Idź do kościoła. Może dostaniesz pracę
2011-01-12
, aktualizacja: 11.01.2011 21:15
Nowy w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej pomysł, który wspierać ma bezrobotnych. Pierwszy Parafialny Zespół Pośrednictwa Pracy powstał przy kościele św. Stanisława Kostki w Szczecinie, z którym od lat związani są stoczniowcy
ZOBACZ TAKŻE
- Jak znaleźć pracę? To było główne pytanie (30-03-11, 20:49)
- Wczoraj wysłuchane. O beatyfikacji Jana Pawła II (17-01-11, 11:00)
- Co dostrzegają księża, gdy chodzą po kolędzie (17-01-11, 07:00)
- Praca w internecie? Uważaj na naciągaczy (09-11-10, 07:00)
- Widzę apatię, przygnębienie, bezradność ludzi, którzy nie potrafią się odnaleźć na rynku pracy i ciężką sytuację ich rodzin - mówi ks. Mariusz Koluczek, od roku proboszcz parafii pw. św. Stanisława Kostki przy pl. Matki Teresy z Kalkuty w Szczecinie, pomysłodawca biura. Opowiada, że poprzednio w Płoni miał tylko 1800 wiernych. Jeśli więc ktoś z ludzi z jego parafii długo nie miał zajęcia, wystarczyło podzwonić po znajomych pracodawcach i rozpytać. W nowej parafii ma 14 tys. osób. Wielu to bezrobotni w wieku przedemerytalnym, także byli stoczniowcy.
- Trzeba poczuć się w sytuacji tych ludzi - mówi ks. Koluczek. Wiedział, że sam nie da rady. Uznał, że skoro w siedzibie parafii spotykają się członkowie Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego, to mogą go wesprzeć. - Mówię im: by się uwiarygodnić, zajmijcie się nie tylko polityką, ale pomocą konkretnym ludziom. Zaproponowałem, by poprowadzili biuro - opowiada proboszcz.
Zespół ruszył w drugą niedzielę grudnia. W każdą środę w godz.16-17.30 oraz w niedzielę po głównych mszach św. w biurze parafialnym dyżurują przedstawiciele stowarzyszenia. Można tam pobrać deklarację. Trzeba w niej podać m.in., jaki mamy zawód, co robiliśmy dotychczas, jakiej pracy szukamy. Dotąd bezrobotni pobrali ponad sto druków. Kilkanaście deklaracji już wróciło wypełnionych. Prezes stowarzyszenia Lech Wydrzyński mówi, że dyżurujący z każdym bezrobotnym rozmawiają, by go trochę poznać.
- Pytamy, co dotychczas robił. Dlaczego ma kłopoty ze znalezieniem pracy. Patrzymy, jakie ma kwalifikacje. Z tych rozmów płynie jedno gorzkie spostrzeżenie. Ludzie mają poczucie, że w tym mieście bez protekcji pracy się nie znajdzie - mówi Wydrzyński. Wylicza, że podczas pierwszych dyżurów zgłosili się: malarze, spawacze, świeżo upieczone absolwentki ekonomii oraz osoby, które "szukają obojętnie czego, byle pracować". Biuro przyjmuje wszystkich szczecinian. Nie pyta, czy należą do jakiejś parafii, ani jakiego są wyznania. Kto chce, może od swojego proboszcza przynieść referencje, które mogą się stać dodatkowym atutem.
- Mamy nadzieję, że pracodawcy będą mieli większe zaufanie do osób, które szukały pomocy przez nasze biuro. Że prestiż parafii będzie sygnałem, iż bezrobotny szczerze, uczciwie szuka pracy - mówi Wydrzyński. Na razie konkretnych ofert pracy nie ma. Teraz proboszcz z pracownikami biura przygotowują listy intencyjne do pracodawców. Szukają miejsc pracy dla pierwszych zainteresowanych. Wiedzą, że łatwo nie będzie.
Z analiz Wojewódzkiego Urzędu Pracy wynika, że w Szczecinie w pierwszym półroczu 2010 r. było ok. 16 tys. bezrobotnych, ok. 7 tys. z nich to kobiety. W tym czasie zgłoszono 3 tys. ofert pracy. Prawie jedna trzecia z bezrobotnych to osoby bez zawodu. Problemy z zatrudnieniem mają też m.in. sprzedawcy, robotnicy przemysłu i budownictwa, technicy i średni personel (m.in. mistrzowie produkcji przemysłowej, mechanicy, ślusarze, pracownicy biurowi). Ciężko znaleźć coś dla specjalisty ekonomii i zarządzania.
Dorota Tyszkiewicz-Janik, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy mówi, że każdą formę wspomagania ich działania przyjmują z zadowoleniem: - Możemy nawet służyć pomocą - oferuje.
