Mariza - piękna, utalentowana, elektryzująca
2010-06-04
, aktualizacja: 03.06.2010 18:59
Co powoduje, że publiczność siedzi dwie godziny w zimnie i słucha smutnych pieśni portugalskich, z których nie rozumie ani słowa? Zjawisko zwane Marizą
Gwiazda wystąpiła w środę na wypełnionym po brzegi dziedzińcu Zamku Książąt Pomorskich w ramach festiwalu Szczecin Music Fest.
Muzyka fado robi w Polsce wielką karierę. Pieśni portugalskiego folkloru, wykonywane z wielkimi emocjami, nasycone melancholią, okazują się bliskie naszej słowiańskiej duszy. A kiedy się chce jeszcze nie tylko słuchać, ale też popatrzeć, Mariza nie ma sobie równych.
Jest piękną kobietą i ma przemyślany w każdym calu wizerunek sceniczny. Występuje zwykle w czarnych strojach, jak każda tradycyjna śpiewaczka fado, ale są to wspaniałe czarne suknie do ziemi, które wyszły z pracowni wielkich krawców. Mariza, jak żadna inna wokalistka tego gatunku, połączyła fado z elegancją.
Kiedy w środę głębokim głosem zaczęła śpiewać, płynąc wśród publiczności na scenę po zamkowym bruku, natychmiast zahipnotyzowała wielu widzów. Dla wielu Mariza to zjawiskowa śpiewaczka, dla mnie raczej wielki talent sceniczny perfekcyjnie przysposobiony do najwyższej sztuki estradowej.
Przy akompaniamencie trzech gitar - akustycznej, basowej, portugalskiej - oraz fortepianu i perkusji zaśpiewała najbardziej popularne pieśni fado, jak "Meu Fado Meu", taneczne "Rosa Branca", sięgnęła też po repertuar z najnowszej płyty "Terra", gdzie przyprawia fado muzyką etniczną z innych regionów. Dużo żartowała z publicznością. Pozazdrościć należy Portugalii takiego ambasadora kultury. W słownej gawędzie było i o winie, i krótka lekcja kilku słów po portugalsku. A na bis była już mniej porywająca interpretacja "Imagination" Lennona.
Swoistym kolorytem tego koncertu byli też - niestety - ochroniarze. Panowie ucinali sobie głośne pogawędki, przekrzykiwali się przez telefon. Nie zdzierżyła tego sama artystka, która w trakcie koncertu zażądała, by trzech perorujących w najlepsze ochroniarzy odsunęło się od sceny.
Muzyka fado robi w Polsce wielką karierę. Pieśni portugalskiego folkloru, wykonywane z wielkimi emocjami, nasycone melancholią, okazują się bliskie naszej słowiańskiej duszy. A kiedy się chce jeszcze nie tylko słuchać, ale też popatrzeć, Mariza nie ma sobie równych.
Jest piękną kobietą i ma przemyślany w każdym calu wizerunek sceniczny. Występuje zwykle w czarnych strojach, jak każda tradycyjna śpiewaczka fado, ale są to wspaniałe czarne suknie do ziemi, które wyszły z pracowni wielkich krawców. Mariza, jak żadna inna wokalistka tego gatunku, połączyła fado z elegancją.
Kiedy w środę głębokim głosem zaczęła śpiewać, płynąc wśród publiczności na scenę po zamkowym bruku, natychmiast zahipnotyzowała wielu widzów. Dla wielu Mariza to zjawiskowa śpiewaczka, dla mnie raczej wielki talent sceniczny perfekcyjnie przysposobiony do najwyższej sztuki estradowej.
Przy akompaniamencie trzech gitar - akustycznej, basowej, portugalskiej - oraz fortepianu i perkusji zaśpiewała najbardziej popularne pieśni fado, jak "Meu Fado Meu", taneczne "Rosa Branca", sięgnęła też po repertuar z najnowszej płyty "Terra", gdzie przyprawia fado muzyką etniczną z innych regionów. Dużo żartowała z publicznością. Pozazdrościć należy Portugalii takiego ambasadora kultury. W słownej gawędzie było i o winie, i krótka lekcja kilku słów po portugalsku. A na bis była już mniej porywająca interpretacja "Imagination" Lennona.
Swoistym kolorytem tego koncertu byli też - niestety - ochroniarze. Panowie ucinali sobie głośne pogawędki, przekrzykiwali się przez telefon. Nie zdzierżyła tego sama artystka, która w trakcie koncertu zażądała, by trzech perorujących w najlepsze ochroniarzy odsunęło się od sceny.
Najnowsze wiadomości
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień




więcej zdjęć