Prezydent Koszalina: nie mogę już pracować
2010-06-08
, aktualizacja: 08.06.2010 10:53
Mirosław Mikietyński przestaje rządzić w Koszalinie. Obowiązki przekazuje wieloletniemu zaufanemu współpracownikowi, dotychczasowemu sekretarzowi miasta, bezpartyjnemu Piotrowi Jedlińskiemu. Jemu też udziela poparcia w zbliżających się wyborach samorządowych. Czy to samo zrobi Platforma Obywatelska?

Fot. Kamil Jurkowski / Agencja Gazeta
W listopadzie ub. roku Mirosław Mikietyński (drugi z lewej) otrzymał tytuł Honorowego Obywatela Koszalina. Uchwałę w tej sprawie przegłosowała rada miasta. Wniosek o nadanie Mikietyńskiemu tytułu zgłosił Bogdan Gutkowski, prezes Stowarzyszenia Teatru Propozycji Dialog. W uzasadnieniu czytamy m.in.: "rezultatem Jego działań jest przygotowanie Miasta do dalszego rozwoju, poprzez zaszczepienie w obywatelach Koszalina poczucia więzi lokalnej i świadomości znaczenia ich Miasta dla nich samych".
ZOBACZ TAKŻE
- Prawybory w PO. Podzielona Platforma (05-06-10, 11:00)
- Prawybory w szczecińskiej PO przełożone (03-06-10, 18:51)
- Gawłowski szefem zachodniopomorskiej PO (22-05-10, 14:45)
- Nitras i Gawłowski liczą szable (21-05-10, 20:16)
- Koszalińska PO ma dylemat. Kto kandydatem? (14-05-10, 11:00)
- Sondaż: Krzystek dostałby dziś 11 proc. głosów (15-01-10, 09:00)
- Sondaż: Koszalin zadowolony, Szczecin nie (14-01-10, 10:38)
- Honorowy obywatel Koszalina (16-12-09, 14:44)
SERWISY
Mikietyński wycofuje się z życia politycznego z powodu ciężkiej, szybko postępującej choroby. Idzie na urlop, a następnie na zwolnienie lekarskie. Jego najbliżsi współpracownicy spodziewali się, że podejmie taką decyzję.
W poniedziałek Mirosław Mikietyński przekazał mediom oświadczenie zaczynające się od słów: "Uznałem, że stan mojego zdrowia sprawia, iż nie mogę już dłużej odpowiedzialnie pracować".
Prezydent Koszalina poinformował, że rozważał dwie możliwości: dymisję lub pójście na zwolnienie lekarskie. Wybrał to drugie. Z oświadczenia Mikietyńskiego: "Pierwsza możliwość oznaczałaby wcześniejsze wybory, faktycznie na kilka miesięcy przed wyborami powszechnymi do samorządu. Takie rozwiązanie przyniosłoby miastu i mieszkańcom niepotrzebne zawirowania i z pewnością nie wpłynęłoby korzystnie na trwającą obecnie intensywną realizację zadań i budżetu miasta. Druga możliwość związana jest z pełnym zaufaniem do Was jako moich najbliższych Współpracowników i wiarą, że doprowadzicie - w poczuciu obowiązku - nasze wspólne zadania do końca, na zasadach, które wypracowaliśmy podczas dotychczasowej współpracy. Wierzę, jestem przekonany, że sprostacie tym wyzwaniom. Aby to ułatwić, muszę wskazać swojego zastępcę, który będzie dobrym gospodarzem Koszalina.".
Mikietyński wskazał swego długoletniego współpracownika, dotychczasowego sekretarza miasta Piotra Jedlińskiego. Z dniem 1 lipca obejmie on funkcję pierwszego zastępcy prezydenta miasta. I to on będzie pełnić obowiązki prezydenta pod nieobecność Mikietyńskigo.
Mikietyński argumentuje w swoim liście, że Jedliński to: "rękojmia dalszej realizacji mojej wizji miasta, rękojmia sprawowania funkcji prezydenta w dotychczasowy sposób. Sposób, który mieszkańcy Koszalina dwukrotnie obdarzyli tak dużym zaufaniem.". Mikietyński zaznaczył, że to właśnie Jedliński ma szansę wygrać wybory prezydenckie w Koszalinie.
