Będziemy do skutku szukać ciał naszych kolegów

az
2010-07-22 , aktualizacja: 21.07.2010 20:43
A A A Drukuj
... deklarują rybacy i żalą się, że w poszukiwaniach nie wspiera ich marynarka wojenna.
- W czwartek rano znowu wypływamy w morze. Będziemy szukać, ale liczymy już tylko na przypadek - mówi Andrzej Gościniak, szef Stowarzyszenia Rybaków Łodziowych.

Od soboty rybacy poszukują wraku kutra CHY-8, który zatonął trzy mile na północ od Sarbinowa. Na jego pokładzie były cztery osoby. Odnaleziono tylko bojki i plamę ropy. Początkowo poszukiwania rybaków, poza ich kolegami, prowadziły dwie jednostki Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa (SAR) oraz śmigłowiec Marynarki Wojennej. Jest pewne, że kuter poszedł na dno. Jednak do tej pory nie udało się go zlokalizować.

- Po niedzieli poszukiwania prowadził kuter z Kołobrzegu, ale jego sonar jest słaby - opowiada Gościniak. Żali się, że w akcji nie bierze udziału marynarka wojenna posiadająca znacznie lepsze urządzenia, które, być może, byłyby w stanie zlokalizować CHY-8.

Rybacy mówią, że jeśli przyjdzie sztorm, to spoczywająca na dnie łódź może zostać przysypana piachem i z jej odnalezieniem będą jeszcze większe problemy. Gościniak: - Górników zawsze szuka się do końca, aż odnajdzie się ostatniego. A my mamy wrażenie, że zostaliśmy sami.

Komandor Bartosz Zajda, rzecznik prasowy marynarki wojennej: - Braliśmy udział w akcji ratowania życia. Poszukiwanie wraków nie należy do naszych kompetencji. Ale jeśli wpłynie do nas taki wniosek, to go rozważymy.

Kutrem, który wypłynął w swój ostatni rejs z Chłopów, dowodził doświadczony 40-letni szyper. Prawdopodobnie rybacy zostali zaskoczeni przez nagły szkwał. Łódź mogła przewrócić się do góry dnem, zabierając na dno rybaków.

Najnowsze wiadomości

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów