Młodzi buntownicy w hołdzie dla Sierpnia '80
2010-08-18
, aktualizacja: 18.08.2010 20:13
Buntownicy sprzed 30 lat są magnesem dla nas - dzisiejszych buntowników - mówi szczeciński muzyk Łukasz Górewicz, który skomponował Freedom Symphony - "hołd młodych szczecińskich artystów dla awangardy wolności"
ZOBACZ TAKŻE
- Historia dla młodzieży - tak to róbmy. Komentarz (28-08-10, 21:00)
- Takich obchodów Sierpnia w Szczecinie jeszcze nie było! (25-08-10, 20:20)
- Paweł Kotla dyrygentem polskiej prezydencji w UE (23-08-10, 11:00)
- Jak będzie wyglądać Symfonia Sierpniowa (21-08-10, 10:00)
- Dwa spojrzenia na Sierpień '80 (28-08-08, 19:05)
SERWISY
Młodzi szczecińscy twórcy przygotowują multimedialny koncert Freedom Symphony, którym po 30 latach chcą upamiętnić Porozumienia Sierpniowe i powstanie Solidarności
W projekcie bierze udział blisko 70 wykonawców (muzycy, producenci muzyczni, fotografowie, tancerze, VJ-e): Utwór zapowiadają jako "hołd młodych szczecińskich artystów dla awangardy wolności".
Freedom Symphony z okazji 30-lecia Solidarności i Sierpnia '80 napisał 30-letni szczeciński muzyk, skrzypek Łukasz Górewicz.
Dzieło zabrzmi za tydzień, w czwartek w Teatrze Letnim o godz. 21. Bilety - w cenie 8 zł - sprzedaje klub 13 Muz.
Rozmowa z Łukaszem Górewiczem
Ewa Podgajna: Freedom Symphony to utwór osobisty, czy tworzył go pan w imieniu szczecinian?
Łukasz Górewicz: Jest to z jednej strony dzieło bardzo osobiste, bo muzyka epatuje moimi stanami emocjonalnymi, opisuje moje poszukiwanie wolności, ale starałem się, żeby to była też muzyka przystępna dla ludzi, budująca, żeby przekaz tego utworu oddawał wychodzenie z ciemności i poddawanie się jakiemuś światłu.
Ostateczny kształt utworu wyznacza też wielu wykonawców, z myślą o udziale których pisałem symfonie, np. orkiestra młodych pasjonatów Baltic Neopolis Orchestra, Sin City Tribe, Fractal Tree, Krypton, wokalistka Jona Ardyn, filozof elektroniki BF i wielu innych.
Skąd pomysł takiego utworu?
- Pod koniec kwietnia spotkaliśmy się na siłowni z Rafałem Roguszką [dyrektor 13 Muz - red.], który jest producentem tego koncertu, a którego znam jeszcze z liceum muzycznego. To on powiedział mi, że szykują się takie obchody, i żebyśmy coś na tę okoliczność zrobili. Od roku chodziłem z myślą o napisaniu czegoś większego. Projekt Symfonii szybko zaczął się rozrastać, coraz więcej ludzi chciało w tym uczestniczyć.
Bardzo często słyszę głosy, że tu w Szczecinie jest wioska z tramwajami, że nic się nie dzieje, nie ma środowiska artystów. A ja chcę powiedzieć, że jest tu naprawdę wielu ludzi, o których nikt nie wie, bo nie mają okazji, żeby robić autorskie projekty. Marzy mi się, żeby wreszcie mieli szansę wyjść z tego szczecińskiego undergroundu.
Dzięki nim to miasto ma szansę zacząć żyć kulturalnie, mieć własną tożsamość artystyczną, która może narobić szumu, nie tylko w Szczecinie. Miałem okazję mieszkać w Warszawie, Wrocławiu, Londynie. Szczecin naprawdę jest mocny. Tu jest bardzo duży potencjał, tylko trzeba w niego zainwestować, dać szansę i obudzić.
Co myśli pan o wydarzeniach Sierpnia?