Bezpartyjny Mikietyński Koszalinem rządzi drugą kadencję. Ma opinię dobrego gospodarza, dobrze wypadał w sondażach. Dwa razy wygrał wybory w pierwszej turze (miał własny komitet oraz poparcie PO i PiS; w drugiej kadencji PiS przeszedł do opozycji, PO była jego zapleczem). Obserwatorzy koszalińskiej sceny politycznej już wcześniej podkreślali, że Mikietyński jako swojego następcę może wskazać Jedlińskiego i że takie poparcie daje kandydatowi szansę na wygraną. Jedliński nie jest związany z żadną partią. Czy po rekomendacji Mikietyńskiego PO postawi na tego właśnie kandydata? Wiadomo, że szefostwo Platformy w Koszalinie rozważało także kandydaturę trzech członków Platformy: marszałka województwa zachodniopomorskiego Władysława Husejki, wiceprezydenta Koszalina ds. gospodarczych Andrzeja Jakubowskiego oraz przewodniczącego Rady Miasta Koszalina Tomasza Czuczaka. Zastanawiano się nawet nad zorganizowaniem prawyborów.
- Z decyzją prezydenta Mikietyńskiego niewątpliwie trzeba się liczyć - mówi Stanisław Gawłowski, szef Platformy Obywatelskiej w Koszalinie i w Zachodniopomorskiem. - Chcę zaznaczyć, że Piotr Jedliński jest jedną z czterech osób, które bierzemy pod uwagę. Ostateczna decyzja co do wyłaniania kandydata jeszcze przed nami.
O propozycji Mikietyńskiego, by stanąć do walki o fotel prezydenta miasta, Piotr Jedliński mówi: -Poważnie to rozważam.
Czy planuje pan wystartować pod szyldem PO czy z własnym komitetem?
- Jak będzie wyglądał mój start, to kwestia dyskusji - odpowiada Jedliński.
Komentarz
To smutny moment w historii koszalińskiego samorządu. Choroba uniemożliwia dalsze sprawowanie urzędu Mirosławowi Mikietyńskiemu, jednemu z najlepiej ocenianych prezydentów. Z badań „Mój samorząd” przeprowadzonych pod koniec 2009 r. w 32 największych polskich miastach wynikało, że ufa mu 82 proc. koszalinian, co dawało mu trzecie miejsce w Polsce.
To ważny moment przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Mikietyński jasno wskazał swego następcę. Stwierdził: - Tylko Piotr Jedliński gwarantuje dalszy rozwój Koszalina w obranym przeze mnie kierunku. Co jest jednoznaczną wskazówką dla wyborców.
To trudny moment dla koszalińskiej Platformy Obywatelskiej. Może teraz poprzeć bezpartyjnego (choć współpracującego w radzie miasta z PO) Jedlińskiego, który zapewne wystartuje z własnym komitetem wyborczym. Platforma może też spróbować wystawić w wyborach swojego kandydata, co jednak - po deklaracji Mikietyńskiego - staje się ryzykowne. Zwycięska rywalizacja Jedlińskiego z kimś z PO oznaczałaby bowiem klęskę szefa partii w regionie Stanisława Gawłowskiego. On na przegranie wyborów prezydenckich w swoim własnym mieście nie może sobie pozwolić.
Złe to wieści dla marszałka województwa Władysława Husejki, który bardzo chce być w nowej kadencji prezydentem Koszalina. Od wczoraj jego szanse na objęcie tego stanowiska gwałtownie zmalały.
Jerzy Połowniak
W poniedziałek Mirosław Mikietyński przekazał mediom oświadczenie zaczynające się od słów: "Uznałem, że stan mojego zdrowia sprawia, iż nie mogę już dłużej odpowiedzialnie pracować".
Prezydent Koszalina poinformował, że rozważał dwie możliwości: dymisję lub pójście na zwolnienie lekarskie. Wybrał to drugie. Z oświadczenia Mikietyńskiego: "Pierwsza możliwość oznaczałaby wcześniejsze wybory, faktycznie na kilka miesięcy przed wyborami powszechnymi do samorządu. Takie rozwiązanie przyniosłoby miastu i mieszkańcom niepotrzebne zawirowania i z pewnością nie wpłynęłoby korzystnie na trwającą obecnie intensywną realizację zadań i budżetu miasta. Druga możliwość związana jest z pełnym zaufaniem do Was jako moich najbliższych Współpracowników i wiarą, że doprowadzicie - w poczuciu obowiązku - nasze wspólne zadania do końca, na zasadach, które wypracowaliśmy podczas dotychczasowej współpracy. Wierzę, jestem przekonany, że sprostacie tym wyzwaniom. Aby to ułatwić, muszę wskazać swojego zastępcę, który będzie dobrym gospodarzem Koszalina.".
Mikietyński wskazał swego długoletniego współpracownika, dotychczasowego sekretarza miasta Piotra Jedlińskiego. Z dniem 1 lipca obejmie on funkcję pierwszego zastępcy prezydenta miasta. I to on będzie pełnić obowiązki prezydenta pod nieobecność Mikietyńskigo.
