Nowy pomysł: Dzielnica dla studentów w centrum Szczecina
2011-03-26
, aktualizacja: 25.03.2011 20:26
Teren między al. Piastów, ul. Potulicką i Narutowicza trzeba oddać uczelniom. Stworzyć tam biblioteki, akademiki, kluby studenckie i centra technologiczne. I to jak najszybciej, zanim miejsce zajmie "mieszkaniówka" - uważa architekt Marek Wołoszyn
ZOBACZ TAKŻE
- Akademicki Szczecin pokaże się na Dniach Morza (05-06-11, 11:00)
- Uniwersytet Szczeciński otwiera drzwi... w internecie (21-05-11, 13:00)
- Ekonomia na US ma poważne kłopoty (23-04-11, 09:00)
- Reklamy w centrum nielegalne? Jest przepis (15-12-10, 11:00)
- Z Facebooka: Stop brzydocie w centrum Szczecina (14-12-10, 11:00)
- Biuro planowania miasta jest od myślenia czy tylko od roboty? (09-12-10, 08:00)
- Dąbie: najlepsza architektura dla ludzi (05-12-10, 21:17)
Pomysł zrodził się w Instytucie Architektury i Planowania Przestrzennego Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego. Pod opieką jego dyrektora, Marka Wołoszyna, studenci stworzyli architektoniczne i urbanistyczne koncepcje zagospodarowania dzielnicy Nowe Miasto. Miałaby to być akademicka część Szczecina, w której znalazłoby się miejsce dla bibliotek, centrów nowej technologii, inkubatorów przedsiębiorczości, centrów sportowych i kongresowych. Nie chodzi o to, by wszystkie uczelnie się tam przeniosły (co jest niewykonalne), ale by każda z nich stworzyła tam "coś swojego". Jak wyobrażają sobie realizację tej idei studenci ZUT, pokazuje wystawa "Szczecin - Nowe Miasto Akademickie". W piątek jej otwarcie poprzedziła dyskusja na temat sensu tworzenia między al. Piastów, ul. Potulicką i Narutowicza przestrzeni "uczelnianej".
- Kiedyś Szczecin był miastem przemysłowym, portowym i akademickim - mówił prof. Wołoszyn. - Teraz w siłę rosną tylko nasze uczelnie. W Szczecinie studiuje ok. 70 tys. studentów. Do tego należy jeszcze dodać kolejne 12 tys. pracowników uczelni. To jedna piąta ludności miasta. Problem w tym, że budynki wszystkich uczelni porozrzucane są po całym Szczecinie. Nie tworzą spójnej całości. My chcielibyśmy taką zorganizować.
Dlaczego takim miejscem miałoby być Nowe Miasto?
- Były teren wojskowy znakomicie się do tego nadaje, choćby z tego względu, że stoją tam już budynki US i ZUT - uważa Wołoszyn. - Poza tym jest to miejsce świetnie skomunikowane, blisko centrum i dworca PKP, z wciąż niewykorzystanym potencjałem. Jeśli teraz nie przedsięweźmiemy jakichś kroków, to niedługo będzie za późno. Na Nowym Mieście ulokuje się wyłącznie "mieszkaniówka".
Koncepcji Wołoszyna przyklaskuje architekt, prof. Wojciech Pęski z ZUT. - Funkcja akademicka jest teraz wiodącą funkcją miasta - mówi. - Nie można tego zaprzepaścić.
Jednak nie wszyscy byli zgodni, że projekt zrewitalizowania Nowego Miasta na potrzeby szczecińskich uczelni ma jakiś sens.
- Podobnych koncepcji było już wiele - krytykował architekt Janusz Nekanda-Trepka. - W Dąbiu miał być kampus dla studentów Akademii Morskiej, na Pomorzanach - dla medyków. Uczelnie nie były w stanie albo nie chciały tych pomysłów wprowadzać w życie. Jeżeli chodzi o Nowe Miasto, to ważnym graczem jest wojsko. Nie wydaje mi się, żeby miało jakiś interes, żeby swoje tereny przekazać uczelniom. Studenci powinni być rozproszeni po mieście. Wtedy wtapiają się i wzbogacają jego tkankę.
Prof. Marek Wołoszyn nie zamierza jednak ze swojego pomysłu rezygnować. - Teraz trzeba do niego przekonać wszystkie szczecińskie uczelnie. Chcę, żeby rektorzy zrozumieli hasło "w jedności siła". Tylko ich wspólne naciski na Urząd Miasta mogą doprowadzić do przerwania impasu w kwestii stworzenia dzielnicy z przewagą funkcji akademickich - podkreśla. - Proszę spojrzeć na takie miasta jak Walencja i Kilonia. Mimo że uczy się tam po 25 tys. studentów, to świetnie zorganizowany kampus w centrum miasta sprawia, że uczelnie są bardzo atrakcyjne. Czy tak nie może być u nas?
