rowling, mimo że często zwiedza szkolną bibliotekę w Hogwarcie, to tamtejsza bibliotekarka Irma Pince budzi tylko jego strach. Zresztą Irma Pince jest chudą, drażliwą kobietą przypominającą niedożywionego sępa. Ma ponadto okropne buty....".
Młodszy bibliotekarz Anna Błaszczyk na zdjęciu jest w bardzo wysokich, czarnych szpilkach i w mini. Jedną nogę podniosła i zahaczyła na rolecie. Jej chłopak, gdy zobaczył to zdjęcie, stwierdził krótko: - Ania, ty powinnaś częściej chodzić w szpilkach.
Anna pracuje w dziale mikroform (dokumenty kopiowane są na mikrofilmy i czytelnicy wypożyczają taśmy, które odczytują na ekranach czytników). Znajomi pytają ją zwykle, jak udaje się jej przetrwać w tej robocie osiem godzin.
- A ja to lubię - mówi Anna.
Pomysł nie od razu się jej spodobał. - Jest taki nie bibliotekarski... - uważa. - Nie sądziłam, że to może przyciągnąć czytelników.
Tymczasem już wernisaż zaskoczył je.
Małgosia (haleczka i futro) przebierała się. Koleżanka zza kotary zerkała, czy są ludzie.
- Przyszli? - zapytała Małgosia.
- Tak.
- Ale ilu? - dopytywała. A koleżanka wyszeptała: - O matko! Tylu to u nas chyba nawet na Cejrowskim nie było.
Prezentowały kolekcję szczecińskiej projektantki Joanny Beliny-Brzozowskiej (Bambolali), która tworzy stroje np. z ciuchów zdobytych w ciuchbudach. Ale najpierw wyszły na melodię "Kto ma tyle wdzięku, co ja" w brzydkich magazynierskich fartuchach. Hanna Niedbał na plecach przyczepiła sobie kartkę "Biblioteka jest po to, żeby się uśmiechać".
Koleżanki zazdroszczą im i żałują, że się nie odważyły.
- Kiedy zobaczyłam te zdjęcia, pomyślałam: Szkoda, że mnie tam nie ma - przyznaje Grażyna z działu reprografii. - Dziewczyny takie odmienione. Trzeba było zaryzykować.
* Wszystkie cytaty pochodzą z artykułu "Bibliotekarz. Stereotyp czy wizerunek?" Piotra Marcinkowskiego z Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Powinnaś częściej chodzić w szpilkach
kresowiec_pl
30.05.09, 18:58
Pomysł świetny, gratuluję odwagi i współczuję ludziom co we wszystkim widzą diabła :( Szkoda, że Polacy chcą widzieć tylko minusy a to po prostu ciekawe babki i mądre i z fantazją. »
-
a tej Pani kłaniam się w pas z uszanowaniem
felix_edmundowicz
31.05.09, 10:10
Wiem że Pani czyta Forum i proszę wiedzieć i być pewną, że ma Pani u mnie wielkiszacunek i same ciepłe spojrzenia.pozdrawiamf.e. miasta.gazeta.pl/szczecin/51,34959,6667104.html?i=3»
-
Nie powinnaś sie rozbierać albo pracowac w Agencji
marudaski
01.06.09, 21:06
Jak się nie ma lepszego pomysłu aby wypromować bibliotekę w Dzien bibliotek, tosię promuje d..y. Wijasowi nie wyszedł debiut aktorski, wyszedl z tego raczejkompromitujący dla biblioteki i »
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć
