Może nasz Mojżesz mógłby wrócić?

Ewa Podgajna
2010-10-11 , aktualizacja: 10.10.2010 19:32
A A A Drukuj
Stoi wciśnięty w kąt przy portierni warszawskiej ASP. Obok automatów z batonikami i kawą. Coraz bardziej zdewastowany. Zakurzony. Zapomniany. O jego odzyskanie upominają się miłośnicy historii miasta. Władze Szczecina deklarują wsparcie, jeśli pojawi się inicjatywa społeczna i sponsor
Posąg Mojżesza w warszawskiej ASP
Fot. Archiwum prywatne Roberta Florczyka
Posąg Mojżesza w warszawskiej ASP
SERWISY
SONDAŻ
Czy Szczecin powinien postarać się odzyskać Mojżesza?

Tak
Nie
Nie mam zdania

- W 2011 r. minie sto lat odkąd Helmut Toepffer sprowadził do Szczecina kopię słynnego dzieła Michała Anioła, która stanęła w jego pałacu w Szczecinie Zdrojach - przypomina Robert Artur Florczyk. Ten szczecinianin, kierownik Oddziału Celnego "Nabrzeże Łasztownia", apeluje o podjęcie starań w sprawie odzyskania Mojżesza.

- Przed laty szczeciński przedsiębiorca wydał swoje pieniądze, bo chciał, żeby ówcześni szczecinianie obcowali z tym dziełem sztuki w Muzeum Miejskim - mówi Florczyk. - A teraz my, miłośnicy historii i sztuki ze Szczecina powinniśmy się postarać, żeby w taką rocznicę Mojżesz znów powrócił do naszego miasta.

Apel Florczyka z listu trafił do Krzysztofa Soski, wiceprezydenta Szczecina ds. kultury, który odpowiedział: "(...) władze Miasta, wspierając takie przedsięwzięcia, wystąpią do JM Rektora Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie z pytaniem o możliwość zwrotu rzeźby, w przypadku podjęcia inicjatywy społecznej zmierzającej do odzyskania posągu Mojżesza, jak też znalezienia sponsorów gotowych sfinansować przedsięwzięcie".

- Myślę, że znajdą się szczecinianie, którzy zechcą skupić się wokół takiego szczytnego celu - mówi Robert Florczyk. - Mojżesz jest częścią historii naszego miasta i niekwestionowanym dziełem sztuki. Zawiążmy więc wspólnie komitet, zbierajmy podpisy, wierzę, że znajdą się też zacni sponsorzy, którzy pomogą przetransportować rzeźbę do Szczecina.

Ze Zdrojów do kąta

Jak Mojżesz znalazł się blisko sto lat temu w Szczecinie? Kopię słynnej rzeźby z kanonu sztuki, której oryginał stoi w Bazylice św. Piotra w Rzymie, wykonał niemiecki artysta Bernhard Bleeker, najprawdopodobniej w 1909 r. Musiał na to dostać specjalne pozwolenie z Watykanu. Działał na zamówienie szczecińskiego przedsiębiorcy Helmuta Toepffera, który wsparł Heinricha Dohrna w tworzeniu kolekcji kopii najpiękniejszych rzeźb do Muzeum Miejskiego. Kopia przybyła do Szczecina z Rzymu drogą morską, w 1911 r. Nie stanęła jednak ostatecznie w Muzeum, bo nie znaleziono dla niej miejsca, tylko w pałacu fundatora w Zdrojach. Tu zastała Mojżesza wojna.

Po jej zakończeniu, na wniosek Komitetu Pomocy Warszawie i za zgodą Krajowej Rady Narodowej w Szczecinie pomnik Mojżesza, a także pomnik kondotiera Bartolomea Colleoniego, jako mienie poniemieckie, zostały wywiezione do stolicy. Żeby wywieźć Mojżesza, ważącego ok. 3 ton, trzeba było usunąć "przegradzające wyjazd rumowisko wysadzonego mostu kolejowego", co zresztą przyczyniło się do polepszenia komunikacji miasta. W Warszawie władze podarowały szczecińskie monumenty ASP. Colleoni stanął przed warszawską uczelnią artystyczną, a Mojżesza upchnięto przy portierni. W 1948 r. na posiedzeniu Miejskiej Rady Narodowej w Szczecinie przeczytano list prezydenta Warszawy Stanisława Tołwińskiego, który dziękował: "Dary te jako arcydzieła sztuki o światowej sławie niezawodnie przyczynią się w wysokim stopniu do ozdobienia Stolicy i szerzenia kultu piękna u jej mieszkańców".

Do katedry lub Akademii Sztuki

Colleoni do Szczecina wrócił (patrz ramka), a Mojżesz wciąż stoi wciśnięty w kąt przy portierni warszawskiej ASP. "Pilnując" ustawionych przy nim automatów z batonikami, kawą. Coraz bardziej zdewastowany. Zakurzony i zapomniany.

- Mojżesz jest związany z historią Szczecina. Cegieł, które stąd wywieziono, nie odzyskamy, gdziekolwiek one pojechały. Ale na powrót takich obiektów jak Mojżesz jest szansa - uważa historyk Paweł Knap, który w 2007 r. w roczniku "sedina.pl magazyn" napisał artykuł "Mojżeszu, wróć!". - Jest jedyną pozostałością z posiadłości Toepfferów, która przetrwała działania wojenne, ale potem po niej nic nie pozostało.

Gdzie mógłby stanąć w Szczecinie? Robert Florczyk proponuje katedrę albo Pałac pod Globusem, gdzie mieści się siedziba Akademii Sztuki. - W Kaplicy w katedrze widział Mojżesza ks. infułat Roman Kostynowicz [wieloletni diecezjalny konserwator zabytków - red.] - pamięta znany przewodnik PTTK Antoni Adamczak, kolejny orędownik powrotu Mojżesza do Szczecina.

- Starania o Mojżesza na rzecz Akademii Sztuki można byłoby podjąć pod hasłem przyjaznego wsparcia najstarszej akademii sztuki w Polsce dla najmłodszej - dodaje Florczyk.

- Akademia Sztuki w Szczecinie będzie teraz zapisywać kolejne karty swojej historii, być może jednym z jej symboli mógłby stać się posąg odzyskany? - stwierdza Paweł Knap.

Agnieszka Lisowska, rzecznik Akademii Sztuki w Szczecinie popiera pomysł: - Ten posąg powinien wrócić do Szczecina, tak jak pomnik Colleoniego kilka lat temu. Akcja odzyskiwania dla Szczecina pomnika Colleoniego pięknie zintegrowała mieszkańców i pomogła w budowaniu poczucia tożsamości. Ponadto starania o powrót kopii rzeźby Michała Anioła do Szczecina są historycznie uzasadnione. Dlatego Akademia Sztuki w Szczecinie jest gotowa poprzeć starania o odzyskanie Mojżesza. Jesteśmy też gotowi pomóc w szukaniu odpowiedniego miejsca dla posągu.

W piątek nie udało się nam skontaktować z rektorem ASP w Warszawie. Na uczelni odbywała się inauguracja roku akademickiego. Jej stanowisko poznamy prawdopodobnie w tym tygodniu.

Powrót Colleoniego

31 sierpnia 2002 r. na odnowionym pl. Lotników stanął pomnik Colleoniego. To wykonana na początku XX w. kopia XV-wiecznego posągu weneckiego kondotiera Bartolomea Colleoniego autorstwa Andrei del Verrocchia (oryginał stoi w Wenecji). Do zakończenia wojny stanowiła ozdobę Muzeum Miejskiego w Szczecinie, skąd trafiła do Warszawy jako mienie poniemieckie. Od 1950 r. była własnością warszawskiej ASP. Spór o pomnik między Szczecinem a Warszawą trwał blisko dziesięć lat. Przełom nastąpił w 2002 r., do czego w niemałym stopniu przyczyniła się nasza redakcja. Rektor ASP w Warszawie Adam Myjak zgodził się oddać rzeźbę. Szczecin musiał jednak w zamian ufundować jej kopię. Stosowne porozumienie prezydent Szczecina i rektor ASP podpisali na początku 2001 r. Pieniądze na kopię - 300 tys. zł - pochodziły od sponsorów (głównie niemieckiej firmy Ruhrgas) i ze zbiórek. Kopia kopii Colleoniego stanęła na dziedzińcu ASP.

Komentarz

Sprawę załatwić może jedynie dobra wola władz ASP w Warszawie. Warto o nią zabiegać. Mojżesz ze Zdrojów to przecież malowniczy kawałek szczecińskiej historii.

Bez wątpienia temat wymaga konsolidowania się wokół idei. I dyskusji, jakimi argumentami możemy próbować władze Akademii w Warszawie przekonać. Tym bardziej że raz już nam się udało z Colleonim.

Tylko że teraz nie ma sensu proponować kopii kopii. Gołym okiem widać, że szczeciński Mojżesz w warszawskiej ASP stoi jak niepotrzebny mebel, wsadzony w kąt.

Może rozwiązaniem byłoby na przykład ufundowanie wspaniałych wakacyjnych plenerów dla studentów obu artystycznych uczelni, które odbywałyby się co roku? Tym samym nasza akademia mogłaby nawiązać bliską współpracę z warszawską.

Ewa Podgajna

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Może nasz Mojżesz mógłby wrócić? sempem 11.10.10, 20:11

    To już jest prawdziwe chamstwo ! rozpuszczona warszawka, którą jeszcze trzeba prosić żeby zwróciła coś co zwyczajnie ukradła... bezczelność i tyle. Szczecin do dziś nie może się dźwignąć »