Dlaczego szczecinianie piją bosmana
2010-08-11
, aktualizacja: 10.08.2010 18:06
Jeden woli czerwonego fulla, inny zielonego specjala, ostatnio w modzie jest wersja niepasteryzowana. Pod względem sprzedaży Bosman w regionie bije wszystkie inne znane marki
ZOBACZ TAKŻE
- Dawniej Pomorze słynęło z wybornych pierników (09-08-10, 09:00)
- Jak zostaliśmy "paprykarzami" (Szczecin je je je) (07-08-10, 14:00)
- Konkurs kulinarny. Zachodniopomorskie je je je (06-08-10, 11:01)
RAPORTY
SERWISY
Były prezes szczecińskiego browaru Władysław Szaniawski w firmie przy ul. Chmielewskiego spędził ponad 30 lat. Dziś na emeryturze. O piwie tu warzonym wie wszystko: - Na polskim rynku nie ma złych piw, bo złe klienci już odrzucili. To, co komu smakuje, jest kwestią gustu, a o gustach się ponoć nie dyskutuje - mówi. - Bosman jest piwem o europejskiej jakości.
Są jednak także zagorzali przeciwnicy bosmana. Ich koronny argument... po kilku bosmanach boli głowa.
No cóż - po większości piw wypitych w liczbie kilku sztuk ma prawo boleć głowa.
- Gdy nasz browar przeszedł jedną z rewolucji technologicznych, kiedy kupiliśmy tankofermentory, jakość piwa znacznie się poprawiła. Byłem wówczas nad morzem, robiłem zakupy. Jeden z klientów przede mną pyta o piwo. Ekspedientka proponuje bosmana - on na to: "Nie, bo to piwo chyba jest zepsute. Ma taką dużą pianę" - wspomina Szaniawski.
Były prezes browaru przyznaje przy tym, że piwa z lat 70.-80. czy wcześniejszych dziś by się nie napił, no chyba że prosto z taśmy w dniu, gdy było wlane do butelki.
- Było mętne, często kwaśne, psuło się, często bez gazu - wspomina Krzysztof "Żuk" Żurawski, znany szczeciński birofil, koneser złotego napoju.
- Ale wtedy je piliśmy. Tak samo jak piliśmy mleko wprost z butelki zamykanej aluminiowym kapslem, które często wylewało się podczas transportu. Tamto piwo i tamto mleko wówczas nam smakowały - dodaje Szaniawski. - Gorzej, że tamto bosmańskie, kapitańskie, bałtyckie czy inne miało niestabilną jakość. Każda warka mogła smakować inaczej.
Danuta Gut ze spółki Browary Polskie monitorującej rodzimy rynek piwny: - Przy obecnej technologii produkcji o tym, czy lubimy dane piwo czy nie decyduje, nasze nastawienie. Większość piw na rynku jest doskonałej jakości.
Dlaczego więc szczecinianie piją bosmana?
- Bo to nasze piwo. Piliśmy je w czasach młodości, na imprezach. Kojarzą się z nim nasze dobre wspomnienia, spotkania z przyjaciółmi, wycieczki, imprezy przy ognisku. To decyduje, że znów sięgamy po bosmana, bo był wówczas - uważa Szaniawski.
Jakość szczecińskiego piwa nieodzownie łączy się z przemianami gospodarczymi i "porządkowaniem" polskiego rynku piwowarskiego. Kiedy przestarzały technologicznie zakład kupił Józef Adelson, rozpoczął się czas inwestycji.
- To dało podstawę jakości naszemu bosmanowi. Jednak prawdziwa rewolucja nastąpiła później, gdy właścicielem browaru został Bitburger - uważa Żurawski.
Niemieckim, rodzinnym browarem kierował wówczas dr Tomasz Niewodniczański. Nic dziwnego, że spółka szczególnie traktowała inwestycje w Polsce. Browar w Szczecinie został wyposażony w najnowocześniejsze urządzenia i systemy komputerowe sterujące produkcją. W Bitburgu istniało wówczas pomieszczenie o powierzchni kilkunastu metrów. Były tam umieszczone w mikroskali wszystkie urządzenia do produkcji piwa. Stanowiły mikrobrowar Bosman, w którym warzono takie same piwo jak w Szczecinie. To wówczas powstał smak bosmana, który znamy do dziś.
- Cała receptura jest jednak nasza, polska, szczecińska - zapewnia Szaniawski. - Niemcy nie wtrącali nam się do smaku. Czuwali jedynie nad jakością. My wprowadzaliśmy wówczas drobne modyfikacje. Znacznie łatwiej było to robić tam, w tej mikroskali niż u nas podczas produkcji.
Niemcy zmienili też nazwę spółki, by była taka sama jak nazwa marki piwa - podobnie jak w Bitburgu. Uważali, że bosmana ma lać Browar Bosman.
W 2001 roku szczeciński browar kupił od Bitburgera duński koncern piwowarski Carlsberg.
- Duńczycy nie zmienili receptury bosmana. Od połowy lat 90. smakuje tak samo i jest piwem o klasie europejskiej - zapewnia Szaniawski.
Uwaga, konkurs!
Czy istnieje zachodniopomorska kuchnia? Zgłoś smakołyk, wygraj kolację w Chiefie
Przesyłajcie swoje propozycje produktów czy potraw, jakie Waszym zdaniem są symbolem naszego regionu. Podajcie przepis na ulubione danie z dzieciństwa, podzielcie się smakowitą anegdotą. Kulinarne opowieści ślijcie e-mailem na: jejeje@szczecin.agora.pl lub pocztą na adres redakcji: "Gazeta Wyborcza" w Szczecinie, ul. ks. Bogusława X 2/3, 70-440 Szczecin do 18 sierpnia. Listę nominowanych smakołyków przedstawimy 20 sierpnia. Tego samego dnia ruszy głosowanie na najlepszą potrawę i produkt regionalny. Wśród głosujących rozlosujemy nagrodę: kolację dla dwojga w restauracji rybnej Chief.
Możecie też wziąć udział w plebiscycie w innych miastach - wystarczy wejść na www.gazeta.pl.
Ramowy regulamin Plebiscytu dostępny jest na gazeta.pl/plebiscyt oraz w redakcji.
Są jednak także zagorzali przeciwnicy bosmana. Ich koronny argument... po kilku bosmanach boli głowa.
No cóż - po większości piw wypitych w liczbie kilku sztuk ma prawo boleć głowa.
- Gdy nasz browar przeszedł jedną z rewolucji technologicznych, kiedy kupiliśmy tankofermentory, jakość piwa znacznie się poprawiła. Byłem wówczas nad morzem, robiłem zakupy. Jeden z klientów przede mną pyta o piwo. Ekspedientka proponuje bosmana - on na to: "Nie, bo to piwo chyba jest zepsute. Ma taką dużą pianę" - wspomina Szaniawski.
Były prezes browaru przyznaje przy tym, że piwa z lat 70.-80. czy wcześniejszych dziś by się nie napił, no chyba że prosto z taśmy w dniu, gdy było wlane do butelki.
- Było mętne, często kwaśne, psuło się, często bez gazu - wspomina Krzysztof "Żuk" Żurawski, znany szczeciński birofil, koneser złotego napoju.
- Ale wtedy je piliśmy. Tak samo jak piliśmy mleko wprost z butelki zamykanej aluminiowym kapslem, które często wylewało się podczas transportu. Tamto piwo i tamto mleko wówczas nam smakowały - dodaje Szaniawski. - Gorzej, że tamto bosmańskie, kapitańskie, bałtyckie czy inne miało niestabilną jakość. Każda warka mogła smakować inaczej.
Danuta Gut ze spółki Browary Polskie monitorującej rodzimy rynek piwny: - Przy obecnej technologii produkcji o tym, czy lubimy dane piwo czy nie decyduje, nasze nastawienie. Większość piw na rynku jest doskonałej jakości.
Dlaczego więc szczecinianie piją bosmana?
- Bo to nasze piwo. Piliśmy je w czasach młodości, na imprezach. Kojarzą się z nim nasze dobre wspomnienia, spotkania z przyjaciółmi, wycieczki, imprezy przy ognisku. To decyduje, że znów sięgamy po bosmana, bo był wówczas - uważa Szaniawski.
Jakość szczecińskiego piwa nieodzownie łączy się z przemianami gospodarczymi i "porządkowaniem" polskiego rynku piwowarskiego. Kiedy przestarzały technologicznie zakład kupił Józef Adelson, rozpoczął się czas inwestycji.
- To dało podstawę jakości naszemu bosmanowi. Jednak prawdziwa rewolucja nastąpiła później, gdy właścicielem browaru został Bitburger - uważa Żurawski.
Niemieckim, rodzinnym browarem kierował wówczas dr Tomasz Niewodniczański. Nic dziwnego, że spółka szczególnie traktowała inwestycje w Polsce. Browar w Szczecinie został wyposażony w najnowocześniejsze urządzenia i systemy komputerowe sterujące produkcją. W Bitburgu istniało wówczas pomieszczenie o powierzchni kilkunastu metrów. Były tam umieszczone w mikroskali wszystkie urządzenia do produkcji piwa. Stanowiły mikrobrowar Bosman, w którym warzono takie same piwo jak w Szczecinie. To wówczas powstał smak bosmana, który znamy do dziś.
- Cała receptura jest jednak nasza, polska, szczecińska - zapewnia Szaniawski. - Niemcy nie wtrącali nam się do smaku. Czuwali jedynie nad jakością. My wprowadzaliśmy wówczas drobne modyfikacje. Znacznie łatwiej było to robić tam, w tej mikroskali niż u nas podczas produkcji.
Niemcy zmienili też nazwę spółki, by była taka sama jak nazwa marki piwa - podobnie jak w Bitburgu. Uważali, że bosmana ma lać Browar Bosman.
W 2001 roku szczeciński browar kupił od Bitburgera duński koncern piwowarski Carlsberg.
- Duńczycy nie zmienili receptury bosmana. Od połowy lat 90. smakuje tak samo i jest piwem o klasie europejskiej - zapewnia Szaniawski.
Uwaga, konkurs!
Czy istnieje zachodniopomorska kuchnia? Zgłoś smakołyk, wygraj kolację w Chiefie
Przesyłajcie swoje propozycje produktów czy potraw, jakie Waszym zdaniem są symbolem naszego regionu. Podajcie przepis na ulubione danie z dzieciństwa, podzielcie się smakowitą anegdotą. Kulinarne opowieści ślijcie e-mailem na: jejeje@szczecin.agora.pl lub pocztą na adres redakcji: "Gazeta Wyborcza" w Szczecinie, ul. ks. Bogusława X 2/3, 70-440 Szczecin do 18 sierpnia. Listę nominowanych smakołyków przedstawimy 20 sierpnia. Tego samego dnia ruszy głosowanie na najlepszą potrawę i produkt regionalny. Wśród głosujących rozlosujemy nagrodę: kolację dla dwojga w restauracji rybnej Chief.
Możecie też wziąć udział w plebiscycie w innych miastach - wystarczy wejść na www.gazeta.pl.
Ramowy regulamin Plebiscytu dostępny jest na gazeta.pl/plebiscyt oraz w redakcji.
Najnowsze wiadomości
- 36 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...