Mikietyński argumentuje w swoim liście, że Jedliński to: "rękojmia dalszej realizacji mojej wizji miasta, rękojmia sprawowania funkcji prezydenta w dotychczasowy sposób. Sposób, który mieszkańcy Koszalina dwukrotnie obdarzyli tak dużym zaufaniem.". Mikietyński zaznaczył, że to właśnie Jedliński ma szansę wygrać wybory prezydenckie w Koszalinie.
Bezpartyjny Mikietyński Koszalinem rządzi drugą kadencję. Ma opinię dobrego gospodarza, dobrze wypadał w sondażach. Dwa razy wygrał wybory w pierwszej turze (miał własny komitet oraz poparcie PO i PiS; w drugiej kadencji PiS przeszedł do opozycji, PO była jego zapleczem). Obserwatorzy koszalińskiej sceny politycznej już wcześniej podkreślali, że Mikietyński jako swojego następcę może wskazać Jedlińskiego i że takie poparcie daje kandydatowi szansę na wygraną. Jedliński nie jest związany z żadną partią. Czy po rekomendacji Mikietyńskiego PO postawi na tego właśnie kandydata? Wiadomo, że szefostwo Platformy w Koszalinie rozważało także kandydaturę trzech członków Platformy: marszałka województwa zachodniopomorskiego Władysława Husejki, wiceprezydenta Koszalina ds. gospodarczych Andrzeja Jakubowskiego oraz przewodniczącego Rady Miasta Koszalina Tomasza Czuczaka. Zastanawiano się nawet nad zorganizowaniem prawyborów.
- Z decyzją prezydenta Mikietyńskiego niewątpliwie trzeba się liczyć - mówi Stanisław Gawłowski, szef Platformy Obywatelskiej w Koszalinie i w Zachodniopomorskiem. - Chcę zaznaczyć, że Piotr Jedliński jest jedną z czterech osób, które bierzemy pod uwagę. Ostateczna decyzja co do wyłaniania kandydata jeszcze przed nami.
O propozycji Mikietyńskiego, by stanąć do walki o fotel prezydenta miasta, Piotr Jedliński mówi: -Poważnie to rozważam.
Czy planuje pan wystartować pod szyldem PO czy z własnym komitetem?
- Jak będzie wyglądał mój start, to kwestia dyskusji - odpowiada Jedliński.
Komentarz
To smutny moment w historii koszalińskiego samorządu. Choroba uniemożliwia dalsze sprawowanie urzędu Mirosławowi Mikietyńskiemu, jednemu z najlepiej ocenianych prezydentów. Z badań „Mój samorząd” przeprowadzonych pod koniec 2009 r. w 32 największych polskich miastach wynikało, że ufa mu 82 proc. koszalinian, co dawało mu trzecie miejsce w Polsce.
To ważny moment przed jesiennymi wyborami samorządowymi. Mikietyński jasno wskazał swego następcę. Stwierdził: - Tylko Piotr Jedliński gwarantuje dalszy rozwój Koszalina w obranym przeze mnie kierunku. Co jest jednoznaczną wskazówką dla wyborców.
To trudny moment dla koszalińskiej Platformy Obywatelskiej. Może teraz poprzeć bezpartyjnego (choć współpracującego w radzie miasta z PO) Jedlińskiego, który zapewne wystartuje z własnym komitetem wyborczym. Platforma może też spróbować wystawić w wyborach swojego kandydata, co jednak - po deklaracji Mikietyńskiego - staje się ryzykowne. Zwycięska rywalizacja Jedlińskiego z kimś z PO oznaczałaby bowiem klęskę szefa partii w regionie Stanisława Gawłowskiego. On na przegranie wyborów prezydenckich w swoim własnym mieście nie może sobie pozwolić.
Złe to wieści dla marszałka województwa Władysława Husejki, który bardzo chce być w nowej kadencji prezydentem Koszalina. Od wczoraj jego szanse na objęcie tego stanowiska gwałtownie zmalały.
Jerzy Połowniak
Najnowsze wiadomości
- 1 komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Prezydent Koszalina: nie mogę już pracować
j0tj0t87
09.06.10, 11:47
Skoro prezydent Mikietyński tak bardzo ceni u ufa Jedlińskiego, to dlaczegowcześniej nie powołał go na stanowisko (pierwszego) wiceprezydenta? Takadecyzja to kompromis. Mikietyński postawił »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kaczyński: "Z mediów się tego wszystkiego ...
- Siatkarskie ME zagrożone. Hala nie będzie ...
- Wiemy gdzie dziś fotoradar poluje na kierowców
- Nowy pomnik w Szczecinie. Oryginalny, ...
- Ilu milionerów jest w zachodniopomorskim
- Polonista oskarżony o pisanie prac na ...
- Piękna pogoda dziś i cały tydzień. Czy to ...



