Willa na drodze szybkiego tramwaju
2010-07-30
, aktualizacja: 29.07.2010 19:30
Minister kultury i dziedzictwa narodowego nakazał wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków po raz drugi rozpatrzyć wniosek o wpisanie do rejestru zabytków willi przy ul. Batalionów Chłopskich.
ZOBACZ TAKŻE
- Nabrzeże Piastowskie ma być ładnym bulwarem (05-08-10, 17:07)
- Willa Gruneberga nie przeszkodzi w budowie SST (22-02-10, 20:00)
- Miasto chce rozbiórki willi na trasie SST (17-02-10, 12:08)
O uznanie willi za zabytek wnioskowali jej obecni właściciele, rodzina Kępińskich. Była to dla nich ostatnia szansa na uratowanie domu. Miasto chce wyburzyć nieruchomość, gdyż przeszkadza w budowie trasy szybkiego tramwaju. I o to przede wszystkim, a dokładnie o groźbę utraty dotacji z Unii Europejskiej, chodzi w tym sporze.
Budynek powstał w 1912 r. dla Feliksa Gruneberga, właściciela nieistniejącej już fabryki organów. Według specjalistów ma dużą wartość historyczną, artystyczną i naukową. Zachowało się m.in. oryginalne wnętrze: posadzki, schody itp. Spór wybuchł 10 lat temu, gdy urealniły się koncepcje miasta o budowie szybkiego tramwaju, który ma połączyć lewobrzeże ze Zdrojami. Linia tramwajowa ma przebiegać co prawda 2,5 metra od willi, ale trzeba przenieść kolektor ściekowy. Projekt przewiduje poprowadzenie go przez teren, gdzie stoi willa. Przebudowa kolektora jest częścią całego projektu budowy SSN.
Miasto zaproponowało Kępińskim, że wykupi od nich nieruchomość. Część jej członków się zgodziła. Miasto dysponuje w tej chwili połową nieruchomości. Wobec sprzeciwu pozostałych właścicieli postanowiło ich wywłaszczyć, a dom zburzyć.
W zeszłym roku mieszkająca w willi Elżbieta Kępińska złożyła u WKZ wniosek o wpisanie go do rejestru zabytków.
- To była moja ostatnia deska ratunku - podkreśla Kępińska. - Wcześniej nie wiedziałam, że mogę w ten sposób uratować swój dom rodzinny.
W kwietniu tego roku konserwator jednak odmówił. Mieszkańcy odwołali się więc do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 13 lipca minister nakazał ich wniosek rozpatrzyć jeszcze raz.
W piśmie ministra czytamy, że wojewódzki konserwator zabytków "w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji nie odniósł się do całości zgromadzonego materiału dowodowego". Chodzi m.in. o zamówione opinie fachowców. Michał Smoktunowicz, rzeczoznawca MKiDN, stwierdził, że obiekt spełnia wszelkie kryteria, aby wpisać go do rejestru. Z kolei prof. Jan Skuratowicz z Instytutu Historii Sztuki UAM w Poznaniu dopuszcza możliwość wyburzenia willi, pod warunkiem, że jej najbardziej wartościowe elementy: stropy, stolarka, okucia, boazerie i kaloryfery, zostaną wmontowane w inny obiekt. W opinii ministra WKZ "nie rozstrzygnął słuszności przedstawianych tez, nie dokonał gradacji ujawnionych wartości".
Wojewódzki konserwator zabytków Ewa Stanecka nie chciała się odnieść do treści pisma ministra. - Musimy jeszcze raz ten temat przeanalizować. Ponowna opinia powinna zostać wydana nie później niż do października - powiedziała "Gazecie".
Co na to Urząd Miasta?
- Decyzja ministerstwa nie zmienia naszego stanowiska w sprawie willi i realizacji SST - mówi Piotr Landowski z biura prasowego szczecińskiego magistratu. - Uważamy, że interes publiczny jest ważniejszy niż zachowanie obiektu. Miasto jest gotowe na demontaż i odtworzenie najcenniejszych elementów willi.
Jeśli budynek zostałby teraz uznany za zabytek, miasto nie mogłoby go wyburzyć. Musiałoby zmienić projekt inwestycji. A jest na to coraz mniej czasu, gdyż jej pierwszy etap trzeba ukończyć do 2015 r. Wszystko dlatego, że 106 mln zł (cały projekt kosztuje 220 mln) daje Unia Europejska. Pod warunkiem rozliczenia się z inwestycji przed tym terminem.
Zachowaniem miasta oburzeni są członkowie szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
- To jest dom z duszą - przekonuje Emilia Butkiewicz. - Harmonia formy, rozwiązania funkcjonalne, powalający hol i detale są świadectwem bogatej kultury jego mieszkańców, mieszkańców naszego miasta. Można tutaj zrobić rodzaj skansenu i pokazywać niczym dworek w Żelazowej Woli. Sprawa po raz kolejny utwierdza w przekonaniu, że miastem i jego sprawami kierują ludzie nieodpowiedni i nieodpowiedzialni. Po co ocalać kawałek naszej tożsamości, skoro można zrównać dom z ziemią, poprowadzić rurę i będzie po kłopocie?
