Za dużo odwiedzających na porodówkach
2010-07-12
, aktualizacja: 12.07.2010 17:28
- Ograniczcie liczbę gości - apelują szczecińscy położnicy. Upał, duszno, a w salach usiłuje się zmieścić nawet 10-15 odwiedzających jednocześnie. - To męczące i niebezpieczne dla matek i dzieci
ZOBACZ TAKŻE
- Do szpitala z wiatrakiem (24-07-10, 15:00)
- Bezpłatny poród ze znieczuleniem? (16-07-10, 12:00)
- Legionella w szpitalu. Zdjęto sitka z pryszniców (11-06-10, 06:00)
Do Moniki Ciupko i jej córeczki Lenki (urodziła się w czwartek na Pomorzanach) w weekend przyszli: teściowa pani Moniki, starsza córka oraz przyjaciółka ze swoim synem. Przytulają Lenkę.
- Kochamy ich, dlatego tu jesteśmy - mówi teściowa Ewa Machowicz. - Umyłam ręce. Okno jest otwarte, bo gorąco. Nie sądzę, byśmy czymś zagrażali Lence. Sama pracuję w innym szpitalu i wiem, że to przesadna sterylność jest szkodliwa. Z niej są alergie.
Goście rozmawiają. Noszą Lenkę na rękach. Na łóżku obok leży druga matka. Zmęczona. Całą noc rodziła.
Liczba gości pani Moniki to nic przy ostatnich "porodówkowych rekordach". Prof. Zbigniew Celewicz, ordynator kliniki medycyny matczyno-płodowej w Policach, a zarazem wojewódzki konsultant ginekologii i położnictwa niedawno interweniował, gdy na sali zobaczył dwie mamy z maluchami, a przy nich 12 bliskich i przyjaciół.
- U nas zdarzało się nawet po 10 i 15 osób - mówi dr Danuta Gutowska-Czajka z kliniki na Pomorzanach. - Tłumaczymy, że matka po porodzie ma obniżoną odporność. Musi odpocząć. Dziecko narażone jest na infekcje. Potrzebuje spokoju, mamy i taty. A ludzie na to, że szpital to nie więzienie. Nie rozumieją, o co nam chodzi.
Prof. Beata Czeszyńska, szefowa neonatologii z SPSK1 potwierdza, że dla noworodka to groźne sytuacje, bo odporność jest lepsza dopiero ok. 3. miesiąca życia. Mówi, że zdarza się, że nawet kilkudniowe noworodki leczyć trzeba z poważnych infekcji.
Szpitale wywieszają informację, by do jednego pacjenta przychodziła jedna osoba. Ale wielu tego nie przestrzega. Ani tego, że na położnictwo nie wolno wprowadzać dzieci poniżej 14 lat, bo najczęściej to one są źródłem infekcji.
- Nie chcemy łamać praw pacjenta. Ale nie możemy tego tolerować. Czy mamy restrykcyjnie zakazać tak licznych odwiedzin? - zastanawia się teraz prof. Celewicz.
Wątpliwości nie ma dr Piotr Kolczewski, szef położnictwa w szpitalu wojskowym w Szczecinie. - Mamy regulamin, który zakłada, że na sali może być maksymalnie dwójka odwiedzających. Gdy jest więcej osób, personel zwraca uwagę. A kiedy to nie skutkuje, stanowczo reaguje ochrona. Dzieci odwiedzające w ogóle nie mogą przebywać w sali, tylko spotkać się z mamą w świetlicy na oddziale.
Co o zakazach myślą same matki i ich bliscy?
Pani Monika uważa, że lepiej jak naraz przyjdzie więcej osób, niż gdyby pojedynczo przychodzili od rana do nocy.
W weekend na rozwiązanie czekała Magda Lewoc. - Gdyby sale były jednoosobowe, można by przyjmować gości ile się chce. Ale w kilkuosobowych to uciążliwe dla innych - uważa.
Paweł Gwiazdowski (pomaga żonie zajmować się dzieckiem) mówi: - Popadliśmy ze skrajności w skrajność. Przychodzą tłumy. Kładą ubrania gdzie popadnie. Siadają na łóżkach. Zaglądają do łóżeczek dzieci "O jakie ładne" komentują. Brak miejsca, duszno, hałas.
Pan Paweł odsyła do swojego kolegi Radka, który po fatalnych doświadczeniach jest za ograniczaniem liczby gości u pacjentów. - Jestem zły na ludzi - mówi pan Radek. - Ta masa odwiedzających w sali to był koszmar. Moja żona wyszła z porodówki, a po kilku dniach okazało się, że ma ospę. Długo była w szpitalu, więc tam musiała się zarazić. Byliśmy przerażeni, co będzie z naszym synkiem.
Anna Otffinowska, prezes Fundacji Rodzić po Ludzku uważa, że wprowadzenie i przestrzeganie regulaminu jak w szpitalu wojskowym nie łamie praw pacjenta: - Od 1995 r. walczyliśmy o otwarcie zupełnie zamkniętych szpitali. Od kilku lat zwracamy uwagę na problem nadmiernej liczby odwiedzających. Wszystko powinno odbywać się w rozsądnych granicach. Zbyt liczne odwiedziny stanowią zagrożenie dla matek i dzieci.
