To była burzliwa kadencja sejmiku. Przegląd afer
2010-11-10
, aktualizacja: 10.11.2010 12:54
Pod względem liczby skandali ta kadencja samorządu wojewódzkiego bije poprzednie. Rozbite auto, narkotyki, bójka radnego z policją, podejrzane przetargi. Do wszystkich tych zdarzeń przyłożyli się politycy PO
ZOBACZ TAKŻE
- Dziwnów - procesy w trybie wyborczym (12-11-10, 10:00)
- Wojsko na ulicy, czyli Szczecin świętuje niepodległość (11-11-10, 13:20)
- Do czego jest potrzebny sejmik województwa (10-11-10, 12:35)
- Wszyscy kandydaci do sejmiku. Pełna lista nazwisk (10-11-10, 12:32)
- Kim są kandydaci do sejmiku? Subiektywny przegląd (10-11-10, 12:26)
- Wydawanie dotacji z UE. Zły początek, niezły koniec (10-11-10, 12:24)
SERWISY
Kadencja rozpoczęła się z hukiem. Był to huk zgniatanych blach rozbitego na Trasie Zamkowej służbowego opla omegi, którym szef szczecińskiej PO Sławomir Nitras oraz jego ówczesny kolega, a zarazem przewodniczący sejmiku Michał Łuczak wracali z partyjnego spotkania w Trójmieście.
Przewodniczący sejmiku Michał Łuczak był potem bohaterem jeszcze innych bulwersujących zdarzeń. To on wsławił się wypowiedzią, że "obywatele Iraku cieszą się z każdej przywiezionej pierdoły". To jego, wraz z Cezarym Atamańczukiem (wówczas członek zarządu powiatu polickiego - też z PO), policja złapała na paleniu marihuany w samochodzie.
Po aferze narkotykowej Platforma wyrzuciła Łuczaka z partii, w tych wyborach nie startuje. Ale nie tylko on miał w kończącej się kadencji samorządu województwa kłopoty z prawem. Radny Radosław Majdan (PO) wdał się w Mielnie w bójkę z policjantami. Urzędem Marszałkowskim wstrząsały kolejne afery: tzw. kalendarzowa, samochodowa i biurowa.
Radni sejmiku byli angażowani w partyjne rozgrywki w Platformie - najpierw odwołali marszałka Norberta Obryckiego, a pod koniec kadencji - wicemarszałka Witolda Jabłońskiego.
Poniżej przypominamy najgłośniejsze momenty III kadencji sejmiku.
Pierwsza kraksa Platformy
Szef szczecińskiej PO Sławomir Nitras oraz przewodniczący sejmiku Michał Łuczak (wtedy też PO) służbowym autem Urzędu Marszałkowskiego wybrali się na partyjne spotkanie w Trójmieście. Wracając samochód rozbili - tak Platforma rozpoczęła swe rządy w sejmiku. Do kraksy z udziałem polityków PO doszło w grudniu 2006 r. na Trasie Zamkowej. Politycy wracali ze spotkania z Janem Rokitą i skupioną wokół niego grupą konserwatystów służbowym oplem omegą. Auto wypożyczone zostało szefowi sejmiku Michałowi Łuczakowi, który wówczas nie miał prawa jazdy. Prowadził i za szybko jechał Nitras.
Pierdoły dla Iraku
- Oni tam się cieszą z każdej pierdoły - tak w maju 2008 r. Łuczak jako przewodniczący sejmiku skomentował fakt, że 12 zachodniopomorskich samorządowców pojechało do Iraku wręczyć dary warte 30 tys. zł (wśród nich były m.in. polskie plany lekcji, bloki rysunkowe i kredki).
Samorządowcy m.in. wojewoda zachodniopomorski, przewodniczący rady Szczecina i delegacja sejmiku polecieli do Iraku na zaproszenie dowódcy 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Słowa Łuczaka były odpowiedzią na zarzuty dziennikarzy, że politycy pod pozorem pomocy Irakijczykom urządzili sobie egzotyczną wycieczkę.
Marihuana na leśnej drodze
Polityczno-narkotykowy skandal - znów z udziałem Łuczaka - wybuchł 14 listopada 2008 r. Przewodniczącego sejmiku oraz Cezarego Atamańczuka (członka zarządu powiatu polickiego z PO) na leśnej drodze koło Mierzyna późnym wieczorem zatrzymała policja. Zarzut: posiadanie narkotyków. W aucie była lufka z marihuaną i woreczek z resztkami amfetaminy. Policja zatrzymała obu polityków dzień przed zaplanowanym przez PO podsumowaniem dwóch lat rządów w regionie. Fetę odwołano. Zatrzymanie dwóch prominentnych polityków PO wywołało burzę w szeregach partii. Zarząd krajowy Platformy obu bohaterów narkotykowego skandalu od razu wyrzucił z partii. Łuczak stracił funkcję przewodniczącego sejmiku. W ubiegłym roku szczecińska prokuratura umorzyła prowadzone przeciwko niemu postępowanie. Ustalono, że tylko palił trawkę - co nie jest przestępstwem. Narkotyki należały do Cezarego Atamańczuka. Co ciekawe, Atamańczuk - mimo skandalu - został... posłem (niezależnym). W zeszłym roku, po wyborach do Parlamentu Europejskiego, objął w Sejmie mandat po Sławomirze Nitrasie, który został europosłem.
Puste miejsce i bójka Majdana
Radnym sejmiku z listy PO został m.in. były bramkarz Pogoni i celebryta (były mąż Dody) Radosław Majdan. Miał pomagać w rozwoju zachodniopomorskiego sportu. Nie pomagał, bo ani na sesje, ani na komisje nie przychodził (mieszkał w Warszawie, był bramkarzem tamtejszej Polonii). Za to pobierał diety, bo jego nieobecności były usprawiedliwiane. Potem głośna była sprawa udziału Majdana i jego dwóch kolegów piłkarzy w bójce z policjantami. W lipcu 2008 r. w pensjonacie w Mielnie policja interweniowała, bo było za głośno. Doszło do rękoczynów. Dopiero wówczas liderzy PO kazali Majdanowi zrezygnować z funkcji. Majdan złożył mandat w czerwcu 2009 r. W październiku 2010 r. koszaliński sąd okręgowy wydał wyrok w sprawie incydentu w Mielnie. Uznał, że Majdan i jego dwaj koledzy byli winni bójki z policjantami. Kary nie wymierzył ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.
Trzy afery
Afery kalendarzową, samochodową i biurową musieli wyjaśniać w tej kadencji radni z sejmikowej komisji rewizyjnej.
Istniało podejrzenie, że warte 500 tys. zł zamówienie na druk kalendarzy, folderów, notesów i innych materiałów reklamowych dla Urzędu Marszałkowskiego nie zostało wykonane na czas, a urząd zapłacił. Wykonawcą była znana na szczecińskim rynku firma poligraficzna Zapol. Sprawa wyszła na jaw wiosną 2008 r. Urzędnicy tłumaczyli się, że wszystkich materiałów od razu nie było, bo składowano je w drukarni Zapol. Jednak warunki przetargu jasno mówiły, że cały towar powinien od razu trafić do urzędu.
Śledztwo zostało umorzone, bo prokurator nie znalazł dowodów, że druk materiałów nastąpił z opóźnieniem.
W czerwcu 2008 r. Urząd Marszałkowski kupił dwa fordy mondeo. "Gazeta" napisała, że inna transakcja nie była możliwa, bo specyfikacja przetargu wskazywała tylko na tę markę. Po naszych artykułach prezes Urzędu Zamówień Publicznych powołał biegłych rzeczoznawców i na podstawie ich opinii stwierdził, że przetarg był ustawiony. W prowadzonym śledztwie prokurator potwierdził, że rzeczywiście żadna inna marka nie mogła spełnić postawionych przez Urząd Marszałkowski wymogów. Prokurator uznał jednak, że przy ustalaniu warunków specyfikacji nie było umyślnego działania urzędników, nie dysponowali oni bowiem taką wiedzą, jak biegli.