Budynek powstał w 1912 r. dla Feliksa Gruneberga, właściciela nieistniejącej już fabryki organów. Według specjalistów ma dużą wartość historyczną, artystyczną i naukową. Zachowało się m.in. oryginalne wnętrze: posadzki, schody itp. Spór wybuchł 10 lat temu, gdy urealniły się koncepcje miasta o budowie szybkiego tramwaju, który ma połączyć lewobrzeże ze Zdrojami. Linia tramwajowa ma przebiegać co prawda 2,5 metra od willi, ale trzeba przenieść kolektor ściekowy. Projekt przewiduje poprowadzenie go przez teren, gdzie stoi willa. Przebudowa kolektora jest częścią całego projektu budowy SSN.
Miasto zaproponowało Kępińskim, że wykupi od nich nieruchomość. Część jej członków się zgodziła. Miasto dysponuje w tej chwili połową nieruchomości. Wobec sprzeciwu pozostałych właścicieli postanowiło ich wywłaszczyć, a dom zburzyć.
W zeszłym roku mieszkająca w willi Elżbieta Kępińska złożyła u WKZ wniosek o wpisanie go do rejestru zabytków.
- To była moja ostatnia deska ratunku - podkreśla Kępińska. - Wcześniej nie wiedziałam, że mogę w ten sposób uratować swój dom rodzinny.
W kwietniu tego roku konserwator jednak odmówił. Mieszkańcy odwołali się więc do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. 13 lipca minister nakazał ich wniosek rozpatrzyć jeszcze raz.
W piśmie ministra czytamy, że wojewódzki konserwator zabytków "w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji nie odniósł się do całości zgromadzonego materiału dowodowego". Chodzi m.in. o zamówione opinie fachowców. Michał Smoktunowicz, rzeczoznawca MKiDN, stwierdził, że obiekt spełnia wszelkie kryteria, aby wpisać go do rejestru. Z kolei prof. Jan Skuratowicz z Instytutu Historii Sztuki UAM w Poznaniu dopuszcza możliwość wyburzenia willi, pod warunkiem, że jej najbardziej wartościowe elementy: stropy, stolarka, okucia, boazerie i kaloryfery, zostaną wmontowane w inny obiekt. W opinii ministra WKZ "nie rozstrzygnął słuszności przedstawianych tez, nie dokonał gradacji ujawnionych wartości".
Wojewódzki konserwator zabytków Ewa Stanecka nie chciała się odnieść do treści pisma ministra. - Musimy jeszcze raz ten temat przeanalizować. Ponowna opinia powinna zostać wydana nie później niż do października - powiedziała "Gazecie".
Co na to Urząd Miasta?
- Decyzja ministerstwa nie zmienia naszego stanowiska w sprawie willi i realizacji SST - mówi Piotr Landowski z biura prasowego szczecińskiego magistratu. - Uważamy, że interes publiczny jest ważniejszy niż zachowanie obiektu. Miasto jest gotowe na demontaż i odtworzenie najcenniejszych elementów willi.
Jeśli budynek zostałby teraz uznany za zabytek, miasto nie mogłoby go wyburzyć. Musiałoby zmienić projekt inwestycji. A jest na to coraz mniej czasu, gdyż jej pierwszy etap trzeba ukończyć do 2015 r. Wszystko dlatego, że 106 mln zł (cały projekt kosztuje 220 mln) daje Unia Europejska. Pod warunkiem rozliczenia się z inwestycji przed tym terminem.
Zachowaniem miasta oburzeni są członkowie szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich.
- To jest dom z duszą - przekonuje Emilia Butkiewicz. - Harmonia formy, rozwiązania funkcjonalne, powalający hol i detale są świadectwem bogatej kultury jego mieszkańców, mieszkańców naszego miasta. Można tutaj zrobić rodzaj skansenu i pokazywać niczym dworek w Żelazowej Woli. Sprawa po raz kolejny utwierdza w przekonaniu, że miastem i jego sprawami kierują ludzie nieodpowiedni i nieodpowiedzialni. Po co ocalać kawałek naszej tożsamości, skoro można zrównać dom z ziemią, poprowadzić rurę i będzie po kłopocie?
Najnowsze wiadomości
- 58 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Przewieźć w całości.
hoodyy
30.07.10, 14:30
Oto fotoreportaż jak sobie jechał cały kościół. Panowie z firmy Mamoet takidomek przewizliby "po godzinach" w ramach relaksu. Za stosunkowo niemiałepieniądze. Radzę sprawdzić taką możłiwość »
-
Willa na drodze szybkiego tramwaju
marysia.3.3
30.07.10, 17:31
"Kosmos" ze wzgledu na mozaikę został zabytkiem, ale to problem właściciela, którym nie jest miasto tylko osoba prywatna. "Pleciuga" też z mozaiką, już nie została wpisana na listę zabytków-»
-
Willa na drodze szybkiego tramwaju
berlin.m
11.08.10, 09:39
Czy naprawdę trudno dostrzec w tej całej sprawie, co jest przyczynądzisiejszego problemu i skandalu? To nie rodzina K. ani tym bardziej dom Grünebergów tylko bezmyślność »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zakamarki Dworca Głównego. Naprawdę taki ...
- Historie miłosne. Najsłynniejsze ...
- Bal mediów w Kafe Jerzy. ZOBACZ, kto przyszedł
- Jest co robić w dniu zakochanych. Wybrane ...
- Takie parkowanie to pewna kolizja. Gdzie ...
- Surrealistyczny Szczecin. WYJĄTKOWE ZDJĘCIA
- Od wieczora opady, wiatr, zawieje. Nawet ...





