Do szpitala z wiatrakiem
2010-07-24
, aktualizacja: 23.07.2010 20:39
- Czuję się jakbym wróciła z piekła - zwierza się pani Maria. Lekarz wypisał ją właśnie z chirurgii szpitala na Pomorzanach. Po operacji leżała tam ponad tydzień. - Upał, fetor. Wokół nas uwijały się zmęczone, spocone siostry. Nawet porządnie wykąpać się nie było jak
ZOBACZ TAKŻE
- Marszałek się chwali za kondycję szpitali (23-07-10, 20:46)
- Bezpłatny poród ze znieczuleniem? (16-07-10, 12:00)
- Za dużo odwiedzających na porodówkach (12-07-10, 17:28)
- Ratownik sam oceni, gdzie wieźć chorego (09-07-10, 13:31)
SERWISY
Przez ponad dwa tygodnie cierpieliśmy z powodu upałów. Dopiero wczoraj temperatura spadła do znośnego poziomu. Będzie kilka dni wytchnienia. Ale synoptycy wieszczą, że ponad 30-stopniowe temperatury niedługo znowu wrócą. Nasze szpitale nie są do tego przygotowane.
Mniej operacji dla dobra lekarzy i chorych
Prof. Florian Czerwiński, dyrektor ds. medycznych szpitala klinicznego nr 2 na Pomorzanach przyznaje, że bardzo wysokie temperatury dały się we znaki i pacjentom, i lekarzom. Kilka dni temu wprowadził zarządzenie, że kliniki mogą dowolnie ustalić czas pracy. A więc wykonywać planowe operacje w nocy lub bardzo wcześnie rano. Zwłaszcza tam, gdzie na bloku operacyjnym nie ma klimatyzacji.
- Np. jeden z bloków chirurgii dopiero w tym roku będzie modernizowany - mówi prof. Czerwiński. - Operowanie, gdy temperatura dochodzi do około 30 stopni, jest niebezpieczne. Lekarz w fartuchu, masce, mógłby nawet zemdleć.
Tylko pilne zabiegi są robione normalnie. Dyrekcja zgodziła się też, by ograniczyć operacje pacjentów z listy oczekujących.
- W takim upale mnożą się bakterie. Obniża się krzepliwość krwi. Dla pacjentów też bezpieczniej jest poczekać - uważa prof. Czerwiński. Jego szpital dokupił pięć klimatyzatorów m.in. do gabinetów lekarskich. Klinika okulistyki wykorzystuje taki klimatyzator w sali zabiegowej między operacjami. Dzięki temu może pracować cały dzień. Odsyłają na później tylko osoby o słabszej kondycji, np. starsze.
Ryszard Chmurowicz, dyrektor SPSK2 na Pomorzanach tłumaczy, że nie mógł kupić większej liczby klimatyzatorów. Choćby dlatego, że nie wytrzymałaby tego instalacja elektryczna. - Wszystkie nowe projekty remontów już uwzględniają klimatyzację, także w salach chorych. Do 2015 r. będziemy ją mieli - zapewnia.
Zarządzenie "upałowe" na Pomorzanach będzie obowiązywać do czasu, aż temperatury przez dłuższy czas będą utrzymywać się na poziomie najwyżej 20-25 stopni.
Pacjent pod kołdrą z gumy
Na razie klimatyzacja czy nawet wentylacja w salach chorych to niemal wszędzie marzenie. Dlatego lekarze zezwalają na przynoszenie własnych wiatraków, a nawet rozwieszanie mokrych prześcieradeł. Na szybką poprawę sytuacji nie ma co liczyć. Dyrekcja szpitala w Zdrojach planuje montaż klimatyzacji, ale tylko w nowym bloku operacyjnym, który będzie gotowy za cztery miesiące. Szpital dziecięcy na Wojciecha także ma klimatyzowany tylko blok operacyjny. Podobnie jest w Szpitalu Klinicznym nr 1 (na Unii Lubelskiej) i Zdunowie. W Zachodniopomorskim Centrum Onkologii klimatyzacja jest na bloku operacyjnym, w pracowniach i gabinetach zabiegowych. Nie zainstalowano jej nawet na oddanym w tym miesiącu po remoncie trzecim piętrze chirurgii onkologicznej.
- Jej utrzymanie w salach chorych byłoby tak drogie, że na razie nas na to nie stać - uważa Krystyna Pieczyńska, dyrektorka ZCO.
Pacjenci mimo to chwalą odnowiony oddział Centrum Onkologii. Narzekają za to na "zbyt nowoczesną pościel" - Komfort, czysto. Wspaniała obsługa. W oknach żaluzje. A kołdry i prześcieradła z gumy, od której człowiek zlany potem - mówi pani Barbara.
W niektórych szpitalach "gumowa" jest cała pościel. W innych tylko materace. Dyrektor Pieczyńska wyjaśnia, że to ecolastic - specjalne tworzywo przepuszczalne, łatwe do utrzymania. Można je prać w wysokich temperaturach i odkażać.
- Może to i świetny materiał, ale nie sprawdza się, gdy temperatura przekracza 30 stopni - mówią pacjenci. Wielu śpi pod samymi poszewkami.