Afera biurowa wyszła na jaw w październiku 2008 r. Urząd Marszałkowski, w którym rządzili polityce PO, wynajął od prywatnej firmy B-Partner (wcześniej Idea Inwest) cały budynek po stawkach droższych od rynkowych. Nie ogłaszano przetargu, nie zamieszczano ogłoszeń (tylko na studenckim portalu Infoludek i w jednym biurze nieruchomości). Na dodatek z tą firmą związana była posłanka Platformy Renata Zaremba - zasiadała w jej zarządzie, wzięła od firmy 150-tysięczną pożyczkę, a w czasie kampanii wyborczej do parlamentu prezentowała się na plakatach Idea Inwest. Za 2,5 tys. m kw. powierzchni biurowej przy ul. Kolumba urząd zdecydował się płacić 1,9 mln zł rocznie. Stawka za metr - 64 zł. Prowadzący śledztwo prokurator znalazł tańsze biura. Zaznaczył jednak, że nie można mówić o niedopełnieniu obowiązków przez pracowników, ponieważ kiedy oni poszukiwali lokali na wynajem, alternatywnych ofert akurat nie było.
Wynajmem biur przez Urząd Marszałkowski zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. Stwierdzono, że budynek przy ul. Kolumba wynajęto za drogo i działano niegospodarnie.
Partyjne odwoływanie marszałków
Radni sejmiku tej kadencji dwukrotnie wprowadzali zmiany w zarządzie województwa. Przyjmowali dymisje marszałka i wicemarszałka i powoływali nowych. Najpierw odwołany został marszałek Norbert Obrycki (w kwietniu 2008 r.), następnie najważniejszy z wicemarszałków Witold Jabłoński (w lipcu 2010 r.). Co ciekawe, marszałków nie zdymisjonowała opozycja. To PO postanowiła "uwalić" swoich. I nie szło o sprawy merytoryczne, a partyjne. Obrycki został zmuszony do dymisji, bo przestał podobać się szefowi szczecińskiej PO Sławomirowi Nitrasowi. Jabłoński musiał z kolei zrezygnować ze stanowiska, bo był człowiekiem Nitrasa, którego pod koniec kadencji przestał lubić Stanisław Gawłowski, szef zachodniopomorskiej PO.
Przewodniczący sejmiku Michał Łuczak był potem bohaterem jeszcze innych bulwersujących zdarzeń. To on wsławił się wypowiedzią, że "obywatele Iraku cieszą się z każdej przywiezionej pierdoły". To jego, wraz z Cezarym Atamańczukiem (wówczas członek zarządu powiatu polickiego - też z PO), policja złapała na paleniu marihuany w samochodzie.
Po aferze narkotykowej Platforma wyrzuciła Łuczaka z partii, w tych wyborach nie startuje. Ale nie tylko on miał w kończącej się kadencji samorządu województwa kłopoty z prawem. Radny Radosław Majdan (PO) wdał się w Mielnie w bójkę z policjantami. Urzędem Marszałkowskim wstrząsały kolejne afery: tzw. kalendarzowa, samochodowa i biurowa.
Radni sejmiku byli angażowani w partyjne rozgrywki w Platformie - najpierw odwołali marszałka Norberta Obryckiego, a pod koniec kadencji - wicemarszałka Witolda Jabłońskiego.
Poniżej przypominamy najgłośniejsze momenty III kadencji sejmiku.
Pierwsza kraksa Platformy
Szef szczecińskiej PO Sławomir Nitras oraz przewodniczący sejmiku Michał Łuczak (wtedy też PO) służbowym autem Urzędu Marszałkowskiego wybrali się na partyjne spotkanie w Trójmieście. Wracając samochód rozbili - tak Platforma rozpoczęła swe rządy w sejmiku. Do kraksy z udziałem polityków PO doszło w grudniu 2006 r. na Trasie Zamkowej. Politycy wracali ze spotkania z Janem Rokitą i skupioną wokół niego grupą konserwatystów służbowym oplem omegą. Auto wypożyczone zostało szefowi sejmiku Michałowi Łuczakowi, który wówczas nie miał prawa jazdy. Prowadził i za szybko jechał Nitras.
Pierdoły dla Iraku
- Oni tam się cieszą z każdej pierdoły - tak w maju 2008 r. Łuczak jako przewodniczący sejmiku skomentował fakt, że 12 zachodniopomorskich samorządowców pojechało do Iraku wręczyć dary warte 30 tys. zł (wśród nich były m.in. polskie plany lekcji, bloki rysunkowe i kredki).
Samorządowcy m.in. wojewoda zachodniopomorski, przewodniczący rady Szczecina i delegacja sejmiku polecieli do Iraku na zaproszenie dowódcy 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. Słowa Łuczaka były odpowiedzią na zarzuty dziennikarzy, że politycy pod pozorem pomocy Irakijczykom urządzili sobie egzotyczną wycieczkę.
Marihuana na leśnej drodze
Polityczno-narkotykowy skandal - znów z udziałem Łuczaka - wybuchł 14 listopada 2008 r. Przewodniczącego sejmiku oraz Cezarego Atamańczuka (członka zarządu powiatu polickiego z PO) na leśnej drodze koło Mierzyna późnym wieczorem zatrzymała policja. Zarzut: posiadanie narkotyków. W aucie była lufka z marihuaną i woreczek z resztkami amfetaminy. Policja zatrzymała obu polityków dzień przed zaplanowanym przez PO podsumowaniem dwóch lat rządów w regionie. Fetę odwołano. Zatrzymanie dwóch prominentnych polityków PO wywołało burzę w szeregach partii. Zarząd krajowy Platformy obu bohaterów narkotykowego skandalu od razu wyrzucił z partii. Łuczak stracił funkcję przewodniczącego sejmiku. W ubiegłym roku szczecińska prokuratura umorzyła prowadzone przeciwko niemu postępowanie. Ustalono, że tylko palił trawkę - co nie jest przestępstwem. Narkotyki należały do Cezarego Atamańczuka. Co ciekawe, Atamańczuk - mimo skandalu - został... posłem (niezależnym). W zeszłym roku, po wyborach do Parlamentu Europejskiego, objął w Sejmie mandat po Sławomirze Nitrasie, który został europosłem.
Puste miejsce i bójka Majdana
Radnym sejmiku z listy PO został m.in. były bramkarz Pogoni i celebryta (były mąż Dody) Radosław Majdan. Miał pomagać w rozwoju zachodniopomorskiego sportu. Nie pomagał, bo ani na sesje, ani na komisje nie przychodził (mieszkał w Warszawie, był bramkarzem tamtejszej Polonii). Za to pobierał diety, bo jego nieobecności były usprawiedliwiane. Potem głośna była sprawa udziału Majdana i jego dwóch kolegów piłkarzy w bójce z policjantami. W lipcu 2008 r. w pensjonacie w Mielnie policja interweniowała, bo było za głośno. Doszło do rękoczynów. Dopiero wówczas liderzy PO kazali Majdanowi zrezygnować z funkcji. Majdan złożył mandat w czerwcu 2009 r. W październiku 2010 r. koszaliński sąd okręgowy wydał wyrok w sprawie incydentu w Mielnie. Uznał, że Majdan i jego dwaj koledzy byli winni bójki z policjantami. Kary nie wymierzył ze względu na znikomą szkodliwość społeczną czynu.
Trzy afery
Afery kalendarzową, samochodową i biurową musieli wyjaśniać w tej kadencji radni z sejmikowej komisji rewizyjnej.