Także w kurii przyglądają się nowej w archidiecezji inicjatywie. Ks. Sławomir Zyga, rzecznik kurii podkreśla, że pomysł wpisuje się w charytatywną misję Kościoła. - Mamy nadzieję, że uda się go z sukcesem wcielić w życie - mówi rzecznik.
- Trzeba poczuć się w sytuacji tych ludzi - mówi ks. Koluczek. Wiedział, że sam nie da rady. Uznał, że skoro w siedzibie parafii spotykają się członkowie Szczecińskiego Stowarzyszenia Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego, to mogą go wesprzeć. - Mówię im: by się uwiarygodnić, zajmijcie się nie tylko polityką, ale pomocą konkretnym ludziom. Zaproponowałem, by poprowadzili biuro - opowiada proboszcz.
Zespół ruszył w drugą niedzielę grudnia. W każdą środę w godz.16-17.30 oraz w niedzielę po głównych mszach św. w biurze parafialnym dyżurują przedstawiciele stowarzyszenia. Można tam pobrać deklarację. Trzeba w niej podać m.in., jaki mamy zawód, co robiliśmy dotychczas, jakiej pracy szukamy. Dotąd bezrobotni pobrali ponad sto druków. Kilkanaście deklaracji już wróciło wypełnionych. Prezes stowarzyszenia Lech Wydrzyński mówi, że dyżurujący z każdym bezrobotnym rozmawiają, by go trochę poznać.
- Pytamy, co dotychczas robił. Dlaczego ma kłopoty ze znalezieniem pracy. Patrzymy, jakie ma kwalifikacje. Z tych rozmów płynie jedno gorzkie spostrzeżenie. Ludzie mają poczucie, że w tym mieście bez protekcji pracy się nie znajdzie - mówi Wydrzyński. Wylicza, że podczas pierwszych dyżurów zgłosili się: malarze, spawacze, świeżo upieczone absolwentki ekonomii oraz osoby, które "szukają obojętnie czego, byle pracować". Biuro przyjmuje wszystkich szczecinian. Nie pyta, czy należą do jakiejś parafii, ani jakiego są wyznania. Kto chce, może od swojego proboszcza przynieść referencje, które mogą się stać dodatkowym atutem.
- Mamy nadzieję, że pracodawcy będą mieli większe zaufanie do osób, które szukały pomocy przez nasze biuro. Że prestiż parafii będzie sygnałem, iż bezrobotny szczerze, uczciwie szuka pracy - mówi Wydrzyński. Na razie konkretnych ofert pracy nie ma. Teraz proboszcz z pracownikami biura przygotowują listy intencyjne do pracodawców. Szukają miejsc pracy dla pierwszych zainteresowanych. Wiedzą, że łatwo nie będzie.
Z analiz Wojewódzkiego Urzędu Pracy wynika, że w Szczecinie w pierwszym półroczu 2010 r. było ok. 16 tys. bezrobotnych, ok. 7 tys. z nich to kobiety. W tym czasie zgłoszono 3 tys. ofert pracy. Prawie jedna trzecia z bezrobotnych to osoby bez zawodu. Problemy z zatrudnieniem mają też m.in. sprzedawcy, robotnicy przemysłu i budownictwa, technicy i średni personel (m.in. mistrzowie produkcji przemysłowej, mechanicy, ślusarze, pracownicy biurowi). Ciężko znaleźć coś dla specjalisty ekonomii i zarządzania.
Dorota Tyszkiewicz-Janik, dyrektorka Powiatowego Urzędu Pracy mówi, że każdą formę wspomagania ich działania przyjmują z zadowoleniem: - Możemy nawet służyć pomocą - oferuje.
Także w kurii przyglądają się nowej w archidiecezji inicjatywie. Ks. Sławomir Zyga, rzecznik kurii podkreśla, że pomysł wpisuje się w charytatywną misję Kościoła. - Mamy nadzieję, że uda się go z sukcesem wcielić w życie - mówi rzecznik.
Najnowsze wiadomości
- 21 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
23 głosy
-
Idź do kościoła. Może dostaniesz pracę
6.smiech
12.01.11, 12:34
Piekna inicjatywa ! Tyle tylko ze znajac pazernosc kk to ciekaw jestem ile to ta pomoc bedziekosztowala tego bezrobotnego ? »
-
Polska coraz bardziej klerykalna...
slonzokkk
12.01.11, 13:24
A ja sie pytam - po co istnieja urzedy pracy? Za co sie placi pracownikom w tych urzedach?! Czy w tym kraju wszystko musi byc przejmowane przez kosciol? Ciekawi mnie tez ile % zarobku bedzie»
-
Z watykanem zawsze lżej- w kieszeni
bysko
13.01.11, 03:46
i nie narzekac»
Najczęściej czytane24 htydzień