- Jestem z nich dumny, bo to jest niesamowite, że coś takiego się wydarzyło w naszym mieście. Zryw, który był tak istotny dla historii Europy. Po nim przecież zaczęły padać inne mury, także mur berliński. Warto pokazywać, że w niedalekiej przeszłości byli herosi, którzy walczyli o prawa człowieka, o wolność, ryzykowali dla nich życie. "Freedom symphony" to nasza wspólna wizja tego buntu. Zapewne już owianego legendą. Gdzieś ci buntownicy sprzed 30 lat są magnesem dla dzisiejszych. To, że ja dziś mogę być buntownikiem, to też ich zasługa. Mam do nich wielki szacunek. Buntownicy się przyciągają jak magnes. I naprawdę warto celebrować ich święto, tak jak w takich przypadkach robią Amerykanie, którzy z totalną pompą dbają o takie święta, nadając im niesamowitą rangę.
Sięgał pan po materiał historyczny.
- Bardzo pomógł mi, jeśli chodzi o uchwycenie ducha tego czasu Jacek Kaczmarski. Postanowiłem zbadać jego twórczość, bo od wielu ludzi usłyszałem, że to jego piosenki budowały w nich odwagę.
Freedom Symphony niestety nie zabrzmi w byłej Stoczni Szczecińskiej.
- Szkoda. Zabraknie największego instrumentu, o potężnej symbolice. Byłem tam późnym wieczorem, już samo miejsce robiło niesamowity nastrój. Wszystko surowe, prawdziwe, tak jak ta historia. Ludzie by przyszli, usiedli i już byli jedną nogą w świecie utworu.
Czy koncert Freedom Symphony powinien być biletowany?
- Bilet pozwala uniknąć przypadkowości. Za kulturę warto zapłacić chociaż symboliczną kwotę. W Niemczech ludzie są dumni, że mogą przyjść na koncert posłuchać muzyki na żywo, która jest zawsze w cenie i za to zapłacić. Bo to oddanie szacunku sztuce i ludziom, którzy dla nas ją robią. Dobrze jest uświadamiać młodym ludziom, że za koncert trzeba zapłacić, bo czasami jedyną możliwością sfinansowania imprezy są bilety. Tymczasem obserwuję, że wielu nie ma oporów wydać 100 zł na dobre jedzenie i drinki, a jak mają 8 zł na koncert, to będą kombinować, jak wejść bez biletu. Paczka papierosów kosztuje 9 zł.
Rozmawiała Ewa Podgajna
W projekcie bierze udział blisko 70 wykonawców (muzycy, producenci muzyczni, fotografowie, tancerze, VJ-e): Utwór zapowiadają jako "hołd młodych szczecińskich artystów dla awangardy wolności".
Freedom Symphony z okazji 30-lecia Solidarności i Sierpnia '80 napisał 30-letni szczeciński muzyk, skrzypek Łukasz Górewicz.
Dzieło zabrzmi za tydzień, w czwartek w Teatrze Letnim o godz. 21. Bilety - w cenie 8 zł - sprzedaje klub 13 Muz.
Rozmowa z Łukaszem Górewiczem
Ewa Podgajna: Freedom Symphony to utwór osobisty, czy tworzył go pan w imieniu szczecinian?
Łukasz Górewicz: Jest to z jednej strony dzieło bardzo osobiste, bo muzyka epatuje moimi stanami emocjonalnymi, opisuje moje poszukiwanie wolności, ale starałem się, żeby to była też muzyka przystępna dla ludzi, budująca, żeby przekaz tego utworu oddawał wychodzenie z ciemności i poddawanie się jakiemuś światłu.
Ostateczny kształt utworu wyznacza też wielu wykonawców, z myślą o udziale których pisałem symfonie, np. orkiestra młodych pasjonatów Baltic Neopolis Orchestra, Sin City Tribe, Fractal Tree, Krypton, wokalistka Jona Ardyn, filozof elektroniki BF i wielu innych.
Skąd pomysł takiego utworu?