Istniało podejrzenie, że warte 500 tys. zł zamówienie na druk kalendarzy, folderów, notesów i innych materiałów reklamowych dla Urzędu Marszałkowskiego nie zostało wykonane na czas, a urząd zapłacił. Wykonawcą była znana na szczecińskim rynku firma poligraficzna Zapol. Sprawa wyszła na jaw wiosną 2008 r. Urzędnicy tłumaczyli się, że wszystkich materiałów od razu nie było, bo składowano je w drukarni Zapol. Jednak warunki przetargu jasno mówiły, że cały towar powinien od razu trafić do urzędu.
Śledztwo zostało umorzone, bo prokurator nie znalazł dowodów, że druk materiałów nastąpił z opóźnieniem.
W czerwcu 2008 r. Urząd Marszałkowski kupił dwa fordy mondeo. "Gazeta" napisała, że inna transakcja nie była możliwa, bo specyfikacja przetargu wskazywała tylko na tę markę. Po naszych artykułach prezes Urzędu Zamówień Publicznych powołał biegłych rzeczoznawców i na podstawie ich opinii stwierdził, że przetarg był ustawiony. W prowadzonym śledztwie prokurator potwierdził, że rzeczywiście żadna inna marka nie mogła spełnić postawionych przez Urząd Marszałkowski wymogów. Prokurator uznał jednak, że przy ustalaniu warunków specyfikacji nie było umyślnego działania urzędników, nie dysponowali oni bowiem taką wiedzą, jak biegli.
Afera biurowa wyszła na jaw w październiku 2008 r. Urząd Marszałkowski, w którym rządzili polityce PO, wynajął od prywatnej firmy B-Partner (wcześniej Idea Inwest) cały budynek po stawkach droższych od rynkowych. Nie ogłaszano przetargu, nie zamieszczano ogłoszeń (tylko na studenckim portalu Infoludek i w jednym biurze nieruchomości). Na dodatek z tą firmą związana była posłanka Platformy Renata Zaremba - zasiadała w jej zarządzie, wzięła od firmy 150-tysięczną pożyczkę, a w czasie kampanii wyborczej do parlamentu prezentowała się na plakatach Idea Inwest. Za 2,5 tys. m kw. powierzchni biurowej przy ul. Kolumba urząd zdecydował się płacić 1,9 mln zł rocznie. Stawka za metr - 64 zł. Prowadzący śledztwo prokurator znalazł tańsze biura. Zaznaczył jednak, że nie można mówić o niedopełnieniu obowiązków przez pracowników, ponieważ kiedy oni poszukiwali lokali na wynajem, alternatywnych ofert akurat nie było.
Wynajmem biur przez Urząd Marszałkowski zajęła się Najwyższa Izba Kontroli. Stwierdzono, że budynek przy ul. Kolumba wynajęto za drogo i działano niegospodarnie.
Partyjne odwoływanie marszałków
Radni sejmiku tej kadencji dwukrotnie wprowadzali zmiany w zarządzie województwa. Przyjmowali dymisje marszałka i wicemarszałka i powoływali nowych. Najpierw odwołany został marszałek Norbert Obrycki (w kwietniu 2008 r.), następnie najważniejszy z wicemarszałków Witold Jabłoński (w lipcu 2010 r.). Co ciekawe, marszałków nie zdymisjonowała opozycja. To PO postanowiła "uwalić" swoich. I nie szło o sprawy merytoryczne, a partyjne. Obrycki został zmuszony do dymisji, bo przestał podobać się szefowi szczecińskiej PO Sławomirowi Nitrasowi. Jabłoński musiał z kolei zrezygnować ze stanowiska, bo był człowiekiem Nitrasa, którego pod koniec kadencji przestał lubić Stanisław Gawłowski, szef zachodniopomorskiej PO.
Najnowsze wiadomości
- 15 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
To była burzliwa kadencja sejmiku. Przegląd afer
popis-zczyk
11.11.10, 06:48
he he i eks-złodziej samochodów tez tam byl i nadal chce he he»
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...