Mniej operacji dla dobra lekarzy i chorych
Prof. Florian Czerwiński, dyrektor ds. medycznych szpitala klinicznego nr 2 na Pomorzanach przyznaje, że bardzo wysokie temperatury dały się we znaki i pacjentom, i lekarzom. Kilka dni temu wprowadził zarządzenie, że kliniki mogą dowolnie ustalić czas pracy. A więc wykonywać planowe operacje w nocy lub bardzo wcześnie rano. Zwłaszcza tam, gdzie na bloku operacyjnym nie ma klimatyzacji.
- Np. jeden z bloków chirurgii dopiero w tym roku będzie modernizowany - mówi prof. Czerwiński. - Operowanie, gdy temperatura dochodzi do około 30 stopni, jest niebezpieczne. Lekarz w fartuchu, masce, mógłby nawet zemdleć.
Tylko pilne zabiegi są robione normalnie. Dyrekcja zgodziła się też, by ograniczyć operacje pacjentów z listy oczekujących.
- W takim upale mnożą się bakterie. Obniża się krzepliwość krwi. Dla pacjentów też bezpieczniej jest poczekać - uważa prof. Czerwiński. Jego szpital dokupił pięć klimatyzatorów m.in. do gabinetów lekarskich. Klinika okulistyki wykorzystuje taki klimatyzator w sali zabiegowej między operacjami. Dzięki temu może pracować cały dzień. Odsyłają na później tylko osoby o słabszej kondycji, np. starsze.
Ryszard Chmurowicz, dyrektor SPSK2 na Pomorzanach tłumaczy, że nie mógł kupić większej liczby klimatyzatorów. Choćby dlatego, że nie wytrzymałaby tego instalacja elektryczna. - Wszystkie nowe projekty remontów już uwzględniają klimatyzację, także w salach chorych. Do 2015 r. będziemy ją mieli - zapewnia.
Zarządzenie "upałowe" na Pomorzanach będzie obowiązywać do czasu, aż temperatury przez dłuższy czas będą utrzymywać się na poziomie najwyżej 20-25 stopni.
Pacjent pod kołdrą z gumy
Na razie klimatyzacja czy nawet wentylacja w salach chorych to niemal wszędzie marzenie. Dlatego lekarze zezwalają na przynoszenie własnych wiatraków, a nawet rozwieszanie mokrych prześcieradeł. Na szybką poprawę sytuacji nie ma co liczyć. Dyrekcja szpitala w Zdrojach planuje montaż klimatyzacji, ale tylko w nowym bloku operacyjnym, który będzie gotowy za cztery miesiące. Szpital dziecięcy na Wojciecha także ma klimatyzowany tylko blok operacyjny. Podobnie jest w Szpitalu Klinicznym nr 1 (na Unii Lubelskiej) i Zdunowie. W Zachodniopomorskim Centrum Onkologii klimatyzacja jest na bloku operacyjnym, w pracowniach i gabinetach zabiegowych. Nie zainstalowano jej nawet na oddanym w tym miesiącu po remoncie trzecim piętrze chirurgii onkologicznej.
- Jej utrzymanie w salach chorych byłoby tak drogie, że na razie nas na to nie stać - uważa Krystyna Pieczyńska, dyrektorka ZCO.
Pacjenci mimo to chwalą odnowiony oddział Centrum Onkologii. Narzekają za to na "zbyt nowoczesną pościel" - Komfort, czysto. Wspaniała obsługa. W oknach żaluzje. A kołdry i prześcieradła z gumy, od której człowiek zlany potem - mówi pani Barbara.
W niektórych szpitalach "gumowa" jest cała pościel. W innych tylko materace. Dyrektor Pieczyńska wyjaśnia, że to ecolastic - specjalne tworzywo przepuszczalne, łatwe do utrzymania. Można je prać w wysokich temperaturach i odkażać.
- Może to i świetny materiał, ale nie sprawdza się, gdy temperatura przekracza 30 stopni - mówią pacjenci. Wielu śpi pod samymi poszewkami.
Najnowsze wiadomości
- 35 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
11 głosów
-
ból rodzi niepochlebne komentarze
sprzeniewierzenie
25.07.10, 01:11
tak spróbowałam wczuć sie w sytuacje lekarza... i chyba zostane na uniwerkujako teoretyk, praktyczne zetkniecie z pionkami...brrr bolesne»
-
kaczorze połóż się do tego szpitala!!!
szabepio
25.07.10, 08:36
albo przestań gadać bzdury że komercjalizacja to to samo co prywatyzacja. w ten sposób odbierasz Polakom szansę na lepszą wciąż darmową służbę zdrowia. jeśli chcesz być u władzy to\ nie »
-
Do szpitala z wiatrakiem
newyorker77
25.07.10, 15:08
proponuje, by nowy prezydent wraz z kolega Tuskiem a takze Wysoka Izbawystapili wspolnie i zgodnie o zmiejszenie cieploty nad POlandia. A takze o:zminimalizowanie opadow, burz,nawalnic, »
Najczęściej czytane24 htydzień