- Pod koniec kwietnia spotkaliśmy się na siłowni z Rafałem Roguszką [dyrektor 13 Muz - red.], który jest producentem tego koncertu, a którego znam jeszcze z liceum muzycznego. To on powiedział mi, że szykują się takie obchody, i żebyśmy coś na tę okoliczność zrobili. Od roku chodziłem z myślą o napisaniu czegoś większego. Projekt Symfonii szybko zaczął się rozrastać, coraz więcej ludzi chciało w tym uczestniczyć.
Bardzo często słyszę głosy, że tu w Szczecinie jest wioska z tramwajami, że nic się nie dzieje, nie ma środowiska artystów. A ja chcę powiedzieć, że jest tu naprawdę wielu ludzi, o których nikt nie wie, bo nie mają okazji, żeby robić autorskie projekty. Marzy mi się, żeby wreszcie mieli szansę wyjść z tego szczecińskiego undergroundu.
Dzięki nim to miasto ma szansę zacząć żyć kulturalnie, mieć własną tożsamość artystyczną, która może narobić szumu, nie tylko w Szczecinie. Miałem okazję mieszkać w Warszawie, Wrocławiu, Londynie. Szczecin naprawdę jest mocny. Tu jest bardzo duży potencjał, tylko trzeba w niego zainwestować, dać szansę i obudzić.
Co myśli pan o wydarzeniach Sierpnia?
- Jestem z nich dumny, bo to jest niesamowite, że coś takiego się wydarzyło w naszym mieście. Zryw, który był tak istotny dla historii Europy. Po nim przecież zaczęły padać inne mury, także mur berliński. Warto pokazywać, że w niedalekiej przeszłości byli herosi, którzy walczyli o prawa człowieka, o wolność, ryzykowali dla nich życie. "Freedom symphony" to nasza wspólna wizja tego buntu. Zapewne już owianego legendą. Gdzieś ci buntownicy sprzed 30 lat są magnesem dla dzisiejszych. To, że ja dziś mogę być buntownikiem, to też ich zasługa. Mam do nich wielki szacunek. Buntownicy się przyciągają jak magnes. I naprawdę warto celebrować ich święto, tak jak w takich przypadkach robią Amerykanie, którzy z totalną pompą dbają o takie święta, nadając im niesamowitą rangę.
Sięgał pan po materiał historyczny.
- Bardzo pomógł mi, jeśli chodzi o uchwycenie ducha tego czasu Jacek Kaczmarski. Postanowiłem zbadać jego twórczość, bo od wielu ludzi usłyszałem, że to jego piosenki budowały w nich odwagę.
Freedom Symphony niestety nie zabrzmi w byłej Stoczni Szczecińskiej.
- Szkoda. Zabraknie największego instrumentu, o potężnej symbolice. Byłem tam późnym wieczorem, już samo miejsce robiło niesamowity nastrój. Wszystko surowe, prawdziwe, tak jak ta historia. Ludzie by przyszli, usiedli i już byli jedną nogą w świecie utworu.
Czy koncert Freedom Symphony powinien być biletowany?
- Bilet pozwala uniknąć przypadkowości. Za kulturę warto zapłacić chociaż symboliczną kwotę. W Niemczech ludzie są dumni, że mogą przyjść na koncert posłuchać muzyki na żywo, która jest zawsze w cenie i za to zapłacić. Bo to oddanie szacunku sztuce i ludziom, którzy dla nas ją robią. Dobrze jest uświadamiać młodym ludziom, że za koncert trzeba zapłacić, bo czasami jedyną możliwością sfinansowania imprezy są bilety. Tymczasem obserwuję, że wielu nie ma oporów wydać 100 zł na dobre jedzenie i drinki, a jak mają 8 zł na koncert, to będą kombinować, jak wejść bez biletu. Paczka papierosów kosztuje 9 zł.
Rozmawiała Ewa Podgajna
Najnowsze wiadomości
- 24 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Młodzi buntownicy w hołdzie dla Sierpnia '80
fjestis
19.08.10, 09:11
Czy można gdzieś posłuchać przynajmniej minuty tego utworku? Miłoby byłowiedzieć, czy to jest nowoczesne czy też klasycyzujące... »
Najczęściej czytane24 htydzień