Wołoszyn ma zamiar lobbować u rektorów w tej sprawie. Na piątkowej dyskusji - mimo zaproszenia - żaden z nich się nie pojawił, nie przyszedł tez żaden przedstawiciel władz miasta czy województwa.
Wystawę "Szczecin - Nowe Miasto Akademickie" można będzie oglądać do 10 maja w Galerii Forma (budynek WBiA ZUT przy ul. Żołnierskiej 50). Wstęp wolny.
Czekamy na opinie
Czy "Nowe Miasto Akademickie" to dobry pomysł? Jak go zrealizować? Czekamy na opinie: listy@szczecin.agora.pl
- Kiedyś Szczecin był miastem przemysłowym, portowym i akademickim - mówił prof. Wołoszyn. - Teraz w siłę rosną tylko nasze uczelnie. W Szczecinie studiuje ok. 70 tys. studentów. Do tego należy jeszcze dodać kolejne 12 tys. pracowników uczelni. To jedna piąta ludności miasta. Problem w tym, że budynki wszystkich uczelni porozrzucane są po całym Szczecinie. Nie tworzą spójnej całości. My chcielibyśmy taką zorganizować.
Dlaczego takim miejscem miałoby być Nowe Miasto?
- Były teren wojskowy znakomicie się do tego nadaje, choćby z tego względu, że stoją tam już budynki US i ZUT - uważa Wołoszyn. - Poza tym jest to miejsce świetnie skomunikowane, blisko centrum i dworca PKP, z wciąż niewykorzystanym potencjałem. Jeśli teraz nie przedsięweźmiemy jakichś kroków, to niedługo będzie za późno. Na Nowym Mieście ulokuje się wyłącznie "mieszkaniówka".
Koncepcji Wołoszyna przyklaskuje architekt, prof. Wojciech Pęski z ZUT. - Funkcja akademicka jest teraz wiodącą funkcją miasta - mówi. - Nie można tego zaprzepaścić.
Jednak nie wszyscy byli zgodni, że projekt zrewitalizowania Nowego Miasta na potrzeby szczecińskich uczelni ma jakiś sens.
- Podobnych koncepcji było już wiele - krytykował architekt Janusz Nekanda-Trepka. - W Dąbiu miał być kampus dla studentów Akademii Morskiej, na Pomorzanach - dla medyków. Uczelnie nie były w stanie albo nie chciały tych pomysłów wprowadzać w życie. Jeżeli chodzi o Nowe Miasto, to ważnym graczem jest wojsko. Nie wydaje mi się, żeby miało jakiś interes, żeby swoje tereny przekazać uczelniom. Studenci powinni być rozproszeni po mieście. Wtedy wtapiają się i wzbogacają jego tkankę.
Prof. Marek Wołoszyn nie zamierza jednak ze swojego pomysłu rezygnować. - Teraz trzeba do niego przekonać wszystkie szczecińskie uczelnie. Chcę, żeby rektorzy zrozumieli hasło "w jedności siła". Tylko ich wspólne naciski na Urząd Miasta mogą doprowadzić do przerwania impasu w kwestii stworzenia dzielnicy z przewagą funkcji akademickich - podkreśla. - Proszę spojrzeć na takie miasta jak Walencja i Kilonia. Mimo że uczy się tam po 25 tys. studentów, to świetnie zorganizowany kampus w centrum miasta sprawia, że uczelnie są bardzo atrakcyjne. Czy tak nie może być u nas?
Wołoszyn ma zamiar lobbować u rektorów w tej sprawie. Na piątkowej dyskusji - mimo zaproszenia - żaden z nich się nie pojawił, nie przyszedł tez żaden przedstawiciel władz miasta czy województwa.
Wystawę "Szczecin - Nowe Miasto Akademickie" można będzie oglądać do 10 maja w Galerii Forma (budynek WBiA ZUT przy ul. Żołnierskiej 50). Wstęp wolny.
Czekamy na opinie
Czy "Nowe Miasto Akademickie" to dobry pomysł? Jak go zrealizować? Czekamy na opinie: listy@szczecin.agora.pl
Najnowsze wiadomości
- 18 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Czy kondukty pogrzebowe ożywią Szczecin?
stary.telewizor
26.03.11, 12:53
Wołoszyn ma bardzo dobry pomysł i ma, oczywiście, rację. W średniowieczu zakładano uniwersytety w szczerym polu, a wokół nich, następnie, wyrastały miasta żyjące z usług dla uczelni. »
Najczęściej czytane24 htydzień







więcej zdjęć