Fot: Cezary Aszkiełowicz
Do pani Moniki (siedzi na łóżku) przyszła córka Małgosia oraz przyjaciółka Renata (przewija Lenkę) ze swoim synem. W tym czasie była też teściowa. - Odwiedzamy je, bo je kochamy - mówiła teściowa
Czy szpitale powinny ograniczyć liczbę odwiedzających na oddziałach położniczych? Piszcie listy@szczecin.agora.pl
- Kochamy ich, dlatego tu jesteśmy - mówi teściowa Ewa Machowicz. - Umyłam ręce. Okno jest otwarte, bo gorąco. Nie sądzę, byśmy czymś zagrażali Lence. Sama pracuję w innym szpitalu i wiem, że to przesadna sterylność jest szkodliwa. Z niej są alergie.
Goście rozmawiają. Noszą Lenkę na rękach. Na łóżku obok leży druga matka. Zmęczona. Całą noc rodziła.
Liczba gości pani Moniki to nic przy ostatnich "porodówkowych rekordach". Prof. Zbigniew Celewicz, ordynator kliniki medycyny matczyno-płodowej w Policach, a zarazem wojewódzki konsultant ginekologii i położnictwa niedawno interweniował, gdy na sali zobaczył dwie mamy z maluchami, a przy nich 12 bliskich i przyjaciół.
- U nas zdarzało się nawet po 10 i 15 osób - mówi dr Danuta Gutowska-Czajka z kliniki na Pomorzanach. - Tłumaczymy, że matka po porodzie ma obniżoną odporność. Musi odpocząć. Dziecko narażone jest na infekcje. Potrzebuje spokoju, mamy i taty. A ludzie na to, że szpital to nie więzienie. Nie rozumieją, o co nam chodzi.
Prof. Beata Czeszyńska, szefowa neonatologii z SPSK1 potwierdza, że dla noworodka to groźne sytuacje, bo odporność jest lepsza dopiero ok. 3. miesiąca życia. Mówi, że zdarza się, że nawet kilkudniowe noworodki leczyć trzeba z poważnych infekcji.
Szpitale wywieszają informację, by do jednego pacjenta przychodziła jedna osoba. Ale wielu tego nie przestrzega. Ani tego, że na położnictwo nie wolno wprowadzać dzieci poniżej 14 lat, bo najczęściej to one są źródłem infekcji.
- Nie chcemy łamać praw pacjenta. Ale nie możemy tego tolerować. Czy mamy restrykcyjnie zakazać tak licznych odwiedzin? - zastanawia się teraz prof. Celewicz.
Wątpliwości nie ma dr Piotr Kolczewski, szef położnictwa w szpitalu wojskowym w Szczecinie. - Mamy regulamin, który zakłada, że na sali może być maksymalnie dwójka odwiedzających. Gdy jest więcej osób, personel zwraca uwagę. A kiedy to nie skutkuje, stanowczo reaguje ochrona. Dzieci odwiedzające w ogóle nie mogą przebywać w sali, tylko spotkać się z mamą w świetlicy na oddziale.
Co o zakazach myślą same matki i ich bliscy?
Pani Monika uważa, że lepiej jak naraz przyjdzie więcej osób, niż gdyby pojedynczo przychodzili od rana do nocy.
W weekend na rozwiązanie czekała Magda Lewoc. - Gdyby sale były jednoosobowe, można by przyjmować gości ile się chce. Ale w kilkuosobowych to uciążliwe dla innych - uważa.
Paweł Gwiazdowski (pomaga żonie zajmować się dzieckiem) mówi: - Popadliśmy ze skrajności w skrajność. Przychodzą tłumy. Kładą ubrania gdzie popadnie. Siadają na łóżkach. Zaglądają do łóżeczek dzieci "O jakie ładne" komentują. Brak miejsca, duszno, hałas.
Pan Paweł odsyła do swojego kolegi Radka, który po fatalnych doświadczeniach jest za ograniczaniem liczby gości u pacjentów. - Jestem zły na ludzi - mówi pan Radek. - Ta masa odwiedzających w sali to był koszmar. Moja żona wyszła z porodówki, a po kilku dniach okazało się, że ma ospę. Długo była w szpitalu, więc tam musiała się zarazić. Byliśmy przerażeni, co będzie z naszym synkiem.
Anna Otffinowska, prezes Fundacji Rodzić po Ludzku uważa, że wprowadzenie i przestrzeganie regulaminu jak w szpitalu wojskowym nie łamie praw pacjenta: - Od 1995 r. walczyliśmy o otwarcie zupełnie zamkniętych szpitali. Od kilku lat zwracamy uwagę na problem nadmiernej liczby odwiedzających. Wszystko powinno odbywać się w rozsądnych granicach. Zbyt liczne odwiedziny stanowią zagrożenie dla matek i dzieci.
Fot: Cezary Aszkiełowicz
Do pani Moniki (siedzi na łóżku) przyszła córka Małgosia oraz przyjaciółka Renata (przewija Lenkę) ze swoim synem. W tym czasie była też teściowa. - Odwiedzamy je, bo je kochamy - mówiła teściowa
Czy szpitale powinny ograniczyć liczbę odwiedzających na oddziałach położniczych? Piszcie listy@szczecin.agora.pl
Najnowsze wiadomości
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
-
Za dużo odwiedzających na porodówkach
sueellen
13.07.10, 10:32
Z tego powodu od poczatku naciskalam na jedynke i na szczescie dostalam.Perspektywa dzielenia pokoju z innymi kobietami i znoszenie ich goscipowodowalo, ze bylabym sklonna kazac sie wypisac »
-
Re: Za dużo odwiedzających na porodówkach
olala78
13.07.10, 16:46
To przesada, ja rozumiem że każdy z bliskich i znajomych chciałby jak najszybciej zobaczyć dziecko, ale trzeba zachować umiar! Czy odwiedzający nie rozumieją, że poród jest ciężkim »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...